Energetyka

Budowa elektrowni atomowej w Polsce daje mnóstwo możliwości

22 września 2022 r. odbyła się pierwsza edycja konferencji „Energetyka jądrowa – rozwiązania dla Polski” zorganizowana przez Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego oraz Klub Energetyczny. Obecni na niej byli członkowie Działu Merytoryki SKN Energetyki SGH – Maciej Parmee oraz Michał Forycki, którzy przygotowali relację ze spotkania.

Budowa elektrowni atomowej w Polsce. Kto zbuduje atom? Propozycje dla Polski

Po wstępie, w którym wystąpili m. in. pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej oraz wiceminister Klimatu, którzy podkreślali istotne znaczenie energetyki jądrowej w tworzeniu miksu energetycznego Polski w przyszłości, odbyły się prezentacje przedstawicieli trzech wiodących firm budujących elektrownie atomowe na świecie – koreańskie KHNP, amerykański Westinghouse oraz francuskie EDF. Było to wydarzenie bezprecedensowe, ponieważ na żadnym ze wcześniejszych spotkań dotyczących energetyki jądrowej w Polsce nie byli jednocześnie obecni reprezentanci wszystkich firm proponujących realizację projektu.

Przedstawiciel pierwszej firmy – Min Hwan Chang – zaoferował technologię ARP1400. Wychwalał spółkę KHNP, która ma w swoim portfolio elektrownie odpowiadające za 27% produkcji energii elektrycznej w Korei Południowej. Ekspansja zagraniczna firmy prowadzona jest natomiast w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie uruchomione zostały już dwa bloki, a dwa następne są w budowie. Inwestycja ta prowadzona jest w trudnych, pustynnych warunkach (wysoka temperatura, brak wody…), jednak koreańskie przedsiębiorstwo radzi sobie wzorowo.

Reprezentant następnej spółki – Joel Eacker – zaproponował Polsce pasywną technologię AP1000. Jest już ona stosowana m. in. w inwestycjach w Chinach oraz na rodzimym rynku firmy Westinghouse w USA. Wyraźnie podkreśloną zaletą reaktorów jest ich modularność, która pozwala na obniżenie kosztów oraz produkcję komponentów na terenie Polski. Warta zaznaczenia jest również obecność spółki na polskim rynku od 2021 roku. Polski oddział z siedzibą w Krakowie zatrudnia już wielu rodzimych pracowników oraz podpisał umowy intencyjne z kilkudziesięcioma ojczystymi spółkami. Ponadto, w ostatnich miesiącach Westinghouse zrealizował program stypendialny, dzięki któremu 15 studentów z Polski odbyło dwumiesięczny staż w centrali firmy, a 10 z nich otrzymało ofertę dalszej pracy.

Ostatnia firma – francuski EDF, który reprezentował Thierry Deschaux, stawia natomiast na technologię EPR, która została przedstawiona jako rozwiązanie cechujące się największą mocą, wynoszącą 1650 MWe. Kolejnym walorem tego rozwiązania jest możliwość zwiększenia mocy w reaktorze od 25% do 100% w pół godziny, co jest szczególnie użyteczne w okresach szczytowego zapotrzebowania na energię. Przedstawiciel EDF zaznaczył, że firma jest obecna w Polsce od 1998 roku, współpracuje z polskimi spółkami i szkoli studentów Politechniki Warszawskiej. Francuzi w swojej propozycji przewidują budowę 6 reaktorów.

Udział polskich firm w budowie atomu

Tematem przewodnim dalszej części konferencji stała się kwestia local content. Przedstawiciele firm zostali poproszeni o deklarację przewidywanego stopnia zaangażowania polskich spółek w realizację projektu budowy elektrowni jądrowej.

Przedstawiciel KHNP Min Hwan Chang szacuje, że polski udział wyniesie na początku 40%, następnie 50%, a w końcowych etapach budowy może osiągnąć nawet 70%. Dodaje również, że jeszcze ważniejszą kwestią jest to, kto przez kolejne 60 lat planowanego działania jednostki będzie dostarczał do niej części zamienne oraz dokonywał niezbędnych napraw i konserwacji. KHNP ma dołożyć starań, by były to polskie firmy.

Prezes Westinghouse Polska – Mirosław Kowalik – deklaruje, że w budowie pierwszych trzech bloków local content wyniesie 50%, a polskie firmy będą mogły zrealizować zamówienia o wartości 100 mld złotych. Dodatkowo Polska podczas współpracy z amerykańskim przedsiębiorstwem mogłaby stać się hubem energetyki jądrowej dla Europy Wschodniej.

