Gospodarka

Robotyzacja zabiera ludziom pracę i zmniejsza płace [BADANIE]

Z ostatnich badań turecko-amerykańskiego ekonomisty Darona Acemoglu oraz jego współpracownika Pascuala Restrepo wynika, że rosnące nierówności dochodowe w ostatnich 40 latach w Stanach Zjednoczonych wynikają głównie z automatyzacji. Bowiem wypchnęła ona z rynku pracowników fizycznych, głównie mężczyzn bez wykształcenia wyższego.

Rosnące nierówności dochodowe w USA są głównie efektem automatyzacji

Nie ulega wątpliwości, że nowinki technologiczne, a przez to automatyzacja zwiększają wydajność, a co za tym idzie zyski przedsiębiorstw, głównie firm technologicznych. Jednak jak wskazuje Acemoglu połowa lub więcej rosnącej dysproporcji w płacach przez ostatnie 40 lat w USA to efekt automatyzacji. Podkreśla on też, że istotnymi czynnikami były globalizacja oraz osłabienie związków zawodowych. Niemniej jednak składowe te wpływały w mniejszym stopniu aniżeli technologia.

Zobacz także: USA: to nie pokolenie powojenne zrujnowało USA, ale nierówności [BADANIE]

Z przeprowadzonej analizy przez Acemoglu oraz Restrepo wynika, że jeden robot więcej na tysiąc pracowników zmniejsza stosunek zatrudnienia do liczby ludności o ok. 0,18-0,34 pkt procentowego. Natomiast płace zmniejszają się o 0,25-0,5 procent. W związku z powyższym na podstawie własnego modelu amerykańscy ekonomiści dowiedli, iż robotyzacja obniża zatrudnienie oraz płace.

Ponadto we wnioskach opartych na analizie danych demograficznych oraz biznesowych przedstawili oni (Acemoglu i Restrepo) być może banalny, aczkolwiek istotny trend. Mianowicie w okresie 1990-2007 zmniejszał się udział wartości produkcji gospodarczej trafiającej do pracowników w formie płac. Natomiast zwiększał się udział wydatków na maszyny oraz oprogramowanie.

Zobacz także: Firma Apple – nowoczesna technologia przeciwko wykorzystywaniu dzieci

Jak w ciągu ostatniego półwiecza technologia wpływała na rynek pracy?

Niezwykle istotnym okresem w formowaniu się nierówności dochodowych w USA były lata 1950-1980. Wówczas stały postęp w rozwoju technologicznym zwiększał płacę amerykańskich pracowników. Był to prosty proces. Większa wydajność to wyższe przychody firm oraz płace. Przez amerykańskich ekonomistów okres ten często nazywany jest złotym wiekiem.

Jednakże w następnych latach wraz z postępem technologicznym wielu pracowników nie było w stanie podnosić bądź nabywać kluczowych umiejętności. Jednocześnie firmy przyjmowały strategię automatyzacji. Polegała ona na zwiększaniu wydatków inwestycyjnych w maszyny, aby stawać się jeszcze bardziej wydajnym i podnosić konkurencję względem innych rynków (tania siła robocza w Japonii oraz Chinach). Pracownicy fizyczni byli coraz częściej zastępowani przez innowacje, a firmy zaczęły mniej wydawać na szkolenia pracownicze w zakresie technologii.

Profesor ekonomii Lawrence F. Katz podkreśla wagę jednoczesnego inwestowania w innowacje technologiczne oraz edukacje:

Kiedy technologia, edukacja i szkolenia idą w parze, otrzymujesz wspólny dobrobyt. W przeciwnym razie nie

Zobacz także: ORLEN i Synthos rozwijają technologię małego atomu SMR

Co ekonomiści mówią o innowacjach technologicznych?

Czynniki technologiczne znacząco wpływają na wzrost gospodarczy. Są one bowiem głównym stymulatorem postępu. Co do tego ekonomiści nie mają wątpliwości. Niemniej jednak Paul Romer zdobywca nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii i twórca idei wzrostu opartej o technologię w ostatnim czasie wyraził dezaprobatę w kontekście firm technologicznych.

Paul Romer stwierdził, że w branży technologicznej pojawianie się monopoli oraz oligopoli wydaje się być na porządku dziennym. Zagubiona została idea wolnego rynku. Wobec tego rozwój cyfrowych gigantów powinien zachęcić ustawodawców do zmiany regulacji rządowych w zakresie m.in. ochrony danych osobistych użytkowników oraz opodatkowania. Jak wskazuje Acemoglu po uwzględnieniu wszystkich ulg podatkowych praca ludzka w USA opodatkowana jest na 25 proc., z kolei koszty sprzętu technologicznego oraz oprogramowania objęte są blisko zerowym podatkiem.

Erik Brynjolfson zajmujący się w swoich badaniach głównie gospodarką cyfrową zwraca uwagę na zagrożenia związane z pułapką Turinga. Polega ona na opracowaniu programu komputerowego nawiązującego tak przekonujący dialog, aby nie można go było odróżnić od człowieka. Jak podkreśla ekonomista, prowadzi to do rozwoju sztucznej inteligencji, która nie wpływa na wydajność pracy ludzkiej. Ona ją po prostu zastępuje.

Myślę, że to pomyłka — stwierdza Brynjolfsson

Zobacz także: Spowolnienie światowej gospodarki stanowi zagrożenie dla krajów najbiedniejszych

Technologia — zła czy dobra?

W teorii ekonomii i licznych podręcznikach akademickich technologia jest impulsem do bogacenia się narodów. Acemoglu zauważa, że we współczesnym świecie innowacje są niezbędne, aby sprostać wyzwaniom, takim jak podnoszenie dobrobytu społeczeństwa, zmiana klimatu oraz wzrost gospodarczy.

Jednakże istotą technologii jest jej odpowiednie wykorzystanie. Po pierwsze należy wprowadzać takie nowinki technologiczne, które rzeczywiście podnoszą wydajność pracowników. Po drugie rozwój robotyzacji i automatyzacji powinien postępować w kierunku bardziej przyjaznym dla człowieka. Nowe technologie powinny tworzyć miejsca pracy, podnosić zatrudnienie oraz płacę. Konkludując Acemoglu stwierdza:

Musimy przekierować technologię, aby działała dla ludzi. Nie przeciwko nim

Zobacz także: Wpływ social media na społeczeństwo: maleje zdolność krytycznego myślenia

 

Polecane artykuły

Back to top button