GospodarkaPolska

Czy polskiej gospodarce grozi stagflacja? [ANALIZA]

W realiach nad wyraz wysokiej inflacji oraz restrykcyjnej polityce monetarnej prowadzonej obecnie przez Narodowy Bank Polski (NBP) warto analizie poddać możliwość wystąpienia stagflacji w Polsce. Sama stagflacja jest zjawiskiem makroekonomicznym polegającym na jednoczesnym występowaniu w gospodarce wysokiej inflacji oraz stagnacji gospodarczej (czyt. wzrost bezrobocia).

Stagflacja lat 70. XX wieku, czyli przemiany w rozumowaniu ekonomii

Aby zrozumieć pojęcie stagflacji oraz ryzyko jej wystąpienia w Polsce, należy spojrzeć nieco głębiej na wydarzenia z lat 70. ubiegłego wieku. Mianowicie w teorii ekonomi do lat 70., keynesiści wskazywali, że co do zasady istnieje odwrotna korelacja między inflacją a bezrobociem, czyli, innymi słowy, recesją. W uproszczeniu wysokiemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy lekko bądź wysoce podwyższona inflacja. Z kolei gdy w danej gospodarce jest recesja, wówczas inflacja powinna ulec obniżeniu, a nawet możliwe jest wystąpienie deflacji.

Jak się jednak okazało w latach 70. oraz na początku lat 80. w gospodarkach rozwiniętych doszło do zjawiska jednocześnie występującego wysokiego bezrobocia (recesji) oraz znaczącej inflacji. W ten sposób ekonomia keynesowska odeszła na dalszy plan, a do głosu doszli monetaryści, a konkretnie Milton Friedman. Jak się wkrótce okazało, to zalecenia Friedmana pozwoliły wyprowadzić USA z marazmu gospodarczego.

Przechodząc jednak do meritum, istnieje relatywnie wysokie podobieństwo między sytuacją w gospodarce światowej w latach 70. ub. wieku i obecne. Mianowicie, wówczas na inflację wpływały w uproszczeniu dwa czynniki: szok podażowy oraz szok popytowy. Szok podażowy był wynikiem wzrostu cen ropy, co w uproszczeniu odbijało się na cenach wszystkiego — tzw. inflacja kosztowa. Natomiast szok popytowy był implikowany poprzez ekspansywną politykę monetarną banków centralnych, co zgodnie z teorią Friedmana wyjaśniało tak wysoką inflację:

Inflacja jest zawsze i wszędzie zjawiskiem monetarnym — Milton Friedman

Zobacz także: Stagflacja w USA możliwa, ale mało prawdopodobna

Opracowanie własne na podstawie danych BEA, BLS

Warto zaznaczyć, że gospodarka amerykańska w sidła stagflacji wpadała falami. Najpierw był to rok 1970, następnie lata 1974-1975, a na koniec okres 1980-1982, który był najbardziej dotkliwy. Niemniej jednak szoki podażowe oraz popytowe spowodowały, że między innymi w USA czy Wielkiej Brytanii doszło do zjawiska stagflacji. Ówczesne wydarzenia wywołały również dyskurs ekonomiczny nad rzeczywistym odzwierciedleniem w praktyce gospodarczej krzywej Philipsa, która ilustruje odwrotną korelację pomiędzy inflacją a bezrobociem.

Stagflacja w Polsce: Czy jest możliwa?

W wyniku wysokiej inflacji w polskiej gospodarce pada coraz więcej opinii wśród ekspertów, że stagflacja w Polsce jest coraz bardziej prawdopodobna. Trzeba sobie jasno powiedzieć. Taki scenariusz byłby niezwykle dotkliwy dla polskiego społeczeństwa. Stagflacja oznacza utratę miejsc pracy bądź spadek dochodów, a przy tym dynamiczny wzrost cen.

Wówczas polityka monetarna oraz fiskalna może okazać się nieskuteczna. Obniżka stóp proc. oznacza co do zasady wyższą inflację, którą tym bardziej stymulować może szeroko zakrojona polityka fiskalna. Z drugiej strony brak reakcji policy mix może oznaczać długotrwałą recesję. Wówczas reakcja fiskalna i monetarna mająca zahamować inflacje, może spotęgować recesję. Z kolei stymulowanie ożywienia gospodarczego wywiera nacisk na presję inflacyjną. Władze centralne muszą ulegać kompromisom: „coś kosztem czegoś”.

Już na początku 2020 r. były prezes GUS Bohdan Wyżnikiewicz komunikował, że należy zrobić wszystko, aby uniknąć wysokiej inflacji.

Stagflacja, to zjawisko bardzo niebezpieczne, ponieważ siły, które się pojawiają wzajemnie się wspierają. Zagrożenie stagflacją pojawi się w Polsce, jeżeli inflacja przestanie być pod kontrolą, wzrośnie do 6-7 proc. w skali roku — mówił ekonomista

Zobacz także: Spółka węgiersko-rosyjska zacznie przewozić towary z Chin do Europy Zachodniej. Zagrozi pozycji Polski?

Analizując sytuację makroekonomiczną w Polsce w ostatnich latach, można stwierdzić, że ryzyko wystąpienia stagflacji nie występowało. Polska gospodarka charakteryzowała się relatywnie niską inflacją (poza okresem 2011-2012), a nawet deflacją w latach 2015-2016. Przy czym tempo wzrostu gospodarczego (poza okresem pandemii oczywiście) nie schodziło poniżej 0 proc. i przez większość było wyższe względem dynamiki wzrostu cen.

