Bezpieczeństwo EkonomiczneGospodarka

Europa Zachodnia budzi się ze snu zimowego! Idzie wyścig zbrojeń i … czas głębokich deficytów

Europa — ta na Zachód od imperialistycznej Rosji — budzi się ze snu zimowego i zapowiada zwiększenie potencjału militarnego. Dwa dni po rozpoczęciu agresji rosyjskiej, Olaf Sholz zapowiedział dozbrojenie Bundeswehry, w połowie marca prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński hucznie ogłosił wzrost wydatków z budżetu państwa na przemysł zbrojeniowy, natomiast Francja na czele, której stoi Emmanuel Macron ogłosiła wejście w gospodarkę wojenną. Idzie wyścig zbrojeń w Europie, który ma odstraszyć agresora. Czy to dobry kierunek? Geopolitycznie zapewne tak. Ekonomicznie? Zapewne nie.

Kto najwięcej wydaje na obronność?

Nie od dziś wiadomo, że wydatki na przemysł zbrojeniowy generują miliardy dolarów z budżetu państwa. Globalne wydatki na wojsko w 2021 roku pierwszy raz w historii przekroczyły barierę 2 bln dolarów. Według regionu najwięcej wydały Ameryka Północna i Południowa. Natomiast w najmniejszym stopniu militaryzowały się Afryka oraz państwa Bliskiego Wschodu.

Warto zaznaczyć, że po zimnej wojnie, która skończyła się w 1991 roku nastały lata „posuchy” w wydatkach na obronność. Elitom politycznym było bliżej do prowadzenia pacyfistycznej polityki militarnej. Jednak dwa wydarzenia zmieniły ów percepcję: 1) śmiercionośny atak terrorystyczny przez Al-Kaidę na World Trade Center i amerykański Pentagon w 2001 roku, 2) aneksja Krymu przez Federacje Rosyjską w 2014 roku. Uwidacznia się zdecydowany wzrost wydatków na wojsko po 2001 roku oraz po 2014 roku. Barbarzyński atak Rosji na Ukrainę zapewne wzmocni ten trend.

Wydatki na wojsko według regionu (mld USD)

SIPRI Fact Sheet 2021

Według kraju oczywiście zdecydowanie dominują Stany Zjednoczone z wydatkami na poziomie 801 mld dolarów rocznie. Zaraz za Amerykanami są Chińczycy. Państwo Środka wydaje prawie 300 mld dolarów. Wyścig mocarstw trwa. Na kolejnych pozycjach są Indie, Wielka Brytania, Rosja, Francja, Niemcy, Arabia Saudyjska i Japonia, które przeznaczają poniżej 100 mld dolarów na szeroko rozumiane militaria. Polska jest na 19. miejscu z wydatkami opiewającymi na kwotę 13,7 mld dolarów. Tak to wygląda w wartościach bezwzględnych. W stosunku do PKB sytuacja jest zgoła odmienna.

Opracowanie własne na podstawie SIPRI Fact Sheet 2021

Na prowadzenie wyłania się Arabia Saudyjska, której wydatki na wojsko stanowią aż 6,6% PKB. Na kolejnych miejscach są Izrael (5,2% PKB), zbrodnicza Rosja (4,1% PKB), USA (3,5% PKB), Korea Południowa (2,8% PKB), Indie (2,7% PKB), Iran (2,3% PKB) i Wielka Brytania (2,2% PKB). Tuż za wyżej wymienionymi państwami jest Polska z wydatkami stanowiącymi 2,1% PKB. Zaznaczę, że wszystkie dane dotyczą 2021 roku i opracowane zostały przez Stockholm International Peace Research Institute. Można zapoznać się z nimi w raporcie SIPRI Fact Sheet 2021.

Wydatki na wojsko jako % PKB

Opracowanie własne na podstawie SIPRI Fact Sheet 2021

Wielka Brytania i zbrodnicza Rosja przewodzą w Europie

Z racji, że niniejszy artykuł skupia się na wyścigu zbrojeń w Europie, warto porównać, jak wydatki na wojsko kształtują się spośród państw naszego regionu. Dominują państwa Wielkiej Brytanii oraz autorytarnej Federacji Rosyjskiej. Na kolejnych trzech miejscach są Niemcy, Francja oraz Włochy. Polska zajmuje 8. miejsce spośród krajów europejskich.

Opracowanie własne na podstawie SIPRI Fact Sheet 2021

O ile powyższy ranking nie powinien nikogo zaskakiwać, tak ciekawie robi się, jeżeli przeanalizujemy wartości względne. Lideruje Rosja wraz z Grecją, u której wydatki na wojskowość stanowią aż 3,9% PKB. Wysoko znajduje się Ukraina z udziałem w PKB na poziomie 3,2%. Pamiętajmy jednak, że nominalne PKB Ukrainy jest ok. 10 razy mniejsze od PKB Rosji i ok. 3,5 razy mniejsze od PKB Polski. Nasz kraj jest tuż za Wielką Brytanią na 5. pozycji.

