EuropaGospodarka

Odbudowa Ukrainy nam się po prostu opłaca!

Jak wynika z raportu przygotowanego przez Bank Pekao zatytułowanego „Największa odbudowa nowoczesnej Europy. Wyzwania związane z powojenną rekonstrukcją ukraińskiej gospodarki” odbudowa Ukrainy byłaby bardzo korzystna zarówno dla nas, jak i dla Zachodu. Dzięki niej Europa między innymi podniosłaby bezpieczeństwo żywnościowe oraz zyskała duży rynek zbytu i militarnego sojusznika. Do tego nasz sąsiad po modernizacji mógłby zostać bardzo cennym dostawcą krytycznych surowców. 

Odbudowa i modernizacja Ukrainy będą kosztować setki mld dolarów

Koszt odbudowy Ukrainy będzie ogromny. Z analizy przeprowadzonej przez Bank Światowy opublikowanej w raporcie zatytułowanym „The Ukraine Rapid Damage and Needs Assessment” wynika, że na początku czerwca straty spowodowane bezpośrednio oraz pośrednio przez wojnę wyniosły 349 mld dolarów. Przy czym, co warto zaznaczyć, są to szacunki minimalne! Oznacza to, że nawet ponad trzy miesiące temu, koszty poniesione przez ukraińską gospodarkę były znacznie większe. 

Zobacz także: Ukraina nie wyśle prądu do Polski. Wstrzymuje eksport energii

Mowa tutaj jedynie o tym, ile trzeba będzie wydać, aby przywrócić ukraińską gospodarkę do stanu sprzed wybuchu wojny. Z kolei już wtedy nasz sąsiad był relatywnie biedny i potrzebował inwestycji. Odbudowa i modernizacja gospodarki nad Dnieprem, wedle planu przedstawionego w czerwcu na konferencji w Lugano, łącznie może kosztować nawet ponad 750 mld dolarów.

Z pewności w sfinansowaniu tego programu mogą Rosjanie, choć niedobrowolnie. W końcu Zachód będzie mógł przeznaczyć obecnie zajęte aktywa rosyjskich oligarchów oraz zamrożone aktywa banku centralnego agresora na ten cel. Przy czym jedynie wartość tych drugich opiewa prawie na 300 mld dolarów! Jednakże nawet zakładając, że wszelkie zarekwirowane agresorowi środki zostaną przeznaczone na realizację „Planu Marshalla” dla Ukrainy to i tak, nie ulega wątpliwości, iż Zachód musiałby się dorzucić do tego przedsięwzięcia. Jednakże, dlaczego w ogóle miałby to zrobić? Otóż jak wynika z raportu przygotowanego przez Bank Pekao, powodów jest wiele, nie tylko tych o charakterze moralnym. 

Zobacz także: Ukraińska infrastruktura została zdewastowana. Straty szacowane są na setki miliardów dolarów

Nasz sąsiad jest w stanie skutecznie bronić Europy przed rosyjskim imperializmem

Jak pokazały to dobitnie ostatnie lata, rosyjski imperializm, mimo współpracy wielu krajów z Kremlem, nie przeminął i jest poważnym zagrożeniem dla Europy. Z tego powodu w interesie Zachodu, jak i Polski jest podejmowanie działań mających na celu obniżenie ryzyka kolejnych potencjalnych ataków zbrojnych. Jednym z najlepszych sposobów na uniknięcie takiej sytuacji jest właśnie odbudowa Ukrainy. Jeżeli nasz sąsiad, który pokazał, że jest w stanie militarnie poradzić sobie z Rosją, otrzyma odpowiednie wsparcie, będzie w stanie bronić Europy przed Kremlem również w przyszłości. Jak zaznaczają analitycy Banku Pekao:

Im zaś silniejsza będzie Ukraina po wojnie, tym mniejsze pole manewru będzie miała Rosja w kontynuacji agresywnych działań. 

Odbudowa Ukrainy wykreuje potężny rynek zbytu

Ponadto Ukraina po odbudowie może okazać się bardzo chłonnym rynkiem zbytu. Pomimo tego, że populacja tego państwa kurczyła się w relatywnie szybkim tempie w ciągu ostatnich dekad, wciąż pozostaje relatywnie duża, szczególnie biorąc pod uwagę europejskie standardy. Według danych Eurostatu w 2021 roku wyniosła ona ok. 41,4 mln osób. Jeżeli na skutek modernizacji udałoby się podnieść dochody mieszkańców tego kraju oraz zacieśnić współpracę handlową, Ukraińcy kupiliby wiele dóbr od państw UE. 

