Polska

Nowy sprzęt dla wojska – mowa o setkach miliardów złotych

Polska się zbroi. Zakupy dla polskiego wojska nabierają rozpędu. Jaki sprzęt zakupiła Polska w ostatnim czasie? Jaki zamierzamy jeszcze kupić? Mowa o naprawdę dużych pieniądzach.

Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak poinformował wczoraj na Twitterze, że podpisane zostało zapytanie ofertowe LOR dotyczące kupna wyrzutni M142 HIMARS. Nowy sprzęt dla wojska ma znacznie zwiększyć możliwości naszej armii.

M142 HIMARS dla polskiej armii

Dla osób nie zaznajomionych w temacie wyjaśniam. Zapytanie ofertowe LOR to jeszcze nie jest umowa. Polski rząd wysłał do USA propozycję kupna sprzętu. Amerykanie teraz określą czy, co i po jakiej cenie mogą sprzedać. Same wyrzutnie HIMARS to nic innego jak nowoczesna artyleria rakietowa. Jej kupno związane jest z realizacją przez Wojsko Polskie programu HOMAR. O ile same wyrzutnie czy rakiety mają być amerykańskie, o tyle osadzone mają być na podwoziu produkcji polskiego Jelcza. To również Jelcz ma odpowiadać za podwozie dla pojazdów wsparcia logistycznego. Kolejnym polskim elementem ma być system zarządzania walką. Będzie to prawdopodobnie komputer artyleryjski Topaz produkcji polskiej firmy Grupy WB (te które tworzą teraz drony dla polskiej armii). Polacy starają się też, aby możliwa była w Polsce produkcja jednej z rakiet. Będą to prawdopodobnie rakiety ziemia-ziemia GMLRS.

Sam M142 HIMARS (skrót od High Mobility Artillery Rocket System) dałby naszej armii olbrzymie możliwości. Wyrzutnia pozwala na rażenie przeciwnika z bardzo dużej odległości. Każdą z tych wyrzutni można załadować 6 pociskami GMLRS o zasięgu 70 km. Prosta kalkulacja pozwala zrozumieć, że 500 wyrzutni oznacz pokrycie przeciwnika salwą 3000 takich rakiet. Istnieje także opcja aby zamiast 6 rakiet umieścić na wyrzutni jedną, ale o większym zasięgu (do 300km).

Nowy sprzęt dla wojska to większe możliwości

Co taki zakup oznaczałby dla polskiego wojska? Ogromny postęp. Broń pozwala na trafienie w cel oddalony o kilkaset kilometrów z dokładnością do 10 m. Nabycie takiej liczby wyrzutni sprawiłoby, że stalibyśmy się pod względem siły artylerii prawdopodobnie drugim po USA krajem NATO. Skala planowanego zakupu jest naprawdę imponująca. Do tego stopnia, że w pierwszej chwili znawcy wojskowości po prostu w to nie uwierzyli. Gdy pojawił się komunikat o planowanie zakupu 500 takich wyrzutni, to wielu z nich uznało, że jest to zwykła literówka i chodzi o 50 tego typu pojazdów. Mimo to, nawet 50 byłoby doskonałą wiadomością. Najbardziej optymistyczne szacunki zakładały zakup do 160 tego typu wyrzutni. Można więc śmiało powiedzieć, że skala tej propozycji jest więc absurdalnie duża. Wielu ekspertów zastanawia się czy amerykańskie firmy będą w stanie podjąć się tak dużego zamówienia. Nieoficjalnie mówi się jednak, że Amerykanie są chętni aby zamówienie zrealizować bardzo szybko.

Ale żeby najlepiej uzmysłowić jak wielką jest to inwestycja, należy podać jej koszty. Nie są one co prawda znane, ale na podstawie poprzedniej umowy można je oszacować. W 2019 roku zakupiliśmy 20 wyrzutni HIMARS za ówczesne 1,5 mld zł. Dziś tych wyrzutni ma być blisko 25-razy więcej. Dodatkowo w 2019 roku zakupiono bardzo małą liczbę rakiet dalekosiężnych. Planowany zakup może już je obejmować. Mówimy więc o wydatkach rzędu ponad 40 mld zł. Warto przy tym dodać, że kupno sprzętu stanowi jedynie ok. 30% kosztów eksploatacji w ciągu całego cyklu życia sprzętu.

