Europa

Rynki kapitałowe ucierpiały. Chiny postanowiły to wykorzystać

Ogólnoświatowy kryzys dotknął wszystkie gałęzie gospodarki oraz większość istniejących rynków. W gigantycznym stopniu ucierpiały rynki kapitałowe. Kilka dni marca okazało się tragiczne dla największych światowych indeksów.

Rynki kapitałowe w Europie i Ameryce poważnie ucierpiały

Amerykański NASDAQ zaliczył spadek do 6860 punktów (23 marca) – wartość, która pierwszy raz osiągniętą została 3 lata wcześniej. Trzy dni później kryzys wywołany pandemią COVID-19 poczuły również indeksy DIJA (spadek do poziomu 19173 punktów – wartość osiągnięta w 2017 roku) oraz NYSE Composite (spadek do 9133 punktów – poziom, który osiągnięty został cztery lata wcześniej).

W Europie procentowo najbardziej ucierpiały Włochy, gdyż północ tego kraju (okolice Bergamo) okazały się być europejskim epicentrum (zwrot użyty przez WHO) pandemii. Włoski indeks FTSE MIB w szczytowym okresie rozprzestrzeniania się COVID-19 spadł z poziomu bliskiego 25,5 tys. punktów do 14,9 tys., co przekłada się na zmniejszenie wartości indeksu o 42 procent (okres brany pod uwagę to 19.02-12.03). Niemiecki DAX w okresie pomiędzy 19 lutego, a 18 marca skurczył się z poziomu 13789 do 8441 punktów (co jest wartością mniejszą o niemalże 39 procent). Wartość paryskiego indeksu CAC 40 w kulminacyjnym momencie eskalacji problemu związanego z nowym wirusem (20 luty do 18 marca) również zaliczyła spadek o około 39 procent. Polski WIG-20 w dniach pomiędzy 21 lutym, a 12 marca (punkt kulminacyjny, od którego nastąpił nieznaczny, ale jednak wzrost) skurczył się o ponad 37 procent. Mniej (ale również znacznie) ucierpiał indeks FTSE 100 (spadek londyńskiej giełdy to 30%).

Zobacz także: Przyczyny światowego kryzysu finansowego w latach 2007-2009 [ANALIZA]

Gdy przedsiębiorcy płaczą, chińscy inwestorzy zacierają ręce

Powszechnie wiadomym faktem jest, że gdy przedsiębiorcy płaczą to sprytni inwestorzy (osoby, które w momencie kryzysu skoncentrowały kapitał mogący być przeznaczonym na zakup opcji giełdowych) dopiero zaczynają zacierać ręce. Gigantyczne spadki na giełdzie są bowiem niesamowitą okazją do zakupienia większej ilości akcji bardzo niedowartościowanych przedsiębiorstw. Takie cierpliwe wyczekiwanie na krach giełdowy jest bardzo charakterystyczne dla najbogatszych inwestorów świata – chociażby pokroju Warrena Buffetta (który swoją drogą na ostatnim posiedzeniu udziałowców funduszu Berkshire Hathaway stwierdził, że spadki, z którymi mieliśmy ostatnio do czynienia, są dopiero początkiem długotrwałej bessy rynkowej).

Trzeba pamiętać, że twierdzenie „kapitał nie ma narodowości” już dawno odeszło do lamusa. Chińczycy oraz Amerykanie wielokrotnie udowodnili światu, że jest zupełnie przeciwnie. Na obecnej bessie wzbogacić w sposób niesamowity mogą się nie tylko prywatni akcjonariusze, ale również możemy mieć do czynienia z wrogimi przejęciami wycelowanymi w strategiczne z punktu widzenia danego państwa konsorcja. Czy przeciętny Europejczyk wyobraża sobie życie na własnym kontynencie zupełnie zdominowanym przez kapitał pochodzący z jednego z najmniej demokratycznych krajów świata – Chin? Raczej nie, ale niestety może mieć z tym niedługo do czynienia.

Powszechnie wiadomym faktem jest, że w momencie kulminacyjnego momentu rozprzestrzeniania COVID-19 w Europie, Chiny już w większym stopniu uporały się z problemem. W chwili, gdy Europejskie fabryki i zakłady produkcyjne stawały, w Chinach właśnie zaczynała być wznawiana produkcja. W praktyce oznacza to, że w chwili kompletnego chaosu w Unii Europejskiej, Chiny były już zwarte, gotowe i groźnie spoglądające w kierunku Starego Kontynentu.

Ile więc udziałów zachodnich firm przeszło w ręce Chin? Ta liczba może okazać się dosyć przerażająca – obecnie trudno to stwierdzić, gdyż transakcje nie musiały być dokonywane bezpośrednio przez osoby narodowości chińskiej. Wydaje się, że problem ten dostrzegł niemiecki rząd.

