Komentarze I Analizy

Obniżka wieku emerytalnego w Polsce: Andrzej! To się nie uda!

Kampania prezydencka trwa w najlepsze, a co za tym idzie kolejni politycy, obiecują Polakom gruszki na wierzbie, dobrobyt i krainę mlekiem i miodem płynącą. Przyjęło się, że lepiej, żeby politycy nie spełniali swoich obietnic, bo na ogół są to populizmy, które w dłuższej perspektywie szkodzą nam wszystkim. Obniżka wieku emerytalnego w Polsce zaproponowana przez Dudę świetnie pokazuje, dlaczego tak wiele ludzi w naszym kraju w taki sposób myśli. 

Obniżka wieku emerytalnego w Polsce: destrukcyjny pomysł Andrzeja Dudy

Podczas środowej debaty prezydent Andrzej Duda w rundzie dotyczącej bezpieczeństwa wspomniał: o obniżce wieku emerytalnego. Od kilku lat zwracam uwagę na to, że obniżka wieku emerytalnego w Polsce to fatalne posunięcie i na pewno nie ma ona nic wspólnego z bezpieczeństwem społeczeństwa. Jedyne bezpieczeństwo jakie zapewnia to psychiczne, gdyż nie trzeba się martwić o wynik wyborów.

Polski system emerytalny ma bardzo prostą konstrukcję i jest ona bardzo podobna do niemieckiego. Mianowicie ile sobie odłożymy tyle dostaniemy na emeryturze. Przelicznik emerytury jest bardzo prosty – kwota uzbierana na subkoncie z ZUS odpowiednio zwaloryzowana jest dzielona przez liczbę miesięcy, które zostały nam do przeżycia (tabele z prognozowaną długością życia co roku publikuje ZUS). Tym oto sposobem odkładamy sobie na emeryturę.

Obniżka wieku emerytalnego w Polsce zadziała destrukcyjnie na nasze emerytury, gdyż krócej odkładamy, więc zmniejszamy sobie licznik naszego równania, a na dodatek dłużej pobieramy świadczenie, więc zwiększamy mianownik. To obustronne działanie sprawia, że delikatne zmiany w wieku emerytalnym mogą zrobić różnicę. Zwłaszcza, że różnicę w wysokości świadczeń widać tak naprawdę po 60. roku życia. To właśnie wtedy każdy dodatkowy rok odkładania na emeryturę szczególnie zwiększa nasze świadczenia.  

Zobacz także: Polska starzeje się w szybkim tempie

Sytuacja demograficzna w Polsce staje się zła

Ponadto sytuacja demograficzna w Polsce staje się zła. Obecnie jesteśmy jednym z najmłodszych społeczeństw w Europie z medianą wieku około 40 lat. W 2040 roku mediana dobije do poziomu 50 lat, co oznacza, że przez najbliższe 20 lat będziemy jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw na świecie.

Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego w 2018 roku na jednego emeryta przypadały cztery osoby w wieku produkcyjnym (czyli osoby w wieku 15-64 lata, niekoniecznie pracujące). W roku 2050, czyli już za trzydzieści lat stosunek ten będzie wynosił 1 do 2. Co to oznacza?

Nasz system emerytalny polega na tym, że osoby pracujące opłacają emerytury emerytom. Oczywiście odkładane składki są zapisywane na subkoncie, ale one tam nie leżą, gdyż od razu są wypłacane w formie świadczeń emerytalnych. Co oznacza sytuacja gdy dwie osoby zamiast czterech utrzymują jednego emeryta? Oznacza to albo spadek naszych emerytur w stosunku do ostatniej płacy, albo wyższe składki na ZUS. Prawdopodobnie czekają nas obie te rzeczy.

Zobacz także: Ile osób zostanie pozbawionych minimalnej emerytury?

Obniżka wieku emerytalnego w Polsce pogorszy sytuację. Podwyzką ją poprawi

Siła nabywcza emerytur będzie wyższa, ale w stosunku do naszych ostatnich zarobków będzie znacznie niższa niż obecnie. Rozwiązania na tę kwestię są dwa:

  1. Poprawić demografię i sprawić by rodziło się więcej dzieci
  2. Podnieść wiek emerytalny, co sprawi, że liczba osób w wieku produkcyjnym się zwiększy zmniejszając jednocześnie liczbę osób w wieku poprodukcyjnym.

