Komentarze I Analizy

Polski Ład to zapowiedź dużych zmian w systemie

Mało jaki plan gospodarczy tak emocjonuje opinię publiczną, jak Polski Ład. Według jednych to socjalistyczny twór, według innych program, który ma odmienić polską gospodarkę? Jakie są jednak fakty? Postanowiliśmy omówić trzy najważniejsze sektory, w których Polski Ład wprowadzi największe zmiany – podatki, rynek mieszkaniowy oraz sektor ochrony zdrowia.

Nim przejdziemy do omówienia zmian podatkowych, które mają zostać wdrożone w Polsce w ramach Polskiego Ładu, należałoby opisać to, jak te zmiany są prezentowane społeczeństwu. Projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw ma 225 stron. Zmienić ma się funkcjonowanie podatku dochodowego, składki zdrowotnej, skarbówki i wielu, wielu innych. Według rządu te wszystkie zmiany mają wejść w życie w styczniu 2022 roku. Warto się zastanowić, czy tak szybkie wdrażanie zmian, w systemie podatkowym jest dobre.

nowy ład 1

Źródło: Rzeczpospolita „Polski Ład nie zlikwiduje nieładu w podatkach”

69% Ekonomistów związanych Parkietem i Rzeczpospolitą zgodziło się ze stwierdzeniem, że zmiany w systemie składkowo-podatkowym trzeba zapowiadać z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Duże i szybkie zmiany w systemie podatkowym utrudniają przeprowadzanie analiz. Do tego powodują one, że system podatkowy jest mniej stabilny. Jak przekonuje dr hab. Michał Myck:

„Poważnym problemem ogłoszonych zmian i bardziej ogólnie problemem polityki społeczno-gospodarczej w Polsce w ostatnich latach, jest ich wprowadzanie bez debaty. Właściwie nie dopuszcza się możliwości wprowadzenia jakichkolwiek korekt i jakiejkolwiek krytyki szczegółowych rozwiązań”.

Polski Ład nie uprości systemu podatkowego

Jak mówi Izabela Marcinkowska, prezes Centrum Analiz Społeczno- Ekonomicznych:

„Sporo jest też głosów, że największą bolączką polskiego systemu podatkowo-składkowego jest jego zawiłość. Ten system należy przede wszystkim ujednolicić, uprościć i znieść preferencje, jednocześnie nie obciążając fiskalnie żadnej z grup”.

Niestety pod względem upraszczania systemu podatkowego reforma zaproponowana przez obecny rząd nie spełnia swojego zadania. Co więcej, projekt ustawy zaproponowany przez obecny rząd wprowadza rozwiązania, które komplikują polski system podatkowy.

Przeanalizujmy choćby tzw. ulgę dla klasy średniej. W ustawie sposób jej działania opisany jest wyjątkowo mało przejrzyście. W projekcie ustawy na stronie 66 opisany jest sposób obliczania ulgi. Wygląda on tak:

„(A x 0,06684549 – 381,00 zł) ÷ 0,17, dla A wynoszącego co najmniej 5 701 zł i nieprzekraczającego kwoty 8 549 zł; (A x (- 0,07346090) + 818,48 zł) ÷ 0,17, dla A wyższego od 8 549 zł i nieprzekraczającego kwoty 11 141 zł”.

Jak zauważają eksperci z Mariański Group – taka metoda naliczania ulgi nie miała wcześniej miejsca w polskim systemie podatkowym. Do tego stwierdzają oni, że jest ona nieprzejrzysta i niezrozumiała. Ułamki dziesiętne w obu wzorach są naprawdę długie oraz w jednym wzorze wartość jest ujemna, a w drugim dodatnia.

Jak już wspomniano w tym tekście, Polski Ład wprowadza naprawdę dużo zmian w systemie składkowo – podatkowym. Niestety rzetelne omówienie ich wszystkich w jednym tekście nie jest możliwe, dlatego zostaną opisane te, które uznaliśmy za najważniejsze.

Polski Ład — kwota wolna od podatku wzrośnie

Projekt ustawy zapowiada podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Obecnie kwota ta wraz ze wzrostem dochodu podatnika spada. Dla dochodów do 8000 zł rocznie wynosi ona 8000 złotych. Następnie systematycznie maleje ona osiągając przy dochodzie 13 000 zł kwotę 3091 zł, czyli wartość, która była przed zmianami kwoty wolnej od podatku. Ta kwota wolna obowiązywała dla wszystkich, którzy osiągali dochód od 13 000 zł rocznie do 85 528 zł. Następnie kwota dalej spada, by przy dochodach powyżej 127 000 osiągnąć zero. Po wdrożeniu zmian kwota wolna od podatku ma wynosić 30 tysięcy złotych.

Kwota wolna od podatku nie zmieniała się od 2009 roku. Mimo tego, że PKB Polski wzrósł w tym okresie o ponad 35%, wynosiła ona cały czas tyle samo. Ustawa zaproponowana przez rząd ma wprowadzić mechanizm, która ma przeciwdziałać jej stagnacji. Projekt ustawy ustanawia, że Minister właściwy do spraw finansów publicznych będzie raz do roku przekładał Radzie Ministrów, propozycję zmiany kwoty zmniejszającej podatek na rok następny, w przypadku gdy kwota minimum egzystencji dla jednoosobowego gospodarstwa ustalonego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych jest wyższa od 1/12 kwoty wolnej od podatku. Oznacza to, że wraz z podniesieniem się poziomu minimum egzystencji, wzrośnie kwota wolna od podatku. 

Według wyliczeń Ministerstwa Finansów na zmianie zwiększającej kwotę wolną od podatku zyska aż 18 milionów Polaków. 9,5 mln najmniej zarabiających przestanie płacić PIT, 8,5 mln podatników zapłaci mniej. Do tego dzięki wprowadzeniu zmian w kwocie wolnej od podatku spadnie w Polsce klin podatkowy na niskie płace.

Klin podatkowy ma zły wpływ rynek pracy

W Polsce klin podatkowy na niskie płace jest stosunkowo niewielki na tle krajów Unii Europejskiej. Według danych Eurostatu z 2021 roku statystyczny Polak o niskich dochodach oddawał w podatkach państwu 34,1% swoich dochodów. Średnia w tym roku dla 27 krajów Unii Europejskiej wynosiła 39,3%. Jednak mimo tego, że na tle państw Unii Europejskich klin podatkowy na niskie płacy nie jest wysoki, to dalej wpływa on negatywnie na polski rynek pracy. Jak pisze profesor Marek Góra, wysoki klin podatkowy na niskie płace przyczynia się do powstania znacznego bezrobocia wśród osób posiadających niskie kwalifikacje. Pracodawcom ze względu na podatki i składki nie opłaca się zatrudniać ludzi posiadających niskie kwalifikacje. Do tego osoby niewykształcone, ze względu na klin podatkowy nie są w stanie podnieść swoich kwalifikacji. Ogranicza on inwestycje osób biednych w siebie albo w swój majątek.

