Energetyka

Zapasy węgla w Polsce spadły w dwa lata o 84%. Czy zabraknie go zimą?

Czy zapasy węgla w Polsce są wystarczające? Mimo rekordowo niskich poziomów rezerw tego surowca w naszym kraju, ekonomiści przekonują, że węgla w Polsce nie zabraknie.

Zapasy węgla w Polsce cały czas spadają. W ciągu dwóch lat zapasy węgla przy kopalniach zmalały aż o 84%. Dostępność maleje, a cena rośnie. W czasie gdy rząd próbuje złagodzić kryzys energetyczny w naszym kraju, ludzie zaczynają się zastanawiać, czy zimą zabraknie tego cennego surowca? Jak jednak przekonują ekonomiści mBanku, węgla nie powinno zabraknąć.

Czy zapasy węgla w Polsce starczą, aby przetrwać zimę? Jak sytuacja na rynku surowców energetycznych może wpłynąć na portfele Polaków? To pytania, które zadaje sobie wielu z nas.

Zapasy węgla w Polsce są najniższe od 2008 roku

Od dwóch lat zapasy węgla w naszym kraju się kurczą. Według najnowszych dostępnych danych (stan na koniec maja 2022 roku), zapasy węgla kamiennego w Polsce wynoszą 1267,5 mln ton. Tak niskiego poziomu nie osiągnęły one od 14 lat. We wrześniu 2008 roku wyniosły 1173,0 mln ton. Jak widać, do tego historycznie niskiego poziomu, brakuje już niewiele.

Warto przy tym zauważyć, że jeszcze w sierpniu 2020 roku, czyli niecałe 2 lata temu, zapasy węgla kamiennego w Polsce wynosiły 7916,7 mln ton. Oznacza to, że w ciągu zaledwie 21 miesięcy, spadły one o 84%! Tak dużego spadku jeszcze nie notowaliśmy. Warto tutaj dodać, że chodzi konkretnie o zapasy leżące przy polskich kopalniach. Nie są to jedyne zgromadzone w Polsce rezerwy, ale ich poziom też jest bardzo istotny. Poziom zapasów węgla zgromadzonych przy kopalniach w Polsce prezentuje wykres 1.

Wykres 1. Zapasy węgla kamiennego przy kopalniach w Polsce w latach 2007-2022

Zapasy węgla w Polsce (wykres)
polskirynekwegla.pl

Jak zauważa analityk rynkowy Arkadiusz Balcerowski, na przestrzeni lat widoczne są cykle, warunkowane między innymi wzrostem i spadkiem nakładów inwestycyjnych. Do obecnego spadku swoją cegiełkę dołożył również spadek importu węgla z Rosji. Ten jest skutkiem polskiego embarga na węgiel. Jest ono odpowiedzią na rosyjską agresję na Ukrainę.

Polska wśród największych producentów węgla

Rosja, z której importowaliśmy bardzo dużo węgla, należy do największych globalnych producentów czarnego złota. Jak wynika z danych BP, w 2021 roku Rosja była 6. największym globalnym producentem węgla. Pierwsze miejsce z produkcją na poziomie 3902 mln ton zajęły Chiny. Drugie miejsce przypadło Indiom, które wydobyły 756,5 mln ton węgla. Trzecia Indonezja mogła pochwalić się produkcją na poziomie 562,5 mln ton. Czwarte miejsce zajęły Stany Zjednoczone, a piątą pozycję Australia. Rosja wydobyła w 2021 roku 399,8 mln. Co ciekawe, 10. pozycję na liście największych globalnych producentów węgla zajęła Polska. Produkcja węgla w Polsce wyniosła w 2021 roku 100,7 mln ton. Podobny wynik osiągnęły także Niemcy (9. pozycja i 107,4 mln ton).

Wydobycie węgla w Polsce spada. Jeszcze w 2007 roku wydobyliśmy 145,8 mln ton rocznie. Oznacza to, że produkcja spadła w tym czasie o 30%. Była to niemal połowa ówczesnej rosyjskiej produkcji. Dziś nasze wydobycie stanowi jedynie 25% rosyjskiego. Mimo to spadek nie jest na tle UE głęboki. W tym samym okresie produkcja węgla w Niemczech spadła niemal o połowę — z 201,9 mln ton w 2007 roku do 107,4 mln ton w 2021 roku. Z kolei w Czechach wydobywano jeszcze w 2007 roku 62,6 mln ton węgla rocznie. W 2021 roku była to połowa tego rezultatu, bo jedynie – 31,7 mln ton.

