Bezpieczeństwo EkonomiczneEuropa

Szykują się nowe sankcje UE! Obejmą rosyjski węgiel, ale nie obejmą ropy i gazu

Jak informuje Bloomberg, szykują się nowe sankcje UE, które mają objąć import rosyjskiego węgla z Rosji, blokadę transportu ciężarowego oraz statki. Jest to odpowiedź na rosyjskie zbrodnie wojenne na terenie Ukrainy. Niestety wśród unijnych polityków wciąż nie ma zgody w sprawie ropy naftowej i gazu. 

Nowe sankcje UE obejmą rosyjski węgiel, transport ciężarowy oraz drogą morską

Jak donosi Bloomberg, Unia Europejska planuje nałożenie nowych sankcji na Rosję w wyniku zbrodni wojennych popełnianych w Ukrainie.

Unia Europejska planuje zaproponować obowiązkowe wycofywanie przez kraje Wspólnoty importu węgla z Rosji w bezpośredniej reakcji na doniesienia, że ​​siły rosyjskie popełniły zbrodnie wojenne w Ukrainie — czytamy na łamach Bloomberga

Kolejna transza sankcji obejmie m.in. import rosyjskiego węgla oraz blokady transportu lądowego i morskiego dla rosyjskich przewoźników. Ciężarówki będą miały zakaz wjazdu na teren Unii, zaś statki na unijną drogę morską.

Zobacz także: Kraje bałtyckie przestają importować gaz z Rosji i wzywają do tego całą UE

Wciąż nie ma zgody w sprawie embarga na rosyjską ropę i gaz

Kolejne zbrodnie wojenne popełniane przez siły rosyjskie (m.in. masakra w Buczy) wywierają presję na Unię Europejską, aby rozszerzyć sankcje na rosyjski sektor energetyczny. Jak jednak donosi agencja Bloomberg, wśród unijnych polityków wciąż nie ma zgody w spawie embarga na ropę naftową i gaz z Rosji.

Sprzeciwia się kilka rządów, w tym szczególności rządy Niemiec oraz Węgier, które otwarcie mówią o niemożliwości uniezależnienia się od rosyjskich surowców w obecnym czasie ze względu na brak alternatyw, nad którymi trwają prace. Trudno podzielać ich zdanie. Od początku rosyjskiej inwazji powstało multum opracowań, które jednoznacznie stwierdzają, że Europa Zachodnia jest w stanie uniezależnić się od surowców energetycznych z Rosji już teraz. Kraje bałtyckie będące de facto państwami silnie uzależnionymi od rosyjskiej ropy i gazu przed wojną, podjęły już decyzję o całkowitym uniezależnieniu się od importu tych surowców ze „zbrodniczego” kraju.

Zobacz także: Ubezpieczyciele uznali WSZYSTKIE rosyjskie wody za obszar wysokiego ryzyka

Zakładając nawet, iż rządy Niemiec czy Węgier mają racje, mówiąc, że embargo na gaz i ropę z Rosji wywoła gwałtowny wzrost cen tych surowców, co w efekcie doprowadzi do recesji i zubożenia społeczeństwa, nie biorą one [wspomniane rządy] pod uwagę długoterminowych kosztów ekonomicznych. Wyjaśnia to prof. ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim Łukasz Hardt.

Przecież ci, którzy mówią, że nie można zgodzić się na natychmiastowe embargo na import z Rosji ropy i gazu, argumentują, że doprowadziłoby to do silnego wzrostu cen tych produktów i w konsekwencji do recesji. Pomijając już to, że dostępne analizy wskazują na to, że koszty embarga są zwykle zawyżane, to przecież istotne jest to, czego nie widać, a więc dramatyczne koszty, też gospodarcze, które trzeba będzie ponieść w przyszłości, jeśli ekspansji Rosji teraz się nie zatrzyma. Te przyszłe koszty nie powinny być w analizach skutków embarga pomijane, a uwzględniana przy ich szacunku stopa dyskonta powinna być niska, bo powinniśmy, na ile to tylko możliwe, poruszać się w paradygmacie kultury cierpliwości – pisze profesor na łamach portalu „Wszystko co najważniejsze”

Innymi słowy, Zachód powinien szacować koszty ekonomiczne nałożenia embarga na rosyjskie surowce, biorąc pod uwagę również długoterminowe skutki, które przeważają nad tymi krótkoterminowymi. Decyzje tu i teraz wpłyną na przyszłe losy, w tym eskalację bądź deeskalację rosyjskiej inwazji.

Kontrsankcje Rosji to „pikuś” dla Zachodu

Polecane artykuły

Back to top button