Świat

Dlaczego ceny testów na covid są tak wysokie?

W miarę postępów w szczepieniach przeciw SARS-CoV 2 coraz większego odsetka ludności w praktycznie wszystkich krajach europejskich znika większość barier dotyczących wolnego przekraczania granic, czy to lądem, czy powietrzem. Część osób z przyczyn bardziej lub mniej zależnych od siebie, wciąż jest jednak skazana na poddawanie się testom PCR lub antygenowym na COVID-19 przed wyjazdem, czy to na wakacje, czy w podróż biznesową. Jednak ceny testów na covid są znacznie większe niż na początku pandemii. Dlaczego sytuacja przedstawia się właśnie tak?

Na początek trzeba rozróżnić poszczególne rodzaje dostępnych na rynku testów. Pierwszym, najważniejszym, najskuteczniejszym i zarazem najpopularniejszym rodzajem są testy RT-PCR, które określają obecność cząsteczek wirusa w wydzielinie z górnych lub dolnych dróg oddechowych. Powinno się je wykonywać od razu po zaobserwowaniu pierwszych objawów. Tym samym zastosowaniem i podobnym sposobem pobrania cechują się testy RT-LAMP. Trochę inaczej działają testy antygenowe, które określają obecność przeciwciał wytwarzanych w organizmie człowieka w trakcie infekcji, dlatego wykonuje się je 5-7 dni po wystąpieniu pierwszych objawów potencjalnej infekcji koronawirusem. Jeszcze inne zastosowanie mają testy serologiczne, określające obecność we krwi badanego przeciwciał przeciw koronawirusowi z Wuhan bądź to w wyniku przechorowania choroby, bądź zaszczepienia się. 

Ceny testów na covid w Polsce

Jak podaje serwis Medicover, dostępne w ramach ich działalności testy mają następujący cennik: genowe badające bieżące zakażenie – 250 zł w przypadku RT-LAMP i prawie 400 zł w przypadku RT-PCR. Tymczasem w kwietniu 2020 roku, jak podaje biuletyn Wydziału Taryfikacji Agencji Ochrony Technologii Medycznych i Taryfikacji, średni koszt wykonania takiego testu (antygenowe nie były jeszcze wówczas dostępne) obliczony na podstawie deklaracji laboratoriów, wynosił niecałe 180 zł. Był to całkowity koszt wykonania, wliczający izolację RNA z wymazu pobranego od pacjenta oraz samo przetestowanie go pod kątem obecności nowego wówczas wirusa. Natomiast doliczając koszty pracy ekip laboratoryjnych (w przeliczeniu na jedną próbkę) oraz ceny jednorazowego sprzętu wykorzystywanego przy pobieraniu wymazów, nie przekraczały one sumarycznie 273 zł (według deklaracji laboratoriów) oraz 252 zł (według danych po przeprowadzeniu symulacji eksperckiej). 

Dziś cena testu antygenowego, dającego wynik szybko (nawet w przeciągu 15 min od pobrania próbki) wynosi 150 zł. W poprzednim roku, kiedy testy tego typu stały się już dostępne (jesienią), ceny ich kształtowały się na podobnym poziomie. Testy te jednak są dużo mniej dokładne i zamiast celności na poziomie nawet 98%, nie mogą się często pochwalić nawet 90%. Dlatego też wiele krajów wymaga przy wjeździe wyniku właśnie testu PCR. 

Ceny testów na covid za granicą

Nie dalej jak tydzień temu BBC doniosło o watchdogu chcącym zbadać temat konkurencji cenowej na rynku testów PCR na SARS-CoV 2, pod kątem nieuczciwych praktyk. Mimo że średnia cena plasuje się na poziomie 75 funtów (około 380 zł), to różne firmy oferują ceny wahające się od 20 do nawet 500 funtów (od 100 do 2500 zł). Sprawą zainteresowała się rządowa Agencja do spraw Rynków i Konkurencji, która chce sprawdzić, czy zawyżone ceny testów nie sprawiają, że niektórzy Brytyjczycy nie mogą sobie pozwolić na zasłużone po wyczerpującym 1,5 roku wakacje. W końcu dodane do kosztów urlopu 500 funtów pomnożone przez na przykład czteroosobową rodzinę może okazać się barierą nie do przekroczenia dla niektórych.

Skupiając się na krajach będących typowymi destynacjami urlopowymi, można zauważyć, że ceny testów różnią się znacznie od tych zauważanych w Polsce. Jak podaje niemiecki portal WDR, na terenie całej Francji cena testu PCR wynosi jednolicie 29 euro (około 130 zł), podobnie wyglądają też ceny w Belgii, Chorwacji czy Hiszpanii. W Turcji testy ekspresowe kosztują 18 euro (około 75 zł), a PCR 30 euro. Natomiast w Grecji wahają się one między 15 a 40 euro (65 a 170 zł). 

Skąd takie dysproporcje?

Oczywiście podawane wyżej ceny dotyczą jedynie niewykazujących objawów urlopowiczów i jeśli ktoś ma podstawy do sądzenia, że jest zakażony na podstawie swojego stanu zdrowia, może uzyskać skierowanie na bezpłatny test PCR, którego stacje są dostępne w każdym mieście powiatowym, a często nawet miejscowościach gminnych (choć w obu przypadkach trzeba się czasem nieźle nagimnastykować, by trafić na działający punkt pobrań. Z końcem 3 fali Narodowy Fundusz Zdrowia rozwiązał umowy z większością sieci laboratoriów, które od tego czasu prowadzą jedynie testy komercyjne). 

Jak jednak wspomniałem wcześniej, jeśli nie ma się objawów, ani certyfikatu pełnego zaszczepienia (dającego wstęp do zdecydowanej większości krajów), jest się zdanym na skorzystanie z testu. Natomiast wśród ludzi niezaszczepionych nie ma tylko antyszczepionkowych sceptyków, ale są również osoby z przeciwwskazaniami uniemożliwiającymi przyjęcie dostępnych preparatów. Czemu więc na rynku testów PCR (i innych) panuje w Polsce taka swoboda dyktowania cen przez laboratoria? Nie wiadomo. Nie można wykluczyć, że może być to element cichej zmowy Ministerstwa Zdrowia z laboratoriami prowadzącymi badania, by zachęcić (sceptycznych) ludzi do zaszczepienia się i oszczędzenia sobie zachodu i kosztów związanych z testowaniem. Jeśli to prawda, to metoda ta nie okazuje się skuteczna, bo mimo sezonu wakacyjnego tempo szczepień nad Wisłą zwalnia. A na pewno nie jest moralna, gdyż wykluczając niechcących się szczepić z często niedorzecznych pobudek antyszczepionkowców, wyklucza się również tych z faktycznymi przeciwwskazaniami, niewinnych niczemu. 

Zobacz także: Szczepienia wpływają korzystnie na wzrost gospodarczy

Polecane artykuły

Back to top button