EnergetykaPolska

WEI: Wysokie ceny energii w Polsce są wynikiem monopolizacji i manipulacji

Jak wskazują analitycy Warsaw Enterprise Institute (WEI) obecnie można zaobserwować relatywnie wysokie ceny energii w Polsce. Szczególnie szybki wzrost cen dało się zauważyć na rynku terminowym. Od 25 kwietnia do 10 maja bieżącego energia elektryczna podrożała na nim aż o 36,4 proc. Eksperci WEI wskazują, że za tym wzrostem nie stały ani drożejące surowce, ani drożejące uprawnienia do emisji. Ich zdaniem możliwe, iż za niego odpowiedzialne są polskie przedsiębiorstwa energetyczne, a dokładniej ich potencjalne manipulacje na wspomnianym rynku. Co warto zaznaczyć, te mogły tak zrobić ze względu na postępującą monopolizację polskiego rynku energii i bierność Towarowej Giełdy Energii (TGE). 

Cena kontraktu BASE Y-23 w ciągu 15 dni wzrosła o 36,3 proc.

Na TGE energia elektryczna podlega obrotowi zarówno w ramach rynku dnia następnego (RDN), jak i rynku terminowego. Szczególnie duży wzrost cen został zanotowany na tym drugim. Jak widać na zamieszczonej poniżej tabeli, cena kontraktu BASE Y-23 jeszcze 25 kwietnia wynosiła 751,10 zł, a już 10 maja 1 024,40 zł, czyli wzrosła ona łącznie aż o 36,4 proc. Z danych zaprezentowanych na poniższej tabeli wynika również, że w analizowanym okresie nie doszło do podrożenia węgla, na którym dalej w dużej mierze opiera się polska energetyka, a ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosły jedynie o 5,1 proc. 

Wzrost cen energii w Polsce
Źródło: Warsaw Enterprise Institute, „Większa transparentność rynku energii to niższe ceny dla odbiorców”

Wysokie ceny energii w Polsce, czym nie zostały one spowodowane?

Jednakże może kontrakty podrożały tak bardzo ze względu na odcięcie Europy od rosyjskiego gazu, które miało miejsce 26 kwietnia? Jak wskazują analitycy WEI, nic takiego nie mogło mieć miejsca. Otóż ogłoszenie to nie doprowadziło do wzrostu cen błękitnego paliwa ani na polskim, ani na europejskim rynku. Wątpliwe jest również to, że akurat w tym okresie postanowiono w cenach uwzględnić to, że węgiel będzie droższy w 2023 roku. Jak wskazują w raporcie eksperci WEI:

Nie powinno się również uznawać, że na tak duży wzrost ceny energii w rozpatrywanym okresie miały wpływ prognozy podwyżek ceny węgla. Mowa bowiem o okresie kwiecień-maj 2022 r., a pierwsze informacje publiczne w kwestii zmiany ceny węgla dla energetyki pojawiały się już wczesną jesienią 2021 r.

Zobacz także: Ceny surowców energetycznych i rolnych spadają! To początek końca inflacji?

Do tego teoria związana z nagłym uwzględnieniem różnych czynników akurat w tym okresie nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego takie zjawisko nie miało miejsca u naszych sąsiadów. Jak wynika z wyliczeń analityków WEI, w Polsce średnia arytmetyczna ceny spot (45 sesji od 6 lutego do 12 maja) od ceny kontraktu rocznego na dostawy w 2023 różniła się aż o prawie 100 euro. Dla porównania w Czechach ta różnica wyniosła 29,21 euro, a w Niemczech 37,92 euro.

Wysokie ceny energii w Polsce, czym zostały one spowodowane?

Z tego powodu możliwe, że za analizowany wzrost odpowiadają manipulacje, których postanowiły dopuścić się polskie przedsiębiorstwa. Jak możemy wyczytać w raporcie:

Pojawia się zatem pytanie, czy także w rozpatrywanym okresie 25 kwietnia-10 maja 2022 r. nie doszło po raz kolejny do manipulacji na tym rynku. Może o tym świadczyć nie tylko sam wzrost ceny, ale także np. ograniczona płynność rynku terminowego, zawieranie transakcji w ostatnich godzinach i minutach sesji giełdowych po wyższych cenach, jak również nieprzerwanie rosnący CDS [CDS to marża na wytwarzaniu energii elektrycznej].

