Polska

Inflacja w Polsce jednak wzrosła. GUS poprawia szybki odczyt [WYKRES]

Czy inflacja w Polsce zacznie w końcu spadać? Lipcowy odczyt pokazał, że ceny w naszym kraju nadal rosną coraz szybciej.

Jak wynika z finalnego odczytu lipcowego wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w lipcu 2022 roku, inflacja w Polsce nadal rosła. Szybki odczyt sprzed dwóch tygodni wskazywał na to, że inflacja w Polsce utrzymała się na tym samym poziomie co w czerwcu. Mimo że medialny wydźwięk tego odczytu jest już zupełnie inny, to z ekonomicznego punktu widzenia nie zmienia to wiele.

Główny Urząd Statystyczny udostępnił najnowsze dane dotyczące cen w naszym kraju. Wynika z nich, że inflacja w Polsce wyniosła w lipcu 15,6% w ujęciu rocznym oraz o 0,5% w ujęciu miesięcznym. Jeszcze 2 tygodnie temu GUS podawał, że inflacja w ujęciu rocznym wynosiła 15,5%, a w ujęciu miesięcznym 0,4%. Dlaczego dane zostały skorygowane? Jest to standardowa procedura. Nie dysponując jeszcze pełnym zestawem danych, GUS może z dość dużą dokładnością (rzadko błąd przekracza 0,1 p.p.) wskazać, ile wyniosła inflacja w danym miesiącu. Po zebraniu pozostałych potrzebnych do obliczeń danych GUS wykonuje finalny odczyt inflacji.

Inflacja w Polsce nie zaskoczyła

Jeszcze przed szybkim odczytem (przez ekspertów określanym często słowem „flash”), wielu ekonomistów oczekiwało wyhamowania wzrostu dynamiki cen. Wielu z nich mówiło nawet o spadku inflacji w Polsce. Poniższy wykres prezentuje rozstrzał prognoz inflacji w lipcu w konkursie prognostycznym organizowanym przez dziennikarza Parkietu i Rz, Grzegorza Siemionczyka. Spośród 22 ankietowanych, jedynie siedmiu zakładało wzrost inflacji w lipcu. Pięciu z nich zakładało, że utrzyma się ona na poziomie z zeszłego miesiąca. Z kolei aż dziesięciu ankietowanych twierdziło, że ona spadnie.

Wykres 1. Prognozy inflacji w Polsce (lipiec 2022)

Inflacja w lipcu
mBank

Finalnie 12 na 22 ankietowanych nie doszacowało jej w swoich prognozach, a trzech przeszacowało. Czterech ankietowanych wskazało poprawną odpowiedź. Można powiedzieć, że inflacja zaskoczyła ekonomistów, ale skala zaskoczenia była niewielka. Uznajmy za poprawny wynik wskazanie poprawnego odczytu z odchyleniem o 0,1 p.p. Okazuje się, że wtedy aż 10 na 22 ankietowanych dobrze przewidziało poziom inflacji. Finalny odczyt był jedynie o 0,1 p.p. wyższy od mediany prognoz.

Jak zmieniała się inflacja w ostatnim czasie?

Ważne jest także osadzenie tego odczytu w kontekście. Jak w ostatnim czasie zmieniał się poziom inflacji w Polsce. Ta jeszcze na początku 2022 roku wynosiła nieco ponad 2%, co oznacza, że znajdowała się niemal idealnie w celu inflacyjnym NBP, który wynosi 2,5% (z możliwymi odchyleniami o 1% w górę i dół). Wtedy jednak na skutek szoków podażowych zaczęła wzrastać. Na początku 2022 roku dobijała już do 10%. Dzięki masowym obniżkom podatków udało się jednak ją zahamować.

Zobacz też: Inflacja w lipcu… spadła? Zaskakujące prognozy ekonomistów

Ekonomiści i analitycy oceniali, że szczyt może być już za nami. Wszystko zmieniło się jednak wraz z wybuchem wojny na Ukrainie. Konflikt zbrojny między dwoma naszymi sąsiadami doprowadził do ponownego gwałtownego wzrostu cen. Drożały nie tylko paliwa i surowce energetyczne, ale także między innymi żywność. Rosja i Ukraina są bardzo kluczowymi oczkami globalnego łańcucha dostaw. Oba kraje pełnią bardzo istotną rolę w dostarczaniu żywności, a w szczególności pszenicy, oleju słonecznikowego czy kukurydzy. Z kolei sama Rosja jest czołowym globalnym dostawcą surowców energetycznych.

Wykres 2. Inflacja w Polsce w latach 2015-2022

Wykres inflacji w Polsce
ING

Inflacja jest obecnie niemal 2-krotnie wyższa niż na początku roku. Znów znajdujemy się w momencie, w którym ekonomiści mówią o spadkach inflacji w najbliższych miesiącach. Sytuacja jest jednak nieco inna.

