EnergetykaPolska

Agrofotowoltaika – symbioza energetyki z rolnictwem

W Polsce mało mówi się o idei koegzystencji uprawy roślin z farmami fotowoltaicznymi. Fakt ten z jednej strony zaskakuje, gdyż potencjał jest ogromny, lecz z drugiej strony przepisy prawne powodują, że implementacja tej idei do rzeczywistości wydaje się niezwykle skomplikowana, a wręcz niemożliwa. Czym jest agrofotowoltaika i dlaczego może okazać się istotnym wsparciem dla polskiego rolnictwa? 

Potencjał energetyczny w polskim rolnictwie

Wojna w Ukrainie potwierdziła, że Europa musi rozwinąć odnawialne źródła energii, aby uniezależnić się od dostaw surowców z Rosji. Ten czynnik geopolityczny dodatkowo podkreśla potrzebę przyspieszenia zielonej transformacji, w wyniku której od wielu lat przedsiębiorstwa energetyczne inwestują w fotowoltaikę czy elektrownie wiatrowe. Niestety, w Polsce jedno i drugie napotkało lub jeszcze napotka bariery, które spowodują redukcję inwestycji w te obszary energetyki. Z tego powodu warto przyjrzeć się konceptowi agrofotwoltaiki, ponieważ może on zapewnić wsparcie dla wytwarzania zielonej energii. 

Jak sama nazwa wskazuje agrofotowoltaika polega na połączeniu najcenniejszego zasobu sektora rolniczego – ziemi uprawnej – z panelami fotowoltaicznymi. Sęk w tym, że grunt pod zamontowaną elektrownią słoneczną dalej może być wykorzystywany pod uprawę roślin lub hodowlę zwierząt. W Polsce powierzchnia gruntów rolnych wynosi około 14 mln hektarów, co niewątpliwie udowadnia, że potencjał do rozwoju agrofotowoltaiki jest ogromny. 

Zobacz także: Przez rekordowe zbiory Kanada ma problem z transportem zboża

Agrofotowoltaika – przyszłość i zastosowanie

Koncepcja ta może okazać się wyjątkowo cenna z trzech powodów. Po pierwsze, grunty, na których możliwe jest zamontowanie i uruchomienie samoistnej farmy fotowoltaicznej, w pewnym momencie się skończą. W takim wypadku, tereny rolne będą niezbędne, aby rozwijać i inwestować w ten obszar OZE.

Po drugie, tzw. ustawa antywiatrakowa od 2016 roku zablokowała rozkwit energetyki wiatrowej, przez co system energetyczne w Polsce wciąż cierpi na niedobór zielonej energii.

Po trzecie, koncepcja agrofotowoltaiki przynosi korzyści dla każdej ze stron – energetyków i rolników. Ci pierwsi mają zapewnioną tanią, czystą energię, zaś ci drudzy, co zostało udowodnione, mogą zapewnić roślinom lepsze warunki do uprawy. Rośliny pod odpowiednimi panelami fotowoltaicznymi (aktualnie wytwarzane są panele przeznaczone pod agrofotowoltaikę i są one przezroczyste w kilkudziesięciu procentach) mają jednocześnie zapewnioną odpowiedni poziom światła słonecznego oraz odpowiednią ilość cienia. Co więcej, instalacja fotowoltaiczna chroni uprawy przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi (śnieg, ulewa, grad, silny wiatr czy upał) oraz zatrzymuje wodę w glebie i roślinach na dłużej.

Z pewnością, w świetle powyższych faktów, nasuwa się jedno pytanie. Dlaczego do dzisiaj (i prawdopodobnie w najbliższej przyszłości) nie rozpowszechnia się tego pomysłu w naszym kraju? Główną przyczyną są przepisy prawne, a raczej ich brak. W przypadku, gdy inwestor chciałby na gruncie rolnym (przeznaczonym do uprawy rolnej lub hodowli zwierząt) skonstruować farmę fotowoltaiczną, to musiałby przejść przez żmudną, kosztowną i zawiłą procedurę “odrolnienia” gruntu. Innymi słowy, musiałby zmienić jego przeznaczenie.

Oczywiście, doświadczenie i wykwalifikowani prawnicy znaleźliby sposób na obejście tego problemu, ale dodatkowe (i niemałe) nakłady pieniężne zniechęcają inwestorów. Zamiast wydawać znaczne kwoty na usługi prawnicze, które koniec końców i tak mogą nie przynieść pozytywnych efektów, inwestor mógłby przeznaczyć te pieniądze na zakup paneli lepszej jakości i przeznaczonych do montażu nad ziemiami uprawnymi (np. paneli przeznaczonych typowo pod koncepcję agrofotowltaiki).

Niestety, status quo odstrasza przedsiębiorców od konceptu agrofotowoltaiki i nic nie wskazuje, żeby zostały wprowadzone jakiekolwiek zmiany w tym obszarze. Niemniej, warto się zastanowić nad tym, co powinny zapewnić potencjalne przepisy dotyczące zharmonizowania wytwarzania energii ze słońca i bezpieczeństwa gruntu rolnego i roślin na nim uprawianych. Mianowicie, czy agrofotowoltaiki powinna w większym stopniu faworyzować energetykę, czy rolnictwo? 

Zobacz także: Interwencjonizm państwowy w rolnictwie, czyli tam, gdzie niezbędna jest rola państwa

Dylemat ten rozwiązało już wiele państw. Jednoznacznie, trend światowy zmierza ku ochronie bezpieczeństwa rolnictwa i rolników, co wydaje się roztropnym podejściem. Dla przykładu, w Japonii czy Francji obowiązują przepisy, iż grunt uprawny po instalacji elektrowni słonecznej musi osiągnąć efektywność produkcji na poziomie co najmniej 80% produkcji sprzed instalacji paneli. W innym wypadku rolnik nie będzie mógł korzystać z dopłat, ulg podatkowych, a nawet zapłacić karę lub zmienić przeznaczenie gruntu. Co więcej, każda ziemia agrofotowoltaiczna w tych krajach wymaga stałej obecności i nadzoru wykwalifikowanego rolnika. W konsekwencji ochrona rolnika i upraw jawi się jako priorytet i nie powinno to dziwić, gdyż – jak wspomniano wyżej – koncept ten ma jedynie wspomóc inne odnawialne źródła energii, a nie stanowić trzon zielonej transformacji.  

Rząd w Polsce w żadnym dokumencie nie wspomniał o agrofotowoltaice. Na ten moment nie wydaje się, aby w najbliższej przyszłości mogło się to zmienić. Jednakże pozostaje nadzieja, że opisywany koncept w pewnym momencie spotka się z taką samą aprobatą rządzących (nie tylko w Polsce, ale i za granicą) jak biogaz, który przecież także w sporej części jest powiązany z sektorem rolniczy. Roztropna jurydyzacja funkcjonowania instalacji agrofotowoltaicznej byłaby z pewnością bezpieczna i korzystna dla wszystkich oraz idealnie realizowałaby aktualne trendy w polityce energetycznej współczesnych państw.

Wirtualna wspólnica danych – przyszłość polskiego rolnictwa?

Polecane artykuły

Back to top button