EuropaFinanseUSA

Parytet euro i dolara staje się faktem. To pierwsza taka sytuacja od 20 lat!

Aprecjacja dolara względem euro i innych twardych walut towarzyszy nam w zasadzie od początku wybuchu wojny na Ukrainie. Jednak parytet euro i dolara, czyli kurs EUR/USD na poziomie 1,00 jest zjawiskiem niewidzianym od 20 lat. To wielka sprawa. 

Parytet euro i dolara — coś, co musiało nastąpić

Dziś nad ranem kurs EUR/USD wyniósł 1,00 i tym samym doszło do wyjątkowej sytuacji na rynku forex. Rynek wyczekiwał parytetu i się doczekał. Euro od początku roku jest pod sporą presją dolara, jednak europejska waluta tak słaba nie była od 20 lat! Jeszcze w czasie pandemii kurs oscylował w okolicach 1,20. Natomiast tuż przed wybuchem wojny było to 1,13. W ciągu niemal pięciu miesięcy euro zdewaluowało się w stosunku do dolara o 11,5%.

Kurs EUR/USD

Zobacz także: Supremacja dolara na rynku światowym, czyli jak USA zrealizowały swoje cele geoekonomiczne

Dlaczego euro słabnie, a dolar się umacnia?

Parytet euro i dolara to pochodna wielu zjawisk, które zaistniały w ostatnim czasie w europejskiej oraz amerykańskiej gospodarce. Należy rozpocząć od tego, że strefa euro od początku roku odnotowuje ujemny bilans handlowy, co ostatni raz miało miejsce podczas światowego kryzysu finansowego, kiedy Euroland został mocno poturbowany. W kwietniu strefa euro odnotowała 32,4 mld euro deficytu handlowego. To efekt spadku wymiany handlowej z Rosją, do której Euroland eksportował spore ilości maszyn oraz pojazdów (z czego słynie) oraz wzrostu cen importowanych surowców energetycznych.

Bilans handlowy strefy euro (w mln EUR)

TradingEconomics

Oczywiście, ktoś mógłby wysunąć wątpliwości, dlaczego ujemny bilans handlowy wpływa na deprecjację euro, skoro Stany Zjednoczone również generują deficyt handlowy. Jednak różnica polega na tym, że w strefie euro jest to zjawisko niezwykle rzadkie, co wycenia rynek, natomiast w USA to standard.

Bilans handlowy w USA (mln USD)

Zobacz także: Niemcy opracowują regionalne autonomiczne pociągi bez maszynisty

Kolejny czynnik, który wpływa na deprecjację euro to wojna w Ukrainie, a w zasadzie wynikające z niej implikację dla Europy. Zbliża się kryzys energetyczny w Europie, gdyż Rosja zablokowała dostawy gazu poprzez Nord Stream 1. Jesienią zaczną się ogromne problemy, ponieważ zapasy gazu kolokwialnie mówiąc, szału nie robią. W unijnych magazynach jest obecnie ok. 12% rocznej konsumpcji państw członkowskich z 2020 roku. W Niemczech jest to 11,5%. Rynek obawia się poważnego kryzysu energetycznego.

Rynek obawia się również nadchodzącej recesji oraz kryzysu zadłużeniowego. Wskaźniki PMI w czerwcu silnie zanurkowały. Wysoka niepewność producentów uwidacznia się w postaci spadku zamówień oraz produkcji. Wpływ na to ma wojna, kryzys energetyczny oraz wciąż wysoka inflacja PPI. Ponadto rośnie ryzyko potencjalnych problemów z wypłacalnością europejskich „południowców”. Włoskie dziesięciolatki (obligacje 10-letnie) zareagowały silnym wzrostem rentowności po deklaracji EBC o podwyżce stóp procentowych we wrześniu. Państwa PIGS (Portugalia, Włochy, Grecja, Hiszpania) są po raz drugi w ciągu zaledwie 10 lat narażone na kryzys zadłużeniowy.

Wskaźniki PMI w Europie

Zobacz także: Polska w strefie euro. Perspektywy przystąpienia w obliczu wojny [RAPORT OG]

To właśnie w wyniku obaw o kryzys zadłużeniowy w strefie euro, Europejski Bank Centralny obawia się normalizacji polityki pieniężnej i całkowitego zaprzestania luzowania ilościowego. Obawy te muszą być naprawdę duże, skoro europejscy bankierzy akceptują inflację HICP na poziomie 8,6%, w tym na dwucyfrowych poziomach w państwach bałtyckich i nie tylko.

W gruncie rzeczy brak normalizacji polityki pieniężnej po stronie EBC oraz silnie jastrzębie podejście Fed jest główną przyczyną aprecjacji dolara względem euro. System Rezerwy Federalnej od początku marca w trzech ruchach podniósł główną stopę procentową z 0,2% do 1,75%. Ponadto prezes Fed, Jerome Powell sugeruje dalsze zaostrzanie polityki monetarnej. Jest w pełni zdeterminowany do obniżenia inflacji do poziomu celu. Pod koniec lipca za Atlantykiem najprawdopodobniej dojdzie do podwyżki stóp procentowych o kolejne 75 pkt bazowych. Presja na euro się nasili.

Podsumowując, wszelkie okoliczności sprawiają, że euro wobec dolara dalej będzie nurkować. Szefowa EBC Christine Lagarde wykazuje gołębie oznaki i jest skora do powolnego podwyższania stóp procentowych.

Poruszanie się stopniowo jest z pewnością właściwe w czasach dużej niepewności — stwierdziła prezes EBC Christine Lagarde

Niemcy się kompromitują, a USA stawiają na Polskę. Polska może być regionalnym mocarstwem [FELIETON]

Polecane artykuły

Back to top button