EuropaGospodarka

Tureckie banki nadal akceptują rosyjski mir. Czy Zachód będzie interweniować?

W 2014 roku po aneksji Krymu, na Rosję zostały nałożone sankcje, a Visa i Mastercard postanowiły zablokować na jakiś czas karty wydane na Krymie lub przez banki znajdujące na się „czarnej liście”. Z tego powodu Rosjanie postanowili opracować własny system płatniczy tzw. Mir. System ten bardzo dobrze przyjął się w Rosji oraz w Turcji. W tym śródziemnomorskim kraju aktualnie akceptuje go pięć banków, w tym dwa, nad którymi kontrolę ma rząd. Ponadto Recep Tayyip Erdogan po spotkaniu z Władimirem Putinem przekazał mediom, że tureckie banki nadal będą akceptować ten system. Co warto zaznaczyć, informacja o tym doprowadziła do powstania obaw na Zachodzie, iż Turcja stanie się kanałem, przez który Rosja będzie mogła w nielegalny sposób transferować środki. Z doniesień Financial Times wynika, że niektórzy europejscy politycy rozważają wzięcie odwet na Turcji, jeśli ta dalej będzie współpracować z Rosją.

Rosyjski system płatniczy Mir okazał się porażką

Po aneksji Krymu w 2014 roku Ameryka i Europa nałożyły dotkliwe sankcje na Rosję, a Visa i Mastercard zablokowały na krótko karty wydane na Krymie lub przez banki znajdujące na się „czarnej liście”. Z tego powodu Rosjanie postanowili opracować własny system płatniczy, tzw. Mir, który w ich języku oznacza świat lub pokój. Karty płatnicze Mir w samej Rosji, szczególnie po rozpoczęciu przez to państwo inwazji, szybko zaczęły zyskiwać na popularności. Z danych opublikowanych przez TASS, która jest centralną agencją prasową Federacji Rosyjskiej, wynika, że na dzień pierwszego kwietnia bieżącego roku w obiegu było ok. 125 mln kart Mir, podczas gdy jeszcze w 2016 roku takowych było zaledwie ok. 1,76 mln. Co warto zaznaczyć, mimo całkiem dobrego przyjęcia w Rosji, nowy system płatniczy okazał się w dużej mierze porażką.

Zobacz także: Rosyjski Mir godną konkurencją dla Visy i Mastercard?

Otóż Rosjanie mają problem z tak podstawą rzeczą w wypadku elektronicznych systemów płatniczych, jak wydawania kart. W marcu rosyjskie banki ze względu na wzrost zainteresowania kartami MIR zamówiły od Ministerstwa Przemysłu i Handlu ok. 120 mln kart płatniczych. Z kolei tamtejszy, jedyny producent chipów do kart bankowych jest ich w stanie produkować rocznie jedynie 20 milionów. Sytuacja związana z dużym popytem na karty płatnicze i niedoborem chipów do nich doprowadziła do tego, że na przykład SperBank zaczął wyrywać chipy z nieaktywnych kart, aby wydawać nowe. Innym problemem związanym z rosyjskim system płatniczym jest to, że jest negatywnie postrzegany za granicą, gdzie dominują Visa oraz Mastercard. Choć, faktycznie istnieje jeden relatywnie duży, rozwijający się kraj, w którym przyjął się on całkiem dobrze – Turcja. 

Tureckie banki będą akceptować rosyjski Mir. Na tym współpraca turecko-rosyjska się nie kończy

Tureckie banki już od wielu lat przygotowywały się do akceptacji wykorzystanie kart Mir w swoich bankomatach i terminalach płatniczych. Pierwszym, który w taki sposób postąpił był İşbank. W 2019 roku ten największy turecki bank postanowił wykorzystać to, że kraj cieszy się bardzo dużą popularnością wśród rosyjskich turystów i pozwolił im wykorzystywać karty Mir zarówno do wyciągania środków z bankomatów, jak i dokonywania płatności w terminalach płatniczych. Z kolei obecnie takowych banków jest pięć. Są to kolejno İşbank, Ziraat Bankasi, VakifBank, DenizBank i Halkbank. Co warto zaznaczyć, Ziraat Bankasi jest państwowym bankiem, a większościowym udziałowcem Halkbanku jest turecki rząd. Co więcej Recep Tayyip Erdogan, mimo tego, że potępił rosyjską inwazją, po spotkaniu z Putinem, ogłosił, że nie zamierza zmieniać tego, iż tureckie banki, w tym te które kontrole rząd, akceptują rosyjski Mir. 

Zobacz także: Ile jest aut z LPG w Polsce? Na świecie wyprzedza nas tylko Turcja

Ponadto prezydent Turcji zapowiedział, że jego kraj będzie współpracował z Rosją również w kwestiach związanych z energetyką. Choćby aktualnie powstającą elektrownię atomową w Akkuyu buduje rosyjski Rosatom w całości z własnych środków. Co więcej, na mocy umowy podpisanej między tamtejszym rządem a rosyjskim przedsiębiorstwem, elektrownia ta będzie należeć przez 25 lat po tym, jak zostanie częściowo uruchomiona w 2023 roku, wyłącznie do Rosjan. Ponadto spółka dostała pozwolenie na wybudowanie w tej miejscowości portu morskiego, co oznacza, że w najbliższych latach Rosja najpewniej wybuduje swój pierwszy port na terenie Morza Śródziemnego. Do tego Turcja nie zamierza zaprzestać importu rosyjskich surowców energetycznych, takich jak węgiel, ropa naftowa czy gaz ziemny. 

Czy Zachód będzie interweniować?

Co warto zaznaczyć informacje o współpracy w zakresie finansów i energetyki między Turcją i Rosją wzbudziły spore obawy wśród zachodnich urzędników. Wielu z nich zaczęło podejrzewać, że Turcja może się stać kanałem, dzięki któremu Rosjanie będą w stanie nielegalnie transferować swoje środki. Co więcej, jeden z wysokich rangą urzędników UE przekazał dziennikowi Financial Times (FT), że jeśli Erdogan będzie dotrzymywać obietnic złożonych Putinowi na ostatnim spotkaniu, niektóre kraje mogą wezwać swoje firmy do zaprzestania działalności w Turcji, co z pewnością mocno uderzyłoby w ichniejszą gospodarkę. Choć, jak zaznaczali inni zachodni urzędnicy, z którymi rozmawiali dziennikarze FT to, że dojdzie do takiej sytuacji, jest raczej mało prawdopodobne, ze względu na kwestie zarówno polityczne, jak i ekonomiczne.

Hiperinflacja w Turcji?! Niezależne dane mówią o inflacji na poziomie 175,6% w czerwcu

Polecane artykuły

Back to top button