Polski Ład – Próg podatkowy zostanie podniesiony

Kolejną ważną zmianą jest podniesienie progu podatkowego. Obecnie osoba opłacają PIT na zasadach ogólnych, oddaje państwu 32% dochodów przekraczających 85 528 zł i 17% dochodów nieprzekraczającej tej sumy. Po wdrożeniu projektu ustawy zaproponowanej przez obecny rząd, próg ten będzie wynosił 120 tysięcy złotych. Według szacunków resortu finansów na zmianie skorzysta 620 tys. podatników, którzy teraz płacą 32-proc. podatek. Po zmianach rozliczą się według stawki 17%.

Teraźniejsze progi podatkowe zostały ustanowione w 2009 roku i od tego czasu nie zmieniły się w ogóle. Jednak nie oznacza to, że ludzie płacący w Polsce podatek dochodowy byli przez cały ten czas tak samo obciążeni. W Polsce w latach 2009 – 2021 przez większość tego okresu mieliśmy do czynienia z inflacją. Inflacja powoduje, że dana osoba zarabia więcej, ale jedynie nominalnie. Oznacza to, że otrzymuje ona na konto większe sumy pieniędzy, ale dalej może kupić za nie tyle samo dóbr i usług. W systemie ze stałymi progami podatkowymi inflacja przyczynia się do tego, że ludzie płacą więcej w podatkach, mimo tego, że zarabiają dalej tyle samo w wartościach realnych. Zmiana, taka jak ta zaproponowana w projekcie Nowego Ładu, jest potrzebna, jeśli chcemy uczynić inflację mniej szkodliwą dla społeczeństwa.

Zmiany w składce zdrowotnej

Kolejną interesującą zmianą, o której ostatnio zrobiło się głośno w mediach, jest reforma składki zdrowotnej. Obecnie wynosi ona 9 procent, przy czym 7,75 procent podstawy jej wymiaru można odjąć od naliczonego podatku dochodowego. Po zmianach odjęcie jej od podatku nie będzie możliwe. Zmiany dotyczącą również tego, jak rozliczają się przedsiębiorcy płacący liniowy PIT. Obecnie niezależnie od dochodów, płacili oni miesięcznie składkę w wysokości 382 złotych. Po wdrożeniu zmian będą oni płacić 9% swojego dochodu.

Kto zyska, a kto straci na Polskim Ładzie?

Podwyższenie kwoty wolnej od podatku obniży obciążenia podatkowe wszystkim. Podwyższenie progu podatkowego polepszy sytuację szczególnie tych zarabiających więcej niż 85 528 zł, a mniej niż 120 tysięcy złotych, a zmiana w funkcjonowaniu składki zdrowotnej podniesienie obciążenia składkowo podatkowe wszystkich. Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez Mariański Group, osoby zatrudnione na umowę o pracę stracą na Polskim Ładzie, jeśli osiągają dochody większe niż 12800 złotych miesięcznie. Z kolei obliczenia konfederacji Lewiatan wskazują na to, że osoby prowadzące działalność gospodarczą i płacące liniowy PIT, znajdą się w gorszej sytuacji finansowej po Polskim Ładzie, jeśli ich dochód jest większy od 5 tysięcy złotych miesięcznie.

nowy ład 2

Nowy Ład

Nowy ład

Źródło: Konfederacja Lewiatan „Polski Ład to historyczna podwyżka podatków”

Polski Ład – transformacja systemu podatkowego

Jednak nie można skończyć analizy tych zmian jedynie na opisaniu, kto straci, a kto skorzysta na zmianach, bo Polski Ład wpłynie na funkcjonowanie całego systemu podatkowego.

Z analizy doktora Jakuba Sawulskiego wykonanej dla Instytutu Badań Strukturalnych (IBS) wynika, że Polski system podatkowy jest regresywny. Zdecydowanie bardziej obciąża on osoby o niskich dochodach niż te o wysokich. Z raportu IBS wynika również, że praktycznie żaden inny kraj w Europie nie ma tak regresywnego systemu podatkowego jak Polska.

Tabela 48: Średnie obciążenie podatkowo-składkowe względem dochodu brutto

Średnie obciążenie podatkowo-składkowe względem dochodu brutto

Źródło: Ministerstwo Finansów

Według autora raportu system ma taki charakter głównie ze względu na kilka czynników. Jednym z nich jest to, że prawo zachęca odpowiednio zamożne osoby do zakładania fikcyjnej działalności gospodarczej. Ludzie ci nie zatrudniają nikogo oraz wykonują zlecenie głównie dla jednego klienta, a mimo to mają własną działalność gospodarczą i płacą liniowy PIT. Według wyliczeń IBSu było ich w Polsce około 166 tysięcy w 2017 roku.

Przejście osób zamożnych z umowy o prace na fikcyjną działalność gospodarczą jest niezwykle zyskowne. Jak informuje nas autor raportu:

„Przy dochodzie rzędu 100–200 tys. zł rocznie opodatkowanie działalności gospodarczej może być nawet o 1/3 niższe niż opodatkowanie umowy o pracę”.

Innymi czynnikami mającymi wpływ na regresywność polskiego system podatkowego są niewielka progresja w podatku dochodowym, limit składek na ubezpieczenia społeczne oraz niska kwota wolna od podatku. Projekt ustawy zakłada podniesienie efektywnego opodatkowania płacy dla ludzi pracujących na fikcyjnej działalności gospodarczej oraz podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Trudno jest ocenić czy to wystarczy, aby uczynić nasz system podatkowy realnie progresywnym. Jednak z całą pewnością Polski Ład raczej ułatwi, niż utrudni osiągnięcie tego celu.

Rynek mieszkaniowy w Polskim Ładzie

Wysokie ceny mieszkań i ich fatalna dostępność dla młodych są coraz większym problemem. Czy rozwiązania zaproponowane w Polskim Ładzie pomogą zażegnać kryzys mieszkaniowy w Polsce?