Opracowanie własne na podstawie danych GUS

Zobacz także: Wielka Rezygnacja – amerykańscy pracownicy masowo rzucają pracę

Rok 2020 to jak powszechnie wiadomo okres zastoju gospodarczego oraz relatywnie niskiej inflacji w okolicach celu NBP (2,5 proc. +/- 1 p.p.). Ubiegły rok to z kolei znaczące odbicie gospodarcze. W IV kw. 2021 r. mieliśmy do czynienia ze wzrostem PKB na poziomie aż 7,7 proc. To bez precedensu najwyższy wynik od wielu lat. Niemniej jednak przy tym gospodarka Polski, jak i wielu innych krajów zmaga się z wysoką inflacją, która podobnie jak w latach 70. XX w. napędzana jest przez szok podażowy, czyli wysokie ceny surowców energetycznych, załamanie łańcuchów dostaw (ten czynnik w latach 70. ub. wieku nie występował) oraz szok popytowy, czyli utrzymywanie się niskich, a nawet ujemnych realnych stóp proc. przez dłuższy czas, a następnie wzmożony popyt konsumpcyjny, który stymuluje inflację.

Obecnie NBP chce okiełznać inflację i silnie podnosi stop proc. Jak wskazuje, Goldman Sachs w Polsce mogą one wzrosnąć nawet do 5 proc., jednak konsensus rynkowy skłania się raczej ku stopie referencyjnej na poziomie 4 proc. pod koniec 2022 roku. Niemniej jednak istnieje ryzyko, że w przypadku zacieśniania monetarnego stopa bezrobocia wzrośnie, co może wywołać stagnację gospodarczą.

Wszak wiadomo, iż obecny wzrost cen wynika (w znacznej mierze) z innych niż wewnętrzne, popytowe, źródła: z polityki 'gazowej’ Putina, z 'naftowej polityki krajów OPEC+’, z proekologicznej polityki UE i USA oraz z zerwania globalnych łańcuchów dostaw. W takim układzie inflacyjny wzrost cen trwałby (zapewne w mniejszym wymiarze), natomiast wzrost cen kredytu mógłby doprowadzić do znacznego zahamowania wzrostu gospodarczego i wzrostu bezrobocia – popadlibyśmy w stagflację – pisze na swoim blogu Jerzy Kropiwnicki, członek RPP

Zobacz także: Stagflacja w Wielkiej Brytanii jest coraz bardziej realna

Należy jednak zaznaczyć, że odbicie gospodarcze w Polsce jest naprawdę dynamiczne. Niektórzy ekonomiści wskazują nawet na przegranie w niektórych segmentach. Z drugiej strony we wrześniu ub. roku ekonomista IHS Markit Paul Smith na podstawie swoich badań dotyczących przemysłu w Polsce wnioskował, że sektor ten może zmierzać ku stagflacji. Uwypuklijmy więc obecne zjawiska gospodarcze, które mogą wywołać stagflacje. Po pierwsze jest to z pewnością kryzys energetyczny, który może mieć silny wpływ na wywołanie tego zjawiska. Po drugie niedobory energii elektrycznej, gazu czy ropy naftowej [które mogą jeszcze wzrosnąć, jeżeli dojdzie do wojny na wschodzie]. Wobec tego nasila to presję inflacyjną oraz może wpływać na ograniczenie produkcji przemysłowej. Dodatkowo w czasie pandemii wzrósł poziom długu publicznego oraz deficytu budżetowego, co może osłabić stabilność finansów publicznych.

Prognozy gospodarcze wskazują jednak, że Polska mimo niewielkiego spowolnienia gospodarczego i tak będzie generować wysokie tempo wzrostu gospodarczego. OECD szacuje, że w 2022 r. PKB Polski wzrośnie o 5,2 proc. Natomiast MFW wskazuje, że o 4,6 proc. W 2023 r. natomiast wzrost PKB prognozowany jest na 3,3 proc. (OECD) i 3,7 proc. (MFW). Biorąc pod uwagę powyższe przewidywania, o stagflacji więc nie może być mowy. Natomiast prognozy Komisji Europejskiej sugerują, że inflacja w Polsce wyniesie 6,8 proc. w 2022 r. oraz 3,8 proc. w 2023 r.

Istotne są również słowa prezesa NBP Adama Glapińskiego:

Przy podejmowaniu przyszłych decyzji dotyczących skali i tempa zacieśniania polityki pieniężnej istotnym czynnikiem będzie kwestia zapobiegania wzrostowi bezrobocia i niedopuszczenia do osłabienia wzrostu gospodarczego – wskazuje Glapiński

Tak więc, czy ryzyko wystąpienia stagflacji w polskiej gospodarce istnieje? Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw można odpowiedzieć, że tak, ryzyko istnieje, jednakże jest niewielkie. Polska gospodarka [jak już wspomniano] obecnie podlega naprawdę silnemu odbiciu. Jak wskazuje prezes PFR Paweł Borys, nasz kraj obecnie posiada silne fundamenty, takie jak stabilny sektor finansowy, dobra kondycja rynku pracy oraz wysoka dynamika wzrostu gospodarczego. Gdy gospodarka funkcjonuje w takim otoczeniu makroekonomicznym, ryzyko wystąpienia stagflacji znacząco maleje.

Czy nadchodzi kryzys zadłużeniowy na świecie? [ANALIZA]

Polecane artykuły

Back to top button