Uncategorized

Republika Południowej Afryki – kraj utraconych nadziei

26 czerwca 1955 r. 3000 członków Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) zgromadziło się na placu na obrzeżach Johannesburga, by wspólnie omówić wizję przyszłości kraju, w którym rządzić będą ludzie niezależnie od swojego koloru, a praca, edukacja i bezpieczeństwo będzie prawem każdego z nich. Plac ten jest nazwany obecnie imieniem Waltera Sisulu, wiceprezydenta Republiki Południowej Afryki, członka ANC i mentora Nelsona Mandeli. Jest to ważne turystycznie miejsce, jednak tuż za rogiem kryją się prymitywne baraki, błotniste drogi czy zdewastowane toalety publiczne.

Z upadkiem apartheidu w 1994 r. wiązano ogromne nadzieje, zarówno wewnątrz kraju, jak i na całym świecie. Od kiedy RPA stała się w pełni demokratyczna, poczyniła duży krok naprzód. Obalono ustawodawstwo, na podstawie którego funkcjonował apartheid, a nowa konstytucja jest o wiele bardziej liberalna. W 2015 r. prawie 10% więcej ludności niż w 1996 r. miała dostęp do wody pitnej, a do prądu ponad 30% więcej. Odsetek ludności żyjący za mniej niż dwa dolary dziennie spadł znacząco.

Jeszcze na początku XXI wieku RPA była najlepiej rozwiniętym ekonomicznie państwem w Afryce. PKB stanowiło aż 40% PKB całej Afryki Subsaharyjskiej. Drugie miejsce zajmowała Nigeria, z trzykrotnie większą liczbą ludności, a zaledwie 14% PKB kontynentu. Wydawało się, że RPA zajmuje niezachwianą pozycję i może być przykładem dla innych państw Afryki.

Jednak obecnie RPA znajduje się w gorszym stanie niż kiedykolwiek od upadku apartheidu w 1994 r. Od sierpnia 2012 r., kiedy policja zastrzeliła 44 górników w kopalni platyny w Marikana, wybuchało wiele niekontrolowanych strajków. Rosnące napięcie społeczne oraz pogarszające się warunki inwestowania obniżyły rating kredytowy RPA.

Republika Południowej Afryki i sytuacja społeczno-ekonomiczna

W 2017 r. PKB per capita PSN wynosił 13 500 dolary, co oznacza, że od 1994 r. wzrósł ponad dwukrotnie. Mimo tego miarą porażki RPA jest pogłębiająca się przepaść między bogatymi i biednymi.

Po upadku apartheidu niewielkiej elicie ciemnoskórych udało się zgromadzić ogromne fortuny, co jedynie utrwaliło tę przepaść. Wraz z końcem apartheidu zaczęły maleć międzyrasowe dysproporcje w poziomie zamożności, natomiast zaczęła narastać nierówność wewnątrzrasowa, szczególnie wśród ciemnoskórych mieszkańców. Wskaźnik Gini – najbardziej znana miara nierówności, którego wartość 0 oznacza równy podział dochodu, a 1 skrajną nierówność – wynosił 0,59 w 1993 r., a w 2011 r. 0,63. HIV, będący znaczącym problemem w RPA, jest jednym z wielu czynników umacniających nierówności społeczne i tendencje spadku zatrudnienia. Rozprzestrzenianie się wirusa spowodowało spadek oczekiwanej długości życia od około 62 lat w 1994 r. do 52,5 w 2005 r. Badania Levinsohn’a z 2011 roku wykazały, że bycie zarażonym wirusem HIV zwiększa szanse na bycie bezrobotnym w RPA o około 10%. Po upływie 22 lat od upadku apartheidu RPA jest jednym z najbardziej nierównych społecznie państw na świecie.