Przyczyny kryzysu mieszkaniowego w Polsce

Nie da się rozwiązywać problemu bez poznania jego przyczyny. Dlaczego więc mieszkania w Polsce są zbyt drogie? Patrząc na dane demograficzne Polski możemy mieć pewność co do jednego – to nie rosnąca liczba mieszkańców powoduje niedobór mieszkań w Polsce. Odpowiedź jest prosta i zgoła odmienna – mieszkań jest za mało.

Dla kontekstu warto jednak operować na konkretnych liczbach. Przyjrzymy się unijnym statystykom na temat rynku mieszkań. Jeżeli chodzi o przeciętną liczbę osób w gospodarstwie domowym, to gorzej wypada jedynie Słowacja. W Polsce przeciętne gospodarstwo domowe ma 2,8 osoby. Średnia unijna wynosi 2,3, co oznacza, że nasze gospodarstwa są o ponad 20% większe niż w reszcie UE

A jeżeli po prostu mieszkania w Polsce są duże przez co może mieszkać w nich więcej osób? Ile pomieszczeń przypada na jedną osobę? I znów Polska z fatalnym wynikiem. Według danych Eurostatu, w Polsce na jedną osobę przypada 1,1 pokoju. Jest to najgorszy wynik w całej UE. Równie słaby wynik osiągnęła Chorwacja i Rumunia. Przy średniej europejskiej, która wynosi 1,6 pokoju na osobę, ten wynik prezentuje się naprawdę blado.

średnia liczba pokoi na osobę

Co ciekawe, Polska ma także największe zajęcie mieszkań. Według danych z 2011, byliśmy państwem o najmniejszym odsetku niezajętych mieszkań. Oznacza to, że nie tylko zajętych mieszkań jest u nas mało, ale mieszkań w ogóle. Dane prezentuje poniższa grafika:

odsetek zajętych mieszkań w UE

Według innych danych Eurostatu wiemy też, że aż 37,6% Polaków mieszka w przepełnionych domach. Gorszy wynik notują jedynie 4 państwa UE (Chorwacja, Rumunia, Bułgaria i Łotwa). W 2019 roku 43,9% osób w wieku 25-34 lat mieszkało z rodzicami, przy średniej unijnej wynoszącej 28,2%. 

Na podstawie powyższych informacji można już stwierdzić, jaki jest podstawowy problem polskiego rynku mieszkaniowego – mieszkań jest zdecydowanie za mało. 

Dlaczego mieszkań w Polsce jest tak mało?

Problemem nie jest popyt i jest na to kilka dowodów. Po pierwsze mieszkań w Polsce buduje się bardzo dużo. Sprawie przyjrzał się między innym FOR, który w swojej analizie, zauważył, że mała liczba mieszkań w Polsce to wina efektu niskiej bazy, czyli tego co pozostawiła po sobie PRL.

U schyłku socjalizmu mieliśmy najmniej mieszkań na 1000 mieszkańców w regionie. Nie tylko mniej niż Czechy czy Węgry, ale nawet niż Bułgaria i Litwa. W 1988 roku liczba mieszkań na 1000 osób wynosiła u nas tylko 294, ale w 2017 roku, kiedy wyniosła 376, zbliżyła się już do trendu z krajów OECD (który jest oczywiście silnie zależny od krajów i lat, dla których dostępne są dane). To też niewiele mniej niż 383 mieszkania na 1000 mieszkańców w znacznie bogatszych krajach, jak Nowa Zelandia w 2018 roku czy Korea w 2015 roku.

Omawiane przez nich wartości widać na załączonym poniżej wykresie.

Liczba mieszkań na 1000 mieszkańców

We wspomnianym czasie, liczba mieszkań rosła szybciej jedynie w 8 państwach. Co istotne – wzrost w 5 z nich to wynik innych okoliczności. Litwa, Bułgaria i Estonia doświadczyły bardzo dużych spadków populacji, a Portugalia i Cypr jako małe kraje turystyczne doświadczyły boomów budowlanych napędzanych przez cudzoziemców i niskie stopy procentowe w strefie euro – komentuje Rafał Trzeciakowski, ekonomista FOR.

Kolejnym punktem jest olbrzymi popyt na kredyty mieszkaniowe, który bije coraz to nowe rekordy. W pierwszej połowie tego roku banki udzieliły już prawie 40 mld zł nowych kredytów mieszkaniowych. W samym czerwcu było to 7,6 mld zł, co stanowi absolutny miesięczny rekord.

Rosnące ceny nie są też jedynie wynikiem wzrostu cen materiałów. Choć ceny stali i drewna szybują w górę, to czołowi deweloperzy w kraju, chwalą się wysokim zyskiem, co sugeruje, że marża jest na zadowalającym poziomie. To wszystko oznacza, że o ile sam wzrost cen jest m.in. wynikiem wzrostu zamożności, czy cen materiałów budowlanych, to wynika on także ze zbyt niskiej podaży. Znaczy to, że główny problem leży po stronie podażowej. To bardzo istotne stwierdzenie.

Szkodliwe regulacje

W dalszej części raportu FOR analizowany jest wpływ regulacji na dostępność mieszkań. Autor uważa, że kluczem do zwiększenia dostępności mieszkań jest zmniejszenie barier administracyjnych. Skalę wpływu regulacji przedstawiają, porównując miasta o rygorystycznym i liberalnym prawie. Dane te prezentuje poniższy wykres.Koszt mieszkań a regulacje

Popyt inwestycyjny

W analizie dr Wojciecha Świdra, która pojawiła się na naszym portalu, ekonomista tłumaczył, że tak duży popyt na mieszkania nie wynika jedynie z chęci zamieszkania, a także celów inwestycyjnych. Wskazał on, że obecnie, blisko połowa zapotrzebowania wynika z popytu inwestycyjnego, a nie konsumpcyjnego. Poniższy wykres, którego źródłem jest NBP, przedstawia popyt mieszkaniowy na rynku pierwotnym (średnia z 7 największych miast) i szacunek jego składowych.

 popyt na mieszkania

Z kolei według badań NBP, które omawiali w swojej analizie (link) analitycy banku PKO BP, wynika, że co czwarte mieszkanie w Polsce w latach 2018-20 było zakupione w celach inwestycyjnych, a niskie stopy procentowe tylko pogłębiają ten problem.

cele zakupów mieszkaniowych

Zmniejszenie popytu inwestycyjnego może rozwiązać problem rosnących cen (a więc i słabej dostępności mieszkań). Problem można rozwiązać na kilka sposobów. Przede wszystkim jest to walka z przyczyną – małą opłacalnością inwestowania w innych sektorach. Mało atrakcyjna giełda, niskie stopy i podatek Belki (podatek od dochodów kapitałowych) zniechęcają drobnych inwestorów do lokowania pieniędzy na lokatach czy giełdzie. Jednym z rozwiązań może być też kwota wolna od podatku Belki, która zachęci do inwestowania drobnych kwot na giełdzie i w lokaty. Inne rozwiązania mogą dotyczyć stricte ograniczeń w najmie. Są to takie rozwiązania jak wzrost podatków od najmu, wyłączenie odsetek od kredytu z kosztów uzyskania przychodu – mniej lewarowanych inwestycji na rynku nieruchomości, obniżenie stawek amortyzacji, które służą do zmniejszania lub likwidacji podatku czy podatek katastralny.

