EuropaGospodarka

Gazprom zwiększa dostawy gazu na Węgry! To efekt „pragmatycznych” stosunków rosyjsko-węgierskich

Węgry kontynuują swoje „pragmatyczne” stosunki z Rosją. Jak poinformował węgierski urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, rosyjski Gazprom zwiększa dostawy gazu na Węgry gazociągiem TurkStream, który dostarcza gaz przez Bułgarię i Serbię. 

Węgierskie stosunki z Rosją

Teza o tym, że rosyjsko-węgierskie stosunki nie uległy pogorszeniu mimo barbarzyńskiej agresji na Ukrainę, w tym m.in. rzezi w Buczy nie jest przesadzona. Rządząca partia Fidesz, na której czele stoi Viktor Orbán podtrzymuje zarówno polityczne, jak i gospodarcze relacje z Federacją Rosyjską, mimo wprost przeciwstawnym stanowisku większości państw Unii Europejskiej. Czy to powinno budzić zaskoczenie? Niestety nie.

Co węgierskie przewodnictwo powiedziało po pierwszych dniach wojny na Ukrainie? Jakie było ich stanowisko? Jednoznaczny sprzeciw wobec sankcji. Minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó po ogłoszeniu pierwszych unijnych sankcji na rosyjską gospodarkę powiedział, że oddziały Sberbanku (największy Bank w Rosji i jeden z większych w Europie Wschodniej) stały się „ofiarami brukselskich sankcji”. Ani słowa o ofiarach barbarzyńskiej napaści Rosji i Białorusi na Ukrainę. Skąd to prorosyjskie – a de facto antyukraińskie – nastawienie?

Jedną z przyczyn tego jest realizowana polityka zagraniczna wobec węgierskiej mniejszości na Zakarpaciu (dziś częściej używa się formy: obwód zakarpacki). Mianowicie, Zakarpacie to region Ukrainy, graniczący z czterema państwami UE: Polską, Słowacją, Węgrami i Rumunią. Choć zdecydowana większość mieszkańców to naród ukraiński (80,5%), to stosunkowo duży odsetek stanowią Węgrzy (12,1%). Od lat na Węgrzech wiele mówi się o procesie odpaństwowienia Ukrainy, polegającym na powrocie ludności węgierskiej do kraju. Wojna – z perspektywy Orbana – jest niestety idealnym narzędziem do osiągnięcia celu. Trwająca wojna i polityczna narracja kreowana w węgierskich mediach o tym, iż istnieje duże ryzyko eskalacji konfliktu również na zachodnie tereny Ukrainy, sprzyjają procesowi „odpaństwowienia”

Zobacz także: Odcięcie od rosyjskiego gazu najmocniej uderzy w Węgry, Czechy i Słowację

Przyczyn jest oczywiście więcej. Węgry to najbardziej uzależniony od rosyjskich surowców energetycznych kraj w Unii Europejskiej. Gaz sprowadzany z Rosji zaspokajał aż ponad 40% krajowego zapotrzebowania na energię w 2020 roku, co pokazuje poniższy wykres. Żaden inny członek UE nie był aż tak uzależniony od rosyjskich dostaw tego surowca. Nawet Niemcy, które przecież swoją gospodarkę opartą mają na sprowadzaniu tanich surowców z Rosji, co od lat zwiększało ich konkurencyjność w sektorze przemysłowym na całym świecie. Jak mawiają geopolitycy, taka była umowa społeczna, która wydaje się powoli przemijać.

Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, How a Russian Natural Gas Cutoff Could Weigh on Europe’s Economies

Problem w tym, że węgierscy decydenci polityczni nie bardzo chcą z tą umową społeczną zerwać. Stąd, Węgry od początku wojny wykazują stanowczy sprzeciw wobec sankcji na rosyjską ropę i gaz. Gospodarka Madziarów wciąż należy do tych z grona rozwijających się i konwergujących z zachodnimi mocarstwami, jak Francja i Niemcy. Premier Viktor Orbán w maju stwierdził, że embargo na ropę naftową jest równoznaczne ze „zrzuceniem bomby atomowej na węgierską gospodarkę”.

Węgry – główny hamulcowy zachodnich sankcji

Węgry wetują niemal wszystkie unijne sankcje na Rosję. Począwszy od tych finansowych, a skończywszy na tych energetycznych. Jest to bez wątpienia problem dla europejskich polityków, gdyż wprowadzenie sankcji musi wiązać się z jednomyślnością w Radzie Europejskiej. Choć, w końcu przedstawicielstwa krajowe na szczeblu UE jednomyślnie zadecydowały o przyjęciu częściowego embarga pod koniec maja (choć niektóre źródła wskazują na wiele dziur sankcji na ropę) to wiązało się to i tak z wieloma głosami sprzeciwu.

Zobacz także: Węgry wprowadzają „tymczasowo” podatki od nadzwyczajnych zysków

O embargu na gaz nie ma mowy. Węgrzy to wykorzystują

Na ten moment nie ma porozumienia, co do sankcji na rosyjski gaz. Jest jedynie plan REPowerEU zgodnie, z którym państwa UE mają w pełni uniezależnić się od paliw kopalnych sprowadzanych z Rosji do 2030 roku, choć celem jest osiągnięcie tego długo wcześniej – mówi się nawet o 2025 roku.

Choć, unia na gaz embarga nie nałożyła to ten i tak w mniejszych ilościach przepływa przez Nord Stream 1. To za sprawą rzekomych problemów technicznych z gazociągiem. Oczywiście, jest to fałsz i to tylko kolejna manipulacja cenowa Putina mająca na celu osłabić zachodnie gospodarki i jednocześnie wymusić zmianę nastawienia Zachodu względem Ukrainy.

Zobacz także: Nowy Jedwabny Szlak: Węgry planują wspólną spółkę kolejową z Rosją

Jednym z krajów wyłamujących się z mniejszych dostaw gazu są Węgry. Jak poinformował sekretarz stanu węgierskiego MSZ Tamas Menczer, na mocy kolejnej umowy Gazprom od piątku zwiększył przepływy dostaw gazu na Węgry przez turecki gazociąg TurkStream. U Madziarów na razie nie ma mowy o żadnej próbie izolacji od siebie rosyjskich wpływów. Warto zaznaczyć, że w zeszłym roku Węgry podpisały umowę z Gazpromem, na mocy której otrzymują oni rocznie 3,5 mld metrów sześciennych gazu gazociągiem przez Bułgarię i Serbię oraz 1 mld sześciennych gazociągiem z Austrii. Umowa ta zawarta jest aż na 15 lat. Wojna nic w umowie nie zmieniła. Tak jak wspomniałem na początku, „pragmatyczna” polityka Węgier wobec Rosji jest kontynuowana.

Węgry w służbie Rosji. Czy ropa z Rosji jest konieczna dla Węgier?

Polecane artykuły

Back to top button