Drogie zakupy wojska

Należy pamiętać, że to nie jedyna pozycja na zakupowej liście MONu. W kwietniu  Minister Obrony Narodowej podpisał umowę na zakup i dostawę 250 czołgów Abrams dla Wojska Polskiego. Pierwszych 28 maszyn ma do nas trafić jeszcze w tym roku. Koszt? 4,7 mld dol. Czyli jakieś 20 mld zł.

Kolejną pozycją jest zakup obrony przeciwlotniczej. Kilka dni temu Minister  Mariusz Błaszczak poinformował o wysłaniu do USA zapytania ofertowego. Celem ma być pozyskanie sześciu baterii systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego MIM-104 Patriot. To kolejny zakup w ramach programu Wisła (program wojska polskiego dotyczący obrony przeciwlotniczej). Polska chce pozyskać aż 48 wyrzutni tego radarów oraz pocisków. Jak poinformował rzecznik prasowy Agencji Uzbrojenia, ppłk Krzysztof Płatek, polska strona planuje zawarcie umowy offsetowej. Ma ona dotyczyć pozyskania technologii związanych z systemami radiolokacyjnymi obejmującymi radary LTAMDS oraz systemami dowodzenia.

Zobacz też: Firmy wojskowe zarobiły na wojnie w Afganistanie ponad 2 biliony dolarów

W tym miejscu warto podać, że w 2018 roku Polska zamówiła 16 wyrzutni płacąc 4,5 mld dol. Cena jednostkowa z uwagi na wielkość zamówienia może być tym razem mniejsza, ale należy pamiętać, że zamówienie radarów LTAMDS wiąże się z olbrzymimi kosztami. To najnowocześniejszy radar na świecie, który znacznie zwiększa nie tylko możliwości polskiej, ale i amerykańskiej armii. Jego testy poligonowe w zasadzie nadal trwają, a do armii USA trafić ma dopiero w tym roku. Dzięki niemu baterie Patriot będą w stanie neutralizować także pociski hipersoniczne. Najprościej mówiąc – Rosja nie miałby już rakiet przed którymi nie umielibyśmy się bronić. Nowy kontrakt na Patrioty może więc kosztować Polskę 50 mld zł.

Już wydaliśmy miliardy na armię

Warto pamiętać, że to tylko część zamówień dla polskiej armii w tym roku. Kilka tygodni temu Minister Obrony Narodowej zatwierdził umowę na kupno dronów dla polskiej armii. Łącznie, jak poinformował resort, do Sił Zbrojnych trafi kilkaset bezzałogowców, w tym rozpoznawczych FT-5 i uderzeniowych Gladius (BSP-U). Koszt? 2 mld zł.

Polska ma w tym roku podpisać umowę na śmigłowce szturmowe w ramach programu „Kruk”. Chodzi o kupno nowoczesnych śmigłowców które zastąpią wysłużone Mi-24. Zastąpić je mają śmigłowce AH-64 Apache lub AH-1Z Viper. Tak samo jak w przypadku zestawów przeciwlotniczych czy czołgów mówimy o sprzęcie z najwyższej półki. Koszt zamówienia nowych śmigłowców szturmowych ma wynosić 10 mld zł.

Nowy sprzęt dla wojska będzie kosztować podatników miliardy. Skąd rząd weźmie na to pieniądze?

To jednak nie wszystko. Nieoficjalnie wiadomo, że w tym roku Polska zakupi jeszcze więcej wojskowego sprzętu. Zamówienia obejmować mają m.in. armatohaubice samobieżne kalibru 155 mm Krab, czy samobieżne wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe WR-40 Langusta. W najbliższych latach MON ma zakupić także nowe wozy bojowe piechoty Borsuk. Planowane jest także zakupienie drugiego, lepiej opancerzonego BWP z zagranicy. Wiele wskazuje na to, że rozpoczną się także prace nad polsko-koreańskim czołgiem K2. A warto pamiętać, że ostatnie lata były okresem dużych zakupów, takich jak m.in. 32 nowoczesne samoloty F-35. Niezależnie od tego jak wiele zakupów dokona jeszcze nasza armia, jedno jest pewne – jej możliwości ulegają znacznemu zwiększeniu. Jednocześnie wiele osób zadaje pytanie skąd rząd znajdzie na to środki?

Pokojowa Dywidenda – nobliści apelują o ograniczenie wydatków na zbrojenia

 

Polecane artykuły

Back to top button