GospodarkaPolska

Nierównowaga wciąż gnębi polską gospodarkę. Deficyt na rachunku bieżącym to już 4% PKB

Lipiec kolejnym miesiącem z głębokim deficytem na rachunku obrotów bieżących. Nierównowaga makroekonomiczna głębi Polskę, choć przyczyny nie świadczą o złych fundamentach gospodarki. 

Nierównowaga makroekonomiczna najwyższa od 2013 roku

W ujęciu wartościowym deficyt na saldzie bieżącym wyniósł w lipcu 8,3 mld zł (1,74 mld euro). Na taką wartość złożyło się saldo obrotów towarowych (6,9 mld zł), dochodów pierwotnych (11,3 mld zł) i dochodów wtórnych (2,5 mld zł) oraz dodatnie saldo usług (12,4 mld zł). Jako suma 12-miesięczna deficyt na rachunku obrotów bieżących (ROB) stanowi już 4% PKB, co jest najwyższym poziomem od 2012 roku. Nierównowaga rośnie w polskiej gospodarce.

Saldo na rachunku obrotów bieżących jako % PKB

Zobacz także: Deficyt rachunku obrotów bieżących stanowi już 2,2% PKB! To efekt wojny i szoku surowcowego

Głównym komponentem wpływającym na ujemne saldo bieżące jest deficyt handlowy. Według wstępnego szacunku wartość wyeksportowanych towarów w lipcu 2022 r. wyniosła 124,1 mld zł, a zaimportowanych 131,0 mld zł. To wzrost kolejno o 25,2% i 29,1% w stosunku do lipca 2021 r. Obserwowane wysokie tempo wzrostu wymiany handlowej to w dużej mierze efekt wzrostu cen transakcyjnych (inflacja) zarówno po stronie eksportu, jak i importu. Jak wskazuje NBP, najwyższymi wzrostami charakteryzują się ceny paliw i żywności. W lipcu cena importowanej ropy wyniosła aż 460 zł za baryłkę, co jest rekordowym poziomem. Duży wkład we wzrost wartości importu dalej miały więc ceny importowanych surowców energetycznych. Największy wpływ na deficyt handlowy ma wciąż handel paliwami.

Natomiast w eksporcie odnotowano silny wzrost w sektorze motoryzacyjnym, na co zwraca uwagę NBP w swoim komunikacie.

Do wzrostu wartości eksportu przyczyniło się także zwiększenie sprzedaży zagranicznej w sektorze motoryzacyjnym. Był to pierwszy tak znaczący wzrost eksportu od wielu miesięcy. W lipcu br. zwiększyła się sprzedaż nowych samochodów osobowych, aut dostawczych oraz ciągników drogowych

Zobacz także: Globalne nierównowagi ponownie mogą pogłębić kryzys światowy [ANALIZA]

Dynamikę eksportu zwiększyła również dodatkowa sprzedaż paliw do Ukrainy. Natomiast po stronie importowej, warte zauważenia jest, że nominalna dynamika była niższa niż w poprzednich miesiącach, co można zawdzięczyć osłabieniu wzrostowej tendencji importu dóbr zaopatrzeniowych. Wynikać to może ze niższej dynamiki wzrostu cen tych dóbr, jak i słabszego popytu.

Zobacz także: Fit for 55 zrewolucjonizuje polski transport. Emisje branży spadną nawet o ponad 67 proc.

Czy nierównowaga może wywołać kryzys w Polsce?

Nierównowaga może wywołać kryzys finansowy i gospodarczy. Szczególnie groźna jest, jeżeli występuje w ujęciu globalnym, co zresztą obecnie ma miejsce. Ekonomiści pamiętają kryzys finansowy, kiedy jedną z przyczyn światowej recesji było narastanie nierównowag makroekonomicznych pomiędzy gospodarkami azjatyckimi a Stanami Zjednoczonymi.

W unijnej procedurze nadmiernej nierównowagi (MIP) próg „bezpieczeństwa” dla deficytu salda bieżącego wynosi 4% PKB, czyli tyle ile obecnie wynosi deficyt w Polsce. Musi być to jednak średnia 3-letnia. To oznacza, że w Polsce przez 3 lata średnio deficyt bieżący musiałby utrzymywać się na poziomie aż 4% PKB, aby mogła być wszczęta procedura KE wobec Polski, co zapewne by się nie stało, gdyż instrumentarium to jest, kolokwialnie mówiąc „schowane do szafy”.

Z lipcowej prognozy KE, saldo na rachunku obrotów bieżących wyniesie w 2022 r. -2,4% PKB, natomiast w przyszłym roku -2,0% PKB. To poziom bezpieczny, choć oczywiście stawia naszą gospodarkę na pozycji dłużnika netto, co oznacza, że kapitał odpływa z polskiej gospodarki i „pracuje” gdzieś indziej, gdzie zwiększa potencjalny PKB. Saldo dochodów pierwotnych było ujemne i wyniosło 11,2 mld zł w lipcu, na co złożyły się głównie dodatnie reinwestowane zyski zagranicznych inwestorów (5,1 mld zł).

Tak czy inaczej, główną przyczyną nierównowagi jest ujemne saldo handlowe, które zaś jest efektem szoków podażowych (inflacja importowana), a nie osłabieniem konkurencyjności polskiej gospodarki za sprawą wyższych nominalnych kosztów pracy czy wyższych stóp procentowych. Te, choć nominalnie wysokie, realnie wciąż pozostają na poziomie ujemnym (-9,35%). Złoty ulega deprecjacji, co jednocześnie zwiększa inflację zewnętrzną, ale także stymuluje popyt zewnętrzny. Dysponując własną walutą, jesteśmy w stanie szybciej powrócić do równowagi na rachunku obrotów bieżących, gdyż łatwiej jest nam stymulować poziom eksportu netto za sprawą automatycznego stabilizatora koniunktury (kurs walutowy). Kluczowy jest jednak popyt z zewnątrz, który w obliczu spowolnienia gospodarczego w Europie Zachodniej i groźby recesji w Niemczech może być niższy, niż we wcześniejszych latach. W ten sposób, ujemne saldo na ROB pozostanie z nami zapewne w średnim terminie, jednak wraz z poprawą koniunktury wśród importerów naszych dóbr, poprawiać się będzie również sytuacja na ROB.

Czy grozi nam kataklizm finansów publicznych? Ocena stabilności długu publicznego [RAPORT OG]

Polecane artykuły

Back to top button