Motoryzacja

Porsche spuszcza łomot Tesli w sprintach i próbach przyspieszenia

Elon Musk regularnie chwali się, że jego Tesle biją na głowę inne auta pod względem osiągów zarówno w kontekście przyspieszenia jak i sprintów na krótkich dystansach. Jak się jednak okazuje nie do końca tak jest.

Wiele testów przyspieszenia, czy też sprintów np. na ¼ mili jest przeprowadzane w jednej lub dwóch próbach. Wynika to z prostego faktu, auta spalinowe, które najczęściej są poddawane egzaminom są bardzo powtarzalne i nie ma sensu przeprowadzać kilkunastu prób. Chyba, że chcemy osiągnąć jak najlepszy rezultat od 0 do 100 km/h, wówczas prób jest nieco więcej.

W każdym razie, o ile wielokrotne powtarzanie prób w przypadku aut spalinowych nie ma wielkiego sensu, tak w przypadku elektryków, jak się okazało ma olbrzymie znaczenie.

Amerykański magazyn Car and Driver postanowił sprawdzić przyspieszenie dwóch elektryków –  Tesli Model S Performance oraz jej niemieckiego odpowiednika Porsche Taycana. Ponadto przeprowadzony był sprint na ¼ mili. Teoretycznie to nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że prób było aż 15 i pokazały one, że Tesla wcale nie jest tak szybkim autem jak twierdzi Elon Musk.

W pierwszych dwóch próbach zarówno w przypadku przyspieszenia od 0 do 60 mph (100 km/h), jak i sprintu na ¼ mili oba auta miały bardzo zbliżone rezultaty, a Tesla dosłownie nieznacznie ustępowała Taycanowi. W przypadku przyspieszenia oba samochody notowały czas nieco powyżej 2 sekund, co w aucie spalinowym jest bardzo trudne do osiągnięcia. Dobre rezultaty były także w wyścigu na ¼ mili gdzie obie maszyny miały wyniki w okolicach 11 sekund.

Niestety kolejne biegi zaczęły pokazywać, że Tesla wymięka. W trzeciej próbie przyspieszenia Porsche odnotowało bardzo podobny czas jak w dwóch poprzednich. Natomiast jego amerykański rywal osiągnął pułap 5 sekund. Kolejne próby były coraz gorsze aż Tesla dobiła do poziomu 6,5 sekundy w przyspieszeniu od 0 do 60 mph. Dopiero po siódmym biegu przyspieszenie Tesli się ustabilizowało na poziomie około 6 sekund. Porsche natomiast do 9 biegu regularnie notował przyspieszenie poniżej 3 sekund i dopiero w dziesiątej próbie zaczęło wykręcać rezultaty w okolicach trzech sekund pozostając na tym poziomie do końca. Oznacza to, że niemiecki samochód przyspieszał do 60 mil na godzinę dwa razy szybciej niż Tesla.

Podobnie było w przypadku wyścigu na ¼ mili gdzie Porsche poruszało się w wąskich widełkach między 10 a 12 sekund, z kolei Tesla po dobrej pierwszej próbie w kolejnych potrafiła się zbliżać w okolice 16 sekund.

Podaje się jednak, że takie a nie inne osiągi Tesli wynikają z zastosowanego oprogramowania, które ma zapobiegać nadmiernym obciążeniom baterii i innych podzespołów. Można to wziąć jako argument, gdyby Porsche uznało, że trwałość baterii nie ma dla nich znaczenia i bardziej liczą się dla nich osiągi. Jednakże Niemcy już od samego początku zauważali, że główną zaleta Taycana oprócz świetnych osiągów jest długa żywotność i trwałość akumulatorów, więc mało prawdopodobne by Niemcy odpuścili sobie tak istotną rzecz jak niezawodność baterii.

Trudno na tę chwilę określić, które rozwiązania technologiczne są lepsze na dłuższą metę. Będzie to możliwe dopiero za kilka lat i wtedy dostaniemy odpowiedź, czy Porsche kosztem lepszych osiągów pogorszyło trwałość baterii, czy też niemieccy inżynierowie są na tyle dobrzy, że potrafią zrobić auto szybkie i solidne. W tej chwili wiemy natomiast tyle, że Porsche spuściło Tesli tęgie lanie, a oprogramowanie zainstalowane przez Amerykanów sprawia, że po kilku szybkich startach spod świateł możemy kolejne sprinty przegrywać nawet z Seatem Ibizą Cupra.   

Andrzej Banaszak

Chcesz rzetelnego dziennikarstwa? Wesprzyj nas na Patronite!

patornite2

Polecane artykuły

Back to top button