Komentarze I Analizy

Wskaźnik PKB powinien zostać odesłany na śmietnik historii

Wartość rynkowa wszystkich dóbr i usług finalnych wytworzonych w kraju w danym okresie, czyli tak zwany wskaźnik PKB (produkt krajowy brutto). Wskaźnik ten ma za zadanie zobrazować dobrostan społeczeństwa. Jego początki sięgają XVII wieku, kiedy to William Petty podjął się obliczenia produkcji Anglii, aby jak to określił: „dowieść matematycznie, że [angielskie] państwo może zyskać większy dochód z podatków by opłacić swoje potrzeby czasu wojny i pokoju”.

Wskaźnik PKB – historia

Jednak dopiero Simon Kuznets w 1934 stworzył jego współczesną wersję PKB (co ciekawe już wtedy ostrzegał, by nie przyrównywać wzrostu PKB z polepszeniem się sytuacji ekonomiczno-społecznej). Powstał on na potrzeby administracji Roosevelta, której miał pomóc w udowadnianiu, że polityka prezydenta pomaga Stanom Zjednoczonym wyjść z kryzysu gospodarczego. Okazał się on niezbędny w obliczu zbliżającej się drugiej wojny światowej, do której USA miało przystąpić. Stało się konieczne ustalenie, ile produkcji można przekierować na cele wojenne, aby nie obniżyć drastycznie konsumpcji społeczeństwa i nie spowodować zamieszek w kraju, który był już zmęczony po Wielkim Kryzysie z 1929 roku. Jego użycie przez inne kraje, aniżeli Stany Zjednoczone zostało przypieczętowane na konferencji w Bretton Woods. Potrzebny był wskaźnik, za pomocą którego dałoby się ocenić stan gospodarki i upewnić się, że nie dojdzie już do kolejnego światowego konfliktu zbrojnego. Społeczeństwa rozwijające się, nie są zainteresowane wojnami, gdyż cieszą się rosnącym standardem życia. Mówię to wszystko nie po to by pochwalić się historyczną wiedzą, ale po to by pokazać, że wskaźnik PKB powstał w bardzo specyficznych warunkach historycznych. Nie bierze on pod uwagę wielu aspektów gospodarczych, które dla ówczesnych społeczeństw były nieistotne, a dla nas z całą pewnością powinny. 

Jednak zanim przejdę do głównej kwestii poruszanej w tym artykule, chciałbym napisać kilka słów, czemu w ogóle warto poruszyć ten temat. Można by rzec, iż jest PKB jesr jednym z wielu indykatorów funkcjonujących w ekonomii. Jednakże PKB nie jest zwykłym wskaźnikiem, jest najbardziej wpływową liczbą, jaka istnieje we współczesnej gospodarce. Gdy politycy podejmują decyzje gospodarcze, to spoglądają następnie jak wpłyną one na PKB. Mariana Mazzucato w książce „Wartość wszystkiego, wytwarzanie i zawłaszczanie w globalnej gospodarce” ukazuje, w jaki sposób wliczanie finansów do PKB wpłynęło na deregulację rynków finansowych. Politycy są chętni w realizowaniu swoich planów, które zwiększają PKB, więc deregulacja sektora finansowego wydawała się im bardzo atrakcyjna. Z kolei ludzie u władzy są mniej chętni, aby realizować działania, które powiększają faktyczny dobrobyt społeczny, ale nie zwiększają produktu krajowego brutto.