Budownictwo socjalne

Ostatnim segmentem, który należy omówić przed przejściem do Polskiego Ładu, jest budownictwo socjalne. Według danych OECD udział mieszkań socjalnych, od roku 2010 zmniejszył się najbardziej w Polsce i Finlandii. Państwa o największym odsetku takich mieszkań, należą też do krajów o najkorzystniejszej sytuacji mieszkaniowej. Podaż mieszkań dla najbiedniejszych zwiększa liczbę dostępnych mieszkań, a także gwarantuje lokum dla najuboższych.

udział mieszkań socjalnych

Mieszkaniowy Polski Ład

Wśród wskaźników monitoringu Polskiego Ładu, znalazł się ambitny cel – zmniejszenie deficytu mieszkaniowego z 1,7 mln w 2020 roku do 0,5 mln w roku 2030. Założenie jest słuszne, ale pora przyjrzeć się postulatom.

Polski ład

Cel jest ambitny i dotychczasowe sukcesy PiS w tej materii nie budzą dużego optymizmu. Jeszcze w 2018 roku, premier Mateusz Morawiecki, obiecywał, że w 2019 roku w budowie będzie 100 tys. mieszkań. Jak wynika z najnowszych dostępnych danych – do marca tego roku zbudowano ich jedynie 12 tys., a drugie tyle (14,8 tys.) jest w budowie. Jest to wynik dalece odbiegający od obietnic premiera. 

Wkład własny

Na pierwszy rzut pójdzie postulat, który uważamy za najgorszy z całego zestawienia. Jest nim mieszkanie bez własnego wkładu. Jak czytamy w Polskim Ładzie, jest to program zwiększający dostępność do finansowania własnego mieszkania, który obejmie cztery grupy klientów: tych, którzy chcą mieć swoje pierwsze mieszkanie z rynku pierwotnego, wtórnego, społecznego lub dom. Wkład własny dla polskich rodzin gwarantowany, zapewniany lub spłacany przez państwo rozwiąże najważniejszy problem młodych rodzin oraz rodzin wielodzietnych, czyli posiadanie własnego mieszkania. Państwo będzie gwarantować 100 tys. PLN wkładu własnego dla biorących kredyt lub oferować dofinansowanie w wysokości do 160 tys. PLN dla osób korzystających z mieszkalnictwa społecznego, czy też rodzin wielodzietnych (w zależności od liczebności rodziny). Łącznie z programu „Mieszkanie bez wkładu własnego” będzie mogło skorzystać około 80 tys. rodzin rocznie. Instrument skierujemy do osób od 24. do 40. roku życia. Wysokość otrzymanego finansowania będzie uzależniona od liczby dzieci w rodzinie – 20 tys. PLN w przypadku drugiego dziecka, 60 tys. PLN – trzeciego, 20 tys. PLN – każdego kolejnego. Po to, by zmniejszyć ryzyko wzrostu cen zostanie wprowadzony poziom ceny maksymalnej za mkw. nieruchomości, która będzie kwalifikować się do programu.

Choć pomysłodawcy, słusznie zauważyli, że może istnieć ryzyko wzrostu ceny i wprowadzili oni cenę maksymalną, to jest to naszym zdaniem zły postulat. W przypadku permanentnego braku podaży mieszkań oferowany jest program, który ma zwiększać popyt. Jest to działanie nielogiczne, które niczego nie zmienia. Nawet jeśli nie spowoduje to wzrostu cen (w co można wątpić), to zmniejszy się jego dostępność dla pozostałych. Ucierpią na tym osoby, które nie posiadają jeszcze dziecka, a chcą znaleźć dom i założyć rodzinę. Niewykluczone, że banki bojąc się o niewypłacalność kredytobiorców, zwiększą wymagany wkład własny, co z kolei jeszcze bardziej ograniczy możliwości kupna mieszkań i domów przez inne osoby. Żeby tego było mało, to program ten trafi do osób bogatych. Wbrew powszechnemu przekonaniu, to właśnie osoby bogate mają więcej dzieci. Jak wynika z raportu CenEA (Centre for Economic Analysis), aż 25%  środków z programu 500+ trafia do 20% najbogatszych Polaków. Za to tylko 12% to 20% najuboższych. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ to bogatych stać na posiadanie dzieci i bogata para z trójką czy czwórką dzieci nie jest rzadkim widokiem. Tymczasem biedne rodziny wielodzietne, chociaż są pierwszym skojarzeniem na myśl o biednych, to stanowią niewielki procent osób ubogich. Z tego powodu, tak jak 500+ tak i ten program powinien posiadać kryterium dochodowe.

Polski Ład – uproszczenie prawa

Są też punkty, za które należy pochwalić twórców Polskiego Ładu. Należy do nich np. cyfryzacja procesu budowlanego. Dzięki formularzom online będzie można łatwo wypełnić i złożyć wnioski o pozwolenie na budowę. Jest to postulat, który należy poprzeć i mieć nadzieję, że przyspieszy on uzyskiwanie potrzebnych zgód. Innym ciekawym pomysłem jest wprowadzenie własności warstwowej. 

W wielu miejscach w Polsce mamy dużo niewykorzystanej przestrzeni, szczególnie w dużych miastach. Chodzi m.in. o tereny nad liniami kolejowymi, które są bardzo atrakcyjne, ale na których przeprowadzenie inwestycji w zabudowę jest bardzo trudne. Obecne uregulowania prawne wykluczają też możliwość sprzedaży powierzchni nad torami, co skutkuje niemożliwością wykorzystywania tych terenów do rozwoju miast i pozbawia PKP S.A. możliwości zarobku – zaznaczają autorzy programu.

