Energetyka

Potencjał nowego koncernu multienergetycznego jest imponujący [OPINIA]

Fuzja trzech wielkich grup paliwowo-energetycznych – Orlenu, Lotosu i PGNiG – formalnie dobiegła końca. 2 listopada prezes Orlenu Daniel Obajtek ogłosił, że sąd zarejestrował połączenie Orlenu z PGNiG. Powstał koncern bardzo potężny, który będzie w grupie europejskich gigantów, takich jak Repsol czy GALP. To, co formalnie wieńczy proces połączeniowy, jest dopiero punktem wyjścia do trudnego zadania, przed którym stoi powiększony Orlen, czyli przestawienia polskiej energetyki na zielone tory.

Potencjał nowego koncernu multienergetycznego. Polskę czeka wyścig z czasem

Uzasadnieniem dla fuzji od początku była konieczność szybkich zmian w naszej energetyce, czyli oparcia jej o nisko- i zeroemisyjne źródła. Trudno zresztą byłoby sobie wyobrazić inne uzasadnienie dla tego połączenia. Polskę czeka wyścig z czasem. Wbrew płonnym nadziejom niektórych polityków, a zgodnie z przewidywaniami ekspertów, wojna w Ukrainie, problemy z dostawami gazu, huśtawka cen paliw itp. nie zostały przez Brukselę uznane za pretekst do spowolnienia zielonej rewolucji, lecz odwrotnie – do jej przyspieszenia. To zresztą logiczne: te wszystkie zjawiska pokazały bowiem, jak pozorne jest bezpieczeństwo energetyczne budowane na paliwach kopalnych.

Potencjał nowego koncernu multienergetycznego jest imponujący. Porównując pod kątem skumulowanej działalności wydobywczej i rafineryjnej, jest ona dwa razy większa niż węgierski MOL i o 10 procent większa od austriackiego OMV. Wedle prognoz niezależnych analityków w pierwszym pełnym roku działalności (2023) osiągnie nawet 400 mld zł przychodów, co będzie plasowało Orlen wśród 150 największych światowych firm pod względem przychodów.

Zobacz także: Long Beach z dotacją na przeładunkowe pojazdy elektryczne

W komunikatach Orlenu dotyczących nowego koncernu uwagę przykuwa szczególnie jedna wartość: ma on przeznaczać na inwestycje 25-30 mld zł rocznie. Żeby uzmysłowić sobie skalę zapowiedzianych nakładów, należy wziąć pod uwagę, że całość inwestycji w polskiej gospodarce w minionym roku wyniosła około 450 mld zł. Te miliardy w przeważającej części zostaną przeznaczone na zielone inwestycje. Między innymi na rozwój morskich farm wiatrowych (kompetencje przejętego Lotosu), na inwestycje w małe i średnie reaktory jądrowe, w rozwijanie technologii wodorowych i prace nad innymi paliwami alternatywnymi. Jak poważną sprawą są technologie wodorowe świadczy fakt, że partner Orlenu w rafinerii gdańskiej i światowy numer jeden w wydobyciu ropy, Saudi Aramco, ogłosił, że chce nadal być numerem jeden – ale w zakresie wodoru. 

Zobacz także: Energooszczędny sprzęt lekarstwem na kryzys energetyczny

Nie wspominam o zwiększaniu wydobycia gazu na koncesjach w Europie i poza nią, bowiem pamiętać należy, że gaz jest paliwem przejściowym i – podobnie jak paliwa ropopochodne – też będzie musiał zejść ze sceny. 

Reasumując: nowy koncern multienergetyczny to nie cel sam w sobie, ale ważne narzędzie. Narzędzie, bez którego budowa zielonej energetyki w Polsce polskimi rękami byłaby niemożliwa. Należy trzymać kciuki, by zapowiadane dziesiątki miliardów na inwestycje były jak najlepiej wykorzystane. Od skuteczności tych inwestycji zależeć będzie ocena zasadności dokonanego właśnie połączenia.

Źródła energii w Europie. Gdzie dominuje OZE, a gdzie gaz? [MAPA]

Polecane artykuły

Back to top button