Finanse

Miniony tydzień był dla rynków najgorszym od lat

Miniony tydzień na rynkach kapitałowych można nazwać tragicznym. Na giełdach lała się krew, a główne indeksy notowały największe spadki od lat. Wszystko to za sprawą pandemii koronawirusa SARS CoV-2.

Szczególnie źle zareagował WiG20, który w trakcie czwartkowych notowań zaliczył najgorszą sesję w historii. W ciągu jednego dnia wartość indeksu spadła o 13,28 proc., to najgorszy wynik w 26 letniej historii GPW. Tak źle było nie tylko w 2008 roku, kiedy wybuchł globalny kryzys finansowy, ale także w latach 90. kiedy giełda stawiała dopiero pierwsze kroki i była bardzo niestabilna.

Skutkiem tąpnięcia było przybliżenie się do minimów sprzed 11 lat kiedy byliśmy w samym centrum kryzysu finansowego. W sumie WIG20 w ciągu zaledwie 3 tygodni stracił blisko 36 proc. Możemy więc śmiało mówić o technicznej bessie, która zaczyna się od 20 proc. spadków.

Na świecie również spadki

Nie tylko w Polsce odnotowano spadki na giełdzie. Amerykańskie indeksy S&P500, Nasdaq i Dow Jones zniżkowały w czwartek o ponad 7 proc. Wcześniej konieczne było 15 minutowe wstrzymanie notowań, co nieco poprawiło sytuację, jednak krótkotrwale. Ostatecznie na rynku musiała interweniować Rezerwa Federalna, która poprawiła notowania, ale po raz kolejny krótkotrwale.

Jeszcze gorzej było w Europie Zachodniej. Niemiecki DAX zniżkował w czwartek o ponad 12 proc., podobnie jak francuski CAC40. Hiszpański IBEX potaniał o 14 proc., a włoski FTSE MIB o 17 proc. Warto zauważyć, że spadki na giełdach południowych raczej nie są tymczasowe. Fatalna sytuacja we Włoszech związana z koronawirusem oraz bagatelizowanie problemu przez Hiszpanów z pewnością odbije się na ich gospodarkach, które od 2008 roku nie radzą sobie zbyt dobrze.

Dalekowschodnie indeksy również przeżywały w czwartek załamanie. Australijski S&P/ASX200 stracił blisko 8 proc. Z kolei giełda w Seulu zaliczyła spadek o 4,7 proc., w Tokio 4,4 proc., a w Hongkongu o 3,6 proc.

Dla globalnych rynków znacznie lepszy okazał się piątek trzynastego, kiedy to część indeksów odnotowała wzrosty, jednak były one na tyle niewielkie, że nie ma mowy o odrobieniu strat. Można śmiało stwierdzić, że na rynkach mamy kryzys. Znacznie osłabnie też koniunktura w światowej gospodarce, co przełoży się na wzrost gospodarczy, teraz jednak trudno oszacować w jakim stopniu.

Ropa mocno w dół

Tąpnęła również cena ropy, która na początku tygodnia spadła o 30 proc. ze względu na brak porozumienia kartelowego OPEC z Rosją. W sumie od początku roku cena ropy spadła o blisko 50 proc. Po części jest to efektem braku porozumienia pomiędzy Rosją i krajami OPEC, jednak częściowo jest za to odpowiedzialny spadek popytu ze strony Chin, które są największym importerem ropy na świecie.

Analitycy przewidują, że w ciągu najbliższych tygodni ceny paliw na stacjach benzynowych mogą spaść nawet do 4 zł za litr. Wówczas byłby to najniższe wartości od marca 2016 roku.

Rok 2020 może być rokiem poważnego spowolnienie

Spadki na giełdach są nieco wyznacznikiem tego co czeka globalną gospodarkę w 2020 roku. Nie należy się spodziewać raczej globalnego krachu, jak to było w 2008 roku, lecz raczej poważnego spowolnienia gospodarczego. Wirus zaatakował największe gospodarki świata, co istotnie wpłynęło na globalną produkcję i wymianę handlową. Sparaliżowało także transport, głównie lotniczy. Ten rok będzie okresem na mocnym hamulcu rozwojowym, który naciskany będzie przez koronawirus. Wpływ wirusa na gospodarkę zostanie prędzej lub później zniwelowany, jednak może to potrwać zarówno kilka tygodni jak i kilka miesięcy. To natomiast ma olbrzymie znaczenie dla rozwoju gospodarczego w tym roku.   

Chcesz rzetelnego dziennikarstwa? Wesprzyj nas na Patronite!

patornite2


Polecane artykuły

Back to top button