GospodarkaPolska

Spłaszczony system wynagrodzeń sprzyja wysokiej produktywności. Przynajmniej w Chinach

Jak wynika z eksperymentu przeprowadzonego na chińskich studentach, spłaszczony system wynagrodzeń sprzyja wysokiej produktywności

Jak wynika z eksperymentu przeprowadzonego z udziałem chińskich studentów, spłaszczony system wynagrodzeń sprzyja wysokiej produktywności. Zespoły, w których członkowie otrzymywali taką samą wypłatę niezależnie od indywidualnych wyników, były istotnie statystycznie bardziej produktywne, od tych, w których całą wypłatę otrzymał jedynie najbardziej produktywny student. Przy czym różnica ta została spowodowana głównie przez najmniej zdolnych studentów, którzy wykonywali zadania bardziej efektywnie w systemie równych płac. 

Spłaszczony system wynagrodzeń sprzyja wysokiej produktywności zespołu

Richard B. Freeman, Xiaofei Pan, Xiaolan Yang oraz Maoliang Ye postanowili sprawdzić, jaki system wynagradzania pracowników sprzyja największej produktywności pracy zespołowej. W tym celu postanowili przeprowadzić eksperyment. Podzieli 248 studentów na dwuosobowe grupy. Następnie nakazali im, aby na ekranach swoich komputerów wykonywali stosunkowe stosunkowo proste, ale wymagające wysiłku i zdolności, zadania polegające na przesuwaniu suwaka na środek ekranu. Przy czym, jeszcze przed rozdzieleniem studentów do grup, sprawdzili oni, jak indywidualnie radzą sobie z wykonywaniem tego zadania na czas. Dzięki temu byli w stanie określić, którzy są bardziej, a którzy mniej uzdolnieni. 

Zobacz także: Jak podnieść skłonność ludzi do płacenia podatków?

We wszystkich grupach zadania były identyczne, a rzeczą je rozróżniającą był system wypłat. W ok. jednej trzeciej grup zastosowano maksymalnie spłaszczony system wynagrodzeń. Niezależnie od osiągniętych indywidualnie wyników, członkowie otrzymywali taką samą wypłatę uzależnioną od produktywności całej grupy. W co trzecim zespole zastosowano system proporcjonalny, czyli student otrzymywał część wypłaty za efekty całego zespołu uzależnioną od tego, jaki był jego osobisty wkład w wynik. Z kolei w pozostałych zespołach postawiono na system, określony mianem „zwycięzca bierze wszystko”. W takich parach wynagrodzenie za wyniki otrzymywał jedynie ten student, który okazał się bardziej produktywny. 

Jak się okazało, najmniej efektywnym system okazał się ten ostatni, a najbardziej ten pierwszy i drugi. Średnia produktywność zespołów, w których zastosowano spłaszczony system wynagrodzeń, była statystycznie nieistotnie większa, niż tych, w których wynagrodzenia dzielono proporcjonalnie. Oznacza to, że pracowali oni efektywniej, ale nie na tyle, by mieć pewność, że różnica nie jest dziełem przypadku. Przy czym produktywność par, w których indywidualny efekt nie miał wpływu na podział wypłaty, była istotnie statystycznie większa od tych opartych na zasadzie zwycięzca bierze wszystko. Różnica ta wynikła głównie z zachowań osób o najmniejszych zdolnościach. Studenci, którym przed podziałem na grupy najlepiej szło wykonywanie zadań, niezależnie od systemu wypłat pracowali mniej więcej równie efektywnie. 

Zobacz także: Chiny i inne azjatyckie tygrysy deklasują USA pod kątem robotyki

Czym zostało to spowodowane?

Dlaczego tak się stało? Otóż jak wskazują zarówno autorzy eksperymentu, jak i badacze Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika to z pozaekonomicznych przyczyn. Zysk jest ważny dla ludzi, ale nie jest jedyną rzeczą, którą kierujemy się w życiu, co dobrze ukazuje na przykład gra w ultimatum. Jeden uczestnik otrzymuje pewną sumę pieniędzy (w naszym przypadku niech będzie to 10 złotych), a następnie decyduje, jaką część kwoty przekaże drugiemu uczestnikowi. Z kolei drugi gracz może otrzymaną ofertę zaakceptować bądź nie. Przy czym, w wypadku jej odrzucenia, obaj uczestnicy nie otrzymują nic.

Z ekonomicznego punktu widzenia najlepiej przekazać drugiej osobie 1 grosz, a pozostałą część zatrzymać dla siebie. Dzięki temu zatrzymujemy najwięcej pieniędzy dla siebie, a druga strona akceptuje tę umowę, bo w końcu lepiej jest otrzymać jeden grosz, niż nic. Jednakże ze względu na to, że ludzie kierują się nie tylko maksymalizacją własnego zysku, ale również swoim poczuciem sprawiedliwości, przeważnie pierwszy uczestnik zazwyczaj oferuje podział zbliżony do 50:50. Z kolei drugi uczestnik, jeżeli otrzyma kwotę mniejszą niż 20 proc. całej sumy do podzielenia, co do zasady nie akceptuje oferty, mimo tego, iż na skutek swojej decyzji zamiast na przykład jednej złotówki nie otrzyma nic.

Zobacz także: Produktywność w Polsce musi wzrosnąć, jeżeli chcemy dogonić Zachód

W analizowanym przypadku zaś mniej zdolni studenci zwiększali swoją produktywność ze względu na awersję do poczucia winy. Jak wskazują analitycy, takie osoby mogły mocniej przykładać się do przesuwania suwaka, aby nie poczuć się, jak najsłabsze ogniowo, które ciągnie cały zespół w dół. Do tego, jak podkreślają eksperci PIE, taka interpretacja jest zbieżna z wynikami innych badań. 

Może to kwestia kultury?

Na samym końcu warto zaznaczyć, iż ogólność wniosków z płynąca z tego badania jest mocno ograniczona z uwagi na miejsce, w którym przeprowadzono eksperyment. Jak zaznaczają ekonomiści PIE, analizując wyniki eksperymentu, trzeba wziąć pod uwagę specyficzny system wartości w Państwie Środka. W Tygodniku Gospodarczym możemy przeczytać, iż:

W Chinach hierarchię postrzega się jako czynnik wpływający na efektywność przedsiębiorstw, w mniejszym stopniu zaś podkreśla się rolę indywidualnych osiągnięć. Wyniki mogą zatem odzwierciedlać, przynajmniej do pewnego stopnia, chińską tożsamość kulturową.

Z tego powodu ich zdaniem, w celu zweryfikowania hipotezy o ogólnej efektywności spłaszczonego systemu wynagrodzeń, trzeba będzie prowadzić badania również w innych krajach.

4-dniowy tydzień pracy nie zawsze oznacza większą produktywność pracowników

Polecane artykuły

Back to top button