Gospodarka

Polska jest odporna na amerykańskie ostrza! Restrykcyjna polityka monetarna w USA nam nie zagrozi

Ekonomiści Niemieckiego Banku Federalnego i Europejskiego Banku Centralnego zbadali problematykę globalnego cyklu finansowego implikowanego przez powstałe ryzyka makroekonomiczne za sprawą zaostrzenia warunków finansowych w USA. Okazuje się, że restrykcyjna polityka monetarna w USA to jeden z głównych czynników mogących mieć wpływ na światową destabilizację makroekonomiczną. Warto zauważyć, że ekonomia międzynarodowa znajduje się dziś w takim punkcie. Polska jest jednak odporna, dzięki silnym fundamentom. 

Międzynarodowy cykl finansowy w literaturze naukowej

We współczesnej literaturze naukowej coraz częściej bada się zjawisko globalnych cyklów finansowych. Stało się tak po światowym kryzysie finansowym, który pokazał, że przyczyny głębokiej recesji mogą leżeć po stronie czynników endogenicznych, niekoniecznie związanych z zewnętrznymi szokami podażowymi, jak ma to miejsce obecnie (związanych z funkcjonowaniem systemu gospodarczego). Co więcej, mogą być wynikiem załamania finansowego w dużej gospodarce, takiej jak Stany Zjednoczone i poprzez różne kanały (np. kredytowe) przedostawać się do innych gospodarek. Ponadto literatura określiła już, że zaostrzenie warunków finansowania (restrykcyjna polityka monetarna) może prowadzić do ryzyka destabilizacji makroekonomicznej na świecie. Globalne uwarunkowania są w dużej mierze determinowane polityką pieniężna Fed.

Niewiele uwagi poświęcono jednak skali wpływu polityki monetarnej i warunków finansowych w USA na gospodarkę światową (wiemy, że wpływ jest, ale nie wiemy jak duży) oraz nie określono gospodarek, która są najbardziej narażone na działania Fed.

Restrykcyjna polityka monetarna w USA prowadzi do głębokich szoków

Pięciu ekonomistów niemieckich instytucji J. Beutel, N. Metiu, Y. Schüler, L. Emter i E. Prieto zbadało wpływ zacieśnienia warunków finansowych w USA na sytuację makroekonomiczną w skali międzynarodowej. Badaniem objęte zostały 44 gospodarki rozwinięte i wchodzące. Z analizy wyłaniają się trzy kluczowe wnioski. Po pierwsze zacieśnienie warunków monetarnych w USA zwiększa ryzyko destabilizacji makroekonomicznej na świecie. Co więcej, prowadzi do pogorszenia koniunktury bez wyjątku na całym świecie.

Drugi wniosek jest taki, że wstrząs płynący z gospodarki USA wpływa w zasadzie tylko negatywnie na ogólne tempo wzrostu PKB (poniższy wykres), tzn. wpływ jest bardziej negatywny, aniżeli pozytywny. Chodzi o to, że polityka monetarna w USA w większym stopniu wpływa na czynniki warunkujące spadek PKB, aniżeli wzrost PKB.

Za sprawą tego, tempo wzrostu gospodarczego staje się skośnie ujemne, a najsilniejszy negatywny wpływ na inne gospodarki występuje po czterech kwartałach (wówczas pozytywne skutki zaostrzonych warunków finansowania w USA mijają – linia niebieska). Na przykład, na wzroście stóp procentowych Fed zyskują fundusze inwestycyjne, które lokują kapitał na amerykańskim rynku obligacji skarbowych (efekt pozytywny), jednak oczywiście w holistycznym ujęciu sfera realna gospodarki traci (wzrost kosztów finansowania prowadzi do spadku stopy inwestycji i popytu sektora prywatnego i publicznego). Wiele krajów bowiem w dużym stopniu zadłużonych jest w amerykańskim dolarze – Polska na szczęście do nich nie należy.

Rysunek 1. Efekt szoku finansowego USA na wzrost PKB gospodarek rozwiniętych i wschodzących.

Źródło: Deutsche Bundesbank No 43/2022

Zobacz także: Realne płace spadają, a konsumpcja i produkcja hamują! Gospodarka Polski w fazie kryzysu

Po trzecie, wzrost kosztów finansowania w USA najbardziej dotyka kraje o sztywnych kursach walutowych, wyższej ekspozycji walut na ryzyko i wysokim zadłużeniu gospodarstw domowych. Ekonomiści wskazują, że kraje o stabilnym i elastycznym kursie walutowym są w stanie lepiej wykorzystać własną i niezależną politykę monetarną do osłabienia negatywnego wpływu zewnętrznych wydarzeń monetarno-finansowych na krajowe zmienne makroekonomiczne. W związku z tym istotną rolę odgrywa także posiadanie – lub nie – własnego niezależnego banku centralnego. Poniżej przedstawiony jest wykres, który pokazuje skalę wpływu negatywnego szoku z USA na tempo wzrostu PKB dla poszczególnych krajów. Największy regres gospodarki dotyczy takich państwa jak Hiszpania, Włochy, Portugalia (Europa Południowa), Irlandia, Islandia, Państwa Bałtyckie (Estonia, Litwa i Łotwa) oraz Japonia i Tajlandia (azjatyckie tygrysy). Każdy z tych krajów wpisuje się w tezę autorów badania.