Utrwalająca się nierówność jest częściowo wynikiem nieudolności rządu w edukacji najmłodszych Południowoafrykańczyków. Mimo że na szkolnictwo przeznacza się aż 6% PKB (więcej niż chociażby w Japonii), w „Raporcie Konkurencyjności” World Economic Forum RPA zajmuje 127 miejsce wśród 140 krajów pod względem jakości kształcenia na poziomie podstawowym oraz ostatnie pod względem jakości kształcenia w zakresie nauk ścisłych i przyrodniczych. Co więcej, szkołę średnią kończy trzy czwarte białych uczniów, którzy podjęli naukę, natomiast zaledwie jedna trzecia uczniów ciemnoskórych. Szkoły są bardzo słabo wyposażone – tylko 7,5% posiada bibliotekę lub jakiekolwiek książki. Problem dotyczy również standardu nauczania, którego stan jest wysoce niezadowalający. Brakuje nauczycieli, szczególnie matematyki i nauk przyrodniczych. Związki zawodowe nauczycieli są bardziej skupione na chronieniu swoich członków niż na szkoleniu ich.

Zobacz także: Kuba – gospodarcze magnum ignotum

Z jednej strony słaba edukacja sprawia, że w RPA brakuje wykwalifikowanej kadry. Z drugiej strony według oficjalnych statystyk bezrobocie wynosi 25,1% (2014 r.), choć nieoficjalnie szacuje się je na około 40%. W 1995 r., rok po upadku apartheidu, było to 16,9%. Niski poziom wykształcenia społeczeństwa jest barierą wzrostu gospodarczego. Porównując do innych państw Afryki Subsaharyjskiej, których PKB prężnie rośnie z roku na rok, gospodarka RPA może już niedługo zostać zdystansowana przez państwa takie jak Nigeria

Wykres 1. Tempo zmian PKB w RPA i średnio w krajach Afryki Subsaharyjskiej (w %, ceny stałe).

Tempo zmian PKB w RPA

                                                Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Banku Światowego.

Wybuchające w ostatnich latach strajki mogą jedynie przybliżyć ten moment. Reputacja RPA jako dobrego miejsca inwestycji została mocno podważona. Strata zaufania inwestorów objawia się znaczącym wypływem kapitału z kraju. Obawy koncentrują się głównie wokół prawa pracy, niebezpieczeństwa strajków oraz bliskiej relacji związków zawodowych z partią rządzącą ANC.

Sytuacja polityczna w RPA

O słabą sytuację gospodarczą i niewydolność służb państwowych oskarża się przede wszystkim polityków. Miejsca pracy powiązane z krajową czy lokalną polityką gwarantują dostęp do funduszy publicznych oraz do pieniędzy firm kupujących wpływy polityczne za gotówkę. Dla wielu Południowoafrykańczyków praca w sektorze publicznym może być jedyną drogą wydostania się z biedy. Stawka jest wysoka, dlatego walka o władzę przybiera czasem krwawą formę, szczególnie na poziomie lokalnym. Od 2007 r. blisko 50 lokalnych polityków zostało zabitych głównie z powodu pieniędzy, korupcji czy rywalizacji politycznej. Nie da się określić, jak wysokie koszty ponosi RPA z powodu korupcji, oczywistym jest jednak, że jej wpływ na demokrację jest zauważalnie szkodliwy. W 2015 r. wskaźnik postrzegania korupcji opracowywany przez Tranparency International – przyjmujący wartość 0 punktów dla wysokiego stopnia korupcji, a 100 dla kraju od niej wolnego –  wynosił dla RPA 44 punkty.

Polityka nie jest wiarygodna także przez system wyborczy – członków parlamentu proponują przewodniczący partii. Jedynie na poziomie gminy działają okręgi wyborcze, w których obywatele mają wpływ zaledwie na połowę obsadzanych miejsc. Oznacza to, że polityk nie musi zachęcać wyborców do głosowania na siebie, przez co zachodzi coraz większa niezgodność pomiędzy tym, do czego dążą rządzący, a tym, czego potrzebują ludzie. Rozczarowanie światem polityki, a co za tym idzie również związkami zawodowymi, prowokuje kolejne strajki.