Zobacz też: Polska dominuje w unijnej produkcji węgla kamiennego, Niemcy w produkcji węgla brunatnego

Należy też zauważyć, że istnieją duże różnice w tym, jaki węgiel wydobywa się w Polsce i Niemczech. Nasz kraj odpowiada aż za 96% unijnego wydobycia węgla kamiennego. Od 1990 roku produkcja węgla kamiennego w Unii Europejskiej spadła o ponad trzy czwarte. W 2021 roku w UE wyprodukowano 57 mln ton węgla kamiennego, co stanowi spadek o 79% względem 1990 roku. W 1990 roku wydobywano go w 13 krajach UE. Dziś w dwóch (w Polsce i Czechach). Ten spadek przesunął politykę energetyczną UE w kierunku OZE oraz importu gazu, głównie z Federacji Rosyjskiej. Zmniejszono również produkcję koksu koksowniczego, który wykorzystuje się m.in. do produkcji żelaza i stali.

Wykres 2. Produkcja węgla kamiennego w UE.

Produkcja węgla brunatnego w UE

Eurostat

Węgiel brunatny ma nieco inną specyfikę. Jest on wykorzystywany głównie w miejscu, gdzie jest wydobyty. Handel tym surowcem niemal nie istnieje. Jak informuje Eurostat, 97% całkowitego wydobycia węgla brunatnego w 2021 roku, przypadło na zaledwie sześć państw członkowskich UE. Liderem są Niemcy, które odpowiadają za 46% unijnego wydobycia. Następne miejsce zajęły: Polska (19%) Czechy (11%), Bułgaria (10%), Rumunia (9%) oraz Grecja (5%). Zdecydowana większość węgla brunatnego służy do produkcji energii elektrycznej (ok. 90%).

Ceny węgla w Polsce wystrzeliły w górę

Węgiel jest coraz droższy. To przekłada się na dynamiczny wzrost kosztów ogrzewania mieszkań w Polsce. To zaś może przyczynić się do wzrostu poziomu ubóstwa nad Wisłą. Sprawie przyjrzał się przedsiębiorca z branży ciepłowniczej, Jan Mielcarek. Biznesmen zauważa, że z ciepła systemowego korzysta ok. 15 mln Polaków. Przy czym warto zauważyć, że głównie są to mieszkańcy Spółdzielni oraz Wspólnot. Ci odbiorcy nie będą mogli liczyć na preferencyjne ceny zakupu paliwa gazowego. Nie otrzymają także dodatku węglowego.

Przeliczył on roczne koszty ogrzewania (wykres 3.). Przeliczenia dokonał dla ciepła systemowego produkowanego z węgla oraz z gazu. Na podstawie danych GUS w zakresie przeciętnej rocznej emerytury, przeliczył wskaźnik ubóstwa energetycznego w latach 2009 – 2022. Ubóstwo energetyczne wiąże się z faktem przeznaczania więcej niż 10% swojego dochodu na utrzymanie dostatecznego poziomu ogrzewania w mieszkaniu. Tegoroczny, tak obliczony poziom ubóstwa energetycznego, jest dwukrotnie wyższy niż w poprzednich latach. Metoda ta oczywiście ma swoje wady, ale pokazuje skalę problemu, z jakim będą musieli zmierzyć się Polacy.

Wykres 3. Koszty ogrzewania domu o powierzchni 50 m2.

Cena ogrzewania węglem w Polsce
Jan Mielcarek

Czy zabraknie w Polsce węgla?

Jenak to nie cena, a dostępność węgla w Polsce budzi największe obawy. Wiele osób zaczyna mówić wprost, że węgla w Polsce może zabraknąć. Oznaczałoby to nie tylko brak ogrzewania w wielu polskich domach, ale duży cios dla całej gospodarki. Z węgla tworzy się w Polsce większość prądu. Bez prądu nasza gospodarka odnotowałaby znaczne spadki. Tematowi w swojej analizie „Węgla (w tym roku) nie zabraknie” przyjrzeli się ekonomiści mBanku. Jak wynika z samego tytułu, wnioski płynące z tej analizy są dość optymistyczne. Ekonomiści twierdzą, że węgla w Polsce nie zabraknie. Do tego śmiałego wniosku doszli oni po analizie dotychczasowych danych o popycie na węgiel, produkcji, zapasach węgla w Polsce oraz już zapowiedzianych kontraktach.

Warto jednak powiedzieć, że analiza opiera się na pewnych uproszczeniach. Jak zaznaczają sami ekonomiści, nie rozróżnia ona jakości węgla (np. różnic między krajowym a zagranicznym). W teorii węgiel w Polsce mógłby być, ale część elektrowni nie mogłaby działać. Warto mieć to na uwadze. Jak zaznaczają eksperci, nie powinno mieć to dużego znaczenia w sytuacji podbramkowej.

Idziemy o zakład, że w sytuacji zagrożenia nie będzie to miało większego znaczenia i liczyć się będzie tylko to, czy węgiel daje się spalać, czy nie – komentują.

