Gospodarka

Szwedzcy producenci energii znaleźli się na krawędzi kryzysu. Rząd postanowił interweniować

Ze względu na działania Rosji, nad niektórymi europejskimi krajami zaczął wisieć nie tylko kryzys energetyczny, ale również finansowy.  Otóż te spowodowały, że wartość depozytów zabezpieczających, do których uiszczenia zobligowani są między innymi szwedzcy producenci energii, znacznie wzrosła. W wyniku tego, zasoby gotówki tych przedsiębiorstw stopniały, a wraz z nimi ich płynność finansowa. Co więcej, jeżeli ceny nadal będą rosnąć, szwedzcy producenci energii mogą ją nawet całkowicie utracić, a następnie zbankrutować. Jednakże tamtejszy rząd nie zamierza pozwolić im upaść. Premierka tego kraju zapowiedziała, iż takowe firmy otrzymają setki miliardów koron w ramach awaryjnego wsparcia płynności. 

Rosja odetnie Europę od gazu, wywołując kryzys energetyczny oraz finansowy

Rosja ostatnimi działaniami udowodniła, że nie cofnie się przed niczym, aby złamać Europę. Otóż w zeszłym miesiącu Gazprom ogłosił, iż na skutek powstania uszkodzeń w agregacie w tłoczni Portowaja, zostanie zmuszony zaprzestania wysyłania gazu do Niemiec przez Nord Stream 1 od 31 sierpnia do 2 września. Przy czym, warto zaznaczyć, iż już od lipca gazociągiem tym dziennie było transportowane zaledwie 33 mln metrów sześciennych tego surowca energetycznego (maksymalna przepustowość Nord Stream 1 wynosi 160 mln metrów sześciennych). Jednakże, jak się ostatnio okazało się, Rosjanie nie zamierzają po tymczasowej przerwie znowu zacząć przesyłać gaz do Niemiec. Trzeciego września Gazprom ogłosił, że funkcjonowanie gazociągu zostało zawieszone do odwołania rzekomo ze względu na wykrycie wycieku oleju w turbinie.

Zobacz także: Gazprom spala gaz, który miał trafić do Niemiec!

Szwedzcy producenci energii znaleźli się na krawędzi kryzysu

W taki o to sposób realizuje się scenariusz głoszący, iż Putin całkowicie odetnie Europę od gazu, jeszcze w tym roku. Co warto zaznaczyć, takie działanie nie tylko może doprowadzić do wybuchu dużego kryzysu energetycznego (o czym pisaliśmy między innymi tutaj: Odcięcie od rosyjskiego gazu najmocniej uderzy w Węgry, Czechy i Słowację), ale również do kryzysu finansowego. Otóż przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją Europie co do zasady muszą składać odpowiednie depozyty zabezpieczające. Na przykład w naszym kraju prawo obliguje przedsiębiorstwa handlujące energią na giełdzie, aby te składały do Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych depozyt, którego wysokość jest wyznaczana przez iloczyn różnicy między ceną kursową a transakcyjną energii i ilością zakupionej/sprzedanej energii elektrycznej. 

Co warto zaznaczyć, uiszczanie depozytów nie sprawia choćby szwedzkim przedsiębiorstwom energetycznym większych problemów, aż dotąd. Ze względu na działania Putina i groźbę całkowitego odcięcia europy od rosyjskiego gazu ceny kursowe zaczęły znacznie przewyższać te transakcyjne. Z tego powodu szwedzcy producenci energii zostali zmuszeni do składania coraz większych depozytów. Przyczynia się to do tego, że w relatywnie szybkim tempie kurczą się ich zasoby gotówki, co z kolei może doprowadzić do utraty przez nich płynności, a następnie do bankructwa. 

Zobacz także: Kolejne indyjskie lotnisko korzysta wyłącznie z OZE. Port wykorzystuje połączenie energii wodnej i słonecznej

Co warto zaznaczyć, upadek jednej spółki może doprowadzić do tego, że banki w obawie o to, że inne przedsiębiorstwa również mogą w najbliższej przyszłości utracić płynność, ograniczą akcję kredytową, doprowadzając tym samym do wybuchu kryzysu. Jak stwierdził założyciel Lambert Commodities oraz były szef działu finansowania handlu towarami w HSBC, Jean Francois Lambert:

Kryzys przechodzi w kolejny etap. Jeśli jedna z dużych firm energetycznych upadnie, możliwe, iż dojdzie do efektu domina. Wezwanie do płynności jest tak ogromne, że być może pewnego dnia będziemy mieli problem, który może zaszkodzić całemu rynkowi.

Zobacz także: Szwedzki model negocjacji płacowych, jak funkcjonuje i jak powstał?

Szwecja nie zamierza pozwolić producentem energii upaść, inne kraje podobnie

Jednakże europejskie państwa nie zamierza pozwolić firmom energetycznym upaść. Premierka najbardziej ludnego nordyckiego kraju, Magdalena Andersson na sobotniej konferencji zapowiedziała, że szwedzcy producenci energii otrzymają setki miliardów koron, czyli dziesiątki miliardów euro, w ramach awaryjnego wsparcia płynności. Jak zaznaczył na konferencji Stefan Ingves, prezes tamtejszego banku centralnego:

Musimy wyizolować to na rynku, aby nie zainfekowało sektora finansowego. 

Finlandia również zamierza ochronić producentów energii przed bankructwem. Minister finansów tego kraju Annika Saarikko na Twitterze zapowiedziała, że rząd obecnie pracuje nad wdrożeniem awaryjnego wsparcia płynności. Co więcej możliwe, iż firmy otrzymają pomoc finansową nie tylko bezpośrednio od europejskich rządów, ale również od Unii Europejskiej. Przynajmniej tak powiedziało dwóch brukselskich urzędników dziennikowi Financial Times. 

Gospodarka Szwecji pogrąży się w stagflacji? Nie można tego wykluczyć

Polecane artykuły

Back to top button