FinansePolska

Wojna w Ukrainie a Polska: rosyjska agresja wpłynie na inflację i koszty obsługi długu

Agresja Rosji na Ukrainę wpłynie na postrzeganie regionu przez inwestorów. Konflikt bezpośrednio na granicy UE i NATO będzie miał odzwierciedlenie na rynku. Jak oceniają analitycy PIE, rosyjska agresja zwiększy również koszty obsługi polskiego długu.

Mniejsza atrakcyjność regionu

Działania zbrojne na terenie sąsiedniego kraju sprawią, że inwestorzy będą ostrożniejsi. Jednym ze skutków konfliktu będzie wzrost premii za ryzyko w przypadku obligacjach Polski oraz krajów frontowych NATO. Tym samym inwestorzy będą preferowali raczej obligacje z krótszym terminem zapadalności i oczekiwać wyższego oprocentowania za instrumenty długoterminowe. Zdaniem PIE, ryzyko geopolityczne będzie oznaczać również słabszą walutę i mniejszą stabilność długu w walutach obcych.

Wojna w regionie z pewnością wpłynie na kondycję polskiej waluty, dlatego inwestorzy będą preferować dług emitowany w EUR czy USD. Tylko w dniu rozpoczęcia inwazji kurs EUR/PLN wzrósł o 2,5%. Podobnie zachowały się czeska korona czy węgierski forint.

Ograniczone zostanie ryzyko związane z osłabieniem się waluty poprzez wycofywanie się z obligacji denominowanych w PLN. Według PIE: 

Obecnie około 24% obligacji Skarbu Państwa jest denominowane w walutach zagranicznych, głównie w EUR. Odsetek ten prawdopodobnie zwiększy się w niewielkim stopniu – maksymalnie o 5 pkt. proc. Krajowe banki utrzymają popyt na obligacje skarbowe, ponieważ poda- tek bankowy generuje silny bodziec do ich kupowania. Skutkiem ubocznym dla Polski będzie jednak mniejsza stabilność zadłużenia.

Spadnie także popyt na obligacje długoterminowe. Mniej funduszy zdecyduje się na zakup obligacji 10-letnich. Większą popularnością będą cieszyć się natomiast obligacje o krótkim terminie wykupu. Rentowność długoterminowych obligacji istotnie wzrośnie.

Wojna w Ukrainie a Polska – wzrost inflacji

Zobacz także: Niemiecka reakcja na konflikt na Ukrainie – zwrot o 180 stopni!

Według prognoz analityków PIE w kwietniu lub maju inflacja wyniesie 10%, nawet pomimo zastosowania rządowych tarcz. Średnioroczny wzrost prawdopodobnie cen sięgnie 8,8%. Konflikt na wschodniej granicy przyczynił się do podniesienia prognozy o 1,2 pkt proc.

Można oczekiwać wzrostu cen żywności, który będzie wynikał z mniejszego eksportu zbóż z Ukrainy. Nie wpłynie to znacząco na bezpieczeństwo żywnościowe UE, jednak doprowadzi do wzrostu cen na polskim rynku. Nasz wschodni sąsiad odpowiada za ok. 4% żywności importowanej do UE. Wrażliwe mogą być jednak ceny mięsa i oleju. Jeśli import się załamie, konieczne będzie sprowadzanie zboża z innych rynków, a to wpłynie na hodowlę zwierząt. W drugiej połowie roku prognozuje się wzrost na poziomie 10-12%.

Twitter, Jakub Rybacki

Zobacz także: Wojna w Ukrainie uderzy w łańcuchy dostaw

Czy można przewidzieć ceny gazu?

Ceny gazu ziemnego będą się zmieniać wraz z możliwą eskalacją konfliktu. Jeśli Rosja się nie zatrzyma, istnieje spore prawdopodobieństwo nałożenia nowych sankcji. Aktualnie ceny wynoszą 116 EUR/MWH, a jeszcze do niedawna wynosiły 80 EUR/MWH. Konflikt na Wschodzie i polityka prowadzona przez Putina mogą doprowadzić do wstrzymania dostaw. Wówczas ucierpieć może sektor spożywczy. Gaz ziemny wykorzystywany jest m.in. do produkcji nawozów azotowych. Przedsiębiorstwa dużo szybciej odczują podwyżki cen energii, wobec tego powinny zrewidować strukturę kosztów energetycznych.

Z dużym prawdopodobieństwem banki centralne w Europie Środkowo-Wschodniej ograniczą cykl podwyżek stóp procentowych. Jednak z uwagi na obecną sytuację geopolityczną, należy oczekiwać interwencji walutowych we wszystkich krajach regionu. Dla gospodarek kluczowe stanie się stabilizacja kursów walutowych. Jak wskazuje PIE, realnym zagrożeniem pozostaje spadek konsumpcji, dlatego istotne wydaje się stymulowanie inwestycji, co stwarza mniejsze zagrożenie wybuchu inflacji.

Krach walutowy w Rosji! Ludzie masowo wypłacają pieniądze z bankomatów

Polecane artykuły

Back to top button