GospodarkaUSA

Wzrost marż odpowiadał za wzrost inflacji w USA w 2021 roku [BADANIE]

Gwałtowna dynamika wzrostu cen pobudziła ekonomistów do szerokiej dyskusji nad przyczyną tego zjawiska. Konsensus wydaje się taki, że wysoka inflacja na całym świecie to pochodna szeregu czynników zarówno popytowych, jak i podażowych. Sztuką dla badaczy jest jednak określenie, co przeważyło szalę, tzn. ile z tej inflacji to szeroko rozumiane zakłócenia podaży, a ile to zbyt ekspansywna interakcja monetarno-fiskalna w okresie pandemii, a szerzej inflacja popytowa. Nowe badanie Fed sugeruje to, co w amerykańskiej debacie wybrzmiewa coraz częściej. A mianowicie, że za wzrost inflacji w 2021 r. odpowiadały głównie wysokie marże. Co jednak jeszcze ciekawsze, spirala marżowo-cenowa w USA wynikała pośrednio z podwyższonych oczekiwań inflacyjnych. 

Trzech ekonomistów Fed Andrew Glover, José Mustre-del-Río i Alice von Ende-Becker w artykule naukowym „How Much Have Record Corporate Profits Contributed to Recent Inflation? przedstawiają dowody na to, że wzrost marż był głównym czynnikiem odpowiadającym za wzrost inflacji w USA w 2021 r. Wychodzą oni z takiego oto założenia: marże wzrosły o 3,4% w ciągu roku, podczas gdy inflacja PCE (mierzona wskaźnikiem cen dla osobistych wydatków konsumpcyjnych) wyniosła 5,8%, wskutek czego marże mogą stanowić ponad połowę wzrostu cen dóbr i usług konsumpcyjnych w analizowanym roku.

Ekonomiści podkreślają jedną ważną rzecz. Wzrost marż wynika z ochrony przedsiębiorstw przed oczekiwanym przyszłym wzrostem kosztów, a nie ze wzrostu siły monopolistycznej oraz wyższego popytu i nieelastyczności cenowej popytu. W Polsce na taki model (taki jak model ekonomistów Fed) spirali marżowo-cenowej wskazywał ekonomista „Dobrobytu na Pokolenia” Wojciech Paczos. Tłumaczy on, że firmy podnoszą ceny (a tym samym marże) na zapas w obawie, że rosnąca inflacja PPI zje ich marże. Szerzej o tym w tekście Adama Suraja „Spirala marżowo-cenowa to wynik racjonalnych decyzji, a nie chciwości firm [ANALIZA]„.

Zobacz także: Stopy procentowe zrobiły swoje. Ich wzrost byłby błędem [RAPORT OG]

Spirala marżowo-cenowa nie jest efektem chciwości firm

W USA głośno o spirali marżowo-cenowej zrobiło się po wystąpieniu Roberta Reicha przed kongresem w maju 2022 r. Powiedział on:

Skoro korporacje są tak bogate w gotówkę, dlaczego podnoszą ceny? Nie podnoszą cen wyłącznie z powodu rosnących kosztów surowców, materiałów i pracy. Firmy cieszące się rekordowymi zyskami w zdrowej, konkurencyjnej gospodarce wchłonęłyby te koszty. Dlaczego? Bo mogą. A mogą, bo nie mają znaczącej konkurencji.

Amerykański polityk i ekonomista spopularyzował ideę chciwości firm (ang. greedflation), które wykorzystując swoją monopolistyczną pozycję rynkową, podnoszą ceny. Niska konkurencja na rynku sprawia, że konsument musi zaakceptować wyższe ceny. W rezultacie, dopóki płace realne rosną lub dopóki nie wyczerpią się oszczędności gospodarstw domowych, dopóty elastyczność cenowa popytu jest nieelastyczna, tzn. popyt w gospodarce nie spada (a nawet rośnie), pomimo ogólnego wzrostu cen dóbr i usług.

Ekonomiści Fed nie do końca zgadzają się z tym stwierdzeniem. Dowodzą, że amerykańskie przedsiębiorstwa podwyższały marże w celu ochrony przed oczekiwanym wzrostem kosztów, czyli chciały podtrzymać poziom rentowności. Skąd to wiedzą?

