Bezpieczeństwo EkonomiczneEuropa

Embargo na ropę i gaz z Rosji: Krótkoterminowe koszty i długoterminowe korzyści dla Zachodu

Od momentu barbarzyńskiej napaści Rosji na Ukrainę, która wydarzyła się 24 lutego 2022 r. Zachód nałożył multum sankcji ekonomicznych na gospodarkę rosyjską. Począwszy od sankcji ukierunkowanych na czołowych polityków, a skończywszy na wykluczeniu siedmiu banków rosyjskich z systemu SWIFT oraz zamrożeniu rezerw walutowych banku centralnego zdeponowanych na zachodnich kontach. Dodatkowo kraje anglosaskie tj. USA, Kanada i Wielka Brytania czy państwa bałtyckie zakazały importu rosyjskich surowców energetycznych.

Sankcje na ropę i gaz z Rosji nie zostały wdrożone jednak przez unijnych polityków. Co ciekawe, istnieją badania potwierdzające tezę, iż wprowadzenie ograniczeń na rosyjski sektor energetyczny o ile wiąże się z krótkoterminowymi kosztami, to przede wszystkim oznacza długoterminowe korzyści. Należy przy tym pamiętać, że czas wojny to moment, w którym koszty i korzyści nie powinny być tylko i wyłącznie przeliczane na złotówki, ruble, dolary czy euro. Innymi słowy, na pieniądze.

Czas wojny to moment, w którym nie wszystko przelicza się na pieniądze

Profesor ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim Łukasz Hardt wysuwa tezę, iż decyzje obecnej polityki gospodarczej nakierunkowane są na krótkotrwały i szybki efekt, w których nie bierze się pod uwagę długoterminowych korzyści, bądź kosztów. Postawiona teza wynika niejako z paradygmatu ekonomicznego oraz stwierdzenia dziewiętnastowiecznego francuskiego ekonomisty Frédérica Bastiata, który pisał:

W ekonomii każdy czyn, zwyczaj, prawo lub instytucja nie pociąga zwykle jednego, lecz wiele następstw. Z nich jedne są natychmiastowe – te widać; inne pojawiają się stopniowo – tych nie widać […]. Im słodsze pierwsze owoce, tym bardziej gorzkie kolejne […]. To tłumaczy tak bolesną ewolucję ludzkości

Zobacz także: Niemcy są bardziej od Polski uzależnione od rosyjskiego gazu. Jednak liderem jest kto inny

Argumenty, które wysuwają zachodnie rządy — głównie Niemcy i Francja — za niezakazywaniem importu rosyjskich surowców energetycznych oparte są właśnie o krótkoterminowe koszty. Zachodni politycy wskazują, że embargo na import ropy i gazu wiązać się będzie z gwałtownym wzrostem cen surowców, co w efekcie może doprowadzić do silnej recesji i zjawiska stagflacji, która jest, mówiąc potocznie „koszmarem” dla gospodarki. Łatwo ową argumentację obalić, co zostanie poczynione w kolejnych nagłówkach.

Europa Zachodnia przy swoich szacunkach nie uwzględnia reperkusji długoterminowych. Jeżeli dopuścimy do kontynuowania polityki imperializmu ze strony rosyjskiego agresora i do eskalacji konfliktu, koszty ekonomiczne będą zdecydowanie większe, aniżeli te związane z odcięciem się od rosyjskiego sektora energetycznego.

Z premedytacją niniejszy nagłówek nazwany został: „Czas wojny to moment, w którym nie wszystko przelicza się na pieniądze”. Obecna wojna — chociaż odbywająca się również na polu ekonomicznych i cybernetycznym — powoduje śmierć tysięcy bezbronnych cywilów w wyniku rosyjskich zbrodni. Takie wartości jak ludzkie życie czy wolność szczególnie w czasach wojny powinny być głównym źródłem do podejmowania takich, a nie innych decyzji. Innymi słowy, w obecnym momencie to nie reperkusje ekonomiczne, lecz wspomniane wyżej wartości powinny stać na pierwszym miejscu przy szacowaniu skutków podjętych działań.

