Uncategorized

Obecność Polski w Afryce jest zbyt mała! A to kontynent z potężnym potencjałem

Ciągle powracająca debata na temat przyszłości rozwoju polskich stosunków gospodarczych z państwami afrykańskimi co jakiś czas podlega ewolucji. Biorąc pod uwagę dotychczasowe zainteresowanie, a w zasadzie jego brak względem promocji Polski na kontynencie afrykańskim, warto się pochylić nad rolą, jaką Polska obecnie odgrywa w Afryce oraz zastanowić się nad perspektywą rozwoju relacji z najmłodszym pod względem wieku zamieszkiwanej populacji kontynentem na świecie.


Dla każdego mniej lub bardziej uważnego czytelnika kwestia boomu demograficznego w Afryce jest całkiem dobrze znanym tematem. Otóż kontynent ten do 2050 r. podwoi swoją liczbę mieszkańców. Na początku 2035 r. liczba młodych ludzi w Afryce osiągająca wiek produkcyjny przekroczy tą zsumowaną z całą resztą świata i będzie rosnąć każdego roku do końca wieku. Pewne szacunki mówią o potrojeniu populacji kontynentu do 2100 r., co może stanowić blisko 40% ludzkości. Powyższe dane statystyczne w jasny sposób wskazują gdzie szybko rozwijające się europejskie gospodarki, w tym Polska, powinny szukać nowych rynków zbytu.

Wydawałoby się, że naturalną koleją rzeczy dla kolejnych strategicznych celów gospodarczych polskiego rządu byłoby zwiększenie swojej obecności na tak chłonnym rynku. Otóż definitywnie jest to złudne myślenie. W 2017 r. stosunki gospodarcze, a co za tym idzie, relacje handlowe naszego kraju z państwami afrykańskimi stanowiły jedynie 1% całkowitego eksportu Polski do państw trzecich. W zasadzie gdyby bliżej przyjrzeć się państwom, z którymi utrzymujemy te kontakty, wyłania się mała grupa państw z północnej Afryki (Tunezja, Maroko, Egipt) i wyjątkowo RPA. Biorąc pod uwagę liczbę 59 państw afrykańskich, tak naprawdę jest to kropla w morzu potrzeb. Idąc dalej, polscy dygnitarze, wiedząc, że już w 2030 r. 43% obywateli Afryki będzie się zaliczało do klasy średniej, a konsumpcja podwoi się z $1.1 biliona w 2015 r. do $2.5 biliona w 2030 r. – Polska musi budować mocne podstawy do przyszłej współpracy w biznesie.

Zobacz także: Europa i Afryka muszą odejść od relacji darczyńca-odbiorca

Zastanawiając się nad wyżej wymienionymi podstawami, które mogą pomóc w rozwoju tzw. dyplomacji gospodarczej w Afryce, warto wymienić Zagraniczne Biura Handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH). Warto przypomnieć, że misją PAIH jest m.in. zwiększenie dynamiki umiędzynarodowienia polskich przedsiębiorstw, w czym w szczególności mają pomóc biura PAIH za granicą. Niestety, na tę chwilę w Afryce funkcjonuje tylko sześć takich placówek i znajdują się w Algierii, Egipcie, Kenii, Maroko, Nigerii, oraz Republice Południowej Afryki. Biorąc pod uwagę bardzo dynamicznie zmieniającą się sytuację gospodarczą na kontynencie, wydaje się, że rozwój aktywności PAIH w Afryce jest niewystarczający. Otóż gdyby sprawdzić klasyfikację tzw. „wschodzących rynków” według klasyfikacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) państwa, które powinny przyciągnąć zainteresowanie ze strony polskich przedsiębiorców i rządu to Botswana, Ghana, Kenia, Mozambik, Nigeria, Tanzania, Uganda i Zambia. Niestety, według badań Renaty Knap z Uniwersytetu Szczecińskiego, w żadnym z tych przypadków, udział ogólnego bilansu w handlu z Afryką nie przekraczał 10%, a reszta państw w ogóle nie figuruje na liście.

Wobec licznych przemian zachodzących na kontynencie afrykańskim zakres produktów i materiałów, na które rośnie zapotrzebowanie, jest coraz większy. Analizując co polscy przedsiębiorcy eksportują do państw Afryki, możemy wywnioskować, że przekrój produktów niewiele różni się od innych rynków zbytu. Na tę chwilę największy udział w eksporcie mają: maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy, dalej towary przemysłowe, a na trzecim miejscu są żywność i zwierzęta żywe. Pomijając niski wolumen produktów, które docierają do Afryki, można również stwierdzić, że polskie firmy z bardziej innowacyjnych sektorów gospodarki, w dalszym ciągu zwlekają z próbą wejścia na wschodzące rynki afrykańskie. Tym bardziej że w Afryce, jak wszędzie na świecie potrzeba przemian związanych z Czwartą Rewolucją Industrialną jest ogromna.