Dodają oni, że dzięki rozwiązaniom prawnym proces inwestycyjny w wielu miastach zostanie uproszczony m.in. dzięki możliwości łatwiejszego finansowania. Jeżeli takie uproszczenie prawa się uda, to faktycznie wykorzystanie przestrzeni w miastach może być efektywniejsze.

Kolejnym wartym odnotowania jest plan umożliwienia budowy domów do 70 m kw.  bez pozwolenia. Choć nie jest to rozwiązanie, które wywróci rynek nieruchomości do góry nogami, to z pewnością może ono zwiększyć podaż mniejszych mieszkań, co jest na pewno pożądane.

Planowanie przestrzenne

W programie jest także mowa o reformie planowania i zagospodarowania przestrzennego. Choć nie ujawniono szczegółów, to według autorów Polskiego Ładu, planowana zmiana ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ma spowodować, że każda gmina w Polsce do 2025 będzie dysponować planem ogólnym, powiązanym ze strategią rozwoju. Plan w elastyczny sposób będzie określał ramy lokalizacyjne dla nowej zabudowy, uwzględniając istniejące potrzeby rozwojowe gmin. Jeżeli pomysł zostanie zrealizowany, to może to oznaczać poprawę sytuacji na rynku mieszkaniowym. Warto jednak powiedzieć, że największym problemem w tym kontekście wydają się rygorystyczne przepisy, ograniczające wysoką zabudowę w dużych miastach. Są liczne badania z całego świata, które mówią, że restrykcyjne przepisy (a na tle OECD takie w Polsce mamy) dotyczące wysokiej zabudowy są szkodliwe i pompują ceny. Jeżeli więc dzięki tym planom, powstanie więcej miejsc pod wysoką zabudowę, to będzie to korzystna zmiana. Koszty funkcjonowania rozlanych miast są blisko 2,5-krotnie wyższe.

Innym ciekawym postulatem jest przeciwdziałanie rozproszeniu zabudowy. Według analiz chaos przestrzenny powoduje, że Polska traci rocznie 90 mld zł. To blisko 4% naszego PKB. Dla porównania, wydatki na zdrowie to 5% PKB. Aż 20 mld zł tracimy m.in. na budowę infrastruktury obsługującej nadmiernie rozproszone siedliska ludzkie. Gdy ludzie budują mieszkania z dala od dróg, wodociągów czy linii energetycznych, to ich doprowadzenie kosztuje nas bardzo dużo. Rząd chce, aby nowe inwestycje na podstawie indywidualnych decyzji administracyjnych były możliwe wyłącznie w ramach uzupełniania istniejącej zabudowy, z dostępem do drogi, na terenach w pełni wyposażonych w niezbędne media i spełniających ustawowe wymagania dostępności do obiektów infrastruktury społecznej.

Polski Ład, a budownictwo państwowe

W Polskim Ładzie znalazło się też miejsce na dofinansowanie budownictwa mieszkaniowego gmin. Dzięki grantom na infrastrukturę, gminy, które zaangażują się w budowę mieszkań komunalnych lub w ramach SIM, TBS będą mogły uzyskać dodatkowe wsparcie na inwestycje towarzyszące (np. budowa dróg, kanalizacji, szkół, przedszkoli). Za każde zrealizowane przedsięwzięcie mieszkaniowe gmina otrzyma grant na pokrycie 10% takiej inwestycji towarzyszącej. Choć jest to nie najgorszy pomysł, to warto przemyśleć np. zwiększenie dotacji na budowę samych mieszkań przez samorządy. Nie dysponują one tak sporym budżetem jak państwo (a zostanie on jeszcze uszczuplony w wyniku postulowanej kwoty wolnej od podatku), a znają potrzeby mieszkaniowe lepiej od rządu centralnego.

Wsparcie państwa

Polski Ład zakłada również powstanie Społecznej Agencji Najmu. Agencje najmu to instytucje, które dzięki preferencyjnym rozwiązaniom podatkowym oraz gwarancji długookresowej umowy będą mogły dzierżawić lokale z rynku po niższych cenach, a następnie wynajmować je wskazanym przez gminę lokatorom. Beneficjenci otrzymają dodatkowo dopłatę do czynszu w ramach programu „Mieszkanie na Start”. Jest to pewne rozwiązanie, ale raczej należy traktować jako kroplę w morzu potrzeb. 

Za to, pomysłem który można docenić, jest „Lokal za grunt”. To model, w którym inwestor może pozyskać od samorządu grunt pod inwestycję w zamian za prawa do części wybudowanych lokali. Otrzymane lokale mieszkalne gmina będzie mogła przeznaczyć na potrzeby rodzin, które nie są w stanie kupić lub wynająć mieszkania po cenach rynkowych, a w przypadku lokali użytkowych – otworzyć w nich np. przedszkole czy punkt aktywności lokalnej. Tworzenie osiedli socjalnych, powoduje segregację przestrzenną i rozwarstwienie. Ta segregacja jest zjawiskiem negatywnym i przyczyniającym się do powstawania patologii społecznych.

W miastach spotykamy się z wszelaką różnorodnością i odmiennością ludzi. Nietrudno dostrzec różnice między pewnymi grupami społecznymi (np. tymi należącymi do underclass i tymi, którzy przynależą do elity) oraz nierównościami (np. wynikające ze statusu finansowego). W opracowaniu Katarzyny Stankiewicz dotyczącym segregacji przestrzennej czytamy:

Taka sytuacja w miastach doprowadza w rezultacie do segregowania się i agregacji ludności, która tam zamieszkuje. Bowiem jednostki posiadające podobne poglądy, mające zbliżony status społeczno-ekonomiczny, a także ceniące sobie podobne wartości (jak np.: prywatność, anonimowość i bezpieczeństwo, czy też rodzina, więź sąsiedzka i współpraca) chcą zajmować bliskie sobie terytoria, które z drugiej strony izolowane są od grup całkowicie odmiennych. Dlatego też, we współczesnych przestrzeniach miejskich, tworzą się getta zamieszkała zarówno przez ludzi biednych i zmarginalizowanych, jak też przez bogaczy i tworzącą się nową klasę średnią, którzy sami odgradzają się od reszty społeczności.

Takie dzielenie ludzi na mieszkańców “lepszych i gorszych” osiedli, sprzyja powstawaniu enklaw, w których rozwijają się patologie społeczne. Dlatego pomysł jest cenny i warty do zaimplementowania. Pozwoliłby on na zmarginalizowane złego wpływu środowiska na osoby dotknięte ubóstwem (bo takim najczęściej przydzielane są mieszkania socjalne).