Wskaźnik PKB nie uwzględnia pracy niezarobkowej

Wspomniałem wcześniej, iż na PKB składa się niewiele czynników. Jednym z braków jest darmowa praca w gospodarstwie, która dotyczy głównie kobiet. Z badań wynika, że wykonują one od 3 do 6 godzin pracy domowej w ciągu dnia, czyli więcej niż mężczyźni. Według raportu OXFAM generują one rocznie 10,8 biliona dolarów dla światowej gospodarki, czyli 3 razy więcej niż cała branża technologiczna. Dochodzi tutaj do pewnego paradoksu, kiedy żona kupuje jedzenie w supermarkecie, a następnie gotuje z tych składników obiad dla rodziny, to wykonuje swojego rodzaju pracę, która nie jest uwzględniana w żadnych statystykach. Jeśli zamiast zrobić jedzenia samodzielnie, kupi gotowy posiłek od kogoś, kto wcześniej zrobił zakupy, a następnie go ugotował, to będzie miało to już wpływ na PKB, mimo tego, iż realnie między tymi dwiema sytuacjami nie ma żadnej różnicy. Podobnie jest w przypadku wolontariatu. W Brazylii istnieje fundacja Duszpasterstwo Dzieci, gdzie pracuje 450 tys. wolontariuszy. W regionach objętych swoją działalnością doprowadziła ona do spadku o 50% śmiertelności dzieci oraz do spadku o 80% hospitalizacji. Nie dość, że ich praca nie jest wliczana do PKB, mimo tego że ma ogromny wpływ na życie rzeszy ludzi, to jeszcze je zaniża! Przykładowo ich działania obniżają ilość kupowanych leków, innymi słowy zmniejsza się liczbę transakcji rynkowych.

Kwestia darmowej pracy jest szczególnie problematyczna, gdy dokonujemy międzynarodowych porównań produktu krajowego brutto. W biednych państwach zazwyczaj wiele sfer jest nierynkowych, gdy w krajach rozwiniętych są one utowarowione. Oznacza to, że wymiana zachodzi nie na rynku, a przez inne instytucje, takie jak gospodarstwo domowe, przez co spora część bogactwa tamtych krajów jest nieuchwytna w wielkości produkcji, powodując obniżenie ich faktycznego dobrostanu i utrudniając rzetelne porównania.

Zobacz także: PKB i dobrobyt społeczny – czy to tożsame pojęcia?

W okresie, w którym to piszę praktycznie już zaczęły się wakacje, z których jako student po ciężkiej sesji, niesamowicie się cieszę. Jednak okres ten, tak samo jak cały czas wolny nie wlicza się do wartości PKB. Skoro nie wpływa on na wielkość produkcji krajowej brutto, to politycy nie robią zbyt wiele, aby było go więcej. Są na to sposoby, m.in.: zmniejszenie podstawowego wymiaru pracy, polepszenie transportu publicznego, wprowadzanie stref bez pojazdów w mieście, czy też budowanie dróg dla rowerów. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, ile godzin spędzamy w korkach, tracąc mnóstwo czasu. W Warszawie przeciętny mieszkaniec średnio trwoni w korkach aż 8 godzin miesięcznie. Za pomocą wyżej wymienionych zabiegów można by skrócić ten okres. Jednakże podjęcie działań mających na celu zmianę tego kiepskiego stanu rzeczy, może przyczynić się do obniżenia PKB i co gorsza, dochodów państwa. Bardziej sprzyjająca ludziom infrastruktura miejska powoduje spadek produkcji krajowej, gdyż konsekwencją tego jest obniżenie się popytu na samochody i na paliwa. Wolny czas powinien być brany przez państwo w projektowaniu swoich instytucji. Rozliczenie podatków powinno być jak najprostsze i niewymagające od nas wiele czasu. Tak samo system ochrony zdrowia powinien lepiej ustalać wizyty dla pacjentów, aby nie zmuszać nas do czekania. W przestrzeni publicznej istnieje wiele aspektów, które tanim kosztem można usprawnić, zmniejszając tym samym ilość czasu, jaki musimy poświęcić na poszczególne nieprzyjemne aktywności. Działania takie z pewnością spowodowałoby wzrost społecznego dobrobytu, mimo tego iż mogłyby nawet doprowadzić do spadku krajowej produkcji.

