Gospodarka

Obecna polityka gospodarcza na świecie nieuchronnie prowadzi do recesji [OPINIA]

Na naszych oczach materializuje się gwałtowna przemiana prowadzenia polityki gospodarczej w ujęciu globalnym. W obliczu gwałtownego wzrostu inflacji w krajach na całym świecie decydenci polityczni proponują zacieśnianie polityki monetarnej i fiskalnej. 

W przyszłym roku dojdzie do sytuacji bezprecedensowej: wzrost stóp procentowych i spadek wydatków rządowych w czasie recesji lub ostrego spowolnienia. Ewolucja polityk sprawia, że gospodarka światowa może zderzyć się ze ścianą i możliwa jest głęboka recesja, na co wskazuje, chociażby Bank Światowy. Zsynchronizowana procykliczność polityk krajowych uderzy najbardziej w kraje rozwijające się. Zachód stanie się tylko mniej bogaty, natomiast dla państw Biednego Południa to kolejny krok w tył w procesie konwergencji. W stagflacyjnym imadle trudno niestety o skuteczną politykę gospodarczą, której obecne oblicza nieuchronnie prowadzą do globalnej recesji.

Ewolucja polityki monetarnej

Gwałtowny wzrost inflacji wywołał diametralną zmianę kursu prowadzenia polityki monetarnej. Nominalne stopy procentowe banków centralnych od rekordowo niskich poziomów wzrosły w stosunkowo krótkim czasie do poziomów rekordowo wysokich. Wahania globalnych stóp procentowych przedstawia poniższy wykres Banku Światowego. Mamy do czynienia z gwałtowną konsolidacją warunków monetarnych na świecie. Decydenci monetarni dawno nie skłaniali się ku tak seryjnym podwyżką stóp procentowych. To oznaka słabości, paniki, determinacji, cynizmu, a może rozwagi i poczucia odpowiedzialności za stabilność cen? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno zaostrzenie polityki pieniężnej jest najsilniejsze od początku lat 70. XX wieku i upadku systemu z Bretton Woods.

Źródło: Bank Światowy’

Reakcja banków centralnych ma oczywiście pewne fundamentalne podstawy. Globalna roczna inflacja wzrosła z poziomu poniżej 2% w maju 2020 r. do ponad 9% w lipcu 2022 r. To najwyższy poziom od 1994 roku. To sprawia, że monetary policy makers podnoszą stopy procentowe, gdy inflacja oddala się od celu inflacyjnego. Taki jest ich mandat. Za to dostają pieniądze. Percepcję zacieśniania warunków monetarnych wzmacnia wciąż mocno ujemny poziom realnych stóp procentowych (poniższy rysunek, prawy wykres). W takim retrospektywnym ujęciu inflacji i stóp procentowych okazuje się, że przestrzeń do kontynuacji obecnej polityki pieniężnej jest duża.

Źródło: Bank Światowy

Zobacz także: PKB Niemiec spadnie o 0,3%, zamiast wzrosnąć o 3,7%

Jednakowoż kluczowe jest pytanie, czy banki centralnie nie mają klapków na oczach i nie przeszacowują swoich sił w walce z inflacją. W Europie dochody realne sukcesywnie spadają od początku roku. Średnio w tempie 6,5% w strefie euro. Inflację na Starym Kontynencie determinują szoki podażowe, a nie spirala płac i cen. Sierpniowe – wyższe od oczekiwań – odczyty inflacyjne były skutkiem szantażu gazowego Putina. Sytuacja w USA jest nieco inna. Tam szoki podażowe w mniejszym stopniu wpływają na obraz makroekonomiczny wskutek niższych korelacji handlowych z Rosją i Ukrainą. Dlatego Fed szybciej rozpoczął cykl podnoszenia stóp procentowych i do sierpnia okazywał większą determinację. EBC nie wytrzymał jednak presji i dziś robi oraz mówi dokładnie to samo, co Fed. Wydaje się, że wizja miękkiego lądowanie przestała już obowiązywać. Teraz liczy się tylko stabilność cen dla bankierów. Tak czy inaczej, po obu stronach Atlantyku charakter popytowy inflacji odgrywa mniejszą rolę, aniżeli charakter podażowy. Dlaczego więc banki centralne kurczowo trzymają się narracji, że inflacja musi spaść poprzez wzrost stóp procentowych, co wywoła ból, który jest konieczny?