Jeżeli firmy monopolistyczne podwyższały ceny w obliczu wysokiego popytu, to poziom marż powinien być pochodną bieżącego popytu: im wyższa sprzedaż (popyt), tym wyższa marża i wyższa inflacja w danej branży. Jednak wzrost marż był różny dla różnych poziomów popytu w wielu branżach. Stąd, o amerykańskiej spirali marżowo-cenowej przesądziły oczekiwania inflacyjne. Przedsiębiorcy oczekiwali wzrostu inflacji, więc podnosili marże, aby zabezpieczyć się przed potencjalnym spadkiem rentowności. Dla polityków (fiskalnych i monetarnych) to ważny wniosek, że ogólny wzrost marż w gospodarce w danym okresie może być sygnałem presji inflacyjnej, która zaś pośrednio pochodzi z podwyższonych oczekiwań inflacyjnych.

Zobacz także: Kärcher zawyżał ceny przez 20 lat! Kara od UOKiK

Wykresy, które wiele tłumaczą

Niebieska linia na poniższym wykresie (Chart 1) przedstawia średni wzrost marży w amerykańskich branżach ważony udziałem w całkowitej sprzedaży. W ubiegłej dekadzie wzrost utrzymywał się na stosunkowo niskim, lecz dodatnim poziomie, po czym marże najpierw spadły w 2020 r., a następnie gwałtownie wzrosły w 2021 r. Średni wzrost marż wyniósł ok. 3,4%, co przy inflacji PCE 5,8% sugeruje, że wysokie marże odpowiadały za więcej niż połowę wzrostu amerykańskiej inflacji. Drugi rysunek (Chart 2) przedstawia kwartalny wzrost marży. Widzimy, że największy wzrost dotyczy I kw., kiedy wyniósł blisko 16%. Kolejne kwartały przyniosły zdecydowanie mniejszą dynamikę wzrostu, a nawet ujemną. Nic w tym dziwnego, skoro marże tak silnie wzrosły na początku 2021 r. Utrzymanie takiej dynamiki kw/kw w przeciągu całego roku jest ekonomicznie nieuzasadnione i niemożliwe.

Zobacz także: Spirala płacowo-cenowa „ma krótkie życie”

Najważniejszy jest rysunek poniżej (Chart 3) przedstawiający wskaźnik inflacji PCE i wzrost marż dla poszczególnych sektorów gospodarki. To właśnie ten wykres dowodzi tezie, że siła monopolistyczna i wyższy popyt nie tłumaczą – zdaniem ekonomistów Fed – wzrostu marż i inflacji w USA. Inflacja dóbr trwałego użytku na przestrzeni 2021 r. wyniosła prawie 11%, inflacja dóbr nietrwałych 7,4%, a inflacja usług 4,3%. Różnica w inflacji wg sektorów wynika z poziomu popytu. Ten był bowiem wyższy dla dóbr przemysłowych (mniejsze narażenie na ryzyko zarażenia koronawirusem w przemyśle) w stosunku do usług, na które popyt przez dłuższy czas pozostawał na niskim poziomie (wysokie ryzyko zarażenia, surowsze restrykcje). Jednocześnie wzrost marż dla sektora dóbr przemysłowych i usług nie cechował się wysokim zróżnicowaniem (kolejno 2,9% i 2,2%).

Zobacz także: Spirala marżowo-cenowa to wynik racjonalnych decyzji, a nie chciwości firm [ANALIZA]

Podobieństwo poziomu marż i spore różnice w poziomie inflacji w sektorach gospodarki amerykańskiej sugerują, że popyt nie jest w stanie wyjaśnić spirali marżowo-cenowej. Innymi słowy, wyjaśnienie spirali marżowo-cenowej opartej na popycie, gdzie inflację w największym stopniu napędzały marże w tych branżach, które doświadczyły najsilniejszego wzrostu popytu po pandemii, nie jest właściwe. Gdyby tak było, to stopa wzrostu marż powinna być zdecydowanie wyższa dla dóbr trwałego użytku w stosunku do usług (mniej więcej o tyle pkt proc., co różnica w inflacji dla obu sektorów).

Stąd wniosek, że firmy amerykańskie w ustalaniu marż nie kierowały się poziomem popytu i swoją pozycją rynkową, a czystym rachunkiem ekonomicznym i percepcją co do zachowań inflacji w przyszłym okresie. Poszczególne branże podniosły ceny bardziej, niż wyniósł wzrost kosztów (źle oceniły zachowanie się inflacji w przyszłości, co wynikało z odkotwiczenia ich oczekiwań), co doprowadziło do powstania spirali marżowo-cenowej. Paradoks polega więc na tym, że wzrost marż determinujący poziom inflacji za Atlantykiem wynikał z podwyższonych oczekiwań inflacyjnych.

Przyczyny inflacji wg Stiglitza, czyli o nieistniejącej spirali płacowo-cenowej

Polecane artykuły

Back to top button