Komentarze I Analizy

Proces wymierania ludzkości zacznie się za niespełna pół wieku

W jednym z najdłużej wydawanych czasopism medycznych na świecie „The Lancet” opublikowano prognozy ludności dla świata, z których wynika, że najwięcej będzie chodzić nas po świecie w roku 2064 – 9,73 miliarda, po czym zacznie się proces wymierania ludzkości.

Proces wymierania ludzkości rozpocznie się po 2064 roku

Najnowszy raport opublikowany w The Lancet wskazuje, że w 2064 roku globalna populacja osiągnie swój szczyt i wyniesie 9,73 miliarda osób, po czym rozpocznie się proces wymierania ludzkości. Z każdym następnym rokiem liczba ludności ma maleć i w 2100 roku ma wynieść już 8,79 miliarda, czyli o blisko 1 miliard mniej.

Z projekcji opublikowanych w The Lancet wynika, że wśród pięciu największych krajów świata będą Indie z 1,09 mld osób, Nigeria z 791 milionami, Chiny z wynikiem 732 mln, USA z rezultatem podobnym do obecnego, czyli 336 mln oraz Pakistan, który będzie zamieszkany przez 248 mln obywateli.

Zobacz także: Populacja Bułgarii zmniejszyła się o ponad 10% w ciągu dekady

Ponadto Total Fertility Rate (TFR, współczynnik dzietności, liczba dzieci przypadająca na jedną kobietę) w 2050 roku w 151 państwach na 195 badanych będzie niższy od 2,1 pozwalającego na zastępowalność pokoleń. W 2100 roku ma być takich państw jeszcze więcej bo 183. Znaczna część krajów, w których za 80 lat TFR będzie powyżej 2,1 znajduje się w Afryce. Są to Sudan Południowy, Czad, Somalia, czy też Zimbabwe. Ponadto do tego grona zaliczą się dwie byłe republiki radzieckie – Kirgistan i Tadżykistan.

Świat będzie się bardzo szybko starzeć. W 2100 roku na świecie osób w wieku 65+ ma być 2,37 mld, podczas gdy osób młodszych niż 20 lat będzie 1,7 mld.

Globalny wskaźnik TFR z poziomu 2,37 w 2017 roku ma spaść do 1,66 w roku 2100, co poskutkuje znacznym spadkiem ludności i starzejącym się społeczeństwem, co w krajach wysokorozwiniętych już jest faktem.

fertility rate

Zobacz także: Przez Brexit i złe warunki pracy w Anglii brakuje 100 tys. kierowców

Ponadto 23 kraje w tym Japonia, Tajlandia oraz Hiszpania mają pomiędzy rokiem 2017 a 2100 zaliczyć ponad 50 proc. spadek liczby ludności. Blisko tego pułapu mają być także Chiny, które w wymienionym okresie zmniejszą swoją populację o 48 proc. Tym samym Chiny po awansie w 2035 roku na czoło największych gospodarek świata (według PPP są liderem od 2012 roku) w roku 2098 mają ponownie wylądować na drugim miejscu tracąc pozycję na rzecz USA.

Do niskiej dzietność wśród kobiet ma przyczynić się lepsza edukacja (również seksualna), a także zmiany kulturowe, w wyniku których kobiety będą aktywizować się zawodowo w coraz większej liczbie krajów.

Ubędzie kilkanaście milionów Polaków

Prognozy dla Polski są jeszcze gorsze. Od dłuższego czasu zauważa się, że Polska ma bardzo niski współczynnik dzietności, który obecnie jest niższy niż 1,5. Z badania opublikowanego w The Lancet wynika, że Polska osiągnęła szczyt liczby ludności w 2017 roku i wyniósł on 38,39 mln Polaków. Wynika to jednak z faktu, że horyzont badań zaczyna się w 2017 roku. W rzeczywistości najwięcej Polaków było w 2011 roku, wówczas nasz kraj liczył sobie 38,54 mln obywateli i od tamtej pory ich liczba systematycznie maleje.

Spadek ma coraz mocniej przyspieszać, gdyż, w fazę wymierania wchodzi powojenny wyż demograficzny. Według autorów raportu opublikowanego w The Lancet w Polsce w 2100 roku ma mieszkać niespełna 15,5 mln Polaków, a TFR ma wynieść 1,17.  

Zobacz także: Populacja Chin w ciągu 45 lat może być o połowę mniejsza niż dziś

Powyższe zmiany istotnie wpłyną na znaczenie polskiej gospodarki na świecie w 2017 roku nasza gospodarka była 23. największą na świecie. W roku 2030 Polska ma spaść jedną pozycję, a do 2050 o jeszcze jedną i wówczas w połowie XXI wieku będzie 25. gospodarką na świecie. Problemy zaczną się w drugiej połowie obecnego stulecie i w roku 2100 Polska ma być 44. gospodarką na świecie, dla porównania obecnie 44. gospodarką na świecie jest Wietnam.

Należy zwrócić uwagę, że podane wartości są wartościami najbardziej prawdopodobnymi, jednak autorzy publikujący w The Lancet w swoim artykule podawali, ze względu na długi horyzont prognoz, przedział ufności na poziomie 0,95. W niniejszym artykule postanowiłem podawać jednak tylko wartość najbardziej prawdopodobną. Trzeba jednak pamiętać, że realne wartości mogą sie różnić i mogą być one zarówno wyższe, jak i jeszcze niższe. Idealnym przykładem może być TFR dla Polski, który w 2100 roku może wynieść zarówno 0,96 jak i 1,55. Powyższe prognozy wydają się być wyjątkowo bolesne dla globalnej demografii, jednakże zbieżne z innymi tego typu przewidywaniami.

Zmiany cywilizacyjne wydają się być nieodwracalne i sytuacja, która w krajach Europy Zachodniej ma miejsce od lat, czyli spadająca dzietność i starzejące się społeczestwo, będzie występować w kolejnych krajach świata. Ostatecznie trudno jednak mówić, czy spadek liczby mieszkańców na Ziemi będzie istotnie długotrwały, gdyż trend może się odwrócić. Niemniej jednak wszelkie badania mówią o tym, że jeszcze w tym wieku liczba mieszkańców na naszej planecie osiągnie szczyt i zacznie się procesy wymierania ludzkości. To z kolei rodzi przed nami wiele problemów, głównie związanych ze starzejącym się społeczeństwem. Skorzystać może natomiast na tym środowisko naturalne i klimat.

Filip Lamański

Populacja Indii zacznie spadać znacznie wcześniej niż sądzono

Polecane artykuły

Back to top button