Azja i Oceania

Modi chce, aby Indie osiągnęły status „państwa rozwiniętego” w ciągu 25 lat

Indie chcą osiągnąć status państwa rozwiniętego w ciągu 25 lat. Cele rozwojowe zaprezentował premier Indii Narendra Modi podczas przemówienia z okazji Dnia Niepodległości w zeszłym tygodniu. Kiedy Indie będą państwem rozwiniętym? 

Kiedy Indie będą państwem rozwiniętym?

Nie ma jednak ustalonego zbioru zasad, które pozwolą określać, czy dany kraj jest rozwinięty. Głównym czynnikiem pozwalającym klasyfikować status państwa przez ONZ jest wskaźnik dochodu narodowego brutto przypadający na mieszkańca. Określa on, czy naród ma wysoki, średni czy niski dochód. Jeśli chodzi o ten wskaźnik, Indie mają przed sobą jeszcze daleką drogę do przebycia. Wskaźnik dochodu narodowego brutto na mieszkańca w 2021 roku wynosił nieco ponad 2000 dolarów, więcej niż 440 dolarów dwie dekady temu. Pod tym względem Indiom raczej bliżej do Nigru, gdzie roczny mieszkańca wynoszącym zaledwie 590 USD, niż Szwajcarii, kraju o najwyższym na świecie wskaźniku wynoszącym ponad 90 000 USD.

Zobacz także: Indie mogą uniknąć recesji i zyskać na trudnej sytuacji państw Zachodu

Jednak nie jest to zasadą, gdyż ONZ stosuje pewne odstępstwa, przykładowo w przypadku niektórych bałkańskich państw. Najniższy wskaźnik wśród państw rozwiniętych odnotowano w Bułgarii. Izrael, mimo że DNB na mieszkańca jest zbliżony do niemieckiego, jest natomiast uważany za kraj rozwijający się. Kontrowersyjną klasyfikację dobrze obrazuje poniższy wykres.

Statista

Zobacz także: W Indiach pracuje dwa razy więcej pilotów płci żeńskiej niż w USA. Z czego to wynika?

Najpoważniejsze problemy Indii to nie tylko ubóstwo

W Indiach problemem rozwojowym dla wielu prowincji wciąż pozostaje system kastowy. Pomimo że w teorii przestał obowiązywać, wciąż ma duży wpływ na przyszłość dzieci. Dla wielu młodych osób, które są „gorzej urodzone” nadzieją może być dynamicznie rozwijający się sektor technologiczny. Jednak z wykluczeniem wciąż można spotkać się na prowincji. Dzięki outsourcingowi i offshoringowi Indie ciągle potrzebują nowych specjalistów IT, dlatego branża ta, jako jedna z niewielu w niewielkim stopniu jest niezależna od systemu kast.

Mówiąc o Indiach, często pokazuje się zdjęcia z dzielnic biedy, które mają obrazować skalę ubóstwa tamtejszych ludzi. Co więcej, po pandemii narastają nierówności i zwiększa się luka pomiędzy biednymi a bogatymi. Obecnie jest to jedno z najbardziej „rozwarstwionych” państw. Co istotne, nierówności zaczęły narastać, gdy Indie wprowadzały rynkowo przyjazne reformy. Tak więc, w okresie, w którym zaobserwowano wzrost nierówności w Indiach, gwałtownie spadła też liczba ubogich osób w tym kraju.

Indie zmagają się również z problemami demograficznymi. Ponadto gospodarce doskwiera niska jakość kształcenia. Każdego roku ok. 13 mln młodych ludzi każdego roku wchodzi na rynek pracy. Co istotne, zaledwie jeden na pięciu inżynierów ma odpowiednie kompetencje, aby podjąć jakąkolwiek pracę w zawodzie.

Indie jednak nie znajdują się na liście ONZ, która uwzględnia najsłabiej rozwinięte kraje świata, takie jak Niger, Bangladesz i Nepal. Dwa ostatnie państwa chcą przestać być klasyfikowane w tej kategorii do 2026 roku. Dochód narodowy Bangladeszu na mieszkańca jest teraz nieco wyższy niż w Indiach. Jednak duże znaczenie w tym ma dynamicznie rozwijający się przemysł odzieżowy, z którym wiąże się wiele kontrowersji (Więcej: Fast-fashion uniemożliwia poprawę warunków pracy w Bangladeszu). Indie natomiast mają ambicje, aby zostać potęgą technologiczną i konkurować z największymi gospodarkami świata, a więc z USA oraz Chinami (Więcej: Indie stają się potęgą technologiczną na naszych oczach). Według agencji konsultingowej McKinsey & Co. oraz SaaSBoomi, indyjska branża oprogramowania (usługi) do 2030 będzie mieć wartość 1 biliona dolarów i stworzy pół miliona nowych miejsc pracy. Ze względu na niskie koszty zatrudnienia i ogromną pulę anglojęzycznych programistów, według inwestorów Indie mają potencjał, aby zdominować światowy rynek technologiczny. Równocześnie państwo sporo zyskuje na exodusie przedsiębiorstw z Chin. Przyjazna polityka celna Indii skłania producentów telefonów komórkowych do przenoszenia fabryk. Do Indii w ostatnich latach przenosił się przemysł smartfonów z niższej półki (cena do 1000 juanów). W indyjski przemysł zainwestował m.in. producent telefonów OPPO (24 mld rupii) czy Vivo (19 mld rupii). Aż siedem fabryk otworzyło przedsiębiorstwo Xiaomi.

Exodus chińskich fabryk. O miano nowej fabryki świata walczą Indie i Wietnam

Polecane artykuły

Back to top button