Rysunek 1. Efekt szoku finansowego USA na wzrost PKB poszczególnych gospodarek rozwiniętych i wschodzących.

Źródło: Deutsche Bundesbank No 43/2022

Zobacz także: Obecny cykl zacieśnienia polityki monetarnej w USA jest wyjątkowy

Badanie a praktyka gospodarcza – casusy z Europy i Azji

W Europie Południowej szok z USA przemieścił się poprzez kanał kredytowy. Gospodarki te bowiem wyróżniały się pod względem zadłużenia sektora prywatnego. W Hiszpanii zadłużenie sektora prywatnego wzrosło z 94,9% PKB w 2001 r. do 174% PKB w 2009 r. Podobną skalę wzrostu długu gospodarstw domowych i firm odnotowano w Portugalii i we Włoszech. Również w Państwach Bałtyckich relacja długu prywatnego do PKB zwiększyła się na początku XXI wieku. Na przykład w Estonii wskaźnik ten wzrósł w okresie 2004-2009 z 40,3% PKB do 101,4% PKB. Szczególnie wysoki rozrost sektora finansowego tyczył się Islandii (dług prywatny do PKB wzrósł z 95,1% PKB do 304,6% PKB w latach 2001-2006) i Irlandii (z 71,8% PB do 144,6% PKB w tym samym okresie). Wszystkie te kraje – poza Islandią – łączy coś jeszcze. Kraje te są członkami strefy euro (kraje bałtyckie dołączyły w czasie kryzysu finansowego), wskutek czego szok z USA był jeszcze bardziej dotkliwy za sprawą braku możliwości wykorzystania mechanizmu kursu walutowego jako stabilizatora koniunktury oraz narzędzi niezależnego banku centralnego (polityka stóp procentowych), o czym piszą autorzy badania.

Zobacz także: Największy związek kolejowy w USA grozi masowym strajkiem

Casus azjatyckich tygrysów różni się od casusu państw europejskich. Mianowicie, gospodarki z Azji w latach 90. XX wieku prowadziły politykę międzynarodową opartą o sztywny kurs walutowy względem dolara (w celu utrzymania konkurencyjności eksportowej), nieograniczonej mobilności kapitału (w celu lokowania zakumulowanych środków z eksportu na rynek amerykański) oraz niezależnego systemu monetarnego, czyli własnych banków centralnych. W ekonomii międzynarodowej jest to tzw. trylemat finansów międzynarodowych, który mówi o tym, że jedynie dwa z trzech powyższych zjawisk są możliwe do wystąpienia jednocześnie. Rzeczywiście po ekspansji kapitałowej nadszedł kryzys azjatycki w 1997 r. za sprawą upłynnienia krajowej waluty Tajlandii, która nie była już w stanie bronić się przed atakiem spekulantów (innymi słowy narzędzia banku centralnego do utrzymania stałego kursu wobec dolara po prostu się wyczerpały). Doprowadziło to automatycznie do deprecjacji bahta (waluta Tajlandii) i wzrostu kosztów obsługi długu zagranicznego. Kryzys bankructwa Tajlandii rozlał się na inne gospodarki regionu azjatyckiego (Indonezja, Filipiny, Korea Południowa, po części także Japonia i Chiny).

Zobacz także: Biden spotka się z Xi Jinpingiem. Szansa na naprawę relacji Chiny-USA?

Czy Polska jest odporna na amerykańskie ostrza?

Polska jest gospodarką odporną na destabilizację makroekonomiczną za sprawą zaostrzenia warunków finansowych w USA. Po pierwsze, od początku XXI wieku stosujemy płynny kurs walutowy, który chroni nas przed efektami z zewnątrz (patrz: kryzys finansowy w 2008 r.). Po drugie, dysponujemy niezależnym bankiem centralnym, który może przeciwdziałać zaostrzeniu globalnych warunków finansowych poprzez rozluźnienie krajowej polityki monetarnej. Dzięki temu możemy też za pomocą instrumentów polityki kursu walutowego reagować, gdy złoty za bardzo zdeprecjonuje się w stosunku do dolara i innych walut twardych. Po trzecie, zadłużenie sektora prywatnego na tle państwa region EŚW, UE i świata jest bardzo niskie. To zaledwie 50% PKB, podczas gdy okresie kryzysu finansowego kraje najbardziej narażone miały ten wskaźnik na poziomie powyżej 100% PKB. Wreszcie, dolar stanowi zaledwie 3,1% całkowitego zadłużenia Skarbu Państwa. Tak więc deprecjacja krajowej waluty do amerykańskiego dolara (która ma obecnie miejsce) nie jest w stanie wywołać kryzysu finansowego.

Podsumowując, w świetle badań ekonomistów można stwierdzić, że gospodarka Polski jest odporna na amerykańskie ostrza.

Inflacja w USA w końcu hamuje! Jakie działania podejmie Fed?

Polecane artykuły

Back to top button