Zauważają oni, że formalnie (zwłaszcza przy imporcie) nie wiadomo, co może do nas „przypłynąć”. Dzieje się tak, ponieważ rozdział na sortymenty następuje ex post, już przy wyładunku. Po drugie analitycy banku mają ograniczoną wiedzę dotyczącą górnictwa i energetyki. Nie są w stanie zagłębiać się w techniczne rozwiązania związane z wydobyciem i wykorzystaniem węgla. Sami zaznaczają, że bazują na suchych danych i nie wiedzą, gdzie jest np. granica możliwości produkcyjnych w wydobyciu. Nie potrafią też przewidzieć pogody w czasie najbliższej zimy (która wpływa na intensywność sezonu grzewczego).

Zobacz też: Niemiecki miks elektroenergetyczny to w dużej mierze gaz, węgiel i wiatr

Zdecydowana większość zużywanego węgla kamiennego w Polsce to węgiel energetyczny. Jest on więc głównym punktem zainteresowania w tej analizie.

Wykres 4. Zużycie węgla kamiennego w Polsce.

Zużycie węgla w Polsce

mBank

Najbardziej dyskusję rozgrzewa węgiel wykorzystywany przez gospodarstwa domowe. Ten stanowi ok. 12% zużycia ogółem i w ostatnich latach przejawia tendencję spadkową. Ekonomiści na podstawie danych z poprzednich lat szacują, że potrzeby gospodarstw domowych to ok. 8,5-9 mln ton rocznie. Resztę wykorzystuje szeroko pojęta gospodarka, czyli głównie elektrownie i elektrociepłownie.

Wykres 5. Zużycie węgla kamiennego w Polsce według zużywającego.

Zużycie węgla kamiennego według kategorii
mBank

Zużycie węgla w Polsce w 2022 roku można jedynie szacować. Zdaniem ekonomistów można założyć, że będzie na zbliżonych poziomach co w 2021 roku. Dlaczego? Po pierwsze I kwartał 2022 (patrz wykres 6.) plasuje się gdzieś pomiędzy analogicznym okresem 2020 i 2021 roku. Ekstrapolowanie danych z poprzednich lat na obecny rok nie powinno być więc błędem. Dodatkowo szacunek ten powinien być zawyżony, ponieważ I kwartał był bardzo mocny. Wzrasta też znacznie odnawialnych źródeł energii. Główną rolę gra tutaj fotowoltaika. W słoneczne dni znacznie ogranicza ona konieczność pracy elektrowni zawodowych.

Z uwagi na wysokie ceny węgla, część gospodarstw domowych i firm ma już prawdopodobnie większe zapasy węgla. Ekonomiści szacują, że zużycie węgla kamiennego w Polsce wyniesie w 2022 roku ok. 69,7 mln ton (czyli tyle, co w 2021 roku). Zapotrzebowanie na sam węgiel energetyczny można przy tym szacować na poziomie 57 mln ton, a na węgiel koksowy 12,7 mln ton.

Wykres 6. Zużycie węgla kamiennego, podział na węgiel energetyczny i koksowy.

Zużycie węgla koksowy kamienny

mBank

Wydobycie węgla w Polsce regularnie spada

Jak zauważają ekonomiści, krajowe wydobycie węgla kamiennego, niezależnie od zużycia, regularnie spadało w ostatnich latach. Deficyt pokrywany był większym importem i zużywaniem zapasów węgla w Polsce. Warto w tym miejscu zaznaczyć bardzo ważną rzecz. O ile w przypadku węgla kamiennego dają o sobie znać granice możliwości produkcyjnych, o tyle w przypadku węgla brunatnego można stwierdzić dokładne pokrycie zapotrzebowania wydobyciem. Związane jest to z tym, że w Polsce kopalnie węgla brunatnego produkują go stricte na potrzeby zlokalizowanych w pobliżu elektrowni węglowych. Generalnie eksportujemy część wydobywanego węgla, ale import od kilku lat wyraźnie przewyższa eksport. Głównym źródłem importu była w ostatnich latach Rosja. Z uwagi na embargo jej znacznie spadło.

Wykres 7. Import i eksport węgla kamiennego.

Import i eksport węgla kamiennego

mBank

Czy węgiel z Rosji da się zastąpić?

Kolejnym isototnym pytaniem jest, czy jesteśmy w stanie całkowicie odciąć się od węgla z Rosji. Aby odpowiedzieć na to pytanie należy rozłożyć zużycie węgla energetycznego według podziału na jego źródło. Wyraźnie tutaj widać istotny wkład Rosji w ostatnich latach (kolor czerwony), który w dużej mierze będzie musiał zostać zastąpiony. Dla uproszczenia zastowano zmienną: wydobycie minus eksport (produkcja krajowa pomniejszona o eksport).