Zobacz także: Budowa CPK – Koreańczycy zaangażują się kapitałowo w polski projekt

Niemcy chcą obronić swoje firmy przed chińskim kapitałem

Bundestag od pewnego momentu zaczął obawiać się ewentualności wrogich przejęć – w zamyśle przez kapitał pochodzący spoza granic Unii Europejskiej. Wyniki marcowych badań przeprowadzonych na frankfurckiej giełdzie potwierdziły obawy – aż 17 spośród 170 podmiotów giełdowych okazało się mieć wartość giełdową wycenianą niżej niż ich kapitał własny pomniejszony o zobowiązania. Największe obawy dotyczą jednakowoż spółek akcyjnych pokroju: BASF, Lufthansa, Allianz, RWE, Deutsche Bank (który od kilku ostatnich lat jest w trakcie odwrotu z rynków poza granicami Niemiec). W wyniku tych wszystkich obaw, kanclerz Angela Merkel zaostrzyła prawo dot. rynków inwestycyjnych.

Aussenwirtschaftsgesetz (AWG) (Ustawa o stosunkach gospodarczych z zagranicą) została znowelizowana 8 kwietnia (dzień, w którym niemiecka giełda w dalszym ciągu osiągała niesamowite spadki). Według brzmienia nowelizacji, transakcje o wysokiej wadze dla ogólnego porządku publicznego nie mogą dojść do skutku, aż do chwili, gdy zostaną sprawdzone, czy faktycznie nie stanowią zagrożenia. Jak zwykle kluczem do zrozumienia przeprowadzonej nowelizacji ustawy jest językowy szczegół – przejęcie danego podmiotu gospodarczego będzie mogło zostać zablokowane przez rząd RFN jeśli niebezpieczeństwo jest „spodziewane”. W dotychczasowym brzmieniu ustawy musiało być ono „spodziewane”. Przy wydawaniu zezwolenia na przejęcie (sic!) brane pod uwagę będzie również bezpieczeństwo partnerów z granic Unii. Powyższą nowelizacją znacząco powiększone zostało pole manewru rządu RFN w kwestiach związanych z rynkowymi przejęciami rdzennie niemieckich przedsiębiorstw. Co więcej wszystkich – nie tylko tymi potencjalnie „niebezpiecznymi”.

Zobacz także: Krach na GPW – sytuacji nie poprawiają masowe protesty

Czy Rynki kapitałowe w końcu wyjdą z kryzysu?

Zarówno nasza rodzima GPW, jak i zachodnie giełdy zdają się powoli wychodzić z bessy – chwilowo o imponujących wzrostach można raczej zapomnieć, natomiast możemy mieć do czynienia ze stabilizacją wartości indeksów. W obecnej sytuacji ważne wydaje się, aby rynki kapitałowe mimo wszystko nie traciły wiary w przedsiębiorstwa akcyjne i w dalszym ciągu intensywnie lokowali swoje pieniądze w nowe inwestycje – jest to bowiem bezpośrednio motorem napędowym dla całej gospodarki, która obecnie znajduje się w iście opłakanym stanie. Kluczem do wyjścia z kryzysu będą więc w dużej mierze rozważne decyzje osób, które pomimo zapaści rynkowej w dalszym ciągu są w stanie (i chcą) inwestować swój kapitał i dzielić się nim. W ten sposób załatana zostanie z czasem dziura po stronie podażowej na konsumenckim rynku produktów i usług. W jeszcze większym stopniu liczy się obecnie transfery kapitału na linii państwo – przedsiębiorca. Ważne jest, by każde państwo aktywnie wspierało swoich przedsiębiorców w trudnych dla nich momentach. W tym przypadku pożądany efekt można również osiągnąć poprzez minimalizację biurokracji charakterystyczną chociażby dla Polski.

Przyszłość wydaje się być naprawdę ekscytująca – każda zapaść w gospodarce zmienia jej tor biegu. W efekcie mamy do czynienia z wieloma innowacjami na wielu płaszczyznach. O tym, jak poszczególne rynki kapitałowe będą sobie radzić w najbliższej przyszłości (i o wielu innych tematach silnie sprężonych ze światem finansów) dowiedzą się Państwo już w najbliższą sobotę (16 maja) na kolejnym wydarzeniu organizowanym przez Studenckie Forum Business Centre Club. Inteligencja Finansowa ma zaszczyt zaprosić Państwa na wydarzenie „Only IF you want” – zapisy na wydarzenie prowadzone na wydarzeniu na Facebook’u pod linkiem: https://www.facebook.com/events/2523139861120357/

Partnerem Medialnym wydarzenia jest Obserwator Gospodarczy.

Marcin Polisiak

Zerowe stopy procentowe zostaną z nami na dłużej

Polecane artykuły

Back to top button