EDF również zakłada, że na początku inwestycji local content wyniesie ok. 50%, a w końcowym etapie budowy 6 reaktorów może być to już 70%. Przedstawiciel firmy wspomniał, że technologia EPR jest w 100% europejska, co może oznaczać mniejsze ryzyko w finansowaniu.

Bezpieczeństwo, środowisko, licencjonowanie

Kolejna sesja konferencji poświęcona była przede wszystkim istotnej w ostatnim czasie kwestii bezpieczeństwa. Nie zapomniano również o środowisku oraz licencjonowaniu. Co najważniejsze dla postronnych słuchaczy, prezes Polskiej Agencji Atomistyki (PAA) podkreślił, że obecnie nie ma zagrożenia katastrofy elektrowni atomowej w Zaporożu. Dodał również, że wysokie standardy bezpieczeństwa spisują się w niej znakomicie, czego najlepszym przykładem jest dotychczasowy brak niepokojących sygnałów o emisji promieniowania do atmosfery, mimo prowadzonych działań zbrojnych na jej terytorium. Ponadto okazuje się, że obecność Rosji w obszarze energetyki jądrowej jest istotna. Z racji na prowadzoną przez nią przez lata agresywną politykę cenową kraj ten ma znaczny udział na rynku konwersji i wzbogacania uranu.

Mimo stosunkowo stałej ceny uranu (która obecnie wynosi tylko 14% więcej niż przededniu wojny w Ukrainie, lecz jest wciąż mniejsza niż przed 2011 rokiem i katastrofą w Fukushimie), europejski łańcuch dostaw w branży atomowej jest zależny od Rosji oraz od Chin, zatem polityka unijna w najbliższych latach powinna prowadzić do uniezależnienia od niepewnych kontraktów handlowych. Na konferencji poruszony został ponadto ciekawy temat. Z prowadzonych przez Centrum Badań nad Transformacją Energetyczną, Mobilnością i Zmianami Klimatu WZ UW analiz wynika bowiem, że kraje uznane za „życzliwe” dla Polski (Australia, Kanada, Ukraina i USA) plasują się w światowej czołówce państw posiadających największe złoża uranu, jednak jego wydobycie nie jest w nich proporcjonalnie wysokie w porównaniu z innymi producentami. Końcowe wyniki badań będą znane w ostatnim kwartale 2022 roku.

Zobacz także: Kto sprzeda Polakom atom – Korea, USA czy Francja?

W sprawie licencjonowania przedstawicielstwo PAA wyjaśniło, że instytucja będzie uczestniczyć w każdym z etapów realizacji projektów, począwszy od już trwającego etapu środowiskowego. To na niej ciążyć będzie podejmowanie decyzji zezwolenia na budowę, a później rozruch i praca elektrowni. Możliwe jest uwzględnienie w sposób uzupełniający analiz i weryfikacji firmy zewnętrznej dostarczającej technologię. Jakość tych raportów wpłynie zatem na tempo realizacji poszczególnych kroków.

Następnie dyskutowano o potencjalnej przyszłej lokalizacji polskiego magazynu odpadów radioaktywnych. Stwierdzono, że prowadzone są zaawansowane prace związane z wyznaczeniem drugiego takiego miejsca w Polsce, jednak na razie informacje o lokalizacji nie mogą przedostać się do opinii publicznej. Dodano jednak, że czas nie nagli, a powierzchnia takiego zbiornika nie musi być duża, ponieważ dotychczas w całej historii atomistyki w Europie wyprodukowano zaledwie 6 tys. metrów sześciennych odpadów radioaktywnych. Ponadto zauważono, że wykorzystane w elektrowni jądrowej  paliwo wciąż ma duży potencjał, więc szansą na zmniejszenie liczby odpadów może stać się ich recykling.

Zobacz także: Energia atomowa w Chinach – w planach budowa 150 reaktorów w 15 lat!