Kwestie środowiskowe nie powiększają PKB, więc nikt się nimi nie przejmuje

Wskaźnik PKB przyczynia się do ignorowania aspektów środowiskowych w debacie publicznej. Gdy jest mowa o tym, że nie powinniśmy wycinać jakiegoś lasu albo o tym, że należałoby wdrożyć regulacje mające utrudniać koncernom zanieczyszczanie środowiska, pojawiają się od razu argumenty, że pogorszenie się stanu środowiska jest konieczne do rozwoju gospodarki. Wskaźnikiem ludzi formułujących takie argumenty jest właśnie PKB, które uwzględnia las dopiero wtedy, gdy ten zostaje wycięty. Dawniej ignorowanie przyrody było na porządku dziennymi, tak niestety w obliczu zbliżającego się kryzysu związanego z globalnym ociepleniem, wymieraniem gatunków i kończącymi się rezerwami ważnych minerałów (np. ropy), takie zachowanie nie może być dalej niezauważone. Aktualnie, kiedy przedsiębiorstwo podczas procesu produkcji wytwarza odpady, które są wyrzucane na plaże, a następnie sprzątane przez firmę zatrudnioną przez państwo, to krajowa produkcja rośnie. Sytuacja odwrotna następuje, gdy to przedsiębiorstwo przestawiłoby swoją produkcje na bardziej ekologiczną, zmniejszając ilość opadów, jakie wytwarza. Gdyby w życiu kierować się tylko PKB, to dobry człowiek powinien śmiecić na drodze, ponieważ dzięki temu państwo zatrudnia ludzi, którzy następnie sprzątają nasze miasta, co zwiększa wartość krajowej produkcji.

Tak samo dziwny jest sposób wliczania do PKB redukcji zasobów naturalnych planety jako produkcji. Jest to o tyle interesujące, że jeszcze się nie spotkałem się z człowiekiem, który wyprodukował ropę naftową, za to słyszałem  o wielu przedsiębiorstwach, które ją wydobywają. Ważnym jest, aby w naszych obliczeniach produktu krajowego brutto uwzględniono uszczuplanie się materialnych zasobów planety jako pewnego rodzaju dekapitalizację. Nie można liczyć wydobycia ropy tylko jako produkcji zwiększającej nasz stan materialny, ale też jako ubytek posiadanych przez nas rezerw tego niezwykle ważnego surowca. Do tego w obecnym systemie przedsiębiorstwa cały czas kreują nowe potrzeby, towary, które „trzeba” kupić, aby poprawić swoje życie. Ekonomiści związani z ruchem degrowth, postulują zwiększenie jakości naszego życia kosztem PKB. Twierdzą oni, że obecnie wzrost gospodarczy napędzany jest kreowaniem nowych potrzeb, co nie poprawia realnie naszego życia, a powoduje coraz większe zanieczyszczenie planety. Zamiast bezsensownego zwiększania konsumpcji postulują zajęcie się chociażby rozwojem relacji międzyludzkich oraz wdrażaniem bardziej sprawiedliwego podziału wypracowanego już bogactwa.

Wskaźnik PKB, a system finansowy

Na końcu chciałbym poruszyć kwestię, o której napomknąłem na początku, czyli jak systemy związane z finansami są wliczane do PKB. Zacznijmy od tego, że idea wliczania np. sektora bankowości do produktu krajowego jest stosunkowo nowa. Nie tak dawno temu, bo do lat 70. XX wieku uważano, że sektor ten jest oczywiście bardzo ważny w działaniu gospodarki kapitalistycznej, ale nie jest twórcą żadnej wartości, a raczej zajmuje się dystrybucją obecnego bogactwa. Potem cała sytuacja zaczęła się mocno zmieniać, gdyż system bankowy zaczął rosnąć, przechwytując coraz większe zyski z działalności produkcyjnej, co było zupełnie niezauważone przez rachunki narodowe. Zmiany tej nie można było dłużej ignorować. Postawiono więc zmienić sposób obliczania wkładu bankowości do PKB. Jak tłumaczy to Marianna Mazucato w swojej świeżo, co wydanej w Polsce książce:

„Koszt FISIM – usług pośrednictwa finansowego mierzonych pośrednio (financial intermediation services, indirectly measured) oblicza się, szacując jak bardzo banki mogą podnieść oprocentowanie oferowane swoim klientom ponad poziom najniższego dostępnego oprocentowania”.