W ostatnich latach doszło do monopolizacji polskiego rynku energetycznego

Jednakże, jak do tego doszło, że przedsiębiorstwa uzyskały możliwość manipulowania cenami kontraktów na energię elektryczną? Otóż głównie umożliwiła im to monopolizacja rynku, która miała miejsce w ostatnich latach. Jeszcze nie tak dawno, bo przed 2017 roku, z każdym rokiem liczba podmiotów koncesjonowanych przez URE rosła. Jednakże po tym roku zaczęła ona maleć i łącznie dotąd liczba ta zmniejszyła się aż o 51 podmiotów. 

Zobacz także: Kolejne indyjskie lotnisko korzysta wyłącznie z OZE. Port wykorzystuje połączenie energii wodnej i słonecznej

Jak wskazują eksperci WEI, do koncentracji rynku energii w Polsce doszło między innymi za sprawą depozytów uzupełniających, a dokładniej ustawy z 2020 roku, która zreformowała ich funkcjonowanie. W naszym kraju regulacje nakładają obowiązek na przedsiębiorstwa handlujące energią na giełdzie, aby te składały do Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych depozyt, którego wysokość jest wyznaczana przez iloczyn różnicy między ceną kursową a transakcyjną energii i ilością zakupionej/sprzedanej energii elektrycznej. 

Jednakże w 2020 roku ze względu na wybuch pandemii ceny kursowe znacznie spadły w stosunku do cen transakcyjnych, co wpędziło przedsiębiorstwa zajmujące się dostarczaniem energii w kryzys. Z tego powodu, jak możemy wyczytać w raporcie rządzący postanowili wprowadzić przepis, który umożliwił: 

Przedsiębiorstwom energetycznym realizowanie obowiązku depozytowego w formie wniesienia na depozyt:

  • praw majątkowych ze świadectw pochodzenia energii odnawialnej,
  • uprawnień do emisji dwutlenku węgla,
  • gwarancji bankowych,
  • poręczeń spółek z grupy kapitałowej.

Przepis ten doprowadził do przyspieszenia monopolizacji branży. Otóż z tych wszelkich alternatywnych sposobów na wniesienie depozytów mogą korzystać praktycznie jedynie duzi gracze rynkowe. Małe przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją energii elektrycznej z OZE lub dostarczaniem energii do konsumentów nie są w stanie zdobyć poręczeń spółek z grupy kapitałowej, bo zwyczajnie w takowych nie działają. Z tego powodu te pierwsze, zamiast sprzedawać energię elektryczną na giełdzie, zaczęły dostarczać ją wielkim przedsiębiorstwom, a te drugie zostały zmuszone do ryzykowanej kontrakcji lub do zaprzestania działalności. 

Zobacz także: W latach 1971-2009 energetyka jądrowa zapobiegła 1,84 mln zgonów! [BADANIE]

Ceny energii rosną, a Towarowa Giełda Energii biernie się przygląda

Na samym końcu warto zaznaczyć, że Towarowa Giełda Energii przyglądała się biernie analizowanemu wzrostowi cen kontraktów, mimo że według analityków WEI, powinna była działać. Choćby jednym z zadań TGE jest ograniczanie wahań kursów przez na przykład wprowadzanie specjalnych limitów określających, jaką maksymalną/minimalną wysokość cen w zleceniach. Jeżeli na giełdę wpłynie zlecenie, którego realizacja byłaby po cenach naruszających ustanowione limity, to teoretycznie jest ono usuwane, a notowana na danym instrumencie zawieszane. Jednakże, jak możemy wyczytać w raporcie:

Jak wynika z analizy kursów, w analizowanym okresie na przełomie kwietnia/maja 2022 r. ograniczenia wahań kursów były przekraczane wielokrotnie. TGE nie usunęła jednak zleceń z rynku. 

79% Polaków chce rozwoju energetyki wiatrowej. Postrzegamy to jako szansę na uniezależnienie się od Rosji

Polecane artykuły

Back to top button