Źródło: Peterson

Dominuje bowiem wizja zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych, które miałyby wymknąć się spod kontroli, gdyby normalizacja polityki pieniężnej przebiegała łagodniej i stopy procentowe podnoszone były pomału. Można mieć jednak uzasadnione obawy, że pokusa nadużycia doprowadzi do nadmiernego zaostrzenia globalnych warunków finansowych. Co ciekawe, w danych na temat oczekiwań inflacyjnych w USA nie widać, aby te wymykały się spod kontroli.

Mediana oczekiwań inflacyjnych na rok i trzy lata odnotowała gwałtowny spadek w sierpniu, z 6,2 proc. i 3,2 proc. w lipcu do odpowiednio 5,7 proc. i 2,8 proc. Mediana oczekiwań inflacyjnych na najbliższe pięć lat, które od początku tego roku były podawane doraźnie w comiesięcznym badaniu podstawowym SCE i po raz pierwszy opublikowano je w lipcu, również spadła do 2,0 proc. z 2,3 proc. Oczekiwania dotyczące podwyżek cen gazu na następny rok również nadal spadały, a gospodarstwa domowe oczekują obecnie, że ceny gazu pozostaną mniej więcej na niezmienionym poziomie przez rok – wynika z badania Rezerwy Federalnej

Mimo takich danych amerykański establishment monetarny jest przekonany co do słuszności swoich decyzji. Pamiętajmy, że przez kanał kursu walutowego i nacisku politycznego, polityka Fed kształtuje polityki monetarne EBC, Banku Anglii, Narodowego Banku Szwajcarii, czy banków centralnych rynków wschodzących i krajów rozwijających się (EMDE). Niemal wszystkie banki centralne (wyjątek stanowią banki azjatyckie) wycofały działania akomodacyjne. Kierunek jest jasny – restrykcyjna polityka monetarna dopóty, dopóki inflacja nie spadnie do poziomu celu (2% w większości krajów).

Ewolucja polityki fiskalnej

Ewoluuje także polityka fiskalna, choć skala zacieśniania polityki fiskalnej jest mniejsza, niż polityki monetarnej, gdyż kryzys energetyczny i wysoka inflacja w Europie oraz USA powodują, że dodatkowe uznaniowe subsydia ochronne dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw zwiększają wydatki państw Zachodu. W Wielkiej Brytanii na ten cel dotychczas przeznaczono już 6,5% PKB. W Chorwacji 4,1% PKB, w Grecji 3,7%. W największej gospodarce UE, czyli w Niemczech impuls ochronny przed wysokimi cenami energii i żywności wyniósł 2,8% PKB. Antyinflacyjne tarcze nieco maskują rzeczywisty kurs fiskalny, który jest coraz bardziej restrykcyjny.

Jak pokazuje poniższy wykres, ok. 75% rządów zaostrza kurs polityki fiskalnej. W przyszłym roku będzie to już ok. 90% rządów. Polityka wsparcia fiskalnego w okresie pandemii już nie obowiązuje. Trend został odwrócony w obliczu najwyższej kilkudziesięcioletniej inflacji. Bank Światowy szacuje, że wzrost światowych wydatków rządowych gwałtownie spadnie z ponadprzeciętnie wysokiego poziomu 18% w 2020 r. do 3% w 2022 r. W przyszłym roku można spodziewać się jeszcze silniejszego spadku tempa wzrostu wydatków państwa, gdyż część tarcz, środków ochronnych etc. zostanie wycofana. Do końca 2023 r. dwie trzecie gospodarek rozwiniętych planuje zlikwidować bodźce fiskalne podjęte w 2020 r.

Źródło: Bank Światowy

Odsetek krajów konsolidujących finanse publiczne osiągnie najwyższy poziom od 1992 roku poprzez gwałtowny spadek wydatków rządowych w relacji do PKB (wykres poniżej). W ujęciu globalnym polityka fiskalna nie podsyca inflacji. Budżety państw kurczą się, co zmniejsza popyt publiczny i finalnie prowadzi do spadku popytu zagregowanego. Dane jasno wskazują, że policy mix jest skoordynowana w kierunku restrykcyjnym. Celem jest złagodzenie presji cenowej, ale również spadek tempa wzrostu produkcji i zatrudnienia. Co ciekawe, oczekuje się, że konsolidacja fiskalna w okresie 2021-2023 będzie bardziej rygorystyczna, aniżeli w czasie rozpowszechnienia się polityki austerity po 2010 roku.

