GospodarkaPolska

Inflacja: Rząd dolewa oliwy do ognia, podczas gdy NBP próbuje ugasić pożar

W ubiegłym tygodniu rząd zaproponował pierwsze zmiany w ramach naprawy Polskiego Ładu i używając kolokwializmu, „zaczął z grubej rury”. Poza zmianami w zakresie składki zdrowotnej oraz rezygnacji z tzw. ulgi dla klasy średniej, od 1 lipca 2022 r. obniżona zostanie stawka PIT z dotychczasowych 17 proc. do 12 proc. Z jednej strony jest to zmiana na in plus dla ok. 25 mln podatników, a z drugiej strony zarysowuje się rozstrzał pomiędzy polityką fiskalną oraz monetarną. Czy to dobry moment na stymulację fiskalną przy inflacji wynoszącej niemal 10 procent?

Inflacja w Polsce już blisko poziomu dwucyfrowego

Wszyscy ze zniecierpliwieniem czekają na marcowe odczyty inflacyjne, które Główny Urząd Statystyczny (GUS) opublikuje w piątek. Niektórzy oczekują, że inflacja przebije psychologiczną barierę 10 proc. Wówczas byłby to najwyższy wzrost cen od września 2022 roku, czyli od niemal 22 lat.

Naszym zdaniem CPI podskoczy do 10,0 proc. rdr, a głównym czynnikiem podbijającym ten wskaźnik są ceny paliw, które w marcu były o ok. 30 proc. wyższe niż w lutym – wskazują ekonomiści Santander Bank Polska

Źródło: Citi Handlowy

Zobacz także: Polska w strefie euro. Perspektywy przystąpienia w obliczu wojny [RAPORT]

Silne podwyżki cen paliw (+28 proc. miesiąc do miesiąca) oraz wzmożony popyt krajowy (wzrost sprzedaży detalicznej +8,1 proc. r/r) oddziałują na inflację zarówno po stronie podażowej, jak i popytowej. W związku z powyższym można oczekiwać dwucyfrowej inflacji w marcu, jednak konsensus rynkowy skłania się ku wzrostowi na poziomie 9,8 proc.

Średnioterminowe perspektywy również nie mogą nastrajać nas optymistycznie. NBP oszacował, że średnioroczna inflacja w 2022 r. wyniesie 10,8 proc., ze szczytem na poziomie 12,1 proc. Natomiast ekonomiści Banku Ochrony Środowiska szacują, że szoki podażowe na rynku surowców energetycznych oraz rolnych w wyniku wojny na Ukrainie przesuwają ścieżkę poziomu inflacji średniorocznej o 2 pkt proc., czyli z prognozy w okolicach 7,5 proc. przed wojną do ok. 10 procent.

Czy polityka gospodarcza w Polsce zmierza w dobrym kierunku? Rząd dolewa oliwy do ognia, gdy NBP chce gasić pożar

Obniżenie oraz utrzymanie inflacji w ryzach może stać się karkołomnym zadaniem. Po ubiegłotygodniowych decyzjach rządu zarysował się rozstrzał pomiędzy prowadzeniem polityki fiskalnej oraz monetarnej.

Narodowy Bank Polski (NBP) od miesięcy próbuje gasić pożar, silnie zaostrzając politykę monetarną poprzez podwyżki stóp procentowych, które wzrosły z 0,1 proc. do 3,5 proc. W związku z powyższym stawka WIBOR 6M jest już powyżej 5 proc. Prognozy ekonomistów wskazują na wzrost stopy referencyjnej do poziomu nawet 5,5 proc. jeszcze w tym roku. NBP za wszelką cenę chce stłumić inflację, kosztem pogorszenia się sytuacji finansowej kredytobiorców. Tak więc Rada Polityki Pieniężnej (RPP) jest restrykcyjnie nastawiona na kierowanie polityką pieniężną.

Podczas gdy polityka monetarna zmierza ku coraz silniejszemu zaostrzaniu, rząd proponuje ogromny impuls fiskalny. Od 1 lipca 2022 r. stawka podatku PIT spadnie z 17 proc. do 12 proc., co napędzi presję inflacyjną po stronie popytowej. Dodając do tego tarczę antyinflacyjną, która obniża dochody budżetu państwa, wydatki związane ze wsparciem uchodźców z Ukrainy, czternastą emeryturą czy przyszłoroczne zwiększenie wydatków na obronę narodową, skala obniżek podatków oraz wzrostu wydatków wyniesie około 145 mld w dwuletniej perspektywie, co stanowi aż 4,8 proc. PKB. Dla porównania program 500+ początkowo kosztował 20 mld zł, czyli 1,1 proc. PKB i już o taką sumę toczyła się zażarta debata wśród ekonomistów. Obecnie stymulacja fiskalna jest kilka razy większa.

Zobacz także: Prace nad Krajowym Systemem Zarządzania Ruchem Drogowym wchodzą w decydującą fazę

Oczywiście wsparcie dla uchodźców czy zwiększenie wydatków na obronę to działania, do których zarzutów mieć nie można, biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną. Niemniej jednak jednoczesna ekspansja fiskalna oparta o obniżanie stawki podatku PIT czy czternastą emeryturę oraz próba walki ze wzrostem cen poprzez tarczę antyinflacyjną to kroki, które wzajemnie się wykluczają. Dodając do tego zupełnie inny kierunek polityki monetarnej, która jest coraz bardziej restrykcyjna, można mieć obawy o przyszły kształt polityki gospodarczej. Co więcej, można mieć obawy o poziom inflacji. Nie można oczekiwać jej spadku, gdy rząd dolewa oliwy do ognia, a NBP próbuje ugasić pożar.

Czy złote lata mijają? Wyzwania dla polskiej gospodarki na najbliższe lata [RAPORT OG]

Polecane artykuły

Back to top button