Czy inflacja w Polsce spadnie?

To chyba pytanie, które zadaje sobie coraz więcej Polaków. Ceny w Polsce nie tylko ciągle rosną, ale ich wzrost nadal przyspiesza. Są jednak dobre wiadomości. Podobnie jak w Czechach, inflacja w Polsce wyhamowuje. Bardzo istotną miarą jest tutaj inflacja bazowa. Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że urosła ona w czerwcu najwolniej od początku roku. Wzrost wyniósł jedynie 0,8% (na wykresie poniżej może ono mieć różną wysokość z uwagi na uwzględnianie tylko jednego miejsca po przecinku).

Pisaliśmy wtedy, że to bardzo dobry znak wskazujący na obniżenie wewnętrznej presji popytowej. Lipiec przyniósł kolejny, jeszcze niższy odczyt. Dane przedstawia poniższy wykres ekonomistów mBanku.

Wykres 3. Inflacja bazowa w Polsce w ujęciu miesięcznym.

wykres inflacji bazowej w lipcu

mBank

Czy to oznacza, że inflacja w Polsce będzie spadać? Tak i nie. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Po pierwsze, należy oddzielić od siebie presję wewnętrzną i zewnętrzną. Jeżeli chodzi o presję wewnętrzną, czyli mówiąc kolokwialnie „przegrzanie gospodarki”, to jego rola będzie maleć. Odzwierciedlać będzie to spadająca inflacja bazowa (czyli po wykluczeniu cen energii i żywności).

W tym miejscu chciałbym sprostować pewną manipulację. Niektórzy przekładają 1:1 poziom inflacji bazowej na wysokość inflacji wynikającej tylko z czynników wewnętrznych. Takie twierdzenie jest prawdą jedynie w krótkim terminie. Dla zobrazowania posłużę się konkretnymi przykładami, jakim są ceny paliw i prądu (obrazujące czynniki zewnętrzne) oraz ceny usług fryzjerskich oraz ceny mebli.

Zobacz też: Inflacja w Polsce przestała rosnąć! W lipcu wyniosła 15,5% [WYKRES]

Załóżmy, że na skutek decyzji o zmniejszeniu wydobycia przez kraje OPEC+, cena ropy wzrosła. Z kolei niższa podaż gazu z Rosji wpłynęła na wzrost cen energii. Inflacja konsumencka wzrasta. Gdy jednak spojrzymy na bazową, to wpływu na nią te podwyżki mieć nie powinny. W krótkim terminie jest to prawda. Gdy jednak rosną rachunki za prąd, to zakład fryzjerski zmuszony jest do zmiany cennika swoich usług. Wraz z droższymi opłatami za transport, rosnąć mogą także ceny mebli. Dodatkowo wyższe ceny wywierają presję na pracodawcach, aby ci podnieśli swoich pracownikom wynagrodzenia i w ten sposób zrekompensowali spadek siły nabywczej pensji swoich pracowników. Mówimy tutaj o tzw. efekcie drugiej tury. Inflacja bazowa nie jest więc inflacją oczyszczoną z czynników zewnętrznych.

Takie tezy wygłaszają obecnie niektórzy ekonomiści, sugerując, że inflacja spowodowana działaniami rządu to aż 9%. Jest to zdecydowana nadinterpretacja. Mimo wszystko miara ta daje dużo cennych informacji na temat wewnętrznych czynników wpływających na wzrost cen w naszym kraju.

Ta miara inflacji powinna niedługo osiągnąć (lub już osiągnęła) swój szczyt i zacząć spadać. Zespół ekonomistów z banku PKO BP przewiduje, że do końca 2023 roku może ona spaść do 3,5%. Znajdzie się tym samym w celu inflacyjnym NBP. Nieco inaczej będzie w przypadku inflacji konsumenckiej (CPI). Ta, owszem, w ciągu najbliższych spadać, ale na początku 2023 roku wskutek masowych podwyżek cen prądu (zmiana taryfy), wystrzeli ona w górę i przekroczy 16%. To ma być jednak ostateczny szczyt i w ciągu kilku miesięcy spaść ma ona do 8%.

Wykres 4. Prognoza inflacji według ekonomistów PKO BP.

Prognoza inflacji w Polsce [Wykres]
PKO BP
Złą wiadomością jest jednak fakt, że ma się ona utrzymywać na podwyższonym poziomie jeszcze przez wiele lat. Mówiąc wprost — na obniżki cen nie ma co czekać. Po prostu ich wzrost będzie wolniejszy niż obecnie.

Inflacja w UE – jak na tle innych państw wypada Polska?

Polecane artykuły

Back to top button