Choć Polski Ład ma punkty warte pochwalenia (takie jak np. lokal za grunt, mieszkanie bez pozwolenia czy cyfryzację niektórych procesów), to proponowane zmiany są niewystarczające, a niekiedy nawet szkodliwe. Brakuje szczególnie mocnych akcentów na promowanie wysokiej zabudowy, czy większego nacisku na budowę mieszkań komunalnych przez gminy. Nie ma też wzmianki o sposobach ograniczenia popytu inwestycyjnego, który podbija obecnie ceny w polskich miastach.

Polski Ład w ochronie zdrowia

Polski system ochrony zdrowia ewoluował w latach 90. XX wieku. Wówczas odstąpiono od modelu służby zdrowia, a kierunek rozwoju ukierunkowany był na stworzenie kompleksowego systemu ubezpieczeniowego, który uwzględnia jednocześnie mechanizmy wolnego rynku. Zmiany wprowadzano kilka lat, czego owocem była ustawa z dnia 6 lutego 1997 r. o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym (Dz. U. Nr 28 poz. 153, ze zm.); która weszła w życie w dniu 1 stycznia 1999 r. i zapoczątkowała system, który respektowany jest do dzisiaj.  Koordynatorem całego procesu leczenia miał zostać lekarz pierwszego kontaktu, który wydawał stosowne skierowania do specjalistów. Wcześniej organem koordynującym podstawowe leczenie był szpital rejonowy, co generowało znaczne koszty, jednocześnie obciążając system pod względem administracyjnym. Okres transformacji był wdrażany wolno i często nieefektywnie, co przyczyniło się do fali emigracji wśród młodych medyków, ze szczególnym uwzględnieniem lekarzy, w pierwszej dekadzie XXI wieku. Do dziś wielu z nich pozostało za granicą, gdzie kontynuują i doskonalą własną praktykę lekarską. Działania kolejnych rządów stawiały za cel przede wszystkim podwyższenie płac pracowników ochrony zdrowia, aby zahamować wyjazdy młodych za granicę. Jednak głównym problemem pozostaje niewystarczające dofinansowanie, które ma swoje podłoże w niskich nakładach na ochronę zdrowia w relacji do krajowego PKB.

Ochrona zdrowia od lat boryka się z problemami, które mają swoje podłoże w niedofinansowaniu podstawowej opieki zdrowotnej. Raport Najwyższej Izby Kontroli z 2018 roku zatytułowany System Ochrony Zdrowia w Polsce – Stan Obecny i Pożądane Kierunki Zmian przeprowadzony pod kierownictwem Krzysztofa Kwiatkowskiego wykazał, że skala finansowania systemu w Polsce jest niska w porównaniu do innych krajów europejskich. Przekłada się to bezpośrednio na trudniejszy dostęp do specjalistów. Z usług lekarzy prowadzących niepubliczne gabinety korzystają osoby zamożniejsze, co przyczynia się do wykluczenia osób bezrobotnych i biednych, a tym samym uwidacznia przepaść w strukturze społeczeństwa. Aby walczyć z problemem ekonomicznego i medycznego wykluczenia w ochronie zdrowia, konieczne jest wdrożenie większej liczby programów i kampanii profilaktycznych. Ważne jest przede wszystkim rozpowszechnienie edukacji z zakresu wczesnego wykrywania chorób zakaźnych i cywilizacyjnych. Wdrażanie kampanii prozdrowotnych umożliwiają fundusze Unii Europejskiej. Warto tutaj wspomnieć o programie EU4Health, który posiada budżet opiewający na 5,3 mld EUR. Przyjęte Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 24 marca 2021 dotyczy okresu 2021-2027. Na podstawie założeń, program ma się skupić na wspieranie promocji zdrowia oraz profilaktyki chorób, a przede wszystkim na zminimalizowaniu barier i nierówności w zakresie dostępu do lekarzy specjalistów. Jednak podobnych programów powstających z inicjatywy rządu i Ministerstwa Zdrowia wciąż brakuje, co jest widoczne w strukturze zachorowalności społeczeństwa. Niewykorzystany potencjał medycyny laboratoryjnej sprawia, że system ochrony zdrowia jest mało wydajny.

Podstawowym i najważniejszym założeniem projektu „Polski Ład” w ochronie zdrowia jest zwiększenie wydatków na system. Działania rządu mają być ukierunkowane na osiągnięcie celu 7% PKB przeznaczanego na potrzeby systemu w roku 2027. Obecnie (dane na 2021 rok) Polska przeznacza 5,3% PKB na ochronę zdrowia obywateli. Do 2023 ma osiągnąć pułap 6%, kończąc finalnie na 7%, w planie sześcioletnim. Dodatkowe fundusze mają zostać przeznaczone nie tylko na infrastrukturę czy kadry, ale przede wszystkim inwestycje, w tym cyfryzację, które sprawią, że system będzie nowoczesny, co przełoży się na sprawniejsze funkcjonowanie. Nakłady mają pochodzić z odpowiednio naliczanych składek zdrowotnych. Jak wynika ze słów premiera, źródło finansowania ma być liniowe, nie będzie także możliwości odpisania składek od podatku. Zmiana dotycząca składki jest immanentną przyczyną przemian w ochronie zdrowia w perspektywie długoterminowej. To podstawa zmian oraz rozwoju systemu w ujęciu holistycznym. Rząd dąży do odwrócenia sytuacji, gdy to osoby zarabiające najmniej są najbardziej obciążone składkami, a samo przebudowanie systemu ma skutkować większą sprawiedliwością społeczną.

Wzrost nakładów na ochronę zdrowia jest bezapelacyjnie założeniem pozytywnym, dotychczas Polska oddalała się od czołówki europejskiej. Na podstawie danych Eurostatu, w 2018 roku średnie nakłady (publiczne oraz prywatne) na system ochrony zdrowia w Unii Europejskiej wyniósł 9,87% PKB. Największy udział przypadł Niemcom – 11,47% PKB, Francji – 11,26% i Szwecji – 10,90%. Polska, obok Rumunii (5,56%), Łotwy (6,21%) czy Luksemburga (5,29%) osiągnęła jeden z najgorszych wyników (6,33%). 

