Komentarze I Analizy

Kryzys roku 2020 to konsekwencja naszych zaniedbań

Szaleństwo, które rozpętało się teraz to dopiero początek, a to wszystko nasza wina — zaznacza w wywiadzie dla PAP Elżbieta Mączyńska wykładowczyni i członek Towarzystwa Nauk Ekonomicznych. Prof. Mączyńska podkreśla, iż kryzys roku 2020 ma szczególny charakter oraz fakt, że zupełnie nie jesteśmy na niego gotowi.

Kryzys roku 2020 jest wyjątkowy

Kryzys roku 2020 jest wyjątkowy, przede wszystkim dlatego, że błyskawicznie objął swoim zasięgiem cały świat. Nigdy we wcześniej nie było tak szybko rozprzestrzeniającego się kryzysu. Zapatrzeni w korzyści branży IT zapomnieliśmy o jej zagrożeniach zauważa prof. Mączyńska. Rozmówczyni twierdzi, że życie w globalnej wiosce pozwoliło nam na praktyczne zniwelowanie barier przepływu informacji i choć sam fakt błyskawicznego przesyłu danych jest na co dzień bardzo korzystny, to czasem potrafi się mścić. Dostęp do takiej ilości informacji sprawił, że mechanizm giełdowy stał się bardzo delikatny i nieprzewidywalny, czego konsekwencje widzimy dzisiaj na giełdach.

Pora się obudzić: tak krótko można podsumować wypowiedź prof. Mączyńskiej. Ekonomistka zaznacza, że zlekceważyliśmy symptomy takie jak: protest żółtych kamizelek, czy demonstrację w Hongkongu. Analitycy, którzy mieli stać na posterunku, złudnie wierzyli w stabilność systemu, który obecnie funkcjonuje.

Zobacz także: Pandemia zniechęciła Polaków do prowadzenia działalności gospodarczej

Nasza buta spowodowała, że zupełnie nie jesteśmy gotowi

Zły jest cały system, gdzieś popełniliśmy błąd — zaznacza prof. Mączyńska. Przyczyny obecnego stanu rzeczy według prof. Mączyńskiej należy szukać u samych podstaw obecnego systemu ekonomiczno-społecznego. Według niej gdzieś po drodze zapomnieliśmy o realnym rynku i skupiliśmy się całkowicie na rynku finansowym. Państwa w pogoni za suchymi liczbami i wzrostami PKB zapomniały o tym, że PKB nie jest synonimem wzrostu gospodarczego. PKB nie uwzględnia takich parametrów jak; długość życia, jakość edukacji i służby zdrowia, rozwarstwienie majątkowe. Są to parametry ważne dla większości społeczeństw w przeciwieństwie do konsumpcji, inwestycji i wydatków rządowych, które, choć oczywiście są ważne, nie powinny być celem, a jedynie narzędziem do osiągnięcia wzrostu parametrów wymienionych wyżej. Zdawać by się mogło, że rządy zapomniały, po co w ogóle istnieją, a istnieją, żeby ludziom żyło się lepiej. W nadmiarze informacji i pogoni za wyimaginowanymi celami i potrzebami, które sami sobie stworzyliśmy, zapomnieliśmy o realnych potrzebach i zagrożeniach. Wydawało nam się, że to nas to nie dotyczy i teraz rzeczywistość każe naszą butę – twierdzi rozmówczyni PAP.

Nasza buta spowodowała, że zupełnie nie jesteśmy gotowi na to, co się wydarzy. Skutkiem wspomnianego wcześniej braku informacji i analiz jest fakt, że obecna liczba prognoz ekonomicznych co do najbliższej przyszłości jest ogromna. W konsekwencji nie wiemy co się wydarzy i nawet nie jesteśmy blisko ustalenia na czym stoimy. Wchodzimy w jeden z największych kryzysów ekonomicznych w historii z zawiązanymi oczami.

Zobacz także: Agnieszka Sałek (QSL): pandemia odcisnęła silne piętno na rynku gastronomicznym

Musimy przeżyć, być może największy kryzys w dziejach ludzkości

Teraz jest czas działania – zaznacza prof. Mączyńska. W krótkiej perspektywie musimy skupić się na ratowaniu ludzkiego życia i miejsc pracy. Pamiętajmy, że kryzys roku 2020 to właśnie nie tylko finanse i zmiany cyferek na giełdach, ale też ludzie umierający z głodu na ulicy. Przed naszymi rządami i nami- obywatelami czas próby. Musimy stanąć na wysokości zadania, ponieważ nasza porażka oznacza w tej sytuacji prawdziwą katastrofę. Co do dalszej przyszłości prof. Mączyńska jasno zaznacza, że po kryzysie nastąpi era zmian, jakich nasze społeczeństwo nie widziało od czasów rewolucji przemysłowej. Musimy porzucić ciążące na nas widmo PKB i pogoni za zyskiem. Zmiany w samej podstawie ekonomii postawią cały świat na głowie, wszak jak mówią podręczniki do ekonomii: podstawowym celem działania przedsiębiorstwa jest zysk. I właśnie ta teza według prof. Mączyńskiej jest błędna i prowadzi do autodestrukcji.

Czy przyszłość okaże się ekologiczną utopią, gdzie każdy ma tyle, ile potrzebuje, a ludzie żyją w bezpieczeństwie i spokoju, wolni od pogoni za zyskiem? Cóż, musimy przeżyć, być może największy kryzys w dziejach ludzkości, żeby się o tym przekonać.

Pandemia pogłębiła różnice pomiędzy biednymi a bogatymi na rynku pracy

Polecane artykuły

Back to top button