Źródło: Bank Światowy

Ponadto w budżetach na 2023 r. wiele państw zaplanowało ograniczone wsparcie fiskalne, tzn. do najbardziej poszkodowanych grup społecznych. Dodatkowo większą część w budżetach państw stanowią wydatki na obronność i obsługę długu publicznego. Mniejsza skala interwencjonizmu państwowego w odniesieniu do PKB oraz mniej inflacjogenna struktura wydatków wpływać będzie na restrykcyjny obecny, jak i przyszły obraz finansów publicznych, co może kłócić się z narracją dość powszechnie powtarzaną, jakoby subsydia rządowe na całym świecie, szczególnie w Europie, podsycały tempo wzrostu cen. Choć, w 2021 r. ożywienie popytu wynikające z pandemicznego impulsu fiskalnego rzeczywiście miało charakter inflacjogenny, tak obecnie próżno doszukać się korelacji między wydatkami państwa i podbijaniem inflacji.

Źródło: Bank Światowy

Obecna polityka gospodarcza na świecie prowadzi wprost do recesji

Ekonomiści Banku Światowego w raporcie Is a Global Recession Imminent? stwierdzają, że

skumulowane skutki międzynarodowych efektów zewnętrznych wynikające z wysoce synchronicznego zacieśniania polityki monetarnej i fiskalnej mogą spowodować większe szkody dla wzrostu, niż można by oczekiwać po prostym podsumowaniu efektów działań poszczególnych krajów w wysoce zintegrowanej gospodarce światowej.

Podobnie M. Obstfeld w dwóch monografiach Global Economic Recovery in the Face of COVID-19 (2022) i Uncoordinated Monetary Policies Risk a Historic Global Slowdown (2022) argumentuje, że zsynchronizowana interakcja monetarno-fiskalna może się wzmacniać i prowadzić wprost do globalnej recesji. Przede wszystkim wskazuje na zjawisko „rozlewania się” działań jednych banków centralnych na inne banki centralne (np. EBC podnosi stopy procentowe, kierując się tym, co robi Fed – deprecjacja euro, presja polityczna konserwatystów, przestrzeganie mandatu). Dobrze to zjawisko tłumaczy ekonomista azjatycki Shang-Jin Wei:

Podwyżka stóp procentowych przez jakikolwiek duży bank centralny skutkuje eksportem inflacji do innych krajów, zmuszając inne banki centralne do podniesienia stóp procentowych bardziej niż w przeciwnym razie. Na przykład, gdy Fed podniesie stopę procentową, jeśli BOE i EBC nie zareagują, funt i euro będą tracić na wartości w stosunku do dolara amerykańskiego, prowadząc do wyższych cen importu i zwiększając i tak już wysoką inflację. Jeśli BOE i EBC zareagują dalszym podnoszeniem stóp procentowych, wyeksportują trochę dodatkowej inflacji z powrotem do Stanów Zjednoczonych i innych gospodarek. Rezultatem jest spirala stóp procentowych, która jest bardziej szkodliwa dla światowej produkcji i zatrudnienia, niż te kraje mogą sobie życzyć.

Zobacz także: Europejska logistyka w kryzysie? Czekają nas trudne czasy

Natomiast badania (Goujard 2017, Veld 2013) przedstawiają duży negatywny potencjalny efekt globalnie zsynchronizowanej konsolidacji fiskalnej. Efekt ten jest jeszcze silniejszy w zintegrowanych obszarach, takich jak strefa euro, które charakteryzują się zespoleniem gospodarek. Z badań (Triggs 2018) płynie również lekcja dla Polski, gdyż kanał kursu walutowego odgrywający kluczową rolę w łagodzeniu spadku tempa wzrostu w okresach konsolidacji fiskalnej czy recesji poprzez deprecjację waluty i wzrost konkurencyjności (wzrost eksportu netto) jest wyciszony, gdy wiele państw (jak teraz) angażuje się w zacieśnianie polityki fiskalnej (spadek wydatków publicznych w relacji do PKB).

Przyszłoroczne spowolnienie gospodarek jest o tyle istotne, iż ex ante wiemy o potencjalnej recesji. To oznacza, że de facto polityka fiskalna, ale i monetarna może przeciwdziałać spowolnieniu z większą skutecznością, aniżeli podczas ostatnich dwóch kryzysów gospodarczych, których nikt się nie spodziewał, tak więc polityki krajowe reagowały ex post. Kryzys finansowy przewidzieli nieliczni, natomiast pandemia Covid-19 była „czarnym łabędziem”. Wydaje się jednak, że polityka fiskalna przyjęła tryb oszczędności, polityka monetarna zaś tryb dociskania śruby. Z wyliczeń Hutchins Center wynika, że polityka fiskalna zmniejszyła wzrost PKB USA o 4,6 pkt proc. w tempie rocznym w drugim kw. 2022 roku za sprawą spadku zagregowanego popytu.