Wydaje się, że również polskie społeczeństwo jest przygotowane na budowę elektrowni atomowej na terenie naszego kraju. Okazuje się bowiem, że Polacy w badaniach przychylnie wypowiadają się o przyszłych inwestycjach w tym sektorze energetyki. Niemniej konieczne będzie zintensyfikowanie kampanii informacyjnych, zarówno przed rozpoczęciem inwestycji, jak i kiedy elektrownia będzie już działać. Przytoczono również przykład francuskiego społeczeństwa, gdzie także prowadzone były działania informacyjno-edukacyjne, jednak skupiono się jedynie na kwestii bezpieczeństwa i zapomniano o materii środowiska. Z czasem zaczęły powielać się liczne fake newsy, jakoby elektrownie atomowe przyczyniały się do ocieplenia klimatu. Dobrze przeprowadzone intensywne kampanie informacyjne będą zatem bardzo wymagającymi oraz kluczowymi kwestiami w niedalekiej już przyszłości.

Na koniec sesji paneliści zostali zapytani, czy termin wyznaczony przez rząd (2033 rok) jest wciąż realny. Wśród ekspertów zapanowało zgoda, że jest to data wciąż osiągalna, jednak bardzo trudna do realizacji. Do jej osiągnięcia potrzebne są decyzje podjęte na szczeblu rządowym w jak najszybszym czasie. Bez nich niestety będziemy musieli liczyć się z kolejnymi, wieloletnimi opóźnieniami.

Reaktory SMR mogą być ważnym ogniwem polskiej energetyki

Na konferencji zadedykowanej całkowicie energetyce jądrowej nie mogło zabraknąć tematu technologii SMR. W panelu jej poświęconym do stołu zasiedli, między innymi, przedstawiciele Państwowej Agencji Atomistyki, ENEA, KGHM Polska Miedź i GE Hitachi.

David Sledzik, przedstawiciel GE Hitachi, zaznaczył, że technologia SMR nie jest „niedojrzała”. Większość wykorzystywanych technologii pochodzi z większych jednostek, a obecne prace poświęcone są głównie standaryzacji projektu i legislacji, co ma zostać osiągnięte do 2028 roku. Zapytany, czy Polska może stać się liderem rozwoju SMR, odpowiedział, że GE oferuje wiele rozwiązań wpływających na dekarbonizację energetyki, ale to właśnie energetyka jądrowa pozwala osiągać ten cel najszybciej. Dodał, że polska baza przemysłowa i talent inżynierski czynią rozwój tych technologii osiągalnym.

Andrzej Głowacki, Wiceprezes Polskiej Agencji Atomistyki, zapytany o działania instytucji które pozwoliłyby na pojawienie się SMRów w Polsce odparł, że PAA od dłuższego czasu bardzo intensywnie przygotowuje się do projektu związanego z dużą energetyką jądrową. Zainteresowanie SMR pojawiło się stosunkowo niedawno, a licencjonowanie projektów oferowanych Polsce wymaga zatrudnienia i wdrożenia kilkudziesięciu specjalistów.

Prezes zarządu ENEA, Paweł Majewski, stwierdził, że bez rozwiązań z energetyki jądrowej przedsiębiorstwo nie będzie w stanie osiągnąć neutralności klimatycznej do 2050 roku. Dodał, że w przemyśle i ciepłownictwie systemowym może znaleźć się miejsce dla obdarzonych szczególnym zainteresowaniem mikroreaktorów o mocy rzędu 20-30 MWe. Podkreślił również, że bez zmiany legislacji nie będzie możliwe zaspokojenie przyszłego zapotrzebowania rzędu nawet dwustu reaktorów.

Piotr Podgórski, dyrektor naczelny ds. transformacji KGHM Polska Miedź, wyjaśnił powód dużego zaangażowania swojej firmy w technologię SMR. Ze względu na fakt, że wydobycie surowców jest wysoce energochłonne, KGHM potrzebuje stałego, stabilnego źródła mocy. Uwzględniając przy tym wymagania postępującej dekarbonizacji, okazuje się, że dla technologii małych reaktorów jądrowych po prostu brakuje alternatyw. Reprezentant spółki wspomniał, że koszt inwestycji w 6 modułów NuScale (ok. 1,8 – 2 mld USD) jest wysoki, ale inwestycja wciąż jest bardziej opłacalna niż offshore, biorąc pod uwagę czas życia i inne czynniki pracy SMR.

