Gospodarka

OxyContin zniszczył życie milionów

Sytuacja związana z zażywaniem opioidów nie tylko się nie poprawia, ale wręcz pogarsza z roku na rok. W 2018 roku każdego dnia w Stanach Zjednoczonych umierało 115 osób z powodu nadużycia opioidów. W 2019 roku liczba ta wzrosła do 130, co przełożyło się na 48 tysięcy zgonów obywateli USA z powodu trapiącego ich uzależnienia. Dla porównania, w tym samym roku w wypadkach drogowych zginęło 38 tysięcy ludzi na terenie całych Stanów Zjednoczonych, czyli o 10 tysięcy mniej. Obecnie od heroiny uzależnionych jest co najmniej 600 tysięcy Amerykanów, a niektórzy eksperci podają znacznie większe liczby. Pomyśleć, że to wszystko zaczęło od tego, że Purdue Pharma w latach 90 opracowała lek OxyContin. 

Przełomowe badanie

Znacie Hershela Jicka? Jestem przekonany, że pierwszy raz słyszycie o tej osobistości, a jest on autorem „przełomowego” badania, które w latach 90. otworzyło drogę sprzedawcom opioidów, jednak nie wyprzedzajmy faktów. W pewnym momencie swojej kariery lekarskiej zaczął się on zastanawiać, ilu pacjentów uzależniło się od silnych środków przeciwbólowych, jakie były im podawane. Był to rok 1979 i w szpitalu, w którym pracował, znajdowała się ogromna baza danych zgromadzona na komputerze. Doktor Jick zatrudnił informatyka, który na podstawie tych informacji odpowiedziałby mu na to nurtujące go pytanie.

Następnie jego asystentka Jane Porter pomogła mu zająć się obliczeniami. Spisała notkę z wynikami i przesłała je do „New England Journal of Medicine”. Badanie zatytułowaneRzadkie przypadki uzależnień u pacjentów, którym podawano narkotyki wskazywało na to, że tylko 4 pacjentów na 12 tysięcy, którym podano narkotyk, się od nich uzależniło. Ten artykuł nie podawał stanu, w jakim byli pacjenci, jakie i ile dokładnie leków im podawano, w jakich warunkach pacjenci otrzymywali leki, stał się jednak jednym z najważniejszych badań w historii całej medycyny. Ta krótka notka niedługo miała zmienić to, jak ludzie patrzą na opioidy. Badanie otworzyło ponownie dyskusję dotyczącą zastosowania opioidów w medycynie.

Strach przed opioidami

Przed publikacją tego badania lekarze jak ognia unikali stosowania silnych środków przeciwbólowych ze względu na to, że wcześniejsze próby stosowania narkotyków w medycynie zawsze kończyły się ogromnymi kłopotami. Heroina nie została wprowadzona na rynek przez kartel narkotykowy albo jakiegoś szalonego naukowca, ale przez dobrze działający koncern farmaceutyczny. Firma Bayer dokonała syntezy heroiny w 1897 roku, a następnie postanowiła ją sprzedawać pacjentom, którzy cierpieli na kaszel. Heroina miała być 10 razy efektywniejsza od kodeiny, powodować zdecydowanie mniej skutków ubocznych i co najważniejsze, miała być zupełnie bezpieczna dla osoby, która ją przyjmuje. Potem okazało się to, co obecnie wszyscy wiemy, że heroina jest śmiertelnie niebezpieczna. Od tamtego czasu lekarze byli bardzo wstrzemięźliwi w wypisywaniu leków opartych na opioidach. Swoją drogą nie ma w tym nic dziwnego, jak można traktować poważnie lekarza, który zamiast lekarstwa podaje pacjentowi truciznę.

Zmiana opioidowego paradygmatu

Jednak w latach 80. sytuacja zaczęła się zmieniać, u coraz większej liczby lekarzy strach przed opioidami zamieniał się w entuzjazm. Na samym początku wielu naukowców zaczęło się przekonywać do używania opiatów do neutralizacji bólu u osób z rozwiniętym nowotworem. Osoby chorujące na raka potrafią czuć ból wręcz nie do opisania. Podanie im opioidów może ulżyć im w cierpieniu i pozwolić godnie opuścić świat. Jednak na samych nowotworach się nie skończyło. Według niektórych lekarzy opioidy należało podawać w wypadku bólu chronicznego. Russel Portenoy wraz ze swoją mentorką postanowił opublikować tekst, który miał już raz na zawsze zmienić nastawienie do opioidów. Przeanalizowali oni tylko 38 przypadków prowadzonych przez nich pacjentów chorych na raka i odczuwających bóle chroniczne, którym podano bazujące na opioidów leki przeciwbólowe. Tylko dwie osoby z tej grupy się uzależniły. Co ciekawe, jednym z badań, na które autorzy się powołali, aby udowodnić swoją tezę o tym, że opioidów nie trzeba się bać, była krótka notka wspomniana w trzecim akapicie.