Zobacz także: Zadłużenie krajów rozwijających się może być źródłem głębokiego kryzysu!

Bank światowy prognozuje, że w obliczu utrzymania się szoków inflacyjnych, co za tym idzie silnej reakcji monetarnej banków centralnych może dojść w przyszłym roku do globalnej recesji. Światowy PKB per capita w scenariuszu recesyjnym spadnie o 0,4% głównie za sprawą solidnego spowolnienia w gospodarkach rozwiniętych. Choć tempo wzrostu realnego PKB na mieszkańca w grupie krajów EMDE (gospodarki rozwijające się i rynki wschodzące) w najbardziej pesymistycznym scenariuszu utrzyma się na poziomie dodatnim (stopa wzrostu 0,8%), to kraje te staną w obliczu kryzysu zadłużeniowego.

Źródło: Bank Światowy

W czasie światowej recesji w 1982 r. zacieśnienie polityki pieniężnej w gospodarkach rozwiniętych zwiększyło gwałtownie koszt obsługi długu w gospodarkach mniej rozwiniętych, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej i Afryce Subsaharyjskiej. Spowolnienie wzrostu dodatkowo osłabiło zdolność obsługi zadłużenia, gdyż budżety rządowe zostały mocno nadwyrężone. Państwa EMDE straciły dekadę rozwoju gospodarczego, a kryzys na dobre został rozwiązany dopiero w latach 90. XX wieku, gdy napięcia na rynkach finansowych (dzięki spadkom globalnych stóp proc.) ustąpiły. Z ówczesnych wydarzeń (choć nie można ich klasyfikować jeden do jeden) może płynąć lekcja dla obecnych decydentów politycznych.

Szczególnie niebezpieczny jest trend na rynku długu w państwach EMDE. Dług publiczny w relacji do PKB w ostatniej dekadzie systematycznie rósł, natomiast wraz z tym wzostem, sukcesywnie spadały wskaźniki ratingowe obrazujące zdolność obsługi zadłużenia danego kraju. Niebezpieczeńśtwo niewypłacalności będzie tym wyższe, im silniejszy będzie wzrost stóp procentowych Fed w przyszłym roku, co implikuje wyższy nominalny koszt obsługi zadłużenia i dekoniunkturę światową, również na Biednym Południu.

Źródło: Bank Światowy

Globalna interakcja monetarno-fiskalna prowadzi do recesji i kryzysu zadłużeniowego, który ponownie może pogrążyć gospodarki o niskich dochodach w stagnacji i dekonwergencji ekonomiczno-społecznej w stosunku do Zachodu. Można także zastanowić się nad funkcjonalnością obecnego systemu finansowo-gospodarczego, który tak bardzo zależny jest od polityki USA. Minęły dekady, a amerykański Fed wciąż może powodować niczym nieuzasadnione szoki zewnętrzne poprzez nieskoordynowany – do przyczyn inflacji – wzrost stóp procentowych.

Reasumując, globalna recesja Covid-19 wyrządziła wystarczająco wyniszczające skutki dla zdrowia, edukacji, rozwoju społecznego i ogólnego dobrobytu. Kolejne miliony ludzi zostało wciągnięte w ubóstwo, a dywergencje ekonomiczne między Bogatą Północą a Biednym Południem uległy rozszerzeniu. Świat nie może sobie pozwolić na kolejną recesję, która spowodowałaby, iż do końca dekady globalny PKB nie osiągnąłby poziomu przewidywanego w trendzie sprzed COVID na 2024 r. W obliczu stagflacji, prowadzenie polityki gospodarczej jest niezwykle utrudnione, gdyż wzajemne narzędzia polityki monetarnej i fiskalnej mogą się wykluczać. Dlatego też potrzebna jest większa koordynacja polityk, tzn. większe nastawienie na kurs neutralny, ponieważ szoki podażowe regulują proces inflacyjny zachodzący w gospodarce. Może się okazać – co sugerują uznani ekonomiści – iż zbyt szybkie tempo wzrostu stóp proc. doprowadzi do uciążliwej deflacji i przewlekłego spowolnienia, gdy negatywny efekt surowcowy oraz kryzys energetyczny ustąpią.

Bank Światowy: globalna recesja może wybuchnąć już w 2023 roku

Polecane artykuły

Back to top button