Europa

Francja wraca do węgla, bo zamknęła dwa reaktory jądrowe

Jak podaje portal CIRE, Francja wznowiła pracę elektrowni węglowych w związku z niewystarczającym pokryciem zapotrzebowania na prąd przez wiatraki i elektrownie atomowe.

Taki stan rzeczy jest skutkiem zamknięcia elektrowni jądrowej w Fessenheim. Posiadała ona dwa bloki, z których pierwszy został zamknięty w lutym 2020 roku, a drugi niespełna pięć miesięcy później pod koniec czerwca.

Tuż po zamknięciu bloków zarządca systemu energetycznego Francji RTE ogłosił, że zamknięcie elektrowni nie wpłynie na bezpieczeństwo energetyczne Francji, ponieważ zostanie ona zastąpiona głównie przez elektrownię o cyklu gazowo-parowym w Landivisiau.

Innego zdania była Valérie Faudon z European Nuclear Society, która we francuskim dzienniku Le Monde stwierdziła:

„Elektrownia jądrowa Fessenheim emituje 6g CO2/KWh, tymczasem, po drugiej stronie Renu, system energetyczny Niemiec emituje ponad 400g CO2/KWh. Produkcja Fessenheim nie zostanie zastąpiona przez odnawialne źródła energii, które mają już priorytet w dostępie do sieci, ale przez produkcję francuskich lub zagranicznych elektrowni opalanych węglem. Warto zwrócić uwagę, że gdy Fessenheim jest zamykana, Niemcy uruchamiają nową elektrownię węglową w Datteln”.

Jak się okazuje Faudon miała rację, gdyż wyżowa pogoda utrzymująca się nad Europą nie sprzyja produkcji energii wiatrowej, która nakłada się wraz z pracami serwisowymi innych reaktorów. To w konsekwencji wymusiło rozpoczęcie produkcji z węgla.

Jak wskazują dane w ubiegłym tygodniu energetyka wiatrowa pokryła zaledwie 2% francuskiego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Polecane artykuły

Back to top button