Uncategorized

Gdyby nie Fed, to dziś Ameryka byłaby już bankrutem

W swoich poprzednich tekstach pisałem o bardzo radykalnych działaniach Fed podjętych w celu ratowania gospodarki, które są nietuzinkowe nawet jak na dzisiejsze czasy.

Do operacji, o których mowa można zaliczyć:

– usunięcie stopy rezerw obowiązkowych (rezerwa obowiązkowa jest to pewien procent, niewielki np. 3%, który bank komercyjny musi zdeponować w banku centralnym z depozytów, jakie przyjmie od klientów, resztę może pożyczyć, jako kredyty),

– skup praktycznie wszystkich aktywów dłużnych z rynku, bo ostatnio nawet ogłoszono skup obligacji korporacyjnych z rynku pierwotnego (Primary Market Corporate Credit Facility – PMCCF). Oznacza to finansowanie firm prywatnych bezpośrednio z banku centralnego.

Jeśli chodzi o wartość kwotową skupu obligacji, to na początku miało to być 700 mld USD w ciągu nadchodzących miesięcy, ale pomysł ten szybko zarzucono. Stwierdzono, że Fed skupi nieograniczone ilości długu!

Może zatrzymajmy się na chwilę i objaśnię, co daje skup aktywów, takich jak obligacje rządowe USA?

Obligacja to dług. Emitowany jest z obietnicą odkupienia po cenie nominalnej np. 1000 USD. Taką obligację kupują inwestorzy i otrzymują kwotę 1000 USD np. za 2 lata. Obligacje są emitowane na różne okresy od kilkumiesięcznych (bony) do wieloletnich np. na 2, 5, 10 czy 20 lat. W zamian za „pożyczkę” rząd wypłaca dane oprocentowanie – np. 2% rocznie odsetek. To jest rynek pierwotny, ale obligacje można sprzedać też na rynku wtórnym (innym inwestorom) i jej cena może się zmieniać, być mniejsza lub wyższa od ceny nominalnej.

Co się dzieje, gdy poprzez zmasowany popyt jest mnóstwo chętnych na takie obligacje? Wówczas ceny rosną. Taki papier może być wyceniony na 1020 USD. Jeśli kupimy taką obligację z rynku wtórnego za 1020 USD i za dwa kolejne lata otrzymamy po 20 USD odsetek, to nasza stopa zwrotu jest niższa niż 2% – wynosi np. 1% w skali roku, bo co prawda otrzymujemy 2% jako odsetki, ale kupiliśmy obligacje drożej (niż wynosi cena wykupu), zatem zarobimy mniej. I to jest mechanizm, który zbija rentowności, czyli koszt obsługi długu!

Teraz nowe emisje obligacji rządowych mają niższe oprocentowanie, ponieważ inwestorzy, widząc spadające rentowności starych emisji, zgłaszają większy popyt na nowe emisje. A większy popyt na obligacje, to niższy koszt finansowania się państwa.

Zatem w ten sposób Fed, skupując masowo obligacje rządu USA, obniża ich rentowność i tym samym koszt obsługi długu. Tylko że, pojawił się pewien problem – inwestorzy zagraniczni, w tym banki centralne zaczęły sprzedawać obligacje USA na rynku, spychając ceny w dół i tym samym podnosząc ich rentowność. Fed w panice ogłosił operacje repo dla takich banków, które polegają na tym, że Fed skupuje od banków centralnych obligacje USA, za pieniądze stworzone z powietrza w swoim systemie, z założeniem, że za jakiś czas operacja będzie odwrócona – Fed sprzeda papiery bankom centralnym, licząc, że sytuacja się uspokoi.

Tego typu operacje zostały wprowadzone 6 kwietnia i będą przeprowadzane przez co najmniej 6 miesięcy.

Co to oznacza? To, że Amerykański Bank Centralny skupuje dług USA od każdego – od banków, inwestorów krajowych, ale też od banków zagranicznych. Tym samym sztucznie utrzymuje stopy procentowe na prawie zerowym poziomie. Gdyby nie Fed, to dziś Ameryka byłaby już bankrutem. Nie byłoby szans na obsługę największego na świecie nominalnego długu na poziomie ok. 24 bilionów USD(!) przy stopach procentowych, które strzeliłyby w górę. I tu piszę całkiem poważnie, nie jestem gościem od teorii spiskowych, ale gdyby nie Fed, to Ameryka leżałaby na kolanach bez szans na podniesienie się. I nie wiadomo, ile ten domek z dolarowych kart jeszcze wytrzyma, bo niepozwalanie innym bankom centralnym na sprzedaż długu USA na rynku, jest bezprecedensową desperacją.

dr Wojciech Świder

Chcesz rzetelnego dziennikarstwa? Wesprzyj nas na Patronite!

patornite2

Polecane artykuły

Back to top button