Azja i OceaniaGospodarka

Lankijski kryzys nie wygasł. On nieustannie trwa

W kwietniu Sri Lanka ze względu między innymi na wybuch pandemii oraz nieracjonalne działania tamtejszych polityków zbankrutowała, a gospodarka uległa załamaniu. Co warto zaznaczyć, lankijski kryzys trwa po dziś dzień. Aktualnie inflacja wynosi ponad 60 proc., prawie co trzeci mieszkaniec jest pozbawiony bezpieczeństwa żywnościowego, a niektórych dóbr nie da się dostać ze względu na kolejne nieprzemyślane działania tamtejszych władz.

Sri Lanka ogłosiła bankructwo, w kraju wybuchły zamieszki, a prezydent uciekł

Wszystko zaczęło się w 2007 roku. To mniej więcej wtedy rząd zaczął cyklicznie zaciągać pożyczki denominowane w dolarach. Co warto zaznaczyć, nie miał on większych problemów z ich spłacaniem, aż do wybuchu pandemii. W 2020 roku ruch turystyczny znacznie się zmniejszył, a wraz z nim zmalała liczba dolarów napływająca do kraju. Jakby tego było mało, tamtejsi politycy, zamiast polepszyć sytuację, jedynie ją pogarszali. Choćby postanowili podjąć działania mające na celu ograniczyć import. W tym celu na przykład zakazali korzystania ze sztucznych nawozów, które kraj głównie sprowadzał z zagranicy. Faktycznie, dzięki zakazowi import się obniżył. Jednakże eksport spadł jeszcze mocniej. Rolnictwo, które było drugim najważniejszym sektorem pod względem pozyskiwania zagranicznych walut, okazało się zupełnie nieprzygotowane na zrezygnowanie ze sztucznych nawozów, przez co produkcja żywności załamała się.

Zobacz także: Rolnictwo w Sri Lance miało być w pełni ekologiczne. Plan zawiódł

Te oraz wiele innych czynników sprawiły, że rezerwy walutowe Sri Lanki się wyczerpały, przez co kraj został zmuszony w kwietniu do ogłoszenia bankructwa. Jak stwierdził wówczas szef Banku Centralnego Sri Lanki, P. Nandalal Weerasinghe:

Musimy skupić się na niezbędnym imporcie i nie martwić się obsługą zadłużenia zagranicznego. Doszło do tego, że spłacanie długów jest trudne i niemożliwe. 

Skutkiem tego działania był wybuch poważnego kryzysu gospodarczego, który następnie przerodził się w kryzys polityczny. W lipcu grupy protestujących dały upust swojemu niezadowoleniu i ruszyły w kierunku rezydencji polityków azjatyckiego państwa. Rozwścieczeni obywatele za powód swojego ataku w szerszej perspektywie podają rząd, który od lat nie podjął działań zmierzających do przeprowadzenia reform gospodarczych. Niezadowolenie z lat nieudolnych rządów było tak wielkie, że prezydent Gotabaya Rajapaksa zdecydował się uciec z kraju na pokładzie wojskowego samolotu. 

Zobacz także: Obalenie rządu w Sri Lance: płoną rezydencje polityków, państwo przestaje funkcjonować

Lankijski kryzys nie wygasł. On nieustannie trwa

Co warto zaznaczyć, mimo tego, że od samego bankructwo minęło już kilka miesięcy, lankijski kryzys zdaje się nie wytracać swojego impetu. Jak widać na poniższym wykresie, inflacja w sierpniu wyniosła aż 64,3 proc., czyli była 8. najwyższa na całym świecie. Co warto zaznaczyć, szczególnie problematyczny jest wzrost cen żywności. Ze względu na to, że te w sierpniu były wyższe aż o 93,7 proc. rok do roku, coraz więcej obywateli nie jest w stanie uzbierać odpowiednich środków na jej zakup w wystarczającej ilości. Z analizy przeprowadzonej przez Światowy Program Żywnościowy relatywnie niedawno wynika, że bezpieczeństwa żywnościowego jest pozbawione prawie 30 proc. 22-milionowej populacji tego kraju. 

Wykres 1. Inflacja na Sri Lance r/r

Inflacja na Sri Lance
Źródło: Trading Economics, „Sri Lanka Inflation Rate”

Do tego, podobnie jak przed bankructwem, tamtejsza władza zdaje się raczej pogarszać sytuację, niż ją polepszać. Choćby, jak donosi Al Jazeera, w tym kraju została wprowadzona maksymalna cena detaliczna jajka wynosząca 43 lankijskie rupie (ok. 57 złotych). Jednakże, jak zaznaczają tamtejsi rolnicy w rozmowie z dziennikarzami tego portalu, koszt produkcji jajka wynosi 50 rupii. Sytuacja ta powoduje, że wielu rolników ma problem z osiągnięciem rentowności, w wyniki czego zamykają oni swoje zakłady, obniżając tym samym podaż jaj na rynku. Do tego władze wprowadzają kolejne zakazy dotyczące importu. Choćby tydzień temu bezterminowo zabronili mieszkańcom sprowadzać z zagranicy ok. 300 artykułów, w tym między innymi produktów mlecznych. 

Zobacz także: Sri Lanki nie stać na SriLankan Airlines. Czas na prywatyzację

Na horyzoncie pojawił się promyk nadzieji

Co warto zaznaczyć, mimo tego, że na razie niewiele wskazuje na to, iż lankijski kryzys niedługo się skończy, na horyzoncie pojawił się promyk nadziei. Otóż rządzącym udało się podpisać umowę z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Oznacza to, że kraj ten otrzyma w kilku transzach środki o łącznej wartości 2,9 mld dolarów. Jednakże od pomocy finansowej znacznie ważniejsze jest to, że dzięki tej umowie Sri Lanka w końcu będzie w stanie rozpocząć restrukturyzację długu. Oczywiście pod warunkiem, że spełni on wymagania Funduszu, w których skład wchodzi na przykład zwiększenie dochodów podatkowych, podniesienie sztucznie zaniżanych cen energii oraz przywrócenie niezależności banku centralnego.

Nie tylko Sri Lanka! Te kraje również są zagrożone głębokim kryzysem gospodarczym

Polecane artykuły

Back to top button