Plan rządzących zakłada przyspieszenie realizacji „ustawy 6 proc.”, ze szczególnym uwzględnieniem art. 131 c ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, finansowanych ze środków publicznych. Zakłada ona stopniowe zwiększanie nakładów na system ochrony zdrowia. Analizując treść ustaw, wskazane jest zastosowanie podejścia pragmatycznego. Nakłady należy ujmować w perspektywie dwóch lat wstecz. Inaczej wzrost w okresie pandemii oraz kryzysu wywołanego rozprzestrzenianiem się wirusa może nie być odczuwalny. Problemem może leżeć również w stosunkowo wysokiej stopie inflacji. Rozwój inwestycji w branży ochrony zdrowia będzie możliwy wyłącznie przy zapewnieniu odpowiedniej podaży pracowników na rynku.

Wydatki na ochronę zdrowia w Polsce na przestrzeni lat 1990-2019.

 Wydatki na ochronę zdrowia w Polsce

Źródło: Statista

Kadry w systemie ochrony zdrowia

W odpowiedzi na problemy kadrowe, w Polsce od lat zwiększa się liczba miejsc na publicznych uczelniach medycznych, szczególnie na kierunku lekarskim oraz, w mniejszym stopniu, na kierunku lekarsko-dentystycznym. W przeciągu ostatnich lat liczba miejsc zwiększyła się prawie dwukrotnie. Oprócz uczelni państwowych, powstaje coraz więcej prywatnych ośrodków kształcących lekarzy (Krakowska Akademia, Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach, Uczelnia Łazarskiego w Warszawie, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny w Radomiu). Niektóre z nich (uczelnia krakowska oraz katowicka) są ośrodkami względnie nowymi, które oferują kierunek od 5-6 lat, a więc nie wykształciły jeszcze pierwszych absolwentów. Niezaprzeczalnie więc w przyszłości można spodziewać się większej liczby młodych lekarzy. Opłaty za studia medyczne na uczelni niepublicznej wynoszą ok. 20 000 zł za semestr nauki, co przy 12 semestrach nauki daje ok. 240 000 złotych. Uczelnie te zazwyczaj nie oferują stypendiów dla młodzieży z biedniejszych rodzin.                                          

Studia medyczne od zawsze cieszyły się popularnością, jednak Polska zmagała się z dużym odpływem młodych medyków, którzy wyjeżdżali za granicę, przede wszystkim do Austrii, Niemiec czy Wielkiej Brytanii. Polski rząd planuje rozwiązać problem emigracji podwyższając wynagrodzenia, ze szczególnym uwzględnieniem płac młodych lekarzy w trakcie specjalizacji w dziedzinach priorytetowych. Poszerzona ma zostać oferta bezzwrotnych stypendiów, które wymagać będą odpracowania w publicznym systemie ochrony zdrowia. Lekarze po zdaniu egzaminu będą zobligowani przepracować określony czas w placówkach publicznych.                                                                                                 

Branża ochrony zdrowia boryka się również z niedoborem pielęgniarek. Osoby posiadające kwalifikacje często zmieniają zawód, ze względu na niskie płace i niedogodne warunki zatrudnienia. Rząd ma zamiar wprowadzić szybką ścieżkę wejścia przywracającą osoby posiadające odpowiednie wykształcenie do pracy w zawodzie.                                     

Na próżno jednak doszukiwać się konkretnych informacji dotyczących ratowników medycznych. Branża jest obciążona, a jedną z największych bolączek pracowników pogotowia są niskie zarobki oraz brak hierarchizacji. Prawie zawsze oznacza to, że ratownik nie ma możliwości otrzymania awansu, gdyż nie istnieją stanowiska wyższe czy niższe w strukturze branży. Dochodzi wówczas do sytuacji, gdy osoba po studiach otrzymuje na start stawkę pracownika, który w zawodzie przepracował kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Ratownicy to grupa prawie nie zauważona przez rząd. Brak zabezpieczenia nie tylko finansowego, ale również brak perspektyw rozwoju sprawia, że coraz mniej młodych osób decyduje się na wybranie tego kierunku studiów.

Nowe instytucje według “Polskiego Ładu”

Polaki Ład zakłada stworzenie dwóch instytucji – Funduszu Modernizacji Szpitali oraz Agencji Rozwoju Szpitali. To te placówki mają modernizować szpitale, tworząc miejsca pracy dla specjalnie kształconych menedżerów. Osób posiadających odpowiednie wykształcenie do zarządzania placówkami jest względnie niewiele, jednak, zgodnie z trendem zachodnim, powstaje coraz więcej kierunków kładących nacisk na zarządzanie w systemie ochrony zdrowia. Jest to nowość na polskim rynku akademickim, dotychczas podobne stanowiska w szpitalach zajmowali lekarze, którzy nie zawsze posiadali odpowiednie predyspozycje czy umiejętności do zarządzania placówkami w perspektywie długoterminowej, co nierzadko prowadziło do zadłużenia tychże.

Program zakłada przekazywanie samorządom środków przeznaczanych na realizację inwestycji w placówkach opieki zdrowotnej będącej na ich terenie. Tym samym sieci szpitali mają być regularnie poddawane komparatystyce, aby wyłonić najefektywniejsze placówki. Rząd jednak nie sięga po rozwiązanie popularne w krajach Europy Zachodniej. Zamiast tradycyjnych rozwiązań, które przez wiele lat były nieefektywne, lepiej rozważyć emisję obligacji komunalnych przez jednostki samorządu terytorialnego. Zgodnie ze światowym trendem, jest to jeden z najefektywniejszych sposobów na pozyskiwanie środków inwestycyjnych. Pozwoliłoby to uzyskać dodatkowe środki bez obciążania systemu.          

Rząd stara się usprawnić proces cyfryzacji w ochronie zdrowia. To również ważny punkt Polskiego Ład. Wprowadzenie zmian dotyczących sposobu informowania pacjentów o zbliżających się terminach wizyt ma przybliżyć sektor publiczny do prywatnego. Dobre praktyki niepublicznych gabinetów mają przeniknąć do publicznych placówek. Tym samym pacjenci mają czuć się lepiej zaopiekowani, a dystans pomiędzy pacjentem a lekarzem ma być wyraźnie skrócony. Warto wspomnieć o dwóch flagowych narzędziach cyfryzacyjnych, Centrum Obsługi Pacjenta (COP) – pacjent.gov.pl oraz System Informacji Medycznej (SIM). System COP ma ułatwić kontakt pomiędzy ośrodkami a osobami prywatnymi, co usprawni pracę przede wszystkim placówek specjalistycznych. Po otrzymaniu skierowania, korzystając z systemu, łatwiej oraz szybciej można umówić się na wizytę specjalistyczną. System SIM ma odciążyć lekarzy z powielania wywiadów lekarskich, co jest problemem przede wszystkim na prowincji. Pomysły mają duży potencjał, jednak należy uwzględnić również środki na szkolenia zapoznawcze. O ile młode osoby bez problemu rejestrują się za pomocą strony internetowej, tak starsze osoby gorzej radzą sobie z obsługą komputera. Jeśli nie zostaną przeprowadzone dodatkowe szkolenia, może to prowadzić do wykluczenia seniorów z systemu.

