EuropaGospodarka

Strefa euro nie ma prawdziwych zwycięzców gospodarczych. Ma za to kilku przegranych [BADANIE]

Ekonomista Peter Dreuw zbadał wpływ przyjęcia euro na wzrost gospodarczy w ośmiu wybranych państwach, wykorzystując nową metodę opartą na modelach strukturalnych szeregów czasowych. Stwierdza on, że strefa euro nie ma prawdziwych zwycięzców. Nawet jeżeli ktoś gospodarczo zyskał w początkowej fazie uczestnictwa w Eurozonie, następnie tracił za sprawą kryzysów. To ważny wniosek dla debaty w Polsce.

Zyski i straty z przyjęcia euro

Autor badania „Structural time series models and synthetic controls—assessing the impact of the euro adoption” P. Dreuw stwierdza, że ogólnie rzecz biorąc, do pozytywnych czynników napędzających zyski gospodarki w efekcie przystąpienia do europejskiego wspólnego obszaru walutowego są saldo migracji, otwartość na wymianę handlową oraz realna konwergencja. P. Dreuw wskazuje, iż migracja netto pomaga łagodzić negatywne wstrząsy zewnętrzne, natomiast otwartość handlowa zwiększa wzrost gospodarczy w okresie przedkryzysowym – nie chroni jednak przed szokami. Dodatkowo wspólna waluta to dodatkowy bodziec do konwergencji dochodowej z wyżej rozwiniętymi gospodarkami.

Jednocześnie niski poziom konkurencyjności, niestabilność fiskalna i sztywność rynku pracy sprawiają, że przyjęcie euro wiąże się z wysokimi kosztami gospodarczymi. Szczególnie podczas kryzysów finansowych, czego przykładem są dwa wydarzenia z poprzednich dekad: kryzys w 2008 r. i kryzys zadłużeniowy w latach 2010-2011.

Zobacz także: Euro w Bułgarii już w 2024 roku. W Chorwacji prawdopodobnie w 2023

Wpływ przyjęcia euro na wzrost gospodarczy

Peter Dreuw przedstawia również wpływ euro na późniejszy wzrost gospodarczy. Porównuje on wzrost PKB per capita w krajach strefy euro (przed wstąpieniem i po wstąpieniu) w stosunku do tego samego wskaźnika w krajach z własną walutą, tzw. grupa kontrolna (inne pod względem regionalnym, rozwoju gospodarczego etc., aby wyniki były reprezentatywne). Kraje te różnią się dla każdego badanego państwa strefy euro. Na przykład Belgia porównywana jest do USA, Danii i Izraela, natomiast Francja do Danii, Australii i Szwecji. Wyniki badania są przedstawione w formie poniższych wykresów. Jakie są główne wnioski?

Rysunek 1. Trend wzrostu PKB na mieszkańca w wybranych krajach strefy euro w stosunku do krajów grupy kontrolne (spoza strefy euro).

Źródło: P. Dreuw (2022), „Structural time series models and synthetic controls—assessing the impact of the euro adoption”

Głównymi przegranymi wejścia do strefy euro są Francja i Włochy. Wzrost PKB per capita tych krajów po pewnym czasie zupełnie oddziela się od trendu wzrostu w gospodarkach z własną walutą. Dywergencja w wynikach gospodarczych jest oczywiście pokłosiem kryzysu w strefie euro. Szacunki dla Austrii i Belgii są dość zbieżne i ich tempo wzrostu gospodarczego nie różni się istotnie od wzrostu krajów spoza Eurozony. Przyjęcie euro w tych krajach miało więc neutralny wpływ na sytuację gospodarczą. Hiszpania i Grecja po początkowym boomie we wzroście PKB pc. po przyjęciu euro wynikającym z bańki na rynku kredytowym i mieszkaniowym, zostają silnie dotknięte kryzysem i zaczynają tracić w porównaniu do grupy kontrolnej. Holandia do 2009 r. osiąga podobne wyniki jak inne kraje, po czym sukcesywne traci po 2010 roku.

Zobacz także: Kolejny kryzys zadłużeniowy w strefie euro puka do drzwi? Jest realne zagrożenie

Ogólnie rzecz biorąc, kraje strefy euro średnio osiągają zdecydowanie gorsze wyniki gospodarcze, niż państwa będące poza wspólnym obszarem walutowym. Co więcej, wzrost PKB na mieszkańca po pewnym czasie ulega silnemu osłabieniu. Interesujące jest, że gospodarka Niemiec silnie spowolniła tuż po przyjęciu euro w 1999 r., podobnie jak cała strefa euro. Dopiero kryzys finansowy spowodował, że nasz zachodni sąsiad wrócił na ścieżkę wzrostu sprzed inauguracji euro.

