Komentarze I Analizy

Inflacja i 5 mitów na jej temat

W ostatnim czasie, w miarę jak inflacja w Polsce sięga coraz bliżej magicznych 5%, które spora część rodaków uważa za granicę zawalenia się gospodarki, narasta mnóstwo mitów i błędów logicznych na temat inflacji. Zjawisko nasila się tym bardziej, kiedy rząd ogłasza szeroko zakrojony plan gospodarczy. Wtedy odzywają się profesorowie ekonomii, którzy są w stanie co do godziny przewidzieć datę bankructwa budżetu Rzeczypospolitej. 

 1. Inflacja jest niepotrzebna, bo uszczupla oszczędności zwykłym ciułaczom. 

Otóż nie. Inflacja jest niezbędnym zjawiskiem, które skłania konsumentów do inwestowania, zamiast oszczędzania w skarpecie. Gdyby bowiem nie było inflacji, albo nawet występowała deflacja, ludzie nie chcieliby zakładać pieniędzy na lokatę, a już w ogóle inwestować, wiedząc, że za kilka lat ich oszczędności będą tyle samo albo i więcej warte niż dziś. Tak stało się choćby w Japonii, gdzie w wyniku długotrwałej deflacji czwarta gospodarka świata nie urosła przez dekadę, nazywaną przez tamtejszych ekonomistów “dekadą straconą”

2. Inflacja pojawia się wtedy, kiedy rząd wydaje pieniądze.

Kolejny błąd. Rząd wydaje pieniądze cały czas, a inflacja czasem nie występuje (jak np. w Polsce w późnych latach 2000.). Dopiero wtedy kiedy rząd wpuszcza dodatkowe pieniądze do gospodarki, inflacja może wzrosnąć. Dlatego na przykład dobrze przeprowadzone programy redystrybucji dochodu nie powodują spadku wartości pieniądza w sposób znaczniejszy niż gdyby ich nie było, ponieważ ilość pieniędzy zgromadzonych w postaci podatków i innych form danin pokrywa ilość pieniędzy przeznaczonych na programy społeczne.

Zobacz także: Polska największym importerem używanych samochodów w UE

3. Jeśli rząd będzie dawał biednym, to skończymy jak Wenezuela

Źródło upadku gospodarki Wenezueli nie wynika z faktu, że rząd prowadził programy redystrybucji. Wiele krajów je prowadzi, a jakoś nie widzimy hiperinflacji w Norwegii, Szwecji czy Singapurze. Wenezuela upadła, ponieważ długoterminowa polityka rządowa uzależniła całą gospodarkę od cen ropy, przez co kiedy one spadły, bank centralny desperacko próbował pokrywać powstałe przez lata zadłużenie dodrukiem pieniędzy. Na szczęście w Polsce mamy ekonomistów, którzy pamiętają hiperinflację początku lat 90. i nie powtórzą tego błędu. 

4. Niskie stopy procentowe nie mają wpływu na inflację

Nie do końca. Obniżenie stóp procentowych, a konkretnie stopy rezerw obowiązkowych, zwiększa mnożnik kreacji pieniądza przez banki, co z kolei podwyższa wskaźnik inwestycji, ale też wypuszcza większą ilość pieniędzy do gospodarki. Dlatego właśnie w ostatnich miesiącach notujemy w Polsce inflację powyżej celu wyznaczonego przez Radę Polityki Pieniężnej – zwyczajnie odbija nam się zesżłoroczne, a utrzymywane do dziś, obniżenie stóp procentowych. 

5. Inflacja podawana przez GUS jest odrealniona wobec stanu dotykającego wszystkich ludzi. 

Absolutna nieprawda. Co roku GUS prowadzi badania mające określić, jakie dobra stanowią jaki procent wydatków przeciętnego gospodarstwa domowego, i na podstawie wyników tych badań określa, wzrost ceny jakiej grupy dóbr ma jaki wpływ na całościowy wskaźnik cen. Dlatego błędem logicznym jest stwierdzenie: “Wydaję na jedzenie o 15% więcej niż rok temu, więc podawany wskaźnik inflacji jest zaniżony”. Wydajesz też bowiem na internet, który drastycznie tanieje, bilety komunikacyjne, których ceny rosną dużo wolniej (w skali roku; podwyżki o kilkanaście-kilkadziesiąt procent są wprowadzane bardzo rzadko) niż praktycznie wszystkie inne w gospodarce, a także na meble, elektronikę czy usługi bankowe, których ceny praktycznie stoją w miejscu.

Zobacz także: Inflacja w Polsce jeszcze wyższa! GUS podał dane za grudzień

Polecane artykuły

Back to top button