Europa

4-dniowy tydzień pracy w Hiszpanii, czy to ma sens?

Zdaniem wicepremiera Pablo Iglesiasa, rząd zastanawia się nad tym, czy wprowadzić 4-dniowy tydzień pracy w Hiszpanii, aby zwiększyć zatrudnienie.

4-dniowy tydzień pracy w Hiszpanii nie doprowadzi do zwiększania podaży pracy

Warto zwrócić uwagę na ten tok myślenia: jest określona liczba etatów, które należy rozdysponować. Jeśli je podzielimy, to więcej osób będzie miało pracę. Oczywiście jest to absurd. Miejsca pracy nie są daną stałą. Przy zdrowej gospodarce, gdzie część obywateli prowadzi biznesy i technologia się poprawia, realne płace rosną, ponieważ ludzka praca jest coraz bardziej produktywna. A im więcej można nabyć za swoją pracę, tym większy jest popyt na towary i usługi, które są owocem pracy innych, przez co zatrudnienie się zwiększa.

Zobacz także: Pandemia zrewolucjonizowała sposób myślenia o pracy

Dlaczego w gospodarce Hiszpanii tak się nie dzieje, tylko etatów ubywa? Po pierwsze… pandemia, trudno żeby rynek pracy ekspandował, podczas częściowego zamknięcia wielu obszarów działalności w tym np. turystyki, z której Hiszpania w dużej mierze żyje. Dlatego najpierw powinno się skoncentrować na przesunięciu zasobów na ochronę zdrowia i odmrozić gospodarkę.

Bolączki Południa

Poza COVID-em Hiszpania i inne kraje Południa mają podobne bolączki:

  1. Niską narodową etykę pracy.
  2. Wysokie oczekiwania płacowe wynikające z uwarunkowań historycznych.
  3. Przez wysokie wymagania, obywatele tych krajów niechętnie angażują się w mniej płatne i mniej prestiżowe prace, stąd drastycznie wysokie bezrobocie wśród ludzi młodych.
  4. Wysokie zadłużenie sektora publicznego (np. w Grecji ok. 200% PKB, we Włoszech 160% PKB, w Hiszpanii 120% PKB), co wynika z nadkonsumpcji. To zadłużenie zmniejsza stabilność finansową kraju i generuje podatkowe koszty obsługi długu.
  5. Niekorzystna jest struktura zadłużenia np. w Grecji lwią część długu publicznego posiadają instytucje zagraniczne, przez co Grecy od 2010 byli traktowani jak podbity kraj, któremu Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny, finansowym batem dyktowały jaka polityka ma być prowadzona w ich kraju.
  6. Przeregulowanie gospodarki: regulacje są potrzebne, ale muszą być konkretne i przejrzyste, w bagnie mętnych i zmiennych przepisów tonie wielu przedsiębiorców i w rezultacie rezygnują oni z prowadzenia biznesu lub przenoszą się do innego kraju.
  7. Wysoki udział szarej strefy, która jest mechanizmem negatywnej selekcji. Podmioty płacące podatki przegrywają z tymi działającymi nielegalnie, nie dlatego, że mają gorsze produkty czy wyższe ceny, ale dlatego, że płacą podatki uczciwie, co podnosi im koszty względem, tych którzy unikają danin publicznych.
  8. Nierealistyczne myślenie, że dobrobyt jest im zagwarantowany, bo są potomkami historycznie wielkich przodków tworzących globalne imperia. Czasy, gdy obładowane srebrem i złotem statki cumowały u wybrzeży Hiszpanii czy Portugalii minęły. Rzymskie legiony już nie gwarantują strumieni podatków spływających ze wszystkich stron imperium. Południowe nacje coraz bardziej przebudzają się z błogiego snu, był to proces powolny, bo dług publiczny pozwala go drastycznie spowolnić, ale prawdziwy koszmar nadszedł w tym roku, gdy okazało się, że turystyka została wyłączona jak za wciśnięciem czerwonego przycisku. Już nie można zarabiać na wspaniałej historii przodków (np. pokazując Koloseum) i ładnej pogodzie.

Zobacz także: Czy 4-dniowy tydzień pracy jest w Polsce możliwy?

4-dniowy tydzień pracy w Hiszpanii, czy trzeba będzie obniżyć płace o 20%?

Kolejnym problemem z 4-dniowym tygodniem pracy jest kwestia czy obniżyć płace o 20%? Skoro na etacie pracy będzie mniej, aby inne osoby mogły zyskać zatrudnienie, to taka redukcja wydaje się konieczna. W takiej sytuacji związki zawodowe na to nie pójdą.

No to może płace pozostaną takie same a pracy będzie mniej? Dla Hiszpanów może to wydawać się świetna opcja, ale czym to będzie skutkowało? Obniżoną konkurencyjnością produktów/usług hiszpańskich, przez co… redukcje zatrudnienia. I tak w koło Macieju, mam wrażenie, że społeczeństwa „południowców” mają polityków, z którymi się dobrze dogadują przy forsowaniu takich absurdów.

Hiszpania powinna inwestować i unowocześniać gospodarkę, a nie skracać czas pracy

Według Eurostatu, na koniec III kw. br. bezrobocie w Hiszpanii przekraczało 16%. Do końca roku może wzrosnąć nawet do 19%., a w 2021 r. przekroczyć 22%. Co gorsza, na horyzoncie nie widać, dla nich nadziei, bo zamiast inwestycji, zwiększania konkurencyjności, walki z szarą strefą i korupcją, unowocześniania gospodarki mamy ciągłe poparcie dla wydatków socjalnych i redukcji pracy.

Zobacz także: Młodzi najmocniej ucierpieli na rynku pracy

Jak każdy rozumie nawet intuicyjnie, dobrobytu nie da się zadekretować ustawą lub wykreować w bilansie banku centralnego. Tu wyjątek: w USA się da, ale Amerykanie poświęcili 100 lat na budowanie systemu dolarowego i uzależnianie świata od „zielonego”.

dr Wojciech Świder

Polecane artykuły

Back to top button