Gdy mowa jest o wojnie i w tym kontekście o polityce gospodarczej, to siłą rzeczy odwołujemy się do wartości, które nie mogą być na sprzedaż, w szczególności chodzi o ludzkie życie. Czy więc przedstawione powyżej rozumowanie, sięgające swoimi korzeniami do perspektywy utylitarystycznej, nie jest, aby w sprzeczności z bezwarunkowymi rozstrzygnięciami etycznymi dotyczącymi ochrony godności człowieka? Choć tak może się wydawać, to tak nie jest. Z pomocą przychodzi A. Sen ze swoją koncepcją metarankingu preferencji, w ramach której podmioty gospodarujące najpierw określają, które działania są etyczne, a następnie dopiero spośród nich wybierają te maksymalizujące ich użyteczność — pisze prof. Łukasz Hardt

Zobacz także: Embargo na rosyjskie surowce byłoby dla Polski korzyścią, a nie kosztem

Jak powyższe stwierdzenie odnosi się do obecnych wydarzeń? Mianowicie, wszelkie decyzje polityków gospodarczych powinny najpierw brać pod uwagę aspekty etyczne, a na następnym miejscu w swoich szacunkach powinna być brana pod uwagę maksymalizacja zysku. Jeżeli zgadzamy się, iż barbarzyński atak na Ukrainie jest moralnie zły, to jednocześnie jest to silny argument, który nakazuje nałożenie embarga na rosyjski sektor energetyczny, gdyż zgodnie z powyższym stwierdzeniem, czynniki ekonomiczne w podejmowaniu decyzji wobec etycznie niedopuszczalnych działań nie powinny być brane pod uwagę. Rzeczywistość niestety jest zgoła inna. To nas sprowadza do przeanalizowania stricte ekonomicznych czynników.

Sankcje na ropę i gaz. Krótkoterminowe koszty

Ekonomiści Maksym Chepeliev, Thomas Hertel oraz Dominique van der Mensbrugghe zbadali potencjalny wpływ sankcji unijnych na eksport ropy i gazu z Rosji na zachodnie gospodarki. Stwierdzają oni, że krótkoterminowy wpływ na realne dochody gospodarstw domowych jest znaczący, aczkolwiek w długim terminie korzyści przeważają nad kosztami.

Omówienie krótkoterminowych kosztów dla unijnych gospodarek należy rozpocząć od obalenia tezy, iż UE nie jest w stanie uniezależnić się od rosyjskiego sektora energetycznego. Mianowicie Komisja Europejska zarysowała plan, w którym do 2030 roku w pełni uniezależni się od rosyjskich surowców, zaś w tym roku ograniczy import ropy i gazu na poziomie 65 proc. Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego jednoznacznie wskazuje, że poprzez dywersyfikację dostaw, zastąpienie gazu energią z OZE, atomu oraz węgla i przy wykorzystaniu potencjalnych oszczędności energii, a także dobrym zarządzeniem stroną popytową, szczególnie w sektorze przemysłu, jest możliwa redukcja importu surowców z Rosji aż o 91 proc. w tym roku.

Autorzy badania w krótkoterminowych zagrożeniach przyjmują założenie, że Unia Europejska redukuje import gazu ziemnego od 79 proc. do 90 proc., zaś import ropy naftowej od 68 proc. do 82 proc. W takim scenariuszu realny dochód w UE spada zaledwie o 0,3-0,6 proc. w ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy, natomiast ceny energii dla gospodarstw domowych wzrastają średnio o 6,7-8 proc. W związku z powyższym, ograniczenie importu rosyjskich paliw kopalnych wiąże się w szczególności ze znaczącym wpływem na ceny energii dla gospodarstw domowych, u których wydatki na energie i paliwa transportowe stanowią średnio 11,3 proc.

Tak więc, w krótkim terminie gospodarstwa domowe będą znacząco obciążone wyższymi cenami energii. Wówczas niezbędna byłaby polityka państw UE, które podjęłyby dodatkowe wysiłki na rzecz ograniczenia negatywnych skutków ekonomicznych dla najbiedniejszych grup społecznych. Należy również zaznaczyć, że rozmiary krótkoterminowych skutków zależałyby od polityki krajów OPEC, który mogłyby zrekompensować straty wynikające z ograniczenia importu rosyjskich paliw kopalnych.

Sankcje na ropę i gaz. Długoterminowe korzyści przeważają nad kosztami

Przy szacowaniu skutków długoterminowych, badacze założyli, że UE selektywnie nakłada sankcje na rosyjski sektor energetycznych. W 2022 roku spadek importu paliw kopalnych z Rosji wynosi od 40 proc. do 60 proc., natomiast do 2024 roku sięga już od 70 do 90 proc.