Ten wydatek wyliczany do PKB to inaczej różnica między sumą zysków finansowych, a łączną wartością pieniędzy poświęconych na płacenie odsetek, które bank płaci od kredytów i lokat. Niestety metodologia ta nie funkcjonuje zbyt dobrze, ponieważ im gorzej banki funkcjonują tymi mają większy udział w PKB. W tym momencie znowu pozwolę sobie zacytować Mazzucato:

„Jeśli jednak usługi pośrednictwa miałaby stawać się bardziej wydajne, powinny one pochłaniać mniejszą część produkcji swoich klientem nie zaś większą (…) Pośrednicy obrotu nieruchomościami czerpią np. swój dochód z prowizji od każdej sprzedaży. Jeśli staną się bardziej wydajni konkurencja zmusi ich do obniżenia prowizji, a pozostali na rynku gracze przetrwają przez zmniejszenie swoich kosztów- wnosząc mniejszy wkład do PKB”.

Zobacz także: „Transformacja gospodarcza zawiodła młodych ludzi” [WYWIAD]

System bankowy od lat 70. ubiegłego wieku faktycznie zaczął funkcjonować coraz gorzej, pobierając coraz więcej pieniędzy w formie odsetek od swoich klientów, a działo się tak między innymi dlatego, że państwa zaczęły ten sektor deregulować. Nie zwracano uwagi na to, że dzieje się coś złego, a pęknięcie bańki internetowej pod koniec lat 90. wcale nie ostudziło przekonania polityków o dobrze działającym sektorze finansowym. Jak może być źle skoro PKB rośnie? Ten brak przezorności i wiedzy o działaniu sektora finansowego i produktu krajowego brutto jest jednym z głównych przyczyn największego kryzysu gospodarczego po tym z 1929, który nomen omen był przyczyną powstania tego wskaźnika.

Ponadto PKB ma wiele innych wad, o których w tym tekście nie wspomniałem, chociażby wliczanie do niego antydóbr oraz mieszkania we własnym domu (w tym założeniu jest to usługa świadczona przez dom na rzecz mieszkańca nieruchomości). Jak wspomniałem indykator ten powstał w bardzo specyficznych czasach, do bardzo osobliwych celów. Obecnie potrzebujemy nowego wskaźnika, który uwzględniałby rzeczy, których PKB nie docenia i nie uwzględniał tych, które wskaźnik PKB przecenia. Co więcej proces porzucania produktu krajowego brutto jako wyznacznika mówiącego o dobrostanie społecznym już się dzieje. Powstaje wiele nowych indykatorów, a niektóre, takie jak HDI cieszą się całkiem sporą popularnością. Jednak co my jako społeczeństwo, które nie ma dużej wiedzy statystycznej, możemy z tym zrobić? Z pewnością musimy zaprzestać wierzyć, iż PKB w pełni odzwierciedla nasze bogactwo. Kiedy jakiś polityk mówi nam o tym, że Polska jest w czołówce krajów w Unii Europejskiej, które najlepiej poradziły sobie z pandemią (patrząc przez pryzmat produkcji krajowej możemy się z tym zgodzić), natychmiast jednak powinniśmy zwrócić uwagę na inne dane, takie jak liczba nadmiernych zgonów, których podczas tej pandemii mieliśmy naprawdę dużo.

Adam Suraj

GUS: Wzrost PKB w 2021 roku wyniósł 5,7%

Polecane artykuły

Back to top button