Wykres nr. 2. Poziom niezaspokojonych potrzeb w w zakresie opieki medycznej w Europie.

Poziom niezaspokojonych potrzeb w w zakresie opieki medycznej w Europie

Źródło: Raport OECD,  State of Health in the EU, Profil systemu ochrony zdrowia 2019 w Polsce, 2020, s. 17.

Nieuregulowane kwestie prawne

Najbardziej kontrowersyjnym punktem całego programu, szczególnie z perspektywy lekarzy, jest fundusz odszkodowawczy dla ofiar błędów lekarskich. Powołanie specjalnej ustawy o jakości może ograniczać ilość specjalistów wykonujących zabiegi w ośrodkach publicznych. W polskim systemie ochrony zdrowia problemem jest przede wszystkim brak transparentności, jeżeli chodzi o organy sprawujące nadzór nad jakością świadczonych usług. Pierwsze działania regulujące te kwestie podjęła już Ewa Kopacz, jednak po dekadzie dalej pozostaje niewiadomą kto ma sprawować nadzór nad jakością świadczonych usług. Prowadzi to do niezakończonej dyskusji w społeczeństwie czy tę funkcję powierzyć niezależnej organizacji, czy  Narodowemu Funduszowi  Zdrowia. Jeśli zdecydowano by się w przyszłości na niezależną organizację, problemem może być zebranie kompetentnych członków z odpowiednią wiedzą i kwalifikacjami. Pozostawienie tej kwestii NFZ obciąży cały system, zniechęcając lekarzy do przeprowadzania bardziej skomplikowanych zabiegów.              

Oczywiście, dochodzenie roszczeń powinno być łatwiejsze dla pacjentów. Jednak kontrowersyjne jest rozporządzenie z uwagi na formy zatrudnienia lekarzy w szpitalach publicznych i niepublicznych posiadających kontrakt z NFZ. Większość lekarzy specjalistów prowadzi własną działalność gospodarczą. Tym samym podczas wystąpienia jakiegokolwiek błędu lekarskiego podczas operacji czy zabiegu, specjalista odpowiada oddzielnie, placówka zaś oddzielnie. Odpowiedzialność karna spoczywa na placówce tylko wówczas, gdy lekarz pracuje na etacie. Takie przypadki w Polsce są nieliczne. Niewielu lekarzy godzi się pracować na etacie, ponieważ jest to forma mało opłacalna. Patologie związane z systemem i małą dostępnością specjalistów sprawiają, że prowadząc własną działalność gospodarczą, medyk może pracować dowolną liczbę godzin w różnych placówkach, zarówno prywatnych, jak i państwowych. Tylko takie praktyki pozwalają osiągnąć zadowalające zarobki. Jednak biorąc pod uwagę ryzyko związane z oskarżeniami o popełnienie błędu w sztuce, nie sposób nie przypuszczać, że problem małej dostępności specjalistów pracujących na NFZ nie zostanie rozwiązany.

Polski Ład być może poprawi sytuację w ochronie zdrowia

Analizując Polski Ład w perspektywie ekonomicznej nie sposób nie zauważyć, że dokument przedstawia stosunkowo małą liczbę punktów konkretnych, zawierających poparte badaniami informacje. Warto tutaj przytoczyć przykład projektu Profilaktyka 40+, który jest ważną częścią składową całego Planu. Pomimo ogólnego zarysu czego ma dotyczyć inicjatywa, trudno odnaleźć punkty, na których ma się opierać. Cały program dąży do lepszej integracji systemu oraz wprowadzenia nowoczesnych rozwiązań, które usprawnią jego funkcjonowanie. Na wyróżnienie zasługuje inicjatywa zwiększająca nakłady na system, jednak nie jest sprecyzowane o ile nakłady będą przeznaczone na przebudowę administracyjną, a o ile na realne zwiększenie zarobków medyków. Kolejnym punktem spornym pozostaje brak zainteresowania ze strony rządu sytuacją ratowników medycznych. Ich pozycja jest trudna, a niedługo można spodziewać się znaczących braków kadrowych, ponieważ osoby pracujące w karetkach często przebranżawiają się, nie widząc perspektyw rozwoju. Założenia plany zachęcające osoby na emigracji do powrotu do kraju są niewystarczające, ze względu na słabo rozwiniętą infrastrukturę.

Należy oczekiwać jednak pozytywnych zmian, które przyczynią się do większej wydolności systemu, co pociągnie za sobą zmiany w kadrach. Modernizacja i cyfryzacja  będzie odgrywać kluczową we wprowadzeniu systemu w realia XXI wieku. Jeśli odciąży się system pod względem administracyjnym, można spodziewać się poprawy w efektywności działania publicznych ośrodków.

Polski Ład wprowadzi zmiany w systemie, ale to ciągle za mało

Polski Ład ma zarówno dobre jak i złe postulaty. Część z nich na pewno sprawi, że Polska ucywilizuje swój system dostosowując go do zachodnich standardów. Inne zmiany, naszym zdaniem, pogłębią problemy. W tym przypadku chodzi przede wszystkim o rynek mieszkaniowy, którego od kilku kadencji nikt nie potrafi naprawić. Niemniej jednak Polski Ład jest w naszej opinii kolejną łatką, która ma lepić dziury. Dużo w nim braków i niedomówień. Dużo też polityki, a mało realnych działań. Jednak największym mankamentem jest to, że w całym obszernym dokumencie nie ma słowa o podatku CIT. Wszelkie koszty są przerzucane na osoby fizyczne, natomiast korporacje są praktycznie nietknięte. Nie da się budować sprawnego systemu i państwa bez inkluzywnego opodatkowania wszystkich podmiotów działających w gospodarce. W przypadku Polskiego Ładu korporacje pozostają nietknięte, a więc trudno oczekiwać, że nastanie rewolucja. Co najwyżej zostaną wprowadzone zmiany, które powinny być już dawno temu wprowadzone. Niestety wraz z nimi pojawią się zmiany, które nigdy nie powinny się pojawiać.

Adam Suraj

Agnieszka Patyk

Filip Lamański

Radosław Ditrich

 

Polecane artykuły

Back to top button