Zobacz także: Meksykańscy handlarze heroiną są nie do zatrzymania [FELIETON]

Zastanawiacie się pewnie, co w tym artykule było takiego rewolucyjnego. W środowiskach naukowych cały czas istnieją jacyś szaleńcy głoszący bardzo kontrowersyjne poglądy i nie ma to większego wpływu na nasze codzienne życie. Tutaj jednak było inaczej. Poglądy lekarzy chcących odczarować opioidów trafiały na bardzo podatny grunt.

OxyContin

Purdue Pharma w latach 90. opracowała lek OxyContin. W jego skład wchodziła tylko jedna substancja, molekularnie bardzo podobna do heroiny, oksykodon. Jej działanie opierało się na jeszcze wtedy stosunkowo nowym przedłużonym uwalnianiu substancji czynnych. W największym skrócie technologia ta powodowała, że oksykodon stosunkowo długo utrzymywał się we krwi. Po odkryciu tego leku firma ruszyła z kampanią marketingową mającą promować używanie go.

Purdue Pharma zatrudniła ogrom przedstawicieli handlowych, którzy spotykali się z lekarzami i namawiali ich do użycia nowego, „bezpiecznego” leku. Firma zaczęła organizować konferencje naukowe w luksusowych hotelach, na których przekonywano medyków do stosowania nowego cudownego środka, który miał sobie poradzić z uciążliwym bólem. Co więcej, pokazywano nawet badania na potwierdzenie tezy o tym, że OxyContin nie ma prawa uzależnić. Na te autorstwa Jicka i Portenoya akwizytorzy powoływali się na każdej konferencji. Bardzo często padało również stwierdzenie, że osoby przyjmujące opioidów uzależniały się w mniej niż jednym procencie. Nie wspominano już o tym, że pierwsze z tych badań było krótką notką, a drugie miało tak małą próbę, że wyciąganie z niego jakichkolwiek wniosek zakrawa o absurd.

Co warto zaznaczyć, kampania marketingowa była naprawdę ogromna. Firma rozdawała lekarzom kupony na OxyContin, które mogli wydać swoim pacjentom. Jednak na tym podarki dla lekarzy się nie kończyły. Purdue Pharma rozdawała gadżety takie jak kubki z logo OxyContinu czy płyty muzyczne, które powstały na życzenie koncernu. Firma finansowała szkolenia dla lekarzy uczących się technik walki z bólem. Oczywiście promowano tam stosowanie opioidów ze stopniowym uwalnianiem substancji czynnych. Ciekawe jest to, że w tamtym czasie jedynym takim lekiem był OxyContin. Co więcej Sam Portenoy zaangażował się w promocję nowego leku.

OxyContin, czyli życie bez bólu jest zdecydowanie za drogie

Przy również warto zaznaczyć, że nie było tak, iż brakowało alternatywnych metod w walce z chronicznym bólem stawów czy kręgosłupa. John Bonica, były zapaśnik, założył profesjonalną klinikę leczenia bólu. Miała ona do tej dolegliwości podejście interdyscyplinarne. Było w niej zatrudnionych wielu specjalistów z różnych dziedzin, w tym psychiatrzy i pracownicy pomocy społecznej. Ból powstaje bowiem nie tylko z powodów fizycznych, ale również psychicznych, nazywa się go wtedy psychogennym. Biorąc pod uwagę to, że w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dekadach znacznie wzrosły nierówności społeczne, mnóstwo miejsc pracy na skutek globalizacji znikło z dnia na dzień, co z pewnością przyczyniło się do rozpowszechnienia wśród ludzi bólu psychogennego. 

