Polska

Cmentarze będą zamknięte – ogromny cios dla branży florystycznej

Rząd w ramach walki z koronawirusem ogłosił właśnie, że cmentarze będą zamknięte. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zakaz wstępu na nekropolie ma zacząć obowiązywać 8 godzin po ogłoszeniu zamknięcia. To informacja dramatyczna dla wielu osób prowadzących m.in. biznesy florystyczne, dla których to był jeden z najlepszych okresów w roku do zarobku.

Cmentarze będą zamknięte od 31.10 do 2.11, wieć branża florystyczna znalazła się w trudnej sytuacji

Godzina 15:30 – konferencja Premiera i Ministra Zdrowia. Ogłoszono na niej, że od 31.10 do 2.11 cmentarze będą zamknięte. Oznacza to, że za osiem godzin na cmentarze nie wejdziemy.

W tym samym czasie w branży florystyczne robota wre w najlepsze, ponieważ kwiaciarze przygotowują i wydają kwiaty, wieńce i stroiki, które są przygotowywane na 1 listopada. Każdy uwija się jak może, bo zamówień dużo, a czasu niewiele. Floryści dowiadują się nagle, że cmentarze od jutra zostają zamknięte. Kwiaciarnie mają mnóstwo zamówień, ale także mnóstwo żywych i ciętych kwiatów, które nie zostały jeszcze sprzedane. Miały zostać sprzedane głównie w sobotę, gdyż to właśnie wtedy floryści sprzedają najwięcej kwiatów na Wszystkich Świętych. Właśnie się dowiedzieli, że nie sprzedadzą.

Zobacz także: Państwo z kartonu, czyli o apelach, rozporządzeniach i sugestiach [FELIETON]

Wśród klientów wybuchł popłoch. Telefony zaczęły się urywać, kwiaciarnie całkowicie musiały się przestawić i już wiele z nich podało do informacji, że pracują dziś do północy żeby wydać zamówienia. Wielu klientów dzwoni jednak by z nich zrezygnować. Wszyscy robią co mogą by sprzedać towar, który jest towarem szybko psującym się, a jego sprzedaż jest w zasadzie możliwa tylko przed Wszystkimi Świętymi. Stroiki czy też chryzantemy oraz znicze sprzedają się w zasadzie głównie przed tym okresem. Po 1 listopada ich sprzedaż drastycznie maleje.

Kwiaciarnie właśnie mają na stanie towar za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych

Kwiaciarnie właśnie mają na stanie towar za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, który jeszcze nie został sprzedany i jeśli chcą to zrobić to mają czas na północy. Floryści są wściekli na decyzje rządu. Na forach florystycznych można przeczytać wiele niepochlebnych opinii. Wybrałem tylko te nadające się do publikacji:

„Mam wrażenie że oni robią nam na złość i tylko myślą co by tu zrobić żeby było gorzej po kolei z branżą. Nie mogli podjąć tych decyzji tydzień temu?”

„Ciekawe kto nam odda za kwiaty, stroiki robotę, a co ludziom powiedzieć?”

„Nasze przeczucia to jedno, ale jak można prowadzić normalnie działalność w takich warunkach? Jak planować cokolwiek? Ciekawe co na to producenci chryzantemy doniczkowej? A wystarczyło taką decyzję ogłosić parę dni wcześniej”.

Zobacz także: Rekord crowdfundingu! Kombinat Konopny zebrał 4 miliony złotych w 40 minut!

Nastroje w branży są bardzo bojowe i coraz głośniejsze są głosy o strajku florystów w Warszawie. Niestety trudno im się dziwić. Decyzje podejmowane przez rząd są absurdalne i destrukcyjne dla biznesu. Rząd doskonale wiedział, że branża florystyczna jest w wirze działań i ma na stanie mnóstwo kwiatów, które są towarem nietrwałym. Mimo to nie potrafił ogłosić zamknięcia cmentarzy wcześniej.

Cmentarze będą zamknięte? Jeszcze niedawno Sasin mówił, że nie!

Jakby tego było mało jeszcze wczoraj na falach RMF FM Minister Sasin twierdził, że rząd nie planuje zamknięcia cmentarzy. Jak można w takim klimacie prawnym i decyzyjnym prowadzić jakikolwiek biznes? W czwartek, czyli na chwile przed Wszystkimi Świętymi minister mówi, że cmentarze nie będą zamknięte (co wydaje się już decyzją potwierdzającą wszystko), po czym kilkanaście godzin później na sekundy przed świętem rząd zamyka nekropolie.

Co w takiej sytuacji mają zrobić ludzie, którzy mając na uwadze wypowiedzi ministra wczoraj dokupili kwiatów na kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych, a dziś zostali poinformowani, że mają czas do końca dnia na ich sprzedaż?

„Nasza firma wielokrotnie stawała przed trudnymi sytuacjami, jednak żadna z nich nie była tak trudna jak ta obecna. Rząd w zasadzie bez uprzedzenia w ciągu chwili postawił nas w sytuacji nie tyle złej co dramatycznej. Nasza firma ma obecnie na stanie kwiatów ciętych i doniczkowych za kilkanaście tysięcy złotych. Miały zostać sprzedane w sobotę przed Wszystkimi Świętymi, jak to na ogół się dotychczas działo. Teraz już wiemy, że tego nie sprzedamy, nawet jeśli wydłużymy działanie kwiaciarni do północy. Tym samym towar ten będzie musiał zostać zutylizowany, a warto dodać, że Wszystkich Świętych to w ciągu roku jeden z kluczowych dni dla naszego biznesu – komentuje w rozmowie telefonicznej Sebastian Tonkov dyrektor sprzedaży firmy Flower Express.

Zobacz także: Polska polityka zagraniczna jest absurdalna, czego mamy właśnie potwierdzenie [FELIETON]

Rozpoczął się run na kwiaciarnie

Jakby tego było mało rozpoczął się run na kwiaciarnie. Ludzie masowo zaczęli szturmować cmentarze, żeby zdążyć przed północą. Trudno być zaskoczonym. Można tego było w bardzo prosty sposób uniknąć. Wystarczyło ogłosić, kilka dni temu, że cmentarze zostaną zamknięte. Floryści mieliby więcej czasu na przygotowanie się, a ludzie na odwiedziny cmentarzy. I trudno mi sobie wyobrazić na co rząd czekał. Już w ubiegłym tygodniu było mówione, że zachorowania będą rosły i 20 tys. dziennie jest kwestią czasu, więc mieli odpowiednie dane.

Działania Premiera Morawieckiego i jego podwładnych trzeba po prostu określić jako destrukcyjne. Trudno inaczej nazwać ogłaszanie takich decyzji za pięć dwunasta.

Filip Lamański

Odpolitycznienie emerytur jest niezbędne – ale co to kogo obchodzi?

Polecane artykuły

Back to top button