Komentarze I Analizy

Polski Złoty Wiek? Właśnie jesteśmy jego świadkami

Jestem właśnie po lekturze książki prof. Marcina Piątkowskiego pt. „Europejski Lider Wzrostu. Polska Droga od Ekonomicznych Peryferii do Gospodarki Sukcesu”. Książka opowiada o bezapelacyjnym sukcesie naszego kraju, który został osiągnięty zaledwie na przestrzeni jednego pokolenia.

Profesor Marcin Piątkowski jest starszym ekonomistą Banku Światowego oraz adiunktem w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Był także doradcą wicepremiera i ministra finansów. Autor książki „Europe’s Growth Champion. Insights from the Economic Rise of Poland”, która następnie została przetłumaczona na język polski i wydana pod powyższym tytułem. W twórczości prof. Piątkowskiego widać duży wpływ prof. Kołodki, co bardzo mnie cieszy jako, że jestem wielkim zwolennikiem pragmatyzmu byłego wicepremiera. Autor książki w bardzo ciekawy sposób podszedł do tematu rozwoju ekonomicznego naszego kraju zwalczając jednocześnie wiele mitów, który narosły na przestrzeni lat, a nawet stuleci.

Złoty wiek? A niby kiedy?  

„Złoty wiek” – tak nazywa się okres, w którym Rzeczpospolita Obojga Narodów zajmowała potężny obszar na wschodzie Europy, a polska gospodarka stawała się coraz potężniejsza. To wtedy nasz kraj przechodził największy okres rozkwitu w historii. Tak przynajmniej wmawia nam się w szkole.

Prof. Piątkowski walczy z tą tezą stopniowo przedstawiając dane mówiące o tym, że XVI – wieczna Polska i „Złoty wiek”, to mit, który urósł do rangi narodowej dumy. Walczy on z przeświadczeniem jakoby nasz kraj był spichlerzem Europy, dumą kontynentu, a ludziom żyło się dostatnie. Autor książki zauważa, że instytucje państwa były fatalne, a ten wspaniały „Złoty wiek” miał wiele mankamentów.

Na przestrzeni stuleci nadano wąskiej grupie ludzi mnóstwo przywilejów, w konsekwencji czego, kilka stuleci później stworzyła ona system oligarchiczny, który doprowadził do ekskluzywnego społeczeństwa, w którym uprzywilejowana była garstka, a większość nie miała żadnych praw. To doprowadziło do powolnej śmierci Rzeczpospolitej, która stopniowo traciła na znaczeniu. To też udowadnia Piątkowski w swojej książce powołując się m.in. na badania Darona Acemoglu i zwracając uwagę na istotę instytucji państwa w kształtowaniu rozwoju gospodarczego.

Tak samo rozprawia się z dwudziestoleciem międzywojennym, które również jest mitologizowane w polskiej debacie. W tym okresie odżyły oligarchiczne zapędy szlachty, która w obawie o swoje interesy doprowadziła do sytuacji, w której większość własności prywatnej na ziemiach polskich posiadali cudzoziemcy niemający praw wyborczych. To wszystko zostało zmiecione przez komunizm, który zdaniem autora doprowadził do destrukcji społeczeństwa ekskluzywnego i stworzenia społeczeństwa egalitarnego, co znacznie spłaszczyło jego strukturę.

Prof. Piątkowski w jednym z wywiadów zauważył, że gdyby komunizm skończył się w latach 60. to mielibyśmy o nim dobre zdanie. Oczywiście mówi tutaj w kontekście gospodarczym i faktycznie analizując wpływ jaki miał komunizm przy tworzeniu społeczeństwa inkluzywnego, można tak sądzić. Uważa on, że rewolucja społeczna z okresu komunizmu pozwoliła na dynamiczny wzrost na przestrzeni ostatnich 30 lat, dzięki czemu mogli z niego korzystać wszyscy, a nie nieliczni. Jednocześnie analizując szereg danych zwraca uwagę, że brak komunizmu raczej nie sprawiłby, że dziś bylibyśmy na poziomie krajów Europy Zachodniej.

Profesor Piątkowski pisze, że ostatnie 30 lat to bezprecedensowy rozkwit polskiej gospodarki, który nie miał miejsca nigdy wcześniej w historii. Dla autora ostatnie 30 lat to prawdziwy „Złoty Wiek”. To w czasie zaledwie jednego pokolenia udało nam się przeskoczyć z grupy krajów o średnich dochodach, do grupy krajów wysokorozwiniętych. Co równie ważne, autor nie przypisuje tego sukcesu jednej opcji politycznej. Sprawiedliwie zauważa, że ten sukces nie byłby możliwy gdyby nie wykształcone elity polityczne, a także świadome społeczeństwo, które miało jasno sprecyzowany cel dogonienia Zachodu. Polska nigdy w historii nie była tak blisko najbogatszych krajów świata jak jest dzisiaj. Co ważne, korzystamy z tego wszyscy, a nie jak sto, czy trzysta lat temu nieliczni.

Dzieło profesora Piątkowskiego to nie jest tylko laurka wystawiona Polsce. Pojawiają się w niej pewne głosy krytyki, dzięki czemu czytelnik ma świadomość, że zawsze jest co poprawiać, a w czasie transformacji nie wszystko udało się tak jak powinno. Niemniej jednak tę książkę musi przeczytać każdy malkontent, który uważa, że nie powinniśmy być dumni z naszych osiągnięć na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat.

Nawiązując do tego co napisałem na początku, najlepszym okresem w historii naszego kraju jest ten obecny, a nie ten z XVI wieku. Trudno mi się nie zgodzić z autorem, że żyjemy w polskim Złotym Wieku. Okresie bez wojen, z inkluzywnym społeczeństwem, w którym zachowywane są swobody obywatelskie. Niewątpliwie lekturę polecam każdemu, dzięki czemu docenimy to co mamy, a czego nie mieli nasi przodkowie.

Książka najpierw została wydana w języku angielskim przez wydawnictwo Oxford, a dopiero niedawno została przetłumaczona i trafiła na polski rynek. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ to dzieło to w mojej opinii najlepszy ambasador Polski i jej sukcesu gospodarczego, który pozwoli zrozumieć nie tylko Polakom, ale i innym narodowościom jak olbrzymi skok uczyniliśmy na przestrzeni ostatnich trzech dekad.    

Filip Lamański

 Gdyby każda osoba wchodząca na portal przelewała nam miesięcznie 30 gr, to bylibyśmy w stanie publikować każdego miesiąca kilkadziesiąt jakościowych analiz, które poprawiłyby jakość debaty publicznej w naszym kraju. Możesz się do tego przyczynić udzielając nam wsparcia i przelewając na nr konta 49 1020 4027 0000 1302 1542 2304 dowolną kwotę.

Polecane artykuły

Back to top button