Opracowanie własne na podstawie SIPRI Fact Sheet 2021

Przebudzenie Europy Zachodniej

Wydatki europejskie na zbrojenia stanowią 20% wydatków globalnych. Niestety znaczny udział w tychże 20% ma Federacja Rosyjska, która w 2011 roku zainicjowała program zatwierdzony przez ówczesnego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Program zakładał, że Moskwa wyda na nową broń aż 19 bln rubli (po kursie z 2011 roku jest to 589 mld dolarów) w okresie 2011-2020. W 2012 roku Rosja przeznaczała aż 3,7% PKB na wojsko. Było to o 1,3 punktu procentowego więcej od Wielkiej Brytanii, dwa razy więcej od Francji i ponad 3-krotnie więcej od Niemiec. Jak widać po wcześniej opisanych wykresach, do 2021 roku w tej domenie wiele się nie zmieniło, mimo znacznie większego potencjału gospodarczego oraz wydatkowego krajów Europy Zachodniej.

Członkowie NATO są przecież zobowiązani do wydatków na zbrojenia na poziomie 2% PKB. Niestety, większość państw sojuszu lekceważy te kryteria. Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy czy Holandia mają wydatki poniżej bariery 2% PKB. Wydaje się jednak, że skończył się czas niskich wydatków na obronę w Europie.

W wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę nastąpiło przebudzenie zachodnich elit. Francja, Niemcy czy Polska zobowiązały się do wzmocnienia potencjału militarnego, a w szczególności modernizację wojsk. W ostatnich latach Rzeczpospolita zaniedbywała ten segment. Znaczącą część wydatków wojskowych pochłaniały wydatki na świadczenia pieniężne — dodatkowe emerytury czy wynagrodzenia. Wydatki majątkowe stanowiły jedynie 30%, wskutek czego polski zasób militarny jest przestarzały. To ma się jednak zmienić.

Minister Obrony Narodowej (MON) nie tak dawno poinformował, że podpisano zapytanie ofertowe LOR dotyczące kupna wyrzutni M142 HIMARS. W sumie wydatki na unowocześnienie armii mają opiewać na kwotę co najmniej 122 mld zł. Dla zainteresowanych tym tematem zapraszam do odczytania tekstu Radosława Ditricha, który z chirurgiczną precyzją omawia szczegóły kupna sprzętu wojskowego (link tutaj: Nowy sprzęt dla wojska – mowa o setkach miliardów złotych). Oczywiście to zapewne tylko część planowanego wzmocnienia potencjału wojskowego polskich sił zbrojnych. Wydatki na wojsko mają stanowić 2,3% PKB w 2023 roku oraz 2,5% w 2024 roku wobec 2,2% w obecnym roku.

Zwiększenie wydatków na wojsko zapowiedzieli także decydenci polityczni z Berlina oraz z Paryża. Olaf Sholz użył sformułowania, iż „przeżywamy punkt zwrotny”. Słowa te należy brać jednak z dużym przymrużeniem oka. Na razie takowego „punktu zwrotnego nie widać”. Choć należy docenić przyjęcie Ukrainy jako kandydata do Unii Europejskiej oraz dzisiejszą podróż Macrona i Sholza do Kijowa na spotkanie z prezydentem Zełenskim. Wracając jednak do głównego tematu niniejszych rozważań, kanclerz Niemiec zapowiedział dodatkowe 100 mld euro w ramach funduszu specjalnego na wzmocnienie niemieckich sił zbrojnych (Bundeswehra). To „plus minus” ok. 1/6 nominalnego PKB Polski w 2021 roku oraz ok. 3% PKB Niemiec. W dłuższej perspektywie Bundestag chce przeznaczać aż 75 mld euro rocznie na zbrojenia, co stanowiłoby ponad 2% PKB.

Wyścig zbrojeń pogłębi nierównowagę?

Idzie wyścig zbrojeń, ale tym samym i czas głębokich deficytów. Pamiętajmy, że środki, które można byłoby przeznaczyć, na inwestycję w wielu innych niedoinwestowanych sektorach gospodarki (np. na transformację energetyczną) zostaną pochłonięte przez wydatki na obronność. Jakie będą źródła tychże wydatków? Budżet państwa oraz emitowane obligacje skarbowe, czyli dług. Co będzie z kryteriami finansów publicznych, tj. z procedurą nadmiernego deficytu 3% PKB oraz długu publicznego 60% PKB? Najprawdopodobniej wydatki na zbrojenia zostaną wyłączone z wliczania ich do budżetu państwa, a tym samym nie będą objęte przy wyliczaniu deficytu oraz zadłużenia publicznego. Realnie jednak, deficyt to deficyt, a zadłużenie to zadłużenie, nawet jeżeli obie wartości są poukrywane.

Dodatkowo rząd zaczyna mieszać w regule wydatkowej. Uściślając, zostanie ona poluzowana. Kwota możliwych wydatków rządowych zwiększać się będzie o wzrost PKB oraz poziom inflacji (przedtem był to cel inflacyjny NBP). Modernizacja wojska jest niezbędna i to chyba jasne, że należy zdecydowanie zwiększyć wydatki na ten cel. Niemniej w połączeniu z ekspansywną polityką fiskalną silnie umotywowaną politycznie (zbliżają się wybory), można mieć obawy o bilans obrotów bieżących (który już jest silnie ujemny), kurs złotego, poziom inflacji oraz rentowność obligacji skarbowych, które wyznaczają koszt obsługi długu krajowego.

Jak bardzo konflikty zbrojne niszczą gospodarkę? [ANALIZA]

Polecane artykuły

Back to top button