Obecnie ANC nie musi obawiać się opozycji. Ruch Bojowników o Wolność Gospodarczą (EFF) i Partia Wolności Inkatha (IFP) zdobyły w wyborach w 2014 r. marginalne poparcie – łącznie 8,75%. Główną partią opozycyjną pozostaje Alians Demokratyczny (DA), który uzyskał najwyższe w niedawnej historii poparcie dla partii innej niż ANC wynoszące 22,23%. ANC zdobył aż 62,15% ważnych głosów. Opozycja nie jest w stanie przyciągnąć biednej społeczności ciemnoskórej, dla której ANC ma znaczenie historyczne, a nawet wartość sentymentalną. DA, pomimo ciemnoskórego przewodniczącego, uważane jest za „białą” partię, ciągle też panuje pogląd, że polityka partii dyskryminuje ludzi o odmiennym kolorze skóry. Pomimo prób nie udaje się również przyciągnąć niezadowolonych z obecnej sytuacji członków ANC, którzy nie są chętni, by zrezygnować z członkostwa w partii rządzącej. Afrykański Kongres Narodowy umacnia swoją dominującą pozycję, która każdorazowo zapewnia im w wyborach poparcie powyżej 60%, jeżdżąc na biedne obrzeża miast i rozdając tam paczki z jedzeniem kilka dni przed wyborami. Takie działania nadal przekonują znaczną część ciemnoskórych Południowoafrykańczyków, że partia pragnie służyć ich interesom.

Bardzo ważną rolę w RPA spełniają sądy, szczególnie sąd konstytucyjny. Sądownictwo cały czas pozostaje niezależne i uznawane jest za bastion opierający się autorytarnym tendencjom ANC. Partia nieustannie próbuje, bez większego powodzenia, obsadzić stanowiska sądu swoimi kandydatami. Niezawisłość władzy sądowniczej będzie w najbliższych latach testem wiarygodności demokratycznych obietnic ANC.

Prawie jedna trzecia uprawnionych do głosowania jest obecnie zbyt młoda, aby móc pamiętać czasy apartheidu i rolę, jaką odegrał wtedy ANC. Ich przywiązanie do partii nie jest aż tak oczywiste jak u starszych pokoleń, a co za tym idzie – młodzi coraz częściej są w stanie dostrzec błędy rządzących. Były już prezydent RPA, Jacob Zuma, objął stanowisko w wyniku wyborów w 2009 r. Obiecywał poprawić sytuację na rynku pracy i walczyć z korupcją, ale w istocie zrobił niewiele, nie mając ani konkretnej wizji, ani twardej ręki do rządzenia.

Podsumowanie

Z obaleniem apartheidu wiązano ogromne nadzieje. Państwo miało odżyć, a ludność, szczególnie ciemnoskóra, miała odzyskać odebrane sobie prawa i zacząć być traktowana na równi z pozostałą częścią obywateli. Pomimo tego, że nowa konstytucja nie dyskryminuje nikogo ze względu na rasę, nierówności społeczne wzrosły. Przepaść między garstką bogatych, a masą biednych pogłębia się z roku na rok.

Oczywiście nie można obwiniać za to jedynie partii rządzącej. Udało jej się osiągnąć to, do czego dążono od dawna – głównie w zakresie budownictwa mieszkaniowego i opieki społecznej, wcześniej odmawianej ciemnoskórej społeczności RPA. Jednakże niekompetencja osób sprawujących władzę oraz praktycznie jawna korupcja składają się na powolny, lecz systematyczny ruch w stronę upadku kraju.

Po ponad dwudziestu latach od końca apartheidu RPA stopniowo staje się państwem jednopartyjnym. Opozycja jeszcze niewiele znaczy, choć obecne tendencje kierują kraj w stronę dywersyfikacji władzy. Jedną z największych wad systemu parlamentarnego jest sposób wyboru kandydatów do parlamentu, pozostawiający tę kwestię w gestii liderów partii rządzącej. Pewną nadzieją jest rozłam w Afrykańskim Kongresie Narodowym (ANC) na prawicę i lewicę, który zapewni realny wybór głosującym i zatrzyma postęp negatywnych zmian w RPA.

 

Polecane artykuły

Sprawdź również
Close
Back to top button