Ameryki

Embargo na Kubie: 60 lat stagnacji i pogłębiający się kryzys

Ustanowione w 1962 roku i obowiązujące do dziś embargo na Kubie jest jednym z najdłużej utrzymujących się bojkotów. 

Embargo na Kubie – blokada utrzymująca się do dzisiaj

Rozkaz wykonawczy 3447 podpisany przez Johna F. Kennedy’ego 3 lutego 1962 roku na zawsze odmienił gospodarkę Kuby. Decyzję uzasadniano wówczas „przymierzem narodu wyspiarskiego z władzami komunistycznymi”. Celem dotkliwych sankcji miała być blokada handlu. Po sześciu dekadach Kuba wciąż zmaga się z embargiem. Zmieniło się jednak jego uzasadnienie oraz warunki. Dzisiaj USA powołuje się na łamanie praw człowieka w Hawanie oraz poparcie dla rządu wenezuelskiego Nicolasa Maduro.

Zobacz także: Kolej łącząca Meksyk, USA i Kanadę staje się faktem. Rekordowy koszt

Obecnie blokada wydaje się jednostronna. Przez pierwsze trzy dekady Kuba była partnerem ZSRR. Jednak od momentu uchwalenia ustaw Torricelli i Helmsa-Burtona z 1992 i 1996 roku sankcje zostały znacznie zaostrzone. Kubańscy politycy uważają, że od tego momentu blokada stała się jednostronna. Rząd szacuje, że gospodarka kraju ucierpiała na kwotę ok. 150 mld USD. Koszty spotęgowane są przez amerykańskie Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) nakładające kary na sojuszników i inwestorów Kuby. Szacuje się, że tylko w okresie od kwietnia 2019 roku do marca 2020 roku wyniosły one ponad 2,4 mld USD i zostały wymierzone głównie przeciwko bankom, firmom ubezpieczeniowym, firmom energetycznym i biurom podróży.

Jak obecnie wygląda embargo?

Odwilż miała nastąpić podczas kadencji Baracka Obamy. W 2016 roku istniało duże prawdopodobieństwo zniesienia blokady. Jednak nawet Obama, który złagodził niektóre sankcje, nie mógł ich całkowicie znieść ze względu na ustawę Helmsa Burtona, która dekretem zabrania każdemu prezydentowi zmiany embarga. Wraz z upływem lat zmienia się technologia i wymiar sankcji. Obecnie nawet Internet pozostaje strefą izolacji. Mieszkańcy Kuby nie mogą korzystać choćby z dostępnych na całym świecie aplikacji internetowych (Zoom, Skype czy Microsoft Teams) do komunikowania się ze światem zewnętrznym. Cierpi również sektor medyczny. Stany Zjednoczone zakazały eksportu na Kubę sprzętu medycznego zawierającego amerykańskie komponenty. W wyspiarskim kraju permanentnie brakuje leków dostępnych na receptę. Zamknięte pozostają oddziały Western Union, które mogłyby pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy. Stany Zjednoczone zakazały przekazów pieniężnych za pośrednictwem kubańskich firm i ich filii milionom kubańskich rodzin, które polegają na pomocy bliskich pracujących za granicą. Dodatkowo ograniczono ruch turystyczny, zabroniono wymiany kulturalnej i delegacji edukacyjnych. Rozwój technologii ułatwił egzekwowanie sankcji, szczególnie w odniesieniu do transakcji internetowych. Mieszkańcy Kuby nie mogą również korzystać z platform takich jak Amazon czy PayPal, a statki płacą dotkliwe kary za dokowanie u wybrzeża wyspy.

Zobacz także: Stany Zjednoczone nakładają kolejne sankcje na Nikaraguę

Stosunek USA do Kuby pozostaje niezmienny

Polityka USA wobec Kuby budzi kontrowersje na całym świecie. O ile w warunkach zimnej wojny podjęte działania znajdowały uzasadnienie polityczne, obecnie coraz częściej mówi się o niesłusznej blokadzie, która ogranicza rozwój wyspiarskiego państwa. Zmian miał dokonać Joe Biden. Mówiono, że po wygraniu wyborów przywróci stosunki dyplomatyczne. Tymczasem nowy prezydent nie tylko pozostawił Kubę na liście „sponsorów terroryzmu”, ale również podwoił embargo zaostrzając restrykcje i nakładając szereg nowych sankcji na rząd kubański. Jednak zarówno prezydent jak i Republikanie twierdzą, że sankcje są wymierzone w rząd, a nie w obywateli. Tłumaczenie to wydaje się kuriozalne, biorąc pod uwagę, że blokada amerykańska dotyczy każdego aspektu życia Kubańczyków, począwszy od systemu zdrowia, na edukacji kończąc. Uzasadnieniem administracji Bidena podtrzymania sankcji podczas zeszłorocznego Zgromadzenia Ogólnego ONZ było „wsparcie narodu kubańskiego w jego dążeniu do określenia własnej przyszłości”. Według badań obywatele Kuby za obecną sytuację w większości nie obwiniają rządu, lecz Stany Zjednoczone. Jak pokazują sondaże, 57% wyborców w USA popiera zniesienie embarga, podczas gdy tylko 29% jest przeciw.

Z ekonomicznego punktu widzenia stosunek USA do Kuby i nałożone sankcje są jedną z przyczyn sytuacji na Kubie, ale nie jedyną. Pomimo że podejmowane są kroki zmierzające do liberalizacji sektora prywatnego, zachodzą one zbyt wolno. Znaczna część gospodarki wciąż znajduje się w rękach państwa. Pojawiają się zatem głosy z drugiej strony mówiące, że to polityka wewnętrzna, a nie embargo ma największy wpływ na sytuację na Kubie. Jedno jest jednak pewne. Blokowana Kuba nie będzie mieć realnych perspektyw na zmianę. Co więcej, sytuacja będzie się tylko pogarszała, biorąc pod uwagę reperkusje związane z pandemią.

Istotną kwestią jest również jednostronna decyzja amerykańskich polityków. Biorąc pod uwagę słabnącą pozycję USA, przy umacniających się Chinach, wkrótce sytuacja może się odmienić. Podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ 29. rok z rzędu członkowie głosowali za zniesieniem embarga. Przytłaczającą większością głosów 184 do dwóch po raz kolejny odrzucono wniosek. Jednak USA traci status hegemona, a głosowanie podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ wciąż jest wyrazem jednostronnej siły. Dla części turystów „zamrożenie w czasie” i stagnacja jest częścią uroku wyspy. Jednak dla samych Kubańczyków są wyrazem sześciu dekad destrukcyjnych sankcji, które bezpośrednio uderzają w każdy wymiar życia na Kubie.

Gospodarka Kuby – rząd zapowiada ożywienie na poziomie 4%

Polecane artykuły

Back to top button