FinanseUSA

Europejski Bank Centralny – z gołębia na jastrzębia?

Czy Europejski Bank Centralny zaczyna panikować? Niektórzy policy makers chcą bowiem podwyżki stóp procentowych aż o 75 punktów bazowych, co zważywszy na dotychczas łagodną narrację szefowej Christine Lagarde, byłoby nie lada zaskoczeniem dla rynku. Stopy procentowe EBC mogą znaleźć się na najwyższym poziomie od lat. 

Otoczenie inflacyjne i słabe euro

Otoczenie inflacyjne sprawia, że decydenci Europejskiego Banku Centralnego są coraz bardziej jastrzębio nastawieni do prowadzenia polityki monetarnej. Inflacja rok do roku za lipiec w strefie euro wyniosła 8,9%, z najwyższym poziomem w Estonii (23,2%), na Łotwie (21,3%) i na Litwie (20,9%) oraz najmniejszym poziomem we Francji i na Malcie (6,8% w obu krajach).

Jednocześnie ostry kurs Fed dodaje oliwy do ognia, gdyż euro deprecjonuje się w stosunku do dolara w nieodnotowywanym wcześniej tempie. Pierwszy raz od 20 lat na rynku walutowym doszło do parytetu euro i dolara. Kurs EURUSD od kilku tygodni balansuje na granicy 1,00 i zważywszy na komunikację whatever it takes J. Powella w odniesieniu do walki z wysoką inflacją, można oczekiwać, iż taka sytuacja na rynku utrzyma się, dopóki w USA dynamika wzrostu cen nie spadnie do 2%.

Zobacz także: Instrument ochrony transmisji, czyli nowe narzędzie EBC. Uchroni strefę euro przed kryzysem?

Presja na EBC

Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego znajduje się pod presją. Każda decyzja wiąże się z przełknięciem gorzkiej pigułki. Niewielki ruch stóp procentowych po wrześniowym posiedzeniu zwiększa ryzyko deprecjacji euro i odkotwiczenia się oczekiwań inflacyjnych, natomiast silny ruch restrykcyjny może pogłębić spowolnienie w gospodarce, a w szczególności narazić kraje Europy Południowej na finansową niestabilność. Rentowności obligacji Włoch znajdują się bowiem na kilkuletnich maksimach. Pamiętajmy, że kraj ten jest jednocześnie – obok Niemiec – najbardziej uzależniony od rosyjskich surowców energetycznych. Zbyt wysokie stopy procentowe podwyższające rentowności obligacji w połączeniu z gazową manipulacją Federacji Rosyjskiej skończyć się może gospodarczą tragedią.

W podobnej – aczkolwiek nieco łagodnej – sytuacji znajduje się reszta państw Europy Południowej: Hiszpania, Grecja, Portugalia.

Zobacz także: Obecne reguły fiskalne UE wymagają zmian [OPINIA]

Stopy procentowe EBC na poziomie 1,25%? To szok

Po kryzysie zadłużeniowym stopy procentowe EBC spadły do rekordowo niskich poziomów. W strefie euro do czynienia mieliśmy z zero lower bound, czyli z zerową nominalną stopą procentową. Stąd europejscy bankierzy uruchomili luzowanie ilościowe, które pozwalało de facto kontynuować ekspansywną politykę monetarną – finansować deficyt, stymulować gospodarkę, wymianę handlową etc.

Zobacz także: DB Schenker uruchomił pierwsze czartery między Europą a Ameryką Południową

Postpandemiczna nierównowaga rynkowa połączona z rosyjską agresją wywołała globalny wzrost cen. EBC kurczowo trzymał się planu: ekspansja za wszelką cenę. Jednak coraz wyższe odczyty zmusiły najpierw do zaostrzenia komunikacji z rynkiem: majowe wystąpienie Christine Lagarde, na którym zapowiedziano podwyżkę stóp proc. w lipcu. Następnym krokiem była silniejsza, niż oczekiwano podwyżka głównej stopy procentowej o 50 punktów bazowych. Mimo to EBC na rynku uchodzi za relatywnie gołębio nastawiony bank centralny.

Jak podaje źródło Reutera, niektórzy z 25-osobowego zespołu Rady EBC opowiadają się za podwyżką o 75 punktów bazowych na wrześniowym posiedzeniu. Choć konsensus rynkowy to 50 punktów bazowych, wyższa podwyżka stóp procentowych jest prawdopodobna.

Inflacja jest coraz szersza, a efekty drugiej rundy są wyraźne. Prognozy są znacznie gorsze niż przewidywaliśmy w czerwcu, więc zgadzam się, że przynajmniej 75 pb powinno zostać omówione – wskazuje tajne źródło Reutera

Dla mnie 50 to minimum. Więcej danych pojawi się przed 8 września, ale jak na razie widzę mocne argumenty za 75 – podaje drugie źródło

Z gołębia na jastrzębia?

Lipcowe odczyty mocno zaniepokoiły europejskich decydentów monetarnych. Christine Lagarde postawała – w odniesieniu do J. Powella – na straży gołębiego podejścia do kształtowania polityki monetarnej i stóp procentowych. Na posiedzeniach decyzyjnych – jak można się domyślać – wspierana była państwami z południa, dla których każdy niewielki restrykcyjny ruch przypomina wydarzenia sprzed dekady (kryzys zadłużeniowy). Po drugiej stronie obozu stoją natomiast Państwa Bałtyckie, które w obliczu 20-procentowej inflacji oczekują stanowczych i bezkompromisowych działań EBC.

W najbliższym czasie możemy obserwować przemianę podejścia do polityki monetarnej w Eurolandzie. Christine Lagarde kurczowo trzymała się pozycji neutralnej lub ekspansywnej, jednak presja rośnie i nawet widmo recesji nie odstrasza części decydentów do silnego zacieśniania. Zakończę pytaniem otwartym, na które odpowiedź znają tylko sami zainteresowani: czy jest to oznaka paniki, czy zdrowego rozsądku?

Kolejny kryzys zadłużeniowy w strefie euro puka do drzwi? Jest realne zagrożenie

Polecane artykuły

Back to top button