Zobacz także: Produkcja opium – główne źródło przychodów Talibów

Kliniki te miały właśnie tym się zająć, dokładnie zbadać pacjenta i mu pomóc. Jeśli miał on problemy ze stawami z powodu choroby, to był kierowany do fizjoterapeuty, gdzie dowiadywał się, co zrobić, aby przestało go boleć. Jeśli odczuwał ból przez brak pracy, to zatrudniony specjalista od pomocy społecznej pomagał mu znaleźć nową. Podchodzono do bólu w sposób naprawdę zniuansowany. Jednak taka metoda leczenia swoje kosztuje, a ubezpieczyciele nie chcieli na nią łożyć. Przedsiębiorstwa nie dawały się przekonać, że ta metoda da długotrwałe skutki, bo na własne oczy widzieli pacjentów, którzy po zażyciu jednej tabletki czuli ulgę.

Lekarza znowu sprzedali ludziom truciznę

Do tego sami lekarze zostali pośrednio zmuszeni wypisywać pacjentom narkotyki. Po pierwsze czas, jaki mogli poświęcać na pacjenta, spadał od lat 80., więc trudno było o dokładną analizę dolegliwości chorego. Gdy osoba czuła ból, dostawała OxyCondin. W taki sposób sprawę czującego ból pacjenta, można było rozwiązać zaskakująco szybko. Do tego wielu lekarzy było święcie przekonanych o jego efektywności. Tyle razy słyszeli o badaniach i o tym, że mniej niż jeden procent zażywających opioidy się od nich uzależnia, że byli pewni, że robią coś dobrego. No przecież gdyby ta metoda była nieefektywna bądź szkodliwa, to by firma o tym powiedziała, prawda?

OxyContin, fabryki prochów i heroina

Te wszystkie czynniki spowodowały, że OxyContin stał się hitem wśród leków. Purdue Pharma ze sprzedaży tego jednego medykamentu od 1996 do 2016 roku zarobiła na czysto ponad 12 miliardów dolarów, przy tym wpędziła wielu ludzi w straszny nałóg. Według badań Joe Gaya i Ormana Halla korelacja między liczbą wydanych na receptę środków opioidów a liczbą zgonów spowodowaną przez ich nadużycie wynosiła aż 0,979 (maksymalny poziom korelacji wynosi 1). Niezaprzeczalnie oznacza to, że wielki koncern farmaceutyczny swoją polityką doprowadził wielu ludzi do śmierci.  

Popularność OxyContinu i innych leków opartych na opiatach przyczyniła się do powstania tzw. fabryk prochów. W nich lekarze wypisywali szalone ilości opioidów, często osobom uzależnionym. Jednym z takich lekarzy był George Blatii, który w 5 lat wypisał nielegalnie ponad 1,8 miliona recept na silnie uzależniające środki. Były i są to legalnie działające kliniki, które nie różnią się jakoś szczególnie od komórek sprzedających narkotyki.

Opioidy zmieniły opinię publiczną w Stanach Zjednoczonych. Kiedyś uważano, że narkomani to osoby upośledzone społecznie, czarni z gett, podejrzani imigranci. Jednak od opioidów uzależniali się praktycznie sami biali ludzi, nierzadko z bogatych dzielnic. Następnie często ci dobrzy, poukładani ludzie przechodzili na heroinę. Jak wynika z badania National Institute on Drug Abuse:

„Około 80% osób, zażywających heroinę, zaczęło od nadużywania opioidów na receptę”.

Narkoman przestał być wrogiem, złodziejem i przestępcą, którego trzeba wsadzić do więzienia. Obecnie heroinistą mógł okazać się syn stosunkowo bogatych rodziców, a kto by chciał widzieć swoje dziecko za kratami. Doprowadziło to do zmian w prawie. Postanowiono, że zamiast zamykać narkomanów, którzy coś ukradną, w więzieniu, będą oni trafiać na odwyk. 

To wszystko mogłoby się nie wydarzyć, gdyby państwo lepiej regulowało i czuwało nad tym, co robią firmy farmaceutyczne. Uzależnienie od opioidów niszczy ludzi, a ci nie mogą z tym wiele zrobić, bo środki te uzależniają fizjologicznie. Człowiek odstawiający nikotynę zaczyna się denerwować, osoba rezygnująca z heroiny będzie wymiotować, zwijać się z bólu, wydalać pod siebie odchody. Do takiego stanu doprowadził ludzi wolny, nieograniczony regulacjami rynek. 

Artykuł powstał w dużej mierze na podstawie książki „Dreamland. Opiatowa epidemia w USA” autorstwa Sama Quinonesa.

Socjalizm i dlaczego Amerykanie się go domagają? [FELIETON]

Polecane artykuły

Back to top button