Uncategorized

W USA rozdano pieniądze obywatelom. Teraz mają najwyższą inflację

Inflacja CPI wyniosła w USA w październiku 6,2% r/r, osiągając tym samym najwyższy poziom od lipca 1991 roku. Jednym z powodu jest to, że w USA rozdano pieniądze obywatelom.


Październikowa inflacja zaskoczyła ekonomistów w USA. Konsensus rynkowy zakładał wzrost z 5,4% r/r we wrześniu do 5,8% r/r w październiku. Odczyt pokazał jednak, że ceny w USA rosły w zeszłym miesiącu w tempie 6,2% r/r. Tym samym inflacja osiągnęła najwyższe poziomy od lipca 1991 roku, czyli od 30 lat. Inflacja bazowa wzrosła do 4,6% r/r z 4,0% r/r miesiąc wcześniej. Inflację w USA w ciągu ostatnich trzech dekad pokazuje poniższy wykres analityków banku PKO BP.

Inflacja CPI w USA w latach 1990-2021

Dlaczego USA mają tak wysoką inflację?

Dlaczego ceny w USA rosną tak szybko? Czynniki są podobne do tych w Polsce. Drożeją paliwa, energia elektryczna czy żywność. Duży wpływ mają też usługi medyczne, które są w USA głównie prywatne. W samym październiku najwięcej dołożyły paliwa. Zmiany w ciągu ostatniego miesiąca przedstawia poniższy wykres.

Jeżeli chodzi o strukturę całej inflacji, to najwięcej dodają paliwa — blisko połowę całej inflacji. Dużo zależy też od kategorii „mieszkanie”, która zwiększa wskaźnik inflacji o ok. 1,5 pp. Duży jest także wpływ żywności.

Nie można jednak powiedzieć, że inflacja to efekt czynników zewnętrznych, a władze USA nie mają na nią wpływu. Mają i to wielki. Rząd USA zatwierdził w tym roku program pomocowy w wysokości 1,9 bln dol. To ponad 3 razy więcej niż wynosi PKB Polski. Tak duża podaż pieniądza sprawiła, że amerykańska giełda zaczęła bić rekordy, a społeczeństwo wzbogaciło się o 24 bln dol.

Czy podaż pieniądza ma wpływ na inflację? Analiza ekonomistów Oxford Economics sugeruje, że wzrost podaży pieniądza odpowiada za połowę inflacji w państwach rozwijających się oraz 20% w państwach rozwiniętych. Jednym z powodów tego wzrostu podaży jest fakt, że w USA rozdano pieniądze obywatelom.

Podaż pieniądza a inflacja

To, że inflacja ma charakter podażowy, nie oznacza, że nie ma związku z działaniami rządu. Aby jak najprościej wytłumaczyć ten schemat, posłużę się pewnym uproszczeniem. Wyobraźmy sobie sytuację gdy każdy mieszkaniec pewnej wyspy ma dochód w wysokości 1000 monet miesięcznie. 700 z nich wydaje na towary, a 300 na usługi. Nagle wybuch pandemii sprawia, że wyspiarze nie mogą odwiedzić kina, fryzjera czy kosmetyczki. To sprawia, że ich wydatki na usługi maleją z 300 do 100 monet. Jednocześnie rząd w ramach walki z kryzysem daje każdemu mieszkańcowi 200 dodatkowych monet.

Decydują oni, że część pieniędzy odłożą, a część wydadzą na inne rzeczy — np. towary takie jak meble, nowa konsola czy lodówka. Struktura wydatków się zmienia — na usługi idzie już jedynie 100 monet, 200 jest oszczędzane, a 900 przeznaczane na towary. Fabryki nie nadążają. Skokowy wzrost popytu powoduje, że producenci nie wyrabiają się z transportem swoich dóbr, a kopalnie, huty i fabryki z produkcją surowców i komponentów. Zgodnie z prawem popytu i podaży rosną ceny.

Amerykanie nie tylko wpompowali w gospodarkę mnóstwo pieniędzy w postaci wsparcia dla firm i projektów infrastrukturalnych, lecz po prostu rozdali gotówkę. Każdy Amerykanin o odpowiednio niskich dochodach mógł liczyć na bon w wysokości 1400 dolarów. Według szacunków Białego Domu wsparcie miało popłynąć nawet do 85% Amerykanów.

Zależność pomiędzy popytem a inflacją doskonale ilustruje poniższy wykres. Współczynnik r kwadrat dla inflacji towarów i wzrostu wydatków na nie (w porównaniu do trendu sprzed pandemii) wynosi dla badanych państw OECD aż 0,90. Z danych przedstawionym na wykresie wynika, że gdyby popyt na towary był taki sam jak przed pandemią, to inflacja wynosiłaby ok. 3-4%. Każde zwiększenie wydatków na towary o 2 pp. zwiększa poziom ich cen o 1 pp.

W USA rozdano pieniądze

Należy też pamiętać, że za większość podaży pieniądza odpowiadają komercyjne banki. Związane jest to z niskimi stopami procentowymi. Rząd nie musi więc fizycznie wpompowywać w gospodarkę miliardów dolarów, aby ich liczba się zwiększyła.

W USA rozdano pieniądze

Dlaczego pomimo braku wzrostu wydatków ceny nadal by rosły? Ponieważ w globalnej siatce powiązań gospodarczych wiele zależy od innych. Choćby ceny ropy, które przekładają się na ceny wszystkich produktów. Na dodatek same ceny paliw są one zależne od kilku producentów i nawet gdyby Polacy przestali kupować paliwo, to ceny na stacjach by nie zmalały. Już teraz stacje benzynowe sprzedają paliwa z najniższą marżą od lat, a mimo to ceny benzyny biją kolejne rekordy.

Warto jednak zaznaczyć, że takie działanie ma swoje dobre strony. Dzięki zwiększonemu popytowi rząd ogranicza wzrost bezrobocia i ubóstwa. Zwiększenie publicznego długu powoduje też zmniejszenie prywatnego zadłużenia. To zaś ogranicza wpływ efektu blizny i zwiększa stopę inwestycji w gospodarce.

Zobacz też: USA: Na pandemii stracili wszyscy, oprócz rentierów

Polecane artykuły

Back to top button