Budowa elektrowni atomowej w Polsce, czyli kadry, uczelnie, wymiana doświadczeń

Ostatni panel poświęcony został kwestii kadr, uczelni i wymiany doświadczeń. Niestety od fiaska projektu elektrowni atomowej w Żarnowcu z roku na rok spada liczba osób zainteresowanych kierunkami powiązanymi z atomem w Polsce. Dzieje się tak, ponieważ obietnice rychłej inwestycji w elektrownie jądrowe często kończą się na niczym, więc absolwenci tych ciężkich, technicznych studiów zmuszeni są szukać pracy w zawodzie za granicą. Takiego zdania są m. in. dr hab. Agnieszka Korbul z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr inż. Nikołaj Uzunow z Politechniki Warszawskiej, który przytoczył przykład swojej uczelni, gdzie kierunek „Energetyka jądrowa” został podtrzymany jedynie na anglojęzycznych studiach płatnych, bowiem rekrutują się nań studenci zagraniczni, a po zakończeniu studiów wracają do swoich krajów.

Zaproponował on jednak, by powrócić do zlikwidowanego przed laty w Gdańsku technikum o profilu energetyki jądrowej. Wtórowała mu Karen Daifuku z I2EN, która zaznaczyła, że we Francji są liczne technika o takim profilu i cieszą się wysokim zainteresowaniem. Dodała, że pracować w elektrowni przede wszystkim przypada technikom, którzy wykorzystują swoją wiedzę do technicznej kontroli, krok po kroku sprawdzając działanie i dokonując niezbędnych napraw. Nie potrzeba natomiast zbyt wielu inżynierów, którzy „myślą za dużo” oraz ich kompetencje są dużo wyższe niż te potrzebne do pracy przy działaniu reaktorów.

Na panelu wypowiedział się również dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych – prof. dr hab. inż. Krzysztof Kurek. NCBJ zatrudnia wielu ekspertów z dziedzin jądrowych w Polsce, co nie zmienia jednak faktu, że organizacja nie ma wystarczających środków, by zaproponować im  wysokie wynagrodzenie oraz by przeprowadzać odpowiednią ilość prac badawczych. Dochody instytucji są niestety w dużej mierze wynikiem komercyjnej działalności, a nie naukowej. Przypomniał on również, że aby specjaliści byli dobrze wykształceni, muszą odbyć co najmniej roczne praktyki zagraniczne. Dopóki rząd nie podejmie jednoznacznej decyzji kiedy rozpocznie inwestycję oraz z jakiej technologii skorzysta, sektor ten pozostanie w stagnacji i dalej będzie postępował odpływ specjalistów z tej ważnej dziedziny.

Zobacz także: ORLEN i Synthos rozwijają technologię małego atomu SMR

Profesor Ludwik Pieńkowski z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie dementował jednak zdanie przedmówców, którzy zarzucali, że w Polsce nie ma nawet laboratoriów, by przeprowadzać badania w materii energetyki jądrowej, wskazując na Chile i Filipiny, gdzie mimo braku odpowiedniego zaplecza, przeprowadzane są analizy, korzystając z ogólnodostępnych wyników badań. Po tym stwierdzeniu rozgorzała się pierwsza tego dnia gorąca dyskusja, jednak wszyscy uczestnicy zgodzili się, że obecnie na rynku pracy bardziej cenieni powinni być utalentowani inżynierowie ciepłownictwa niż niedoświadczeni inżynierowi jądrowi, gdyż praca elektrowni atomowych polega w dużej mierze na podstawach zawartych w nauce o ciepłownictwie i mechanice płynów, a specjalistów w tej dziedzinie wystarczy odpowiednio przeszkolić, by uzyskać ekspertów w działaniu elektrowni atomowej.

Aktem końcowym konferencji było uroczyste ogłoszenie zaproponowanej przez prof. Pieńkowskiego „doktryny energetycznej”, która jego zdaniem powinna zostać przyjęta przez rząd oraz jego działaniem sukcesywnie wdrażana do polskiej gospodarki przez następne dekady. Otóż pierwszy punkt brzmi następująco – „Polska musi mieć zagwarantowane surowce energetyczne na następne trzy lata”. Zapewnić to może jedynie atom, a nie węgiel, gaz czy OZE. Drugi punkt – „Energia elektryczna musi być tak tania, jak tylko się da”., również jest możliwy do wykonania jedynie dzięki energetyce jądrowej. To uroczyste obwieszczenie puentuje potrzebę dalszych merytorycznych rozmów, dyskusji oraz przede wszystkim działań wymierzonych w szybkie inwestycje w atom dla Polski.

Niemcy zamknęli elektrownie atomowe. Teraz ponoszą miliardowe koszty

Polecane artykuły

Back to top button