Europa

Jesteśmy świadkami początku końca globalizacji. Jak powinna postąpić Europa?

Jeszcze trzy lata temu stwierdzenie, że globalizacja dobiega końca zostałoby uznane za nieśmieszny żart lub mało prawdopodobną prognozę. Obecnie jednak jesteśmy świadkami końca pewnej epoki, która na zawsze odmieniła układ światowej gospodarki. Koniec globalizacji może okazać się zarówno szansą, jak i zagrożeniem. 

Globalizacja ma się ku końcowi?

Promowany przez lata model tworzenia powiązań pomiędzy poszczególnymi gospodarkami wydaje się powoli wygasać. W ostatniej dekadzie szczególnie popularnym określeniem było powiedzenie, że świat to globalna wioska. Jednak ostatnie wydarzenia wydają się początkiem końca procesu globalizacji. Larry Fink, prezes BlackRock, w corocznym liście do akcjonariuszy zawarł stwierdzenie:

Rosyjska inwazja na Ukrainę jest końcem globalizacji, którą widzieliśmy w ciągu ostatnich 30 lat.

Trudno wskazać, kiedy globalizacja zaczęła tracić na znaczeniu. Wiele osób wskazuje symboliczną datę 24 lutego, kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę. W odpowiedzi Zachód nałożył sankcje, a korporacje zaczęły wycofywać się z Rosji, czy to dobrowolnie, czy pod naciskiem opinii publicznej. Jednak sam proces rozpoczął się wcześniej, umowną datą najczęściej jest początek pandemii i blokady gospodarcze. Nie można zapomnieć o Brexicie czy rozpoczęciu wojny handlowej z Chinami przez Donalda Trumpa. 

Jednak globalizacja nigdy nie była zjawiskiem wyłącznie ekonomicznym. W ciągu minionych trzech dekad zjawisko to określało raczej porządek świata oraz zasadę, na której opierały się wszystkie decyzje polityczne. Pomimo że wydaje się, iż sam proces dobiega powoli końcowi, siatka powiązań pomiędzy poszczególnymi gospodarkami wydaje się zbyt silna, aby miała zupełnie stracić na znaczeniu w najbliższych latach.

Zobacz także: Najczęściej bankrutują państwa z Afryki i Ameryki Południowej! Europa najmniej narażona

Potencjalny koniec globalizacji – czy Europa zyska?

Europa przez lata była nastawiona na integrację i egzekwowanie wartości liberalnego państwa konstytucyjnego z udziałem miękkiej siły umów handlowych, organów normalizacyjnych i reguł konkurencji. System ten działał dość sprawnie, do czasu, gdy wolność i rozwój postrzegane były jako wartości bliskoznaczne.

Zobacz także: Europa wyprzedza USA pod względem popularności elektryków

Dla przykładu Niemcy to państwo w dużej mierze uzależnione od eksportu. Mówi się, że zależność Berlina od Pekinu jest taka sama jak zależność od rosyjskiego gazu. Niemcy są jednym z państw, które najbardziej zyskały na hiperglobalizacji. Aktualnie coraz bardziej nerwowo obserwuje rozpadający się wokół niego porządek świata. Od 1990 roku kraj prawie czterokrotnie zwiększył handel zagraniczny towarami i usługami, a skorygowany dochód na mieszkańca wzrósł o prawie 50%. Teoretycznie zatem, jeśli globalizacja będzie się kurczyć, kurczyć mogą się również Niemcy.

Larry Fink powiedział również: Teraz firmy dowiadują się, że bezpieczna produkcja jest nawet ważniejsza niż tania produkcja. Skracanie łańcuchów dostaw, exodus firm produkcyjnych czy porzucanie rynków sprawią, że podwyższona inflacja pozostanie z nami na dłużej, a przynajmniej dopóki firmom nie uda się stworzyć alternatyw. Takiej alternatywy dla obecnych powiązań powinna szukać również Europa.

Koniec ery globalizacji może być de facto szansą dla Starego Kontynentu, nie tylko Unii Europejskiej.  Umacnianie się Europy nie będzie jednak procesem prostym, głównie z uwagi na złożoność problemów, różne perspektywy rozwoju i brak wspólnego frontu politycznego (Bruksela a Budapeszt). W obliczu narastającego autokratyzmu zasadnym posunięciem może wydawać się integracja oparta o dążenie do wspólnej suwerenności. Europa musi więcej inwestować w technologię, lecz nie może się całkowicie odciąć od innych gospodarek, w tym chińskiej. Obecnie ok. 90% danych UE przechowywanych jest w chmurach od amerykańskich dostawców. Udział Europy w produkcji półprzewodników wynosi tylko około 10%. Jeśli Europa ma osiągnąć suwerenność, powinna działać już dziś i stać się bardziej niezależna.

Powrót do świata opartego na dwóch wrogich blokach jest mało prawdopodobny, głównie z uwagi na duże znaczenie rynku finansowego. Przede wszystkim obecnie dostęp do rynków finansowych nie jest prawem, ale przywilejem. W związku z atakiem na Ukrainę Rosja została pozbawiona tego przywileju. Firmy ogłaszały exodus nie tylko z uwagi na sankcje, ale również dlatego, że oczekiwali tego akcjonariusze. Potęga globalnych korporacji i inwestorów jest nie do przecenienia. Jednak w przypadku Chin ewentualnie nałożenie sankcji przez Europę, sparaliżowałoby cały przemysł na Starym Kontynencie. Dlatego nie warto zrywać więzi, lecz dążyć do partnerstwa, ale przy jednoczesnym budowaniu własnej potęgi. Szok gazowy pokazał, że Bruksela ma dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o własną suwerenność (Więcej: Konsekwencje szoku gazowego będą poważniejsze, niż początkowo przypuszczano).

Szansą może być m.in. odkrywanie na nowo zalet krótkich łańcuchów dostaw, szczególnie w kontekście problemów z zaopatrzeniem i problemów logistycznych. Europa może zyskać na końcu globalizacji, jeśli podejmie się tworzenia własnego frontu gospodarczego, ograniczając przy tym wpływ innych gospodarek, lecz nie w sposób wrogi.

Obecne reguły fiskalne UE wymagają zmian [OPINIA]

Polecane artykuły

Back to top button