W badaniu oszacowano, że skumulowana różnica w analizowanych latach we wzroście PKB pomiędzy Włochami a grupą kontrolną wyniosła 9341 USD w ujęciu bezwzględnym i 26,23% w ujęciu względnym. Innymi słowy, gdyby gospodarka Włoch od 1999 r. rosła w tym samym tempie, co średnio inne kraje grupy kontrolnej, czyli USA, Dania i Izrael, to PKB per capita w tym kraju byłby wyższy o ponad 9 tys. USD w 2019 r. We Francji jest to 5350 USD. Jak pokazuje poniższy wykres, luka wzrostu PKB w stosunku do krajów kontrolnych dla każdego analizowanego kraju strefy euro jest ujemna.

Rysunek 2. Luka we wzroście PKB pomiędzy wybranymi krajami strefy euro a krajami grupy kontrolnej (spoza strefy euro, wskaźnik poniżej 0 oznacza stratę w stosunku do grupy kontrolnej).

Źródło: P. Dreuw (2022), „Structural time series models and synthetic controls—assessing the impact of the euro adoption”

Zobacz także: Diesel Euro 4: Bruksela zakazała wjazdu kolejnym samochodom

Jakie są wnioski dla Polski?

W przestrzeni publicznej od lat dyskutuje się o potencjalnym przystąpieniu do strefy euro. Początkowy entuzjazm przyjęcia euro po wejściu do UE z czasem uległ ostudzeniu, w związku z kryzysami i destabilizacją fiskalno-makroekonomiczną krajów Europy Południowej. Także ogólna sytuacja gospodarcza państw Europy Środkowo-Wschodniej z walutą euro nie przekonywała do wejścia w ramy Eurozony. Gospodarki te stały się bowiem swego rodzaju zakładnikiem niskiego wzrostu PKB i wysokiego zadłużenia publicznego członków strefy euro.

Szczególnie oddanie suwerenności monetarnej jest w ostatnim czasie podnoszone jako koronny argument za własną walutą. Wynika to z tego, iż państwa bałtyckie, które są w strefie euro, musiały zaakceptować do pewnego momentu dwucyfrową inflację i zerowe stopy procentowe EBC.

Jak wynika z przytoczonego wcześniej badania, aby kraj wstąpił do euro bez następstw poważnych strat ekonomicznych, musi charakteryzować się zdrowym stanem finansów publicznych, wysoką konkurencyjnością gospodarki oraz elastycznym rynkiem pracy. Brak któregoś z tych trzech warunków może spowodować niepożądane koszty.

Zobacz także: Recesja w strefie euro pewna. Nastroje w przemyśle na dnie

Polska jest gospodarką konkurencyjną, aczkolwiek bazuje głównie na niskich kosztach pracy i wysoką dywersyfikacją eksportu. Z punktu widzenia przyjęcia euro, lepiej byłoby zwiększać konkurencyjność poprzez wysoką wydajność. W tym aspekcie jesteśmy jednak „do tyłu”. Aby wyprodukować towar o tej samej wartości, co w Niemczech, przeciętny producent w Polsce musi zatrudnić 3 razy więcej pracowników.

Perturbacje ekonomiczne w ostatnich latach wpłynęły na głęboki deficyt budżetowy, co jest oczywiście zbieżne, z tym, co dzieje się w finansach publicznych większości państw UE. Nie można jednak stwierdzić, że mamy pełną stabilność fiskalną, która pozwala bezkosztowo przyjąć euro (choć stan finansów publicznych w Polsce jest ogólnie korzystny na tle UE i EŚW).

Nasz rynek pracy nie jest elastyczny na tle rynków pracy w krajach OECD i UE. W rankingu elastyczności zatrudnienia zajmujemy dopiero 27. miejsce na 41 państw UE i OECD (2020). Co więcej, zaliczyliśmy spadek o 10. pozycji w stosunku do 2015 r.

Reasumując, potencjalne przystąpienie do strefy euro wiązałoby się z poniesieniem wysokich kosztów ze względu na konkurencyjność bazującą na niskich kosztach pracy, a nie wydajności, brak pełnej stabilności fiskalnej oraz sztywny rynek pracy.

Polska w strefie euro. Perspektywy przystąpienia w obliczu wojny [RAPORT OG]

 

Polecane artykuły

Back to top button