Punkt pierwszy wychodzi nam fatalnie, więc nadzieja jest w punkcie drugim, który również wychodzi nam fatalnie. To oznacza, że czekają nas relatywnie niskie emerytury. I nie, ZUS nie zbankrutuje, wręcz przeciwnie. Obecny system emerytalny jest tak skonstruowany, że w długiej perspektywie będzie się on miał coraz lepiej.

A jak to się odbije na emerytach? Jeszcze dobrze Polacy się nie postarzeli, a liczba emerytów odbierających emeryturę mniejszą od minimalnej będącej efektem odpowiedniego stażu pracy wzrosła z 23,9 tys. w 2011 roku do 261 tys. w roku 2019. Przypominam, że ciągle jesteśmy stosunkowo młodym społeczeństwem. Szacuje się, że w roku 2030 liczba takich osób będzie przekraczać 600 tys. Doprowadzimy ostatecznie do tego, że będziemy na emeryturze, ale na niej nie będziemy. To znaczy, że świadczenia dostawać będziemy, ale i tak będziemy musieli do nich dorobić.

emerytiura niska

Zobacz także: Sytuacja demograficzna Polski jest coraz gorsza

Nowe pomysły populisty

No dobrze, ale nie do końca dowierzacie, że jedno zdanie z debaty mnie skłoniło do napisania tego tekstu. I macie rację! Skłoniło mnie co innego. Kolejne majstrowanie przy systemie emerytalnym. Pan prezydent A. Duda by kupić sobie nowych wyborców dogadał się z Panem szefem „Solidarności” P. Dudą. Choć mając na uwadze jakie mają pomysły to może powinno być Andrzej D. i Piotr D.? O co chodzi? O emeryturę stażową.

Prezydent chcąc uzyskać nowe głosy zapowiedział wprowadzenie emerytur stażowych. Kobieta po przepracowaniu 35 lat, a mężczyzna 40 lat będzie mógł odejść na emeryturę. Jeśli niektórzy jeszcze nie wiedzą w czym problem to powiem, że kobieta, która zaczęła karierę zawodową w wieku 20 lat będzie mogła odejść na emeryturę w wieku 55 lat.

To jest pomysł dramatyczny. Jestem świadom tego, że niewielu jest takich co przepracują bez przerwy 35 lat (choć nie znamy do końca założeń i być może wychowanie dziecka już się w staż wliczy), ale sam fakt kolejnych manipulacji przy systemie emerytalnym jest ponurym żartem.

Zobacz także: Amazon pozwany przez… fundusz emerytalny. To kolejny problem firmy

Inną kwestią jest kompletnie bezsensowne rozróżnianie stażu i wieku dla kobiet i mężczyzn. Kobiety przede wszystkim żyją dłużej, a krócej pracują. Z danych ZUS wynika, że mężczyźni otrzymują o blisko 50 proc. wyższe świadczenia (i różnica ta jest efektem wyłącznie stażu pracy kobiet i mężczyzn, gdyż prognozowana długość trwania życia dla obu płci jest taka sama). Nie wynika, to z żadnych magicznych zaklęć, lecz z prostoty polskiego systemu emerytalnego, do którego 61 proc. Polaków nie ma zaufania.

Systemu emerytalnego, który od lat jest obiektem zabaw i gry politycznej. Rzeczy, które w Polsce powinny być praktycznie nienaruszalne jak trójpodział władzy, czy właśnie system emerytalny, są w naszym kraju zabawką w rękach rozwydrzonych polityków, którzy próbują sobie ją nawzajem wyrwać. Jeśli kojarzycie taką sytuację, to z pewnością wiecie, że na końcu zabawka rozrywa się na pół i pozostaje już tylko płacz.  

Filip Lamański

Różnice między emeryturami mężczyzn i kobiet są wyraźne, a będą większe

Polecane artykuły

Back to top button