Zobacz także: Etiopia – jeden z najszybciej rozwijających się krajów, który upadł

African Economic Outlook 2018 zwraca uwagę na potrzebę natychmiastowych inwestycji infrastrukturalnych w Afryce na poziomie 130-170 mld dolarów rocznie, podczas gdy luka finansowa wynosi 68-108 mld dolarów. Polscy przedsiębiorcy przy aktywnej pomocy polskiego rządu, mogą w efektywny sposób wykorzystać swoje przewagi konkurencyjne, intensyfikując współpracę handlową i inwestycyjną w przypadku sprzedawanych usług i rozwiązań w szeroko rozumianym sektorze technologii cyfrowych, mobilnych rozwiązań technologii bankowych, czy też dokonując innowacji w handlu i sektorze telekomunikacyjnym. Przykładowo Francja, która jest jednym z europejskich potentatów w Afryce, dokonuje średnio od 1,5 mld do 2,5 mld dolarów bezpośrednich inwestycji zagranicznych rocznie, w takich sektorach jak technologie, media, telekomunikacja, usługach biznesowych oraz budownictwie. Bez wątpienia, z tak ogromnym popytem na tego typu inwestycje, polskie przedsiębiorstwa powinny zaktywizować swoje działania w tych sektorach.

Pomijając samą polską aktywność gospodarczą w Afryce, warto zastanowić się nad potencjałem kapitału ludzkiego, jaki na tym kontynencie wciąż się rozwija. Najmłodsza populacja w wieku produkcyjnym, szybko rosnąca klasa średnia jak również ogromna luka w sektorze edukacji – odpowiednio wykorzystane, mogą przynieść wielkie korzyści dla bolączek polskiego wyższego sektora edukacji. Spadająca liczba studentów na polskich uczelniach i coraz większa liczba zamykanych uczelni mogą być wypełniane przez intelektualną migrację obywateli państw afrykańskich. Drenaż mózgów, którego Polska w Unii Europejskiej jest największą ofiarą, paradoksalnie mógłby stanowić wielką szansę dla polskiej sektora edukacji.

Zobacz także: Chiny prowadzą coraz mocniejszą ekspansję gospodarczą w Afryce

Jest wiele sposobów, aby zachęcić młodych obywateli państw afrykańskich do studiów w Polsce. Jednym z nich mogłyby być otwierane filie czołowych polskich uniwersytetów w krajach o największym potencjale rozwoju akademickiego w Afryce. Innym, który jest bardziej przyziemnym sposobem zwiększenia zainteresowania tym kontynentem, mogłyby być tzw. centra naukowe dotyczące państw afrykańskich – na wzór bardzo powszechnych instytutów na brytyjskich uczelniach. Drenaż mózgów z Afryki już od wielu lat praktykują Chiny – to pewne, że Polska również może znaleźć swoją niszę.

Afryka, która wydaje się być dla większości Polaków tylko melodią przyszłości, przechodzi bardzo dynamiczny proces przemian, które będą owocować rozwojem ogromnego rynku biznesowego, a narody afrykańskie będą stanowić kolejne, świetne źródło taniej, efektywnej siły roboczej. Potencjał państw Afryki można określić jako niezwykle wielki, a zmian, które następują, po prostu nie można ignorować. Polska, szukając swojej niszy, powinna w zdecydowany sposób zwiększyć swoją obecność na tym kontynencie. Niestety, obecnie w dalszym ciągu czekamy na typowe „success stories” polskich inwestorów w Afryce. Do tego, aby odnieść zauważalny sukces, występuje potrzeba ścisłej współpracy organów państwa z biznesem. W tej chwili Polska posiada tylko 12 ambasad na kontynencie, gdzie warto przypomnieć, że ogółem na kontynencie afrykańskim mamy 59 państw. To czy Polska dołączy do globalnego trendu wzmożonego zainteresowania Afryką, jest oczywiste – prędzej czy później, tak. Mimo to, wyczucie czasu może okazać się kluczowe, a proces zmian w Afryce przyspiesza z roku na rok.

Polecane artykuły

Back to top button