Autorzy badania stwierdzają, że takie ograniczenia wiążą się z niewielkimi kosztami długoterminowymi dla Unii Europejskiej. Do 2030 skumulowany spadek dochodów realnych wyniósłby mniej niż 0,4 proc. To oznacza, że tempo wzrostu realnych dochodów zmniejszyłoby się zaledwie o 0,04 pkt proc. W związku powyższym w okresie 2022-2030, tempo wzrostu realnych dochodów w UE nie wyniosłoby 2,18 proc. (wartość referencyjna), zaś 2,14 proc. Różnica jest nieznaczna.

Dodatkowo, w ten sposób doszłoby do znaczących korzyści dla środowiska naturalnego, na który UE kładzie duży nacisk. Ze względu na redukcję importu paliw kopalnych z Rosji udałoby się zmniejszyć poziom emisji CO2 o 3,1 proc. w 2022 roku a do 2030 roku aż o 5,5 proc. Taka redukcja emisji dwutlenku węgla znacząco przyczyniłaby się do zwiększenia zdrowotności europejskich społeczeństw oraz ograniczenie przedwczesnej śmiertelności. Europejska Agencja Środowiska wskazuje, że w 2019 roku można było uniknąć co najmniej 178 tys. zgonów gdyby UE zastosowała się do wytycznych WHO dotyczących jakości powietrza.

W związku z powyższym ambitne cele wyznaczone w Europejskim Zielonym Ładzie UE, które zakładają m.in. emisję gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku w stosunku do poziomu z 1990 roku, mogłyby zostać osiągnięte.

W końcu, ograniczenie lub pełny zakaz importu ropy i gazu z Rosji to potężny cios dla gospodarki tego kraju. Na UE-27 i Wielką Brytanię przypada ponad 63 proc. eksportu Rosji dotyczącego paliw kopalnych, przy czym należy dodać, że Wielka Brytania takie sankcje już nałożyła. Wobec tego odcięcie Rosji od tychże przychodów wiąże się z jeszcze większą recesją, a przede wszystkim ze zmniejszeniem dochodów budżetowych i brakiem możliwości kontynuowania operacji militarnych na Ukrainie bądź eskalacji konfliktu na kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

Autorzy badania wyliczają, że redukcja dochodu realnego w Rosji wyniosłaby niemal 6 proc., z kolei w 2030 roku aż 8 proc. Do 2030 roku skumulowana strata realnego dochodu przekroczyłaby 1,1 bln dolarów, natomiast skumulowane straty przychodów z ograniczenia eksportu paliw kopalnych aż 1,4 bln dolarów.

Podsumowanie

W perspektywie krótkoterminowej skutki ekonomiczne w przypadku nałożenia sankcji na rosyjski sektor energetyczny będą dotkliwe szczególnie dla najbiedniejszych społeczeństw w UE, u których udział wydatków na energię i paliwa jest znaczący. Na przykład na Słowenii wynosi on ponad 23 proc., a w Szwecji zaledwie 6 proc. Wówczas istotna byłaby polityka publiczna krajów członkowskich wspierana przez środki unijne. Niemniej jednak, badanie ekonomistów dowodzi, że pojawienie się recesji oraz stagflacji w krajach unijnych jest mało realnym scenariuszem.

W średnim i długim terminie korzyści znacząco przeważają nad kosztami ekonomicznymi. Unia Europejska ograniczyłaby emisję gazów cieplarnianych, tym samym zbliżając się do ambitnych celów wyznaczonych w Europejskim Zielonym Ładzie oraz chroniąc środowisko naturalne i ludzkie zdrowie. Najistotniejszy jest jednak fakt, że gospodarka rosyjska otrzymałaby potężny cios, który z jednej strony jeszcze bardziej pogrążyłby Rosję w recesji, a z drugiej strony odciął finansowanie machiny wojennej, tym samym zmniejszając ryzyko eskalacji konfliktu na region EŚW oraz przybliżając Ukrainę do deeskalacji operacji militarnych, w tym zbrodni wojennych sił rosyjskich.

Warto jednak zastanowić się nad geopolitycznym czynnikiem i zasadniczym pytaniem. Co leży w interesie Europy Zachodniej? I czy nie jest to normalizacja stosunków z Federacją Rosyjską oraz Chinami i powrót do tzw. business as usual?

Jakie są perspektywy gospodarcze dla Rosji? [RAPORT OG]

Polecane artykuły

Back to top button