Wykres 8. Struktura zużycia węgla według źródła

Struktura zużycia węgla według źródła
mBank

Analizjąc ten wykres można szacować deficyt na ten rok. Istotne będą jednak szczegóły. Założenie jest takie, że wydobycie krajowe będzie przebiegać w podobnym natężeniu jak w ostatnich dwóch latach (średnio wydobycie na rynek krajowy, czyli pomniejszone o eksport wynosiło 40 mln ton). Jego zwiększenie będzie trudne do zrealizowania. Raczej też nie należy zakładać, że spadnie eksport.

Kontrakty na eksport węgla podpisywane są z wyprzedzeniem. Eksport w najbliższych miesiącach został więc już zdefiniowany, zakontraktowany wcześniej i nie będzie możliwe wycofanie się z niego. Jeśli z jakichś powodów możliwe będzie zerwanie tych kontraktów (np. w stanie wyższej konieczności), ograniczenia analizy robią się luźniejsze i łatwiej będzie pokryć zapotrzebowanie krajowe – komentują.

Uwzględniono także już zrealizowany import (tzn. import, który przybył do Polski w miesiącach styczeń-maj) oraz zrealizowane wykorzystanie zapasów (za I kwartał). Trzecim założeniem jest przedstawienie deficytu przy założeniu braku importu w dalszej części roku. Zakładają też, że nie będziemy dalej wykorzystywać zapasów węgla (czyli pozostaną one na niezmienionym poziomie). Tak zdefiniowany deficyt wynosi w 2022 roku ok. 10,6 mln ton węgla energetycznego. To abstrakcyjna liczba, służąca tylko do dalszych obliczeń.

Zobacz też: Węgiel w 2021 roku tymczasowo wrócił do łask

Teraz gdy wiadomo jak wiele węgla potrzeba, można przejść do „zasypania” deficytu jaki powstał. Wg rządowych deklaracji, Polska zakontraktowała na ten rok jeszcze 7 mln ton węgla. Minister Moskwa twierdzi, że jest to węgiel energetyczny przeznaczony głównie dla elektrowni i ciepłowni. Część z niego ma jednak trafić do gospodarstw domowych.

(…) podpisane kontrakty, to kolejne 7 mln ton. To głównie węgiel z Kolumbii i Indonezji. Około 30-40 proc. tego surowca trafi do polskich gospodarstw domowych – powiedziała na antenie Programu Pierwszego Polskiego Radia Anna Moskwa, minister środowiska i klimatu.

Zakładając, że wspomniane 7 mln ton węgla zostanie zaimportowane, deficyt węgla mógłby wynieść ok. 3,6 mln ton. O podobnych wartościach wspominała w lutym minister klimatu i środowiska. Czy można pokryć ten deficyt? Jest na to kilka metod. Po pierwsze jest nim zwiększenie importu węgla.

Doniesienia medialne z ostatnich tygodni wskazywały, że Węglokoks dostał za zadanie znaleźć za granicą 2 mln ton, a PGE Paliwa – 4,5 mln ton – komentują ekonomiści mBanku.

Inną możliwością jest zużycie części zapasów energetycznego węgla kamiennego. Poza kopalniami, duże zapasy mają także firmy związane z energetyką. Ich węgiel spokojnie starczyłby na zasypanie tegorocznego deficytu.

Zobacz też: Embargo na rosyjskie surowce byłoby dla Polski korzyścią, a nie kosztem

Są jednak trzy fakty, które mogą ostudzić optymistyczne założenia analizy. Po pierwsze osoby związane z branżą są generalnie sceptyczne co do tego, czy wspomniane wolumeny węgla uda się zaimportować. Problemem może być ograniczona przepustowość portów.

Po drugie węgiel będziemy też potrzebować w przyszłych latach. Wydrenowanie zapasów nie jest więc żadnym rozwiązaniem. Pewne stany zapasów są niezbędne ze względów strategicznych. Po trzecie, eksperci zakładają wykorzystanie zapasów, które są rozlokowane w wielu miejscach. Nie jest powiedziane, że stany zapasów są najwyższe tam, gdzie ewentualne zapotrzebowanie również będzie najwyższe. Z drugiej strony warto pamiętać, że popyt na węgiel jest też przeszacowany.

Podsumowując – w tym roku węgla nie powinno zabraknąć. A jak poradzić sobie z jego brakami w przyszłych latach? Według ekonomistów mBanku najlepszą bronią przeciwko brakom węgla byłaby racjonalizacja spożycia i zwiększenie efektywności spożycia.

Polskie zapasy gazu. Magazyny pełne, ale małe

Polecane artykuły

Back to top button