Zobacz także: Ukraina i Polska utworzą rurociąg do transportu olejów roślinnych

Co warto zaznaczyć, bardzo skorzystałby na tym nasz kraj. Otóż jak widać na zamieszczonej poniżej grafice, w 2020 roku Polska była trzecim co do wielkości eksporterem do Ukrainy. Biorąc pod uwagę, iż z oczywistych przyczyn, Rosja przestanie dostarczać dobra Ukrainie, a Chiny mogą ograniczyć eksport do tego kraju ze względu na ciche wspieranie Rosji, Polska ma realne szanse zostać numerem jeden. W takiej sytuacji nasz kraj zostałby głównym beneficjentem rozszerzenia się rynku zbytu na Wschodzie. 

Wykres: import Ukrainy w 2020 roku

Import Ukrainy
Źródło: The Observatory of Economic Complexity, „Ukraine”

Nowy spichlerz Europy

Oczywiście nie można również zapomnieć o kwestii bezpieczeństwa żywnościowego. Jak wskazują analitycy Banku Pekao, Unia Europejska jest wysoce samowystarczalna w produkcji roślinnej. Jednakże piętą Achillesa są rośliny oleiste i produkty z nich wytwarzane:

W sezonie 2021/22 szacunkowo okołounijna produkcja mączek proteinowych pokryje tylko 62 proc. wewnętrznego zużycia. 

Z kolei Ukraina jest oleistą potęgą. Kraj ten jest 5. największym eksporterem tych dóbr na świecie. W 2021 r. 37 proc. globalnie wyeksportowanego oleju rzepakowego pochodziło właśnie z tego kraju. Do tego, jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, kraj ten przoduje również w sprzedaży kukurydzy, pszenicy i meslin, czy nasion rzepaku. Niestety ze względu na wybuch wojny i zaminowanie wielu pól, Ukraina musiała zarówno ograniczyć produkcję, jak i eksport wielu roślin oraz zbóż, co przyczyniło się do znacznego wzrostu cen żywności na całym świecie, w tym Polsce. Jeżeli odbudowa Ukrainy się powiedzie, kraj ten może wręcz stać się nowym spichlerzem Europy. Dzięki temu ryzyko, że wzrost cen żywności i napoi bezalkoholowych osiągnąłby aż 19,3 proc. w Polsce, jak w tegorocznym wrześniu, spadłoby.

„Największa odbudowa nowoczesnej Europy. Wyzwania związane z powojenną rekonstrukcją ukraińskiej gospodarki”
Źródło: Bank Pekao,

Zobacz także: Ukraińskie rolnictwo zaspokoi potrzeby Ukrainy. Gorzej będzie z importerami żywności

Ukraina posiada surowce, których UE bardzo potrzebuje

Na samym końcu warto zaznaczyć, iż Ukraina nie tylko posiada żyzne pola, ale również znaczne złoża bardzo cennych pierwiastków. Jak informują analitycy Banku Pekao:

Ocenia się, że w Ukrainie występuje aż 2/3 z listy 30 surowców uznawanych przez Komisję Europejską za krytyczne.

Pod ziemią Ukrainy znajdują się między innymi 4. na świecie pod względem wielkości rezerwy manganu oraz 10. co do wielkości rezerwy tytanu. Co więcej, kraj produkuje ok. 50 proc. światowego gazu neonowego, który jest niezbędny do produkcji półprzewodników oraz posiada znaczne zasoby gazu łupkowego. Z tego powodu odbudowa Ukrainy byłaby w stanie zapewnić Europie dostawcę surowców. Choć, warto przy tym zaznaczyć, że owocność tej współpracy w dużej mierze zależy od tego, jak zakończy się wojna. Z raportu Banku Pekao wynika, że znaczna część zasobów znajduje się w stosunkowo niewielkiej odległości od linii frontu. 

Przemysł półprzewodników znowu zagrożony? Ukraiński neon na wagę złota

Polecane artykuły

Back to top button