Energetyka

Państwa OPEC+ ograniczą produkcje ropy. Kartel komunikuje, że nie zaakceptuje niższych cen

Państwa OPEC+ uzgodniły, iż od października zaczną one obniżać produkcję ropy naftowej o 100 tys. baryłek dziennie. Co warto zaznaczyć, decyzja najprawdopodobniej nie przełoży się na faktyczne ograniczenie podaży tego surowca energetycznego na globalnym rynku. Ma ona raczej charakter symboliczny. Kraje zrzeszone w tej organizacji postanowiły dać światu jasny komunikat, że nie zgodzą się na znacznie niższe ceny ropy. 

Państwa OPEC+ ograniczą produkcje ropy

Państwa OPEC+, organizacji zrzeszającej kartel oraz niezależnych producentów ropy naftowej, postanowiły zaskoczyć rynek.  Wbrew oczekiwaniom konsensu, na spotkaniu postanowiły one, że zamiast nadal podnosić cele produkcyjne, obniżą je. Dokładnie ustanowiono, że od października będą one spadać o 100 tys. baryłek dziennie. Co warto zaznaczyć, decyzja ta najprawdopodobniej nie wpłynie na globalną podaż czarnego złota. 

Zobacz także: Stany Zjednoczone luzują sankcje nałożone na Wenezuelę. Ropa popłynie do Europy!

Jak wcześniej wskazałem, dotyczy ona celów produkcyjnych, z których realizowaniem w ostatnich miesiącach miała problem większość państw OPEC+. W czerwcu, kiedy to zapadła decyzja o ich podwyższeniu, wolnymi mocami produkcyjnymi dysponowały jedynie Arabia Saudyjska oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Z tego powodu, jak wskazują między innymi analitycy mBanku:

Efektywnie więc wczorajsza decyzja niewiele zmienia w kontekście bilansu podaży i popytu. 

Do tego zdaje się, że do podobnego zdania doszli inwestorzy. Jak widać na zamieszczonym poniżej wykresie, 5 września po ogłoszeniu, przez organizację, iż ograniczy ona produkcję ropy naftowej, cena baryłki Brent wzrosła w ciągu zaledwie jednego dnia z ok. 92,5 dolara do 95,5 dolara. Podobna sytuacja miała miejsce z baryłką ropy WTI. Jednakże 6 września ceny wróciły do poziomów sprzed analizowanej decyzji. 

Wykres 1. Cena baryłki ropy Brent

Cena baryłki ropy Brent
Źródło: Trading Economics, Brent crude oil

Zobacz także: Chiny dominują przemysł baterii jonowo-litowych. USA i Europa z niewielkim udziałem w rynku

Organizacja dała światu jasny komunikat

Jednakże nie oznacza to, że postanowienie państw OPEC+ nie ma żadnego znacznie. Ma i to spore, ale raczej o charakterze symbolicznym. Otóż wedle analityków, państwa zrzeszone w ramach tej organizacji w ten sposób chciały jasno zakomunikować, że będą przeciwdziałać dalszym spadkom cen ropy. Co warto zaznaczyć, aktualnie wiele wskazuje, na to, iż trend, z którym postanowił walczyć OPEC+ może się utrzymać w ciągu następnych miesięcy głównie ze względu spowalniającą światową gospodarkę. 

Między innymi ze względu na o ironio kryzys energetyczny w Europie wywołany przez działania Rosji, kontynentowi grozi wpadnięcie w stagflację. Co więcej w wypadku Niemiec, największej europejskiej gospodarki, powolne tempo wzrostu gospodarczego oraz wysoka inflacja wydają się nieuniknione. W Stanach Zjednoczonych zaś już ma miejsce techniczna recesja, definiowana jako spadek produkcji przez co najmniej dwa następujące po sobie kwartały. Otóż w pierwszym kwartale tego roku PKB USA w ujęciu zanualizowanym spadł o 1,6 proc., a w drugim o 0,9 proc. Jednakże, co nawet ważniejsze, gospodarka Chin z każdym miesiącem jest w coraz gorszej kondycji i to nie na skutek rosnących cen energii.  

Zobacz także: Gospodarka Chin spowalnia. Winna polityka zero-covid i kryzys na rynku mieszkaniowym

Otóż kraj ten jest największym importerem ropy naftowej. W 2021 roku prawie co czwarta wyeksportowana baryłka tego surowca na świecie trafiła do Państwa Środka. Z kolei ze względu na wdrożoną przez Pekin politykę zero-covid oraz kryzys mający miejsce na rynku nieruchomości, gospodarka tego kraju spowalnia. Zdaniem niektórych analityków wzrost PKB Chin w 2022 roku może wynieść zaledwie 4 proc., co oznaczałoby, że wzrost gospodarczy tego kraju osiągnąłby najniższe tempo (nie uwzględniając 2020 roku) od 1990 roku! 

Jeżeli zaś wzrost gospodarczy na całym świecie spowolni, a nawet zmieni się on w spadek PKB, popyt na ropę naftową znacznie spadnie, przekładając się na niższe ceny. Co warto zaznaczyć, taka sytuacja miała już miejsce wielokrotnie, choćby w 2020 roku, kiedy to wybuchła globalna pandemia koronawirusa. Podczas stycznia we wspomnianym roku za jedną baryłkę ropy Brent trzeba było zapłacić ok. 65 dolarów. Z kolei w kwietniu można było ją kupić już za mniej niż 30 dolarów, a nawet za jednie 20 dolarów. 

Głód benzyny, czyli jak kształtowały się ceny ropy na